Miłość, radość i obecność ponad perfekcjonizm! 

Katarzyna Marcinkowska

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

URL strony:

uBOGAcONA MARYja

Jeszcze jedno w tym roku! Tak, jeszcze jedno uBOGAcONE między niewiastami! I to w niezwykły dzień, w niezwykłym miejscu... z niezwykłą Niewiastą!

Zapraszam!

 

Jak było w październiku 2017?

Jak było w maju 2018?

Po spotkaniach dotarło do nas wiele dobrych słów i podziękowań. A także świadectw! Jedno z nich napisała Weronika:

"Uczestniczyłam tylko w 1 dniu, ale tyle, ile zobaczyłam i ile się nauczyłam nie jestem w stanie opisać.  uBOGAcONA... chyba pierwszy raz tamtego dnia tak mnie ten wyraz zachwycił, nabrał zupełnie innej wartości. Kupiłam sobie wtedy 2 długopisy właśnie z tym wyrazem. To były moje najlepsze długopisy. Podczas każdego egzaminu mi wiernie towarzyszyły a w chwili stresu wystarczyło, że tylko na nie popatrzyłam i nagle przychodził ogromny Spokój ? Poznałam wiele cudownych kobiet, którymi byłam oczarowana. To jaka siła w nich była..! Myślałam sobie, że też tak chcę, że chciałabym się tak czuć. Chciałabym się czuć kobietą a nie małą, głupią dziewczynką. I tak naprawdę dopiero teraz, próbuję tą kobietę w sobie odkrywać. A właściwie pozwalać samej sobie na czucie się kobietą, piękną i silną. Pomaga mi w tym Matka Boża!" 

***

uBOGAcONA MARYja - adwentowe między niewiastami

Spotkanie odbędzie się w godz. 10-18 w Niepokalanowie (w sali św. Bonawentury na terenie sanktuarium w Niepokalanowie - Paprotnia, ul. M. Kolbego 5, Teresin)

 

W Uroczystość Niepokalanego Poczęcia w Niepokalanowie będziemy przeżywać spotkanie między niewiastami skupione wokół Maryi. Będziemy odkrywać, kim jest Ona w Bożym zamyśle, a także w naszym życiu? 

Czego możemy nauczyć się od Niej? Jaką drogę kobiecości i świętości ukazuje nam Ona? Jak zaprosić Ją do naszego życia? Jak może wyglądać przyjaźń z Tą Najpiękniejszą z kobiet? 

Podczas spotkania wysłuchamy konferencji (s. Maria Donata, niepokalanka, Katarzyna Marcinkowska) i świadectw, będzie czas na własną refleksję i rozmowy między niewiastami. Szykujemy także artystyczne niespodzianki! Ważnym elementem będzie także wspólna modlitwa i Msza święta. 

To będzie piękny czas skupienia, umocnienia i uBOGAcenia w adwencie. Będzie to także wprowadzenie w temat - wokół którego będziemy przeżywać kolejny rok z Kalendarzem Kobiety - w temat świętości.  

Dokładny regulamin spotkania dostępny tutaj.

 

***

BILETY dostępne tutaj: www.sklep.ubogacona.pl

Koszt biletu:

cena promocyjna przy zakupie do 20.10 - 49 zł

od 21.10 - 65 zł 

(W ramach biletu: obiad, materiały konferencyjne, ciastko i kawa) 

Po dokonaniu zamówienia i opłaceniu biletu otrzymasz od nas potwierdzenie zapisu na listę.

 

Dzielna, niekoniecznie idealna. Czyli o dzielnej niewieście raz jeszcze!

Dzielna Niewiasta z Księgo Przysłów (Prz 31, 10-31) może być dla nas wzorem kobiecej wszechstronności i zaangażowania. (A poza tym bycia żoną, mamą, panią domu, kobietą pracującą a nade wszystko niewiastą oddaną Panu!). Kobiety dzisiaj mogą wpatrywać się w nią (z nutką zazdrości? a może niedowierzania?) i - gdyby mogła mieć bloga - chyba miałaby wiele czytelniczek. Pewnie niejedna z nas współczesnych chciałaby podejrzeć jej życie, by zaczerpnąć inspiracji. By się przekonać, jak to naprawdę jest u niej. W nadziei na stawanie się lepszą wersją siebie. Może błagałybyśmy o kobiece warsztaty i spotkania z nią. Miałaby dużo do zrobienia, a każda z nas pewnie byłaby święcie przekonana, że kto jak kto - ale Ona - Dzielna - da radę udźwignąć i to!

Czytając o niej, czuję, jakby rzucała mi wyzwanie, takie w stylu: a ty jaka jesteś? Co robisz? Jak wygląda twoje życie? Ja? Mówiąc szczerze, miewam gorsze dni, niedomyte podłogi i źle dobrane ubrania. Jestem zmienna, nie raz zraniłam słowem i marnowałam czas. Często zasypiam przy zapalonej lampie. Czasem zamykam drzwi i okna swojego domu, zaciskam dłonie. Dlatego w porównaniu z nią czuję się z góry przegrana. Ale zaraz, zaraz. Czy to nie ktoś ustawił tę wysoką poprzeczkę właśnie tam? Czy pytano ją o zdanie - ile można o niej powiedzieć? Którą stronę jej życia można ukazać? Właściwie - to interesuje mnie szczególnie.

Czy zawsze była tak dzielna i aktywna, jak o niej piszą? Czy, chciałaby może dodać malutki “PS” albo i długie sprostowanie, które uspokoiłoby mnie i tysiące kobiet, które czują, że nie dają rady być tak dzielnymi jak ona. Czy odziewała się nie tylko w siłę, godność czy bisior, ale także w swoje słabości? Czy bywała odziana w nie-dzielność? To znaczy na przykład, że też miewa gorsze dni, wahania nastrojów i czasem podejmuje złe decyzje. Przysypia przy zapalonej lampie i nie wykonuje wszystkich swoich zamierzeń. Zdarza jej się założyć przybrudzoną sukienkę i wcale się tym nie przejąć. Kiedyś zaskoczyła ją zima i nie miała jak wysłać dzieci na spacer. Przy powitaniu czasem chowa niezadbane dłonie. Nie raz pokłóciła się z mężem tak, że powiedziała o dwa słowa za dużo. I wcale nie zasługuje na miano „mamy roku”. Miewa też ciche dni z Panem i czasem wcale nie czuje się cenniejszą niż perły. A mimo to... nadal jest dzielna i piękna!

A jeśli upada tak, jak upadają ze zmęczenia inne kobiety, czy daje sobie na to zgodę? Czy pozwalasz sobie na błędy, na dziury, na niedociągnięcia, na zaniedbania? Czy daje sobie prawo niebycia idealną i wiecznie uśmiechniętą? Ma w sobie wolność i prawo do nieporządku w szafie? Czy pozwalasz sobie na mało zręczne wypowiedzi i brak kompetencji? Czy pozwala sobie być nie tylko dzielną, ale też omylną, nie-ukończoną jeszcze? I czy taką siebie potrafi pokochać? Czy taką siebie - nieidealną, czasem niezdarną, nieporadną - pozwala pokochać innym?

Dlaczego to takie ważne? Dlaczego chciałabym odkryć nieidealność jej dzielności?

By każda z nas - zwykłych kobiet, nie zawsze tak dzielnych - mogła powiedzieć “ja też!”.

Też jestem dzielna. Też jestem nieidealna.

 

***

O Dzielnej Niewieście znajdziesz na stronie Serce Kobiety artykuły, podcasty, a także... notes inspiracji (przy zapisie na newsletter).

Niewiastę dzielną któż znajdzie? - artykuł

Dzielną niewiastą być + notes inspiracji - artykuł

Czy ona zawsze była dzielna? - artykuł 

***

Mam na imię Hania. Jestem żoną, mamą trójki dzieci, nauczycielem, terapeutą SI. Osobą z zawiłą historią rodzinną, która została w życiu bardzo doświadczona przez Pana Boga. Kiedy zakładaliśmy z mężem rodzinę miałam 19 lat. W oczach świata szaleństwo, ale czuliśmy, że właśnie tego chce od nas Bóg. Bardo szybko pojawiły się dzieci. Trudy dnia stały się moją rzeczywistością, do tego doszła praca zawodowa, pół roku po porodzie trzeciego dziecka. Taka była konieczność finansowa, nie miałam wyboru. Był bunt, było naprawdę ciężko. W międzyczasie skończyłam też studia. Właśnie w tym trudnym dla mnie okresie przyszedł mi z pomocą Poemat o Dzielnej Niewieście. Ona jako ważny wzór. Ucząca pokory, zaufania i wytrwałości w swoich obowiązkach, pełna miłości i zrozumienia. Piękna, wspaniała. Przykład - jak być dobrą żoną i mamą. Chociaż nie jest to łatwe zadanie, to dzięki niej wiem, że możliwe. Uczę się, jak oddawać swoje życie dla rodziny w miłości i pokorze. 

 

***

Dzielna Niewiasta jest bohaterką programu formacyjnego uBOGAcONA między niewiastami Starego Testamentu, a także wrześniową kobietą miesiąca w Kalendarzu Kobiety 2018.

Do programu można dołączyć w każdym czasie!

 

***

Planer na październik 2018 - do wydruku i powieszenia - w załączniku (poniżej).

Nowe, nowe, nowe! Czyli Kalendarz Kobiety 2019 na horyzoncie!

Po wielu miesiącach pracy nad nowym Kalendarzem Kobiety i programem formacyjnym nadeszła ta wielka chwila... ujawnienia efektów. 

Mogę więc dziś powiedzieć: oto on. Kalendarz Kobiety 2019.

Kalendarz o świętości i ze świętymi marzył mi się już od dawna. Właściwie był zaplanowany już w 2016 roku - zgodnie z kolejnością: kobiety Nowego Testamentu, kobiety Starego Testamentu (ta kolejność - choć nie historyczna, wydaje mi się w formacji bardzo pomocna!) i kobiety święte! Wiedziałam, że jeśli będą nowe, to właśnie takie. 

Praca nad nim rozpoczęła się więc w moim sercu już dawno - właściwie już w ubiegłym roku, kiedy zaczęłam mocniej odkrywać temat świętości, świadomie szukając i podążając za świętymi niewiastami. Ale dobrze wiem, że to... dopiero początek. I nie, nie jest tak, że temat świętości to temat na 2019 rok. Nie jest tak, że to temat na rok. To temat na dziś i jutro, i na całe nasze życie! 

Każdy Kalendarz Kobiety (a było ich już 5!) miał przypominać o Nim. O Tym, który chce być (i często my też tego chcemy, prawda?) pierwszy w naszym życiu. Każdy był wypełniony treściami pomagającymi pamiętać o Nim i o drodze, na której jesteśmy. Ale ten jest naprawdę wyjątkowy. Ten w każdym tygodniu przypomina o najważniejszym celu naszego życia - o świętości i drodze do Nieba!

Naszą kobiecą drogę do świętości będziemy odkrywać w doborowym gronie 65 niewiast! A jestem pewna, że Pan na naszej drodze postawi jeszcze inne (o których wzmianki do Kalendarza możemy dopisać same!).


Dlaczego właśnie one, święte mają nam towarzyszyć? Czy nie ustawią zbyt wysoko poprzeczki dla takich zwykłych kobiet (jeszcze nie-świętych) - jak my? Rzeczywiście, one mogą czasami wydawać się zbyt idealne, byśmy mogły się z nimi tak po prostu zaprzyjaźnić. Albo zbyt odległe - gdzież nam jeszcze do Nieba!... Czy jesteśmy już tak odważne jak św. Perpetua i Felicyta, by oddać życie za Jezusa? Tak bliskie Chrystusowi, by rozmawiać z nim poufale jak św. Faustyna? Tak zapatrzone w Niego, by wszystko zostawić? Tak pewne dróg Bożych, że aż pouczające papieża - jak św. Katarzyna ze Sieny?...

Tymczasem, kiedy poświęcamy im czas i spotykamy się z nimi tak naprawdę, to może się okazać, że one są kobietami bliskimi nam także przez swoje ziemskie zmagania, doświadczenia i radości! A teraz - w Niebie - są gotowe za nami się wstawiać i już czekają, by móc nas wspierać jeszcze mocniej!  

Premiera: 8.10. Kalendarz w dniach 17.09-7.10 dostępny w przedsprzedaży

Jaka jest oferta przedsprzedaży? Omówienie w filmie.

 

Program formacyjny i innowacyjna platforma... formacyjna!

Ale to nie koniec nowości! Jest jeszcze jedna propozycja, o której do niedawna nie ośmielałam się nawet marzyć. Czyli platforma internetowa do formacji! 

Kiedyś był program Między Niewiastami, potem program #jawJEGOoczach, później programy formacyjne z notesami i materiałami online (wciąż można dołączyć do programu z kobietami Starego Testamentu, a program z kobietami Nowego Testamentu w odświeżonej wersji będzie dostępny w nowym roku). Wiem, że znalezienie dobrego, pomocnego systemu do formacji nie jest łatwe, a tym bardziej... wcale nie tak prosto go stworzyć! Przekonuję się jednocześnie, jak bardzo jest potrzebna dobra pomoc i narzędzia!

Dlatego też program formacyjny uBOGAcONA na drodze do świętości jest pierwszym, który będzie dostępny na osobnej - specjalnie przygotowanej do tego - platformie ubogacona.pl - ze wszystkimi treściami i narzędziami! To program spotkań z 12 świętymi kobietami (4 tygodnie na każdą bohaterkę), podczas których będziemy odkrywać ich życie i duchowość. Będą oczywiście zadania! A pomocą i materialnym stałym przypomnieniem będzie notes. 

 

 

Wśród naszych programowych niewiast m.in. św. Hildegarda, św. Klara, św. Faustyna czy św. Joanna Beretta Molla! 

To będzie naprawdę uBOGAcONA droga!

 

***

Kalendarz Kobiety 2019 wraz z programem dostępny już także w przedsprzedaży (do 7.10).

www.sklep.ubogacona.pl

 

Wiem, kto jest królem i wiem, kto nad wszystkim czuwa... czyli czego może nas nauczyć Estera?

Estera (od imienia której pochodzi tytuł Księgi Estery) znaczy gwiazda i - biorąc pod uwagę skojarzenia z jej imieniem -  możemy naprawdę pomyśleć, że jej historia przypomina trochę... bajkę. Jest ku temu kilka dobrych powodów. Dziewczyna, która nie ma łatwego życia, staje się wybranką wielkiego władcy. Ma niemal wszystko, o czym może marzyć kobieta w jej czasach. Może nawet i to, o czym wiele nie ośmieli się zamarzyć. Ma przecież diadem królewski. Jest bezpieczna na dworze. Ale tylko do czasu. Do tej chwili, kiedy okazuje się jedyną osobą mogącą uratować swój naród znajdujący się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. A misja ta wcale nie będzie łatwa. Nawet dla królowej! Jest oczywiście, w tej opowieści piękne - prawie bajkowe - zakończenie! Ale, ale... Choć tę fabułę można opowiedzieć w kilku zdaniach, co właśnie uczyniłam, to jest warta więcej uwagi - spokojnej lektury i medytacji. Bo to księga przedziwnie daleka naszym realiom, i jednocześnie cudownie bliska! Mało która z nas znajdzie się naprawdę w jej położeniu, ale tak naprawdę w codzienności... mamy wiele z nią wspólnego!

Warto przy tym pamiętać, że skarby nie są nam raczej podawane na złotej tacy. Więc jeśli poczujesz, że któraś z tych nauk jest tą, której tak bardzo potrzebujesz, to nie wahaj się ani chwili, i otwieraj Księgę Estery. I czytaj. I odkrywaj. I zbieraj perły. Jeśli moich kilka myśli, stanie się ku temu inspiracją, będę zaszczycona!

***

Czego może nas uczyć historia Estery?

1. Bóg daje nam prawdziwą, najgłębszą tożsamość 

I umiłował król Esterę nad wszystkie [inne] kobiety. Pozyskała sobie u niego życzliwość i względy nad wszystkie [inne] dziewice, i włożył na jej głowę koronę królewską, i uczynił ją królową. (Est 2, 17) 

Estera niemal przez całe życie musi podejmować wysiłek, by pamiętać o tym, kim jest. Mieszka w królestwie perskim, choć jest Żydówką. Jest otoczona ludźmi, którzy są dalecy od jej korzeni. Nie ma też rodziców, ale na szczęście jest otoczona opieką dobrego i pobożnego wuja, Mardocheusza, któremu wiele zawdzięcza. Także imię może przypominać jej o tym, kim jest. Już sama podwójność imienia trochę ukazuje sprawę tożsamości. Jej hebrajskie imię Hadassa oznacza mirt - wiecznie zieloną roślinę, która w Piśmie Świętym symbolizuje zwycięstwo i nieśmiertelność (np. Za 1, 8; 1, 11) a także radość i pokój (Iz 41, 19). Może też oznaczać piękno i czystość (stąd wianki z mirtu zakładały na siebie panny młode). Jej perskie imię Estera - oznacza najpewniej „gwiazdę”. Jednakże rdzeń –str w języku hebrajskim oznacza też „ukryty”. Na dworze króla, gdzie ukrywa swoją wiarę, także musi walczyć o świadomość siebie. A kiedy zostaje królową, nie zapomina, kto jest prawdziwym Królem. Pamiętajmy, że w pałacu, gdzie korona jest tylko jedna, to wcale nie musi być takie proste! Nawet jeśli w naszej historii życia nie jest nam łatwo budować naszą tożsamość, jeśli czujemy się mocno zagubione w określeniu samej siebie i tego, skąd pochodzimy, to mamy możliwość – tak jak Estera – zakorzenić się w Tym, Który nas naprawdę określa i to najgłębiej. 

2. Czytanie znaków - wydarzeń - jest ważne w wypełnianiu swojej misji  

Kto wie, czy właśnie ze względu na tę chwilę nie zostałaś królową? (Est 4, 14)

Kiedy znamy już całą historię z tej księgi, zdajemy sobie sprawę z tego, że nieprzypadkowo Estera została królową. My to wiemy. Ale my widzimy więcej, ona musiała sama odkryć i przyjąć wielkość swojej misji. Ona musiała sama - w swojej wolności - w możliwości powiedzenia tak lub nie - dać na nią odpowiedź. I to po pierwsze, odpowiedź bardzo ludzką - wysłaną przez posłańca do swojego wuja. Estera nie rozmawia przecież od razu z samym Bogiem. Nie ma tu żadnego objawienia, a to rozeznanie nie odbywa tylko w głębi jej serca. Ona czyta znaki. Wydarzenia. Składa je w całość. A wielkim wsparciem jest dla niej wuj. Kto wie, czy nie ze względu na tę chwilę, właśnie on był jej opiekunem? 

3. Wielką misję w Bożym planie wypełniają... zwykli ludzie

Estera miała prawo się bać. Wiedziała, z czym wiąże się jej zuchwałe spotkanie z królem. Ta obawa pojawiła się od razu, o czym informowała wuja. Lęk, z którym się zmagała oddawała Panu na modlitwie, prosząc o odwagę, prosząc o uwolnienie. Zrobiła absolutnie to, co najlepsze, by ten lęk oddać, by zrobić miejsce dla Pana, ale... to nie sprawiło, że po ludzku po prostu nie czuła strachu. Można by powiedzieć nawet bardzo naszym językiem, że toczyła walkę duchową! W swoich emocjach staje się nam cudownie bliska i prawdziwa. Estera jest sobą. Jest człowiekiem. Jest kobietą. I ze wszystkim, co w niej jest, wypełnia swoje zadanie.

Szła promienna, niezwykle piękna, z obliczem pogodnym i przyjaznym, choć jej serce drżało ze strachu. (Est 5, 1b)

4. My robimy swoją część, Bóg robi resztę!

Estera ukazuje jak cudownie może przebiegać współpraca człowieka z Bogiem! Jak ważne są nasze małe kroki i jak wielka jest łaska, którą Bóg zsyła! Oczywiście poczynania Estery były związane z wielkim ryzykiem, którego miała świadomość. Ostatecznie powiedziała, że zrobi to, co może, nawet jeśli musiałaby umrzeć. Czytając Księgę dostrzegamy, jak ważne są ludzkie decyzje, podejmowane kroki i nastawienie serca, ale jednocześnie to Bóg dokonuje reszty. On odmienia oblicze króla, gdy Estera przychodzi do niego nieproszona (i w końca Estera mdleje!). To On zapewne sprawia, że król pewnej nocy (w idealnym momencie!) nie może usnąć i w kronikach czytane są mu fragmenty o zasługach Mardocheusza... On tam jest. Czuwa. Nawet jeśli wydaje się, że to my mówimy, a On milczy, to Jego słowo jest ostatnie. Nawet jeśli nasze jest głośne, a Jego bardzo ciche. To Jego jest najprawdziwsze.

Pełen dostojeństwa, spojrzał gniewnie i wówczas królowa zasłabła i osunęła się na idącą obok niej służącą, a twarz królowej bardzo zbladła. Wtedy Bóg odmienił usposobienie króla. Zaniepokojony wstał z tronu i przytrzymał ją w swych ramionach, zanim nie przyszła do siebie. Potem pocieszał ją i przemawiał do niej łagodnie. (Est 5, 1de)

5. Kobieta może uczyć mężczyznę innego spojrzenia   

Estera musiała mieć w sobie tzw. coś. To, że była niezwykłej urody, to pewne, ale na dworze króla nie brakowało urodziwych dam. Miała w sobie coś, co naprawdę poruszyło króla. Wdzięk, dobroć, mądrość płynącą ze znajomości Prawa, poczucie sprawiedliwości (por. Est 2, 21-23). Zdobyła zresztą sympatię i uznanie wielu ludzi. Ten geniusz kobiecego spojrzenia ujawniła z wielką mocą planując swoją interwencję. Roztropnie poprowadziła swój plan. Odmieniła serce króla, którego świat otoczony był męskimi doradcami. Estera pomogła królowi spojrzeć na świat innymi oczami, oczami swojego serca. Kobieta staje naprzeciw sztywnym regułom męskiego świata. Nie działała siłą, ale delikatnością i mądrością. I robi to tak umiejętnie, że można powiedzieć, że król i królowa tworzą piękny duet! 

 

 

***

Jak królowa Estera... (fragm. świadectwa  - całość w notesie do programu formacyjnego)

Czy któraś z Was czuła się kiedyś porzucona? Ja tak. Przez mężczyznę, który mówił, że mnie kocha i pragnie się ze mną ożenić. Odszedł nagle, z dnia na dzień, bez słowa wyjaśnienia. Oznajmił tylko przez telefon: „to koniec”. Byłam w szoku. Przecież wspólnie się modliliśmy, staraliśmy się żyć w czystości przedmałżeńskiej, chcieliśmy zbudować wspólny dom oparty na skale, którą jest Bóg… a więc dlaczego?

Bardzo to przeżyłam, czułam się jak nic niewarty przedmiot. Ze wszystkich sił starałam się przylgnąć do Jezusa. Na początku nawet Jemu nie potrafiłam opowiedzieć o tym, co się dzieje w moim sercu. Moją modlitwą były wtedy łzy i zasypianie z przyciśniętym do piersi krzyżem. W końcu postanowiłam wyjechać na rekolekcje, nie mogłam już dłużej wytrzymać w domu. Pewnego razu ksiądz oznajmił, że kolejny dzień naszych rekolekcji to czas, gdy Bóg szczególnie będzie do nas mówił. Po prostu wiedziałam, że mówi prawdę! Wstałam wcześnie rano i poszłam nad jezioro. Wokół nie było nikogo. Patrząc na wschód słońca, wykrzyczałam Bogu cały ból, jaki miałam w sercu i zapytałam: co dalej? Wzięłam wtedy do ręki Pismo Święte i po prostu je otworzyłam. Mój wzrok padł na tytuł 2 rozdziału Księgi Estery: „Estera królową”. Zaczęłam czytać i z każdym kolejnym wersetem moje serce było coraz bardziej poruszone. Byłam przekonana, że to nie przypadek, że właśnie w tym fragmencie przemawia do mnie sam Bóg. I daje mi obietnicę.                                                

Przeczytałam, że piękna Żydówka Estera wraz z innymi kobietami, została wzięta do królewskiego zamku, gdzie przygotowywano ją na spotkanie króla Aswerusa, który szukał nowej żony. Przez rok była smarowana olejkami oczyszczającymi i upiększającymi. Gdy nadeszła jej kolej, zaprowadzono ją do króla, a on ją umiłował.

Zrozumiałam, że Bóg ma plan na moje życie, że to bolesne doświadczenie ma czemuś służyć. Powiedziałam Mu wtedy, że się zgadzam na Jego wolę, poprosiłam, aby mnie prowadził. Wiedziałam, że będę tą Esterą, że ćwicząc się w cierpliwości mam czekać, zaufać.  Nie sądziłam jednak, że moja historia będzie aż tak podobna do tej biblijnej.

Monika

***

We wrześniu 2018 na grupie dla uczestniczek programu formacyjnego pojawi się komentarz do Księgi Estery autorstwa s. Marii Donaty, niepokalanki.

Jeśli chciałabyś dołączyć do programu formacyjnego, wszystkie szczegóły znajdziesz tutaj: www.formacjaserca.pl

Subskrybuj to źródło RSS