Żadna kobieta nie jest tylko kobietą. (św. Edyta Stein)

Podcast SK 02: Cenniejsza niż perły i o miłości słów kilka

Zapraszam Was do wysłuchana drugiego odcinka podcastu Serce Kobiety!

POBIERZ PODCAST

ODSŁUCHAJ W iTunes (iPodcast)

W tym odcinku:

Dzielna Niewiasta: Jej wartość przewyższa perły

Inspiracje: A kiedy zabrakło wina... autorstwa o. Pawła Sambora (wyd. Esprit)

               Przepis na Randkę

 

Link do tego odcinka:

Max Lucado, Jesteś wyjątkowy, wyd. Szaron.

A kiedy zabrakło wina... 

Przepis na Randkę

Wymienione także:

7 pytań, które warto zadać sobie przed ślubem

Święte małżeństwo

 

Wydarzenia w lutym 2015

11.02 - Kochać czy pożądać. Afera o seks - Ostrów Mazowiecka, debata walentynkowa

17.02 - Seks po katolicku, czyli o co chodzi z antykoncepcją? - spotkane z cyklu rEVOLver - spotkania zaminowane miłością, DA Św. Anny w Warszawie

23-26.02 - I będę mówić do jej serca - rekolekcje wielkopostne dla kobiet w Warszawie

Czytaj dalej...

Byśmy pamiętały o naszej godności - o bł. Karolinie Kózkównie

Czyż święci są po to, ażeby zawstydzać? Tak. Mogą być i po to. (Jan Paweł II podczas homilii w czasie mszy św. beatyfikacyjnej Karoliny Kózkówny)

Karolina może zawstydzać niejedną i niejednego z nas dzisiaj. Możemy oczywiście przyjąć inną strategię – uznać, że życiorys jest przesłodzony, że Karolina nie była taka, jak o niej mówią, że ubarwiono jej postać albo że właściwie była dziwna, nieprzystosowana do czasów. Możemy jednak zmierzyć się z tym wzorem. Zawstydzić się tylko? A może pozwolić się zainspirować i znaleźć także w sobie tę dzielną, nieidącą na kompromisy, znającą wartość swojego ciała i kobiecości, Karolinę. Może trzeba ją w sobie delikatnie obudzić, a może trzeba chwycić za rękę, dodać otuchy lub po prostu powiedzieć: to dobra droga.

Karolina urodziła się w 1898 r. Mieszkała w podtarnowskiej wsi ze swoimi rodzicami i rodzeństwem. Pomagała w gospodarstwie, opiekowała się młodszym rodzeństwem, ale też nie zaniedbywała nauki i innych aktywności. Angażowała się we wspólnoty kościelne, dużo się modliła, a nawet pomagała w przygotowaniu dzieci do pierwszej komunii. Była lubiana wśród sąsiadów i rówieśników. W listopadzie 1914 r. na początku I wojny światowej do Tarnowa przyjechali Rosjanie. 18 listopada jeden z nich przybył do domu Kózków, wyprowadził z domu Karolinę i jej ojca, a następnie zabrał ją do lasu. Karolina uciekała i walczyła, jak tylko mogła. Ochroniła swoją godność i dziewictwo, ale straciła życie.  

Już za chwilę minie 100 lat od tamtych wydarzeń. Tak dawno, ale i niedawno. Żyjemy w innych czasach, wiele się zmieniło. Inna kultura, inne media, inne wartości, ale przecież ludzie tam w środku, w sercu – tacy sami. O czystości mówi się dziś szeptem. Czasem to dobrze, bo to jest bardzo intymna sprawa, bo to jest coś między nami zakochanymi, między nami a Bogiem, ale gdy w świecie tak często i krzykliwie, bez zażenowania i poczucia niestosowności mówi się o nieczystości, niejednokrotnie musimy zabrać głos. Może nigdy nie staniemy w tak krańcowej sytuacji jak ta, w której znalazła się młoda Karolina. Może nigdy nie będziemy musiały wybierać między czystością a życiem, ale wybór między obroną czystości swego ciała (i serca) a akceptacją innych ludzi albo między czystością a relacją z tym konkretnym mężczyzną – to całkiem realne, to nawet bardzo powszednie dzisiejsze dylematy i walki. 

Odezwać się, dać świadectwo? Powiedzieć: „nie wszyscy tak żyją, ja dochowałam czystości, ja o nią zawalczyłam, ja ją odnowiłam”. Czy przeciwstawić się mediom, głupim żartom i oczekiwaniom innych? Wzniosłe ideały, piękna droga, ale nie zawsze pozbawiona kamieni. Dlatego możemy czerpać siłę od bł. Karoliny - w trudnych chwilach, prosząc ją o pomoc, a jeśli czujemy się osamotnione, znajdując w niej przyjaciółkę. 

Karolina walczyła o czystość, o dziewictwo, ale tak naprawdę walczyła o całą swoją kobiecość, o godność, która tak mocno łączy się z naszym ciałem. Nietrudno mężczyźnie kobietę uprzedmiotowić, wykorzystać, zapanować nad nią dzięki fizycznej sile. To nie tylko upokorzenie i odebranie niewinności, ale też okrutne wtargnięcie w delikatne piękno kobiecości, które nie może obronić się z taką samą siłą. Może jedynie bronić się swoją czystością, swoim pięknem. 

Historia Karoliny to także pytanie o to, gdzie są oraz jacy są mężczyźni. Jakim mężczyzną musiał być ten, który ze względu na swój popęd, nad którym nie potrafił zapanować, zabił młodą dziewczynę? Prostą, skromną, niewinną, która mogła być podobna do jego siostry czy córki. To pytanie o dwóch chłopaków, którzy z daleka widzieli scenę tej dramatycznej walki. To pytanie do ojca, czy zrobił wszystko, by uratować córkę (podobno długo zadawał sobie to pytanie). Chciałybyśmy przecież o czystość walczyć z naszymi ukochanymi mężczyznami w jednej drużynie, nie przeciw nim. Nasza delikatność i siła wraz z ich siłą to przecież coś wielkiego.

 

Błogosławiona Karolino Kózkówna,

która znając swoją wielką wartość, broniłaś swojego dziewictwa,

módl się za nami, byśmy pamiętały, że nasze ciało jest świątynią Ducha Świętego,

a czystość jest wyrazem prawdziwej miłości.

 

I jeszcze dwie niespodzianki.

* Już niebawem w kinach film Karolina. Zapowiada się coś naprawdę pięknego! Idziecie za mną? :-)

** W związku ze wspomnieniem bł. Karoliny wyd. eSPe wydało książeczkę o błogosławionej. Jej biografia, świadectwa jej wstawiennictwa oraz modlitwy za jej pośrednictwem. Bardzo dobra lektura, szczególnie dla tych z nas, którzy jeszcze niewiele słyszeli czy czytali o niej. 

Książka autorstwa Sylwii Palki zatytułowana jest Błogosławiona Karolina Kózkówna. Czyste serce. Nad tą miłą publikacją o czystym sercu Serce Kobiety objęło patronat.
 
I dlatego też mam dla Was aż 10 egzemplarzy do przekazania! 
Tym razem przekażę je... dla pierwszych 10 osób, która napiszą w komentarzu poniżej czego możemy nauczyć się od Karoliny Kózkówny albo po prostu... dlaczego chcecie otrzymać tę książkę. 
 

 

Czytaj dalej...

Stworzona, by pragnąć

Co ma wspólnego dieta, bieganie i zmiana nawyków żywieniowych z najgłębszymi pragnieniami kobiecego serca? Zwyciężenie kompleksów i zadowolenie ze swojego odbicia w lustrze? A może coś więcej i znacznie głębiej – na przykład lepsze ukierunkowanie swoich tęsknot, lekcja opanowania oraz odkrycie prawdziwego głodu?

W swojej książce „Stworzona, by pragnąć” Lysa Terkeurst udowadnia, że może być i tak. I co więcej, robi to nie przez błyskotliwe intelektualne wywody, ale przez własny przykład, zwierzenie się jak najlepszej przyjaciółce swoimi drogami, obawami, odkryciami, zwycięstwami i pragnieniami. Lysa - jak wiele kobiet – nie była do końca zadowolona ze swojego ciała, a ściślej mówiąc, z nadmiaru nagromadzonych kilogramów. Zapragnęła nie tylko założyć swoje obcisłe spodnie i poczuć się lepiej.

„Gra nie toczyła się bowiem o to, ile ważę i jak rozmiar noszę, ale o moje rozdwojone serce.”

Solidaryzuję się z jej motywacją i punktem widzenia, choć dla wielu osób, o których ona sama także w swojej książce wspomina, taka postawa może być niezrozumiała. Bo jeśli zapomnimy, że ciało ma z sercem bezpośrednie połączenie, bo idą ręka w rękę, to możemy nawet oburzyć się, że Pana Boga mieszamy w nasze potrzeby (albo i fanaberie) wprowadzenia ładu w takie pozornie jedynie przyziemne sfery życia i temu profanum próbujemy przypisać jako takie sacrum. Ale za pragnieniami kolejnej kostki czekolady i dokładki hamburgerów stoi bardzo często coś więcej - inne nieuporządkowane miejsca w nas samych i nieuświadomione tęsknoty.

„Musiałam zdobyć się na szczerość i przyznać, że polegam na jedzeniu bardziej niż na Bogu. Pożądam jedzenia bardziej niż Boga. W jedzeniu znajduję pocieszenie, nagrodę i radość. Do jedzenia uciekam się w chwilach napięcia i smutku, a nawet szczęścia.”

Czy każda z nas naprawdę zmaga się z tymi pokusami w postaci gorącej czekolady i fast foodów? Może jeszcze nie, może już nie, a może tak, ale wcale nie w takim stopniu jak Lysa. Ale tych pragnień, które zabierają nam rozeznanie, które kuszą, osłabiają wolę, zabierają wiarę w siebie i poczucie własnej wartości, a także wyciszają to największe pragnienie prawdziwej Miłości, jest o wiele więcej w naszej codzienności. I tak na przykład szukając bliskości i miłości, wpadamy w ramiona zupełnie przypadkowych mężczyzn, pozwalając odebrać (a nawet wyrwać czy wyszarpać) sobie największe marzenia i ideały. A przecież, jak podkreśla kilkakrotnie Lysa, zasługujemy na coś lepszego.

„Być może w porównaniu z sytuacją młodej dziewczyny, próbującej zachować czystość, powstrzymanie się od jedzenia wydaje się rzeczą błahą, a jednak głód to głód; pokusa to pokusa; pragnienie to pragnienie. Być może te dwie sytuacje tak bardzo się nie różną. Za każdym razem, kiedy przypominam sobie o tym, że zostałam stworzona do lepszych rzeczy, czuję przypływ motywacji i świeżych sił.”

W tej książce nie znajdziecie recepty na zrzucenie zbędnych kilogramów, tutaj szerokie pole do działania Lysa zostawia specjalistom – dietetykom i lekarzom. Na pewno jednak wszystkie zebrane przez nią przemyślenia mogą pomóc w zrozumieniu, że warto naprawdę zawalczyć o całą siebie, wsłuchać się w swoje prawdziwe pragnienia i odnajdywać najgłębsze Źródła, by je wypełnić i ugasić.

„Tak, zostałyśmy stworzone, by łaknąć – tęsknić, bardzo pragnąć, życzyć sobie gorąco i pożądać – Boga. Tylko Jego.”

Lysa Terkeurst, Stworzona, by pragnąć, wyd. Aetos 2014.

W ksiągrani KiM

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS