Dzielna niewiasta do dnia przyszłego się śmieje (Prz 31, 25) 

Katarzyna Marcinkowska

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

URL strony:

Bóg mnie nie porównuje, czyli historia Lei | Między Niewiastami Starego Testamentu (2)

Droga Leo!

Może przyzwyczaiłaś się już do tego, że Twoja historia - zapisana w Księdze Rodzaju - jest nierozłączna z biografią Twojej siostry. Lea i Rachela. Może nawet Ty sama nie wiedziałaś, że można na Was patrzeć inaczej, że można by znać Ciebie, nie wiedząc, kim jest Twoja siostra. A tak musiało być wtedy, skoro byłaś starszą córką. Jedyną. Przez chwilę.

Pismo Święte nie ukazuje nam wielu szczegółów o Tobie, tym bardziej więc zdania o jakby zgaszonych oczach nie da się pominąć. Co to oznacza? Czy Twoje oczy zawsze takie były, czy raczej ktoś je zgasił? Może każde kolejne porównanie do Twojej siostry - która miała piękną postać i miłą powierzchowność (Rdz 29, 17) czyniło je coraz mniej wystarczającymi. Obierało im blask i chęć widzenia. Oczy zgaszone to nie tylko te smutne, ale też te, które patrzą z trudem, bo tracą kontakt z prawdziwym światłem.

Cudownie jest mieć siostrę, z którą można wymyślać zabawy, pisać historie czy wymieniać się koralami. A jednak czasem ta siostra staje się lustrem, w którym zaczynasz się przeglądać. Czy naprawdę sama porównywałaś się do Racheli? Czy jednak te porównania przyszły z zewnątrz. Tak jakby ktoś ustawił Cię przed nią - jak zwierciadłem. To dość naturalne - porównywać rodzeństwo, doszukiwać się różnic, unikalności każdej osoby, odmienności w temperamencie czy w rozwoju. (Wiem, bo mam dwóch synów.) U Was jednak pojawiało się wartościowanie i ocenianie. Zresztą nie trzeba nawet wielu słów. Deklaracja Jakuba i jego wola pracy przez siedem długich lat u Twego ojca tylko po to, by poślubić Twoją siostrę, były jasnym wyznaniem miłości wobec niej. Decyzją ogromnego poświęcenia. Świadectwem szaleństwa, na jakie zdolni są tylko ludzie zakochani. A przez te siedem lat nie znalazł się nikt, kto poprosiłby Ciebie, gotową już do zamążpójścia, o rękę. Może Twoje oczy zgasły zupełnie, kiedy twój mąż - który wcale nie chciał mieć Ciebie za żonę - zobaczył Cię o świcie po zaślubinach. I, choć przyjął Cię i uszanował, to nie przestał walczyć o Miłość Swojego Życia. Zostać żoną przez podstęp ojca (który gdzieś po kryjomu zaciera ręce i śmieje się ze swoich genialnych kroków), być żoną wbrew woli męża, zostać żoną mimo nieświadomości drugiej strony - to żadne spełnienie kobiecych marzeń o miłości. To raczej przypieczętowanie drogi, którą już znałaś. 

Szukałaś rozpaczliwie swojej wartości i szczęścia. Pragnęłaś miłości. W tym upokorzeniu Pan widział Ciebie i pobłogosławił jako matce. Dawałaś życie w nadziei na to, że zostaniesz pokochana, że „zasłużysz sobie” na miłość męża. W nadziei, że ta trudna sytuacja może jednak przynieść dobro. Kalkulowałaś, że to właśnie dzieci, które urodzisz, przekonają wszystkich o Twojej wartości, a szczególnie Twojego męża - o Twoim pięknie. 

Lea poczęła i urodziła syna, i dała mu na imię Ruben, mówiąc „Wejrzał Pan na moje upokorzenie; teraz mąż mój będzie mnie miłował". (Rdz 29, 32)

Każde kolejne dziecko zdawało się zwiększać tę szansę i dawało Ci przewagę nad Rachelą. A jednak sytuacja nie zmieniała się. Nawet bardziej się zaogniła, gdy Rachela przepełniona uczuciem zazdrości rozpoczęła rywalizację, nie przebierając w środkach. Oczy Racheli też mogły gasnąc, gdy patrzyła na Twoje macierzyńskie szczęście. A jak Ty wtedy na nią patrzyłaś?...

Tego jeszcze nie wiedziałaś, że Twoja godność i wartość nie zależy od ludzkiej opinii, od miłości męża czy od ilości dzieci. Że Twoja wartość jest w Nim, w Bogu. I nie wiedziałaś, że to właśnie z rodu Twojego syna - Judy - narodzą się wielcy potomkowie - król Salomon, król Dawid, a w końcu i sam Jezus Chrystus - ten z pokolenia Judy, który zwycięży!

Przestań płakać:
Oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy,
Odrośl Dawida,
tak że otworzy księgę i siedem jej pieczęci"

Ap 5, 5

A może gdzieś w Twoim sercu pojawiły się te myśli, kiedy po narodzinach Judy zaczęłaś sławić Pana? Chcę sławić Go razem z Tobą, Leo. W wielkich dziełach, jakich dokonał dla nas i w trudach życia, które nosimy podobnie jak Ty. Chcę wybierać właśnie to: wysławianie Go! 

 

 

*** 

uBOGAcONA historią Lei

„Lea jest mi bliska. Ja też byłam porównywana do swojej siostry, a także do innych koleżanek. To ja byłam tą mniej urodziwą. Cierpiałam przez wiele lat, myśląc, że to jest prawda o mnie. Czując też, że nigdy nie dorównam oczekiwaniom innych. Moja siostra wydawała mi się moim wrogiem. Dziś wiem jednak, że ona także cierpiała. Lea uczy mnie, że moja wartość nie zależy od nikogo poza Bogiem. Choć ja, tak jak ona, szukam jej w zupełnie niewłaściwych miejscach. Widzę też, jak moje zranienia sprawiły, że łatwiej jest mi ranić innych niż ich prawdziwie kochać. Pracuję nad tym, ale wciąż niosę swoją historię. Historia Lei, choć jest bardzo smutna, przynosi mi nadzieję - że Bóg mnie widzi i ma plan na moje życie. I to cudowny plan!”

niegdyś-Lea

 

***

6.02 o godz. 20.30 zapraszam na konferencję na temat historii Lei i Racheli na grupie fb uBOGAcONE (grupa dedykowana użytkowniczkom Kalendarza Kobiety 2018)

Strona z Kalendarza Kobiety z kolorowanką - Lea

Cały rok... z nimi! Czyli wspomnienia między niewiastami Nowego Testamentu (cz. 2)

2017 był rokiem z kobietami Nowego Testamentu. Pomocą, motywacją i przewodnikiem na tej drodze był Kalendarz Kobiety 2017, program #jawJEGOoczach i NoTes Kobiety. Druga część przypomnienia wszystkich kobiet, które były z nami na tej drodze!

Pierwsza część tutaj

 

(8) Kobieta pochylona

 

„Jezus przywołuje także mnie. Czuję, że nie mam siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż mnie uwolni z moich słabości. Mam za to wykonywać kroki, działać na tyle, na ile jestem w stanie, by On mógł w pewnej chwili powiedzieć mi: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy.” Monika (wypowiedź na naszej grupie formacyjno-rozwojowej)

Więcej o Kobiecie, która wychwala Pana

 

(9) Kobieta pochwycona na cudzołóstwie

 

 

 

„Właśnie taki jest Pan. Spotkanie z Nim i z historią kobiety cudzołożnej dało mi tę pewność, że On nie tylko nie potępia, ale i zachęca do przemiany i zaczynania od nowa...nawet jeśli to od nowa to już tysięczne postanowienie.” Aleksandra (wypowiedź na grupie formacyjno-rozwojowej)

 

(10) Pryscylla

 

Pryscylla dotyka tego obszaru w moim sercu, w którym brakuje mi odwagi. Każdy fragment z Dziejów Apostolskich czy Listu do Koryntian ukazuje ją jako osobę pełną entuzjazmu, gotową do świadczenia o Chrystusie, nieustraszoną w wierze. Jest ewangelizatorką, która nie zważa na trudności, umie rezygnować z siebie, oddaje się całkowicie służbie Bogu...” Asia (wypowiedź do NoTesu Kobiety)

(11) Lidia

 

„Lidia uczy mnie odwagi - aby wyjść poza ramy, w których fukcjonuję i aby otwierać dom i serce na potrzebujących” Ania (wypowiedź do Kalendarza Kobiety 2017) 

Więcej o Lidii

 

(12) Elżbieta 

 

 

„Bliskie są mi pragnienia serca Elżbiety. Tak jak ona chcę wierzyć w to, że to, co po ludzku beznadziejne, z Bogiem i u Boga staje się możliwe.” Dorota (wypowiedź do Kalendarza Kobiety 2017) 

Więcej o Elżbiecie

 

(13) Maryja 

 

„On wie co dla mnie najlepsze, niech będzie tak, jak On chce, chcę iść tą drogą, którą mnie prowadzi, ufam , choć nie rozumiem, choć czasami tak ciężko. Chcę uczyć się od Maryi zaufania do Bożych planów wobec mnie. Maryjo, Mamusiu Moja, bądź przy mnie.” Ilona (wypowiedź na naszej grupie formacyjno-rozwojowej)

Więcej o Maryi

 

(14) Maria Magdalena

 

„Najbardziej poruszyła mnie Maria Magdalena, która pozostała tam, „siedząc naprzeciw grobu." (Mt 27, 61) Nie tylko wytrwała przy Jezusie, ale pozostała przy grobie, jakby chcąc ofiarować cząstkę siebie, swojej obecności. Nie wróciła do domu i nie zajęła się swoimi sprawami. Maria Magdalena uczy mnie niesamowitego trwonienia siebie dla Jezusa i dla drugiego człowieka, w którym odkrywam Jezusa. Jest dla mnie wzorem pozostawania w najtrudniejszych momentach życia, ale nawet głębiej trwania tam, gdzie zewnętrznie wszystko wydaje się skończone i gdzie po ludzku nie ma już nic do zrobienia. Wytrwać wtedy, gdy nie ma już żadnej nadziei i jako pierwsza doświadczyć poranku Zmartwychwstania!” Małgorzata Heigelmann (wypowiedź do materiałów do programu NoTes Kobiety)

Więcej o Marii Magdalenie

 

***

Ale to nie koniec!

Jeśli chciałabyś wyruszyć w podróż z kobietami Nowego Testamentu - wciąż jest na to czas. Wciąż jest na to dobra okazja!

Pomocą może stać się NoTes Kobiety

Między niewiastami Starego Testamentu (1) Ewa | + planer na styczeń!

Droga Ewo!

Nie mogło Ciebie zabraknąć. Nawet mogę powiedzieć więcej - nikt inny nie mógł pojawić się na początku tegorocznych spotkań z kobietami Starego Testamentu, jak właśnie Ty! Ukazujesz nam piękno Początku i Źródła. Przypominasz, że przyczyna naszego życia nie ma żadnego wytłumaczenia dla ludzkiej logiki, bo Miłość ją przekracza! W Twoim blasku  - jako Córki Króla i w Twoim upadku - jesteś bliska wielu z nas. Może my kobiety rozumiemy Ciebie najlepiej, właśnie w tym rozdarciu. Próbuję od wielu lat zrozumieć dlaczego. Dlaczego tak było u Ciebie i dlaczego tak dzieje się też u nas.

Czy myślałaś o sobie Córka króla - jak to dziś głosimy? Jestem tego bardzo ciekawa! Czy usłyszałaś od Stwórcy, że jesteś bardzo dobra i bardzo piękna? Bo wiem, że On tak właśnie powiedział (zob. Rdz 1, 31). Powtarzają to do dziś ludzie w niemal wszystkich językach, w różnych zakątkach świata. My wiemy. Ty musiałaś mieć namacalne dowody i bliskość Tego, który to potwierdzał. Czy można chcieć więcej pewności? Wyobrażam sobie, jak przeglądasz się z zachwytem w tafli wody albo w oczach Adama, jak ozdabiasz swoje włosy kwiatami, może głęboko przejęta swoim wielkim zadaniem w świecie – niesienia tego dobra-piękna dalej. A może nawet za bardzo o tym nie myślisz, nie uwznioślasz tego, co jest i tak już wzniosłe, tylko po prostu - jesteś. Wiesz, że nic nie dodaje ani nie ujmuje Ci wartości. Jesteś kim jesteś. Jesteś, kim On chciał, byś była. Czy to nie jest wystarczające?... Podejrzewam, że nie masz pokusy porównywania się, czujesz się jedyna, wyjątkowa. Bo i przecież taka jesteś, taką Cię poznajemy. Nieważne, czy byliby wokół inni ludzie, inne piękne kobiety, Ty jesteś jedyną Ewą. Jedyną taką Ewą. Masz potwierdzenie. Roześmiane oczy Adama, Boskie spojrzenie i może nawet jeszcze pamięć o Jego dotyku. Jesteś kochana. Twoje życie ma cel i sens. Wiesz, że nie żyjesz dla siebie. Wszystko jest takie jasne i proste. Ale… no właśnie: ale. Pewność można zaniedbać, można przestać ją pielęgnować.

Zapominasz. Rozmowa z wężem zmienia wszystko. Zasiewa wątpliwość. A może jednak nie jesteś taka piękna? A może jednak czegoś Ci brakuje? Może mogłabyś być jeszcze piękniejsza, mądrzejsza, może mąż kochałby Cię mocniej, może stałabyś się lepszą - udoskonaloną własną mocą - wersją siebie? Może mogłabyś mieć więcej?

Zasugerowałaś się więc spojrzeniem kogoś obcego. Cudzym głosem. Jestem pewna, że w głębi serca wiesz, kim jesteś, ale przestałaś „to” czuć. Gorszy dzień albo dni. I stało się… Słowa kogoś, kogo nie znasz, stają się kluczowe. Może on ma rację, może z oddali widzi się więcej? Spojrzenie węża staje się bardziej znaczące od spojrzenia Boga - i to spojrzenie kogoś, z kim nie masz relacji, kogoś, kto nie ma do Ciebie dostępu, kogoś, komu nie można przecież zaufać w takiej sprawie! Zerwanie owocu to nie tylko złamanie zasady, którą Bóg postawił z Miłości, ale też wyraz zapomnienia o tym, czyje słowo jest prawdziwe i kto ma rację na Twój temat. Zapominasz może, że to nie pełne zachwytu spojrzenie Adama i pełen przebiegłości wzrok węża mówią prawdę. Zapominasz, że Adam spał, Adama jeszcze nie było, kiedy Pan był z Tobą. To z Nim pierwszym jesteś w relacji, to ta relacja Cię określała. Gubisz się i zamiast wyciągnąć rękę w stronę męża albo w stronę Boga, zamiast szukać pomocy – chwytasz za jabłko – obietnicę czegoś więcej. Bycia kimś, kim wcale nie jesteś i kim nigdy nie miałaś być. Obietnicę - by być kimś, kogo wymarzył sobie ktoś obcy.

Ale to nie jest koniec. Bo po tym fatalnym błędzie zdarzy się coś, czego nadal ludzka logika nie ogarnie. Jego ratunek. Jego miłość. Jego przyjście, które jest kolejnym potwierdzeniem KIM naprawdę jesteś w Jego oczach. 

 

*** 

uBOGAcONA historią Ewy

„Ewa jest mi kobietą bardzo bliską z wielu powodów. Jeszcze do niedawna trudno mi było odnaleźć w sobie świadomość, że jestem koroną Bożego stworzenia, kimś szczególnie przez Niego wybranym i stworzonym z miłości. Nie umiałam dostrzec w sobie tego piękna, którym może zachwycić się Adam.

Dzięki Jego łasce i pomocy zbudowałam swoją wartość i odczytałam w sercu Jego piękne obietnice. Wkrótce będę żoną, a jeśli Bóg zechce - również matką. On nie powiedział Ewie, że będzie to łatwe powołanie. Jestem jednak przekonana, że podczas jego realizacji Bóg nigdy mnie nie zostawi.  Będzie walczył o mnie nawet wtedy, kiedy zerwę z Nim więź z powodu moich grzechów. Da mi okrycie ze skór - zapewnienie o swojej miłości.”

Renata 

 

***

Krótkie komentarze do historii Ewy i Adama 

 ***

FB LIVE o Ewie

10.01 zapraszam na fb live! Właśnie o Ewie! 

Grupa dla użytkowniczek Kalendarza Kobiety 2018 - uBOGAcONE

 ***

Niespodzianka!

Planery do pobrania.

Do pobrania planer na styczeń 2018! Planery na 2018 rok są udostępniane na grupie, a także od lutego będą wysyłane przez newsletter Serce Kobiety do osób zapisanych na listę! :-) (Zapisy na stronie głównej!) 

 

***

I z uśmiechem... :-) 

A któż to przegląda Kalendarz Kobiety 2018? Czyż nie nasza Ewa, ta Pierwsza? Córka Króla?

Ewie na pewno spodobałby się Kalendarz Kobiety 2018: piękny, pachnący lawendą (niemalże), dobry do zdobycia wiedzy...  a co najważniejsze, taki, który pomaga FORMOWAĆ kobiece serce. Rozpoznawać pragnienia, dokonywać wyboru, zmieniać myślenie i oczyszczać spojrzenie. Ewa więc dumnie zaprasza na drogę z kobietami Starego Testamentu, od których będziemy się uczyć w 2018 roku. Uczyć tego, co znaczy uBOGAcONA i jak być dzielną niewiastą w codzienności 

Kalendarz Kobiety 2018: Kobiety Starego Testamentu - więcej na www.sklep.sercekobiety.pl 

Jak korzystać z Kalendarza Kobiety 2018? | Czyli Inspiracje (1)

Nowy rok, nowe cele, nowe wyzwania i nowy Kalendarz! Zaczynam już wielkie odliczanie do tej chwili, kiedy będzie w użyciu. Codziennym. Nie tyle do zdjęć, ale do prawdziwego zapisywania. Mam wiele nadziei i pragnień związanych z tym 2018 rokiem. Mam nadzieję, że Wy również! :-)

W tym roku w Kalendarzu Kobiety pojawiły się nowości, m.in. małe naklejki, strony do kolorowania, odświeżone planery i naturalnie, pojawiają się pytania: jak ich użyć? Ja mam masę pomysłów. Wy też macie ich dużo - co widać na naszej facebookowej grupie. Miałam też jakiś zamysł w takim ich ułożeniu, ale ostateczne i praktyczne zastosowanie tych wszystkich możliwości leży po stronie każdej z nas, która z nich korzysta. I nawet o tym warto sobie przypomnieć na sam początek. O tym, że nie ma gotowych rozwiązań. Nie ma też uniwersalnych propozycji. I o tym, że nie chodzi o drogę na skróty, która omijałaby odkrywanie naszej drogi. Tak naprawdę kreatywność to droga poszukiwania tego, co nam pomaga. Ważna i pomocna droga. Nasza droga, która ma nas prowadzić ku temu, co dla nas najważniejsze. Czyli ku Bogu, a wraz z tym celem - ma nam pomagać kształtować siebie, skupiać myśli na tym, co Boże. Forma i efekt artystyczny nie są więc najważniejsze, choć i one mogą przynosić satysfakcję i dawać radość. Jednak dobrze jest nie skupiać się na nich za-bardzo. No, chyba że myślimy o tworzeniu dzieła sztuki i wystawieniu go kiedyś w galerii! ;-)

Choć, mówiąc już całkiem poważnie, jest jeszcze większe dzieło, które kształtujemy (właśnie i tą kreatywną drogą!) - dzieło, którym jesteśmy my same! Piękno Dzieło Boże! 

A więc do pracy, Córki Ojca Niebieskiego! Odwagi! 

Na sam początek podpowiadam, jak można zapełnić strony otwierające każdy miesiąc - strony popularnie nazywane kolorowankami, obok których pojawia się cytat z Pisma Świętego. Mam nadzieję, że znajdziecie tu wskazówkę dla siebie - pomocną do pracy z Kalendarzem Kobiety lub do innej kreatywnej - ale też duchowej - aktywności. Przewodnik do pobrania poniżej (nad notką o autorce wpisu).

_____

Dalsze części przewodnika będą udostępnione w najbliższych dniach dla użytkowniczek Kalendarza Kobiety 2018 na naszej facebookowej grupie. 

Subskrybuj to źródło RSS