I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz! (J 8, 11)

Katarzyna Marcinkowska

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

URL strony:

Niewiastę dzielną któż znajdzie?

„Niewiastę dzielną któż znajdzie?” Czy słysząc te słowa (a zgaduję, że słyszałaś je już wielokrotnie, bo okazji ku temu nie brakuje), zaczynasz rozglądać się wokół siebie? Czy próbujesz odpowiedzieć na to pytanie jakby to było rzeczywiście poszukiwanie, w którym bierzesz udział, w którym możesz wytypować kogoś jako zwycięzcę (a właściwie: zwyciężczynię)? A może słysząc to zdanie, patrzysz raczej w swoje serce i czujesz, że ono nie dotyczy nikogo innego, jak tylko Ciebie i mogłoby brzmieć dużo prościej: czy jesteś dzielną niewiastą?

Bardzo prawdopodobne, że serce podpowiada ci, a nawet krzyczy: TAK! Oczywiście, że jestem dzielną niewiastą, mam w sobie ogromne pokłady siły, odwagi, miłości, mogę sprostać wszelkim wyzwaniom. To jak odpowiedź proroka Izajasza na Boże wezwanie: „Usłyszałem głos Pana, który rzekł: Kogo poślę? I kto tam pójdzie? Tedy odpowiedziałem: Oto jestem, poślij mnie!” (Iz 6,8) Może właśnie masz ochotę odpowiedzieć: Oto jestem dzielną niewiastą, Panie, znalazłeś! Jednak nie każdy prorok na wezwanie Pana odpowiadał tak ochoczo, bez lęku – wielu z nich czuło przede wszystkim swoją słabość oraz ogrom zadania, który nie odpowiada tej słabości. A nie mógłbyś Panie, wybrać kogoś innego? Rozglądając się po własnym wnętrzu możemy dostrzegać, że daleko nam do dzielnej niewiasty, a wręcz niekiedy stanowimy idealne przeciwstawienie względem jej opisu. Prawdopodobnie w obu odpowiedziach mylimy się, zapominając, że odpowiedź sytuuje się gdzieś pośrodku. Bo ten poemat do wspaniała pochwała kobiecości, naszych talentów (owego geniuszu kobiety!), naszego powołania, ale też piękna inspiracja, by nasze kobiece serce badać i rozwijać, hartować i pielęgnować.

Poemat o Dzielnej Niewieście jest w rzeczywistości tekstem wskazującym na ideał, do którego możemy dążyć, ale którego osiągnięcie nie jest wcale tak łatwe. Księga Przysłów (Prz 31, 10-31) wydaje się tutaj niezwykle współczesna – czyż nie żyjemy w epoce ideałów, wzorców, niedoścignionych przykładów? Czyż nie słyszymy wielokrotnie, że powinnyśmy być perfekcyjnymi paniami domu (najlepiej w szpilkach!), specjalistkami w swoich branżach, do tego zawsze zadbanymi, gotowymi na podbój świata kobietami, a gdy zachodzi potrzeba też kochającymi i troskliwymi matkami? I czy nie jest ideałem dziś kobieta niezależna, odważna, wszędobylska, dla której nie ma ograniczeń? Wielokrotnie są dzisiejsze hasła dalekie od promowania kobiecości, od szanowania naszej natury i pragnień, ale widoczne jest i pewne bardzo dobre pragnienie, by być, by się spełniać, by mieć możliwości.

Bywa bowiem i tak, że czasem przesładzamy naszą kobiecość. Czy nie uważamy zbyt często, że nam nie wypada być odważnymi i silnymi (a takie postulaty chętnie przepiszemy złym feministkom)? Zagłębiając się w tekst z Księgi Przysłów odkrywamy, że ideał kobiety (dodajmy: kobiety wierzącej, oddanej Panu) nie oznacza wcale kobiety niemogącej o sobie decydować, kobiety słabszej od mężczyzny, uległej męskiemu światu, a tym bardziej nie jest to wcale kobieta, której głównymi i najważniejszymi cechami byłyby delikatność i piękno zewnętrzne (choć i one się tutaj pojawiają). Dzielna Niewiasta to kobieta niezwykle przedsiębiorcza i wszechstronna, zaangażowana w życie swojej rodziny, ale też w życie społeczne. To kobieta spełniona, a w głębi swojego serca - to kobieta umiłowana i doskonale tego świadoma. To niewiasta doświadczająca swojej wartości, zanurzona w Miłości.

Świetnie uchwytuje aktualność tego biblijnego wzoru kard. Stefan Wyszyński: „Chce [dzielna niewiasta] w każdej dziedzinie życia zabierać głos i wpływać nań skutecznie. Opis biblijny daje nam obraz kobiety uniwersalnej, która jest kobietą w całym tego słowa znaczeniu – jest matką, jest kierowniczką swojej rodziny, jest zwierzchniczką swoich sług.  (…) Ona jest ośrodkiem, głównym ogniwem życia domowego, rodzinnego. Nie rezygnuje z niczego, wszędzie zaznacza swoją obecność i dochodzi do głosu.” Kim jest ta kobieta? Wiemy o niej, że jest żoną i matką. Możemy też wnioskować, że jest kobietą zamożną, o wysokim statusie społecznym, ale nie przez to jest chwalona, o nie...

Już na wstępie tego opisu pojawia się jej mąż. Czytamy: serce małżonka jej ufa. Jakże często podkreśla się system patriarchalny tamtych czasów! A tu mamy do czynienia z sytuacją zupełnie wykraczającą poza te wyobrażenia. Żona zostaje obdarzona przez swojego męża zaufaniem, szacunkiem, a nawet, jak przekonamy się w dalszych wersach, ma ona prawo decydowania o wielu sprawach w domu, a także w gospodarstwie. To, że mąż jej ufa, to jeszcze nie wszystko. On ją sławi! Powstaje wraz z synami i wychwala cnoty swojej małżonki! Lubimy słyszeć pochwały, pragniemy być doceniane za to, co robimy i kim jesteśmy, ale zdarza się, że opinia Tych Najbliższych jest najważniejsza. Ich szacunek, ich wsparcie, ich spojrzenie na nas w dużo szerszym kontekście (przecież znają nas z wielu stron... tych lepszych, ale też tych gorszych) jest cenniejsze od wielu pochwał i zaszczytów. Nawet jeśli coś nam się nie uda, coś nam nie wyjdzie i po ludzku zawiodłyśmy same siebie, może nawet zostałyśmy źle ocenione, spaliłyśmy przez nieuwagę jakieś mosty, ale mamy poczucie, że jesteśmy kochane i akceptowane przez Te Najważniejsze dla nas Osoby, daje to niezwykłe poczucie bezpieczeństwa i ogromną siłę, i wiarę. Nie myślmy jednak, że Dzielna Niewiasta otrzymuje to wszystko, nic z siebie nie dając. Nie czyni mu [mężowi] źle, ale dobrze przez wszystkie dni życia. Czy autor nie przymknął oczu? Może nie zauważył jej niedociągnięć, podniesionego głosu, zgryźliwych uwag, ironicznego uśmiechu, rzucanych ze złością odpowiedzi? Jeśli rzeczywiście Niewiasta ta w tak piękny sposób potrafi kochać swojego męża... To jest rzeczywiście wydoskonalona w miłości.

Dzielna Niewiasta to także pani domu, można powiedzieć - wspaniała kura domowa (z zastrzeżeniem, że łac. cura domestica oznacza oczywiście tego, kto opiekuje się domem i nie ma wiele wspólnego z kurą!). Jest kobietą niezwykle zaradną, pracowitą, wszechstronną, dba o domowników i udowadnia swą wielką wrażliwość na ich sprawy. Jest także przedsiębiorcza - zasadza winnice, zajmuje się handlem. Biblijna bizneswoman. Rozdziela obowiązki, a zatem jest umiejętną kierowniczką, ale sama nie stroni od pracy fizycznej: wyciąga ręce po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono. Będąc kobietą zaangażowaną, wręcz zapracowaną, a przy tym majętną, nie jest zamknięta na potrzeby osób słabszych i biedniejszych: otwiera dłoń ubogiemu, do nędzarza wyciąga swe ręce. Kobieta o wielkim sercu, o oczach szeroko otwartych, o wyciągniętych ramionach.

Czy jest piękna? O tak. I do tego ubrana modnie, gustownie i bogato: jej szaty z bisioru i z purpury. Nie ukrywa swoich wdzięków, nie szuka ubrań najtańszych. Ale cały ten kosztowny strój współgra z jej pięknem wewnętrznym. Jest to także kobieta mądra, której słuchanie jest przyjemnością i przynosi wiele pożytku - zapewne całemu otoczeniu. Otwiera usta z mądrością, na języku jej miłe nauki. A skąd czerpie ona tę mądrość? Zapewne z doświadczenia życia, ze spotkań z ludźmi, a przede wszystkim z bliskości Pana.

Fragment, który szczególnie mnie ujmuje, brzmi: Strojem jej siła i godność, do dnia przyszłego się śmieje. Bo i jakże kobiece jest zamartwianie się! Noszenie w swoim sercu wszystkich drobiazgów, tworzenie mozaik problemów, zbieranie trosk o wszystkich najbliższych i tych dalszych, i gromadzenie tego w sobie, i pielęgnowanie. A kiedy już to wszystko jest w nas, ciężko jest uśmiechnąć się do dnia przyszłego, przychodzą lęki, niepewności, obawy, czarne scenariusze i wyjścia awaryjne, do których za nic nie chciałybyśmy się kierować. Zamartwiamy się o przeszłość (czy kogoś nie zraniłam? czy o mnie źle nie pomyśleli? czemu zrobiłam to i tamto?), zamartwiamy się też o przyszłość (jak to będzie? czy dam radę? czy poradzą sobie?) i zapominamy o dniu dzisiejszym. I zapominamy, że wokół są Ludzie, że jest praca, że jest powołanie na Teraz, nie na inny czas. Ale Dzielna Niewiasta nie jest bynajmniej lekkoduchem, nie żyje chwilą obecną jakby jutro miało nie nadejść - wiemy przecież, że gromadzi zapasy, tworzy inwestycje, zabezpiecza przyszłość, ale przy tym nie lęka się o nią, potrafi z uśmiechem patrzeć w dzień jutrzejszy. Może dlatego, że tak bardzo zaufała - nie swoim siłom, ale Bogu.

Czyż ten ideał nie wpasowuje się i w nasze, dzisiejsze pragnienia? Jak pisze kard. Stefan Wyszyński: „Nieraz jeszcze czytamy w prasie zarzuty, że Kościół zostawia kobiecie troskę o sprawy kuchenne i gospodarcze. Tymczasem mamy w nauce Kościoła wspaniały ideał <<niewiasty mężnej>>, dawno już ukształtowany. Mogą się tylko zmieniać poszczególne jego elementy, w miarę okoliczności i rozwoju społecznego, lecz myśli przewodnie są nadal aktualne.” Mamy więc ideał, który wpasowuje się w myśl nowego feminizmu - kobiety aktywnej, spełnionej i docenionej! Kobiety, która w pełni realizuje swoją kobiecość (na swój niepowtarzalny sposób) i jest przy tym niezwykle szczęśliwa, bo wie, kim naprawdę jest.

Jestem przekonana, że nasza dzielność/mężność/odwaga/siła/cnota (bo takie bogactwo znaczenie niesie ze sobą hebrajskie słowo hail) ma wiele sposobów realizacji, dla każdej z nas wyjątkowe. Czy odnajdujesz w sobie tę Dzielną Niewiastę, która potrafi uczynić tak wiele? Która potrafi być wpatrzona w Pana i z wielką odwagą spełniać swoje powołanie, podejmować się wszelakich zadań, jakie pojawiają się na jej drodze, która potrafi kochać tych, którzy są najbliżej, a także zna swoją niezbywalną godność i wartość?

Polecam: Kalendarz Kobiety 2015 z motywem Dzielnej Niewiasty!

Warsztaty dla kobiet w październiku

Piękno kobiecego cyklu

17.10.2013 (czwartek) godz. 18-21

Koszt warsztatów: 25 zł

Zapisy: FORMULARZ

To 3-godzinne spotkanie warsztatowe będzie okazją do zastanowienia się nad tym, co w nas tak bardzo kobiece i wyjątkowe, a przez dzisiejszy świat i wiele kobiet bardzo często odrzucane (a nawet nieznane) – nad kobiecym cyklem.

Na ile akceptuję go w sobie? Na ile żyję w zgodzie ze swoim organizmem i rozumiem sygnały, jakie mi wysyła? Jak oddziałują na siebie moje ciało i serce? Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej zaprzyjaźnić się z samą sobą? Warsztat będzie okazją nie tylko do zdobycia wiedzy na temat cyklu, ale także szansą na wypracowanie konkretnych pomysłów i narzędzi do wprowadzenia tej Dobrej Nowiny o kobiecości w naszą codzienność.

Prowadząca: Katarzyna Marcinkowska

 

Cała śliczna jesteś, przyjaciółko moja! (1) Warsztaty na temat piękna i wizażu

19.10. 2013 (sobota) godz. 9-14

Koszt warsztatów: 50 zł

Zapisy: FORMULARZ

Bóg obdarzył kobietę szczególnym pięknem. Tak wyjątkowym, że na Jej widok mężczyzna w Raju krzyknął z zachwytu, zakochał się od pierwszego wejrzenia! Kobiece piękno jest ściśle połączone z sercem, nie ogranicza się jedynie do naszej urody, ale nie istnieje też oddzielnie od naszej cielesności. Jesteśmy jednością ciała i duszy, dlatego tak ważne jest zadbanie o obie te sfery.  Czy odkryłaś już swoje piękno? Czy wiesz, jak o nie dbać? Czy wiesz, jak podkreślać w sobie to, co wyjątkowe? 

Podczas tego warsztatu zastanowimy się nad tym, czym jest nasze kobiece piękno. Następnie krok po kroku poznamy podstawy pielęgnacji oraz wizażu. A wszystko po to, by nasze piękno jeszcze dogłębniej odkrywać i się nim zachwycać! 

Prowadzące: Katarzyna Marcinkowska i Justyna Soszka

 

Cała śliczna jesteś, przyjaciółko moja! (2) Warsztaty na temat piękna i stylizacji

10.10.2013 (czwartek) godz. 18-21

Koszt warsztatów: 30 zł

Zapisy: FORMULARZ

Podczas tego warsztatu poznamy podstawy stylizacji i doboru dodatków. Zastanowimy się, jaka jest rola naszego stroju, jak ubierać się i co wybierać, byśmy czuły się pięknie i kobieco, nie ulegając podpowiedziom współczesnej mody i reklamom. Będziemy szukać odpowiedzi na pytanie o nasz własny styl, a także o to, jak wydobywać nasze piękno.

Prowadzące: Katarzyna Marcinkowska i Justyna Soszka

____________________

Wszystkie warsztaty odbywają się w salkach przy parafii Zesłania Ducha Św. (ul. Broniewskiego 44) w Warszawie. Osobom zapisanym przesyłamy szczegółowe informacje o miejscu.

Kalendarz Kobiety na 2014

Kalendarz jest pięknie wydany; grafika jest subtelna, tak aby to nasze zapiski stały się najważniejsze. Twarda oprawa i solidne szycie z pewnością przetrwają te ponad trzysta sześćdziesiąt dni... a może zostanie z nami na dłużej? Jak nasz pamiętnik kobiecości?  Małgorzata Rajchel - megosia.blogspot.com

Opinie o Kalendarzu:

Jest przemyślany i prowadzi do Boga. (Małgorzata)

Jestem nim zachwycona. Jest tak przemyślany i harmonijny. Zawarte w nim zadania zaskakująco trafnie poruszają serce i mogą pełnić funkcję terapeutyczną. Super! (Agnieszka) 

Kalendarz Kobiety na 2014 rok to owoc kilkutygodniowej pracy wielu osób, a także zrealizowane marzenie Serca Kobiety. Czym jest ten Kalendarz? Mam nadzieję, że będzie on przede wszystkim Twoim Kalendarzem (a nie kalendarzem jakiejś kobiety), Twoim towarzyszem na 365 dni, który codziennie będzie przypominał Ci, jak wielkim przywilejem jest bycie kobietą! Mam nadzieję, że będzie Ci przypominał o tym, co naprawdę ważne, będzie Cię inspirował do zagłębiania się w swoje serce i serca innych osób.

Co znajdziesz w Kalendarzu?

- sigla na każdy dzień roku

- cytaty na temat kobiecości

- refleksje na temat kobiecości

- zadania i tematy do refleksji na każdy miesiąc

- zdjęcia (specjalnie stworzone z myślą o tym Kalendarzu!:-)

- wprowadzenie do nowego feminizmu

- oraz miejsca na to, by notować swoje myśli, marzenia, plany...

Kalendarz ma format A5 (format zeszytowy) i twardą okładkę.

 

Kalendarz można zamówić poprzez sklepik na stronie Serce Kobiety.

Można go także nabyć po Mszy św. dla kobiet w Warszawie (25.10 oraz 28.11) i podczas warsztatów dla kobiet.

Można zamawiać także przez allegro.

Kalendarz można także zakupić w sklepiku parafialnym - parafia Zesłania Ducha Św. w Warszawie (ul. Broniewskiego 44) Sklepik czynny w pt. w godz. 15-17 oraz w niedziele w godz. 9-14.

Przyjaciółkę od serca któż znajdzie?

Jedno z moich (a przypuszczam, że nie tylko moich) pierwszych, dziewczyńskich pragnień brzmiało: znaleźć przyjaciółkę od serca (nie bez znaczenia były tu oczywiście lektury L. M. Montgomery). A zatem pragnienie, by znaleźć dziewczynkę, której powierzę wszystkie sekrety, z którą przeżyję niezapomniane przygody, z którą będę chichotać ze znanych nam tylko żartów, z którą stworzymy umówione, tajne znaki i która zawsze na pytanie o to, kto jest jej przyjaciółką, odpowie, że ja. A ja się jej odwzajemnię.

Nasza przyjaźń miała oczywiście wszystko przetrzymać – skończenie szkoły, wewnętrzne przemiany i dylematy, a nawet miłość. Takie to było niesamowite, idealistyczne pragnienie, trochę egocentryczne, ale też pełne gotowości oddania cząstki siebie drugiej osobie. Potrzeba, by być wyjątkową dla kogoś i jednocześnie uczynić drugą osobę wyjątkową, oswoić ją według rad Liska z „Małego Księcia”, towarzyszyć jej w radościach i trudach, pocieszać i rozśmieszać. To pragnienie obudziło się dużo wcześniej od tego o Księciu z bajki. Czy tylko było, czy już wygasło?

Czyż jest coś lepszego niż mieć kogoś, z kim można porozmawiać o wszystkich rzeczach jakby się rozmawiało ze sobą samym? (Cyceron)

To, co się działo w moim dziecięcym świecie, oczywiście weryfikowało te wzniosłe ideały i myśli. Przyjaciółka była niemal zawsze jedna (bywały też sytuacje trudne, gdy trzeba było którąś z dwóch wybrać), jednak kim dokładnie była, to się zmieniało dość często, zwłaszcza na początku szkoły podstawowej. To była też wielokrotnie przyjaźń niedojrzała, pełna zazdrości, zaborczości i obawy przed odrzuceniem. Przyjaźń, która jeszcze się nie wydoskonaliła, której wiele brakowało, która nie była w stanie złapać stosownej perspektywy, a czasem nawet oddechu. Uczenie się relacji międzyludzkich w praktyce i studiowanie duszy ludzkiej jest bardzo trudne dla kilkulatki, a i z wiekiem nie zawsze jest łatwiej. A później okazywało się, że jednak wiele z tych przyjaźni, które miały przetrzymać wszystko, były zapieczętowane deklaracjami i szczerymi wyznaniami wierności oraz dozgonności, kończyły się, były nam dane tylko na jakiś czas, często tylko na ten etap, gdy łączyły nas wspólne sprawy. Często, ale jednak nie zawsze. 

Chyba wiele z nas nosiło w sobie to samo pragnienie. A jak jest dziś? Mając 18, 30, 45 czy 60 lat – czy masz dziś swoją „przyjaciółkę od serca”? Czy masz gdzieś obok siebie (nawet jeśli to „obok” oznacza, że dzieli Was kilkaset kilometrów) kobietę, z którą nigdy się nudzisz – ani rozmową, ani milczeniem, na spotkanie z którą czekasz, na którą możesz zawsze liczyć? Jako już dorosłe dziewczyny odkrywamy, że możemy mieć kilka bliskich koleżanek – z jedną uwielbiamy dzielić się naszą wiarą, z inną chętnie pójdziemy na spacer lub kawę, z jeszcze inną wymienimy się najnowszymi nowinkami z dziedziny mody, urody czy gospodarowania domowym budżetem. Odkrywamy, że każda z nich wnosi coś niezwykłego w nasze życie, każda z nich jest nam bliska, uczy nas czegoś, pobudza nas do jakiegoś działania, ale gdy już możemy wybierać, którą z nich zaprosić na wieczór filmowy, wernisaż, na mszę dla kobiet albo na poszukiwanie jesiennego płaszcza na wyprzedażach – wiemy, kogo o to poprosić, nie z każdą będzie tak samo. Która z nich jest Twoją przyjaciółką od serca?

Niezwykła jest siła przyjaźni. I tej kobiecej, i męskiej. Czy mężczyźni też szukają przyjaciół od serca? Już od etapu wczesnoszkolnego chłopcy dopierają się nie w pary, ale w co najmniej trójki, tworząc małe grupki, w których częściej obowiązuje hierarchia i jakiś podział. Taki system oczywiście sprawia, że niekiedy jest im łatwiej funkcjonować – zawsze można podzielić zadania, można zagłosować, ot, taka mini demokracja. Gdy jeden z nich zachoruje, nie są zupełnie sami w szkole. W parach, które tworzą dziewczynki, mamy relację wyłączną, twarzą w twarz, coś w rodzaju: wszystko albo nic. A dorośli panowie? Towarzystwo innych mężczyzn jest im niesamowicie potrzebne – by porozmawiać (lub pomilczeć) „po męsku”, by się nawzajem motywować, pomagać sobie w znajdywaniu rozwiązań i czasem dzielić się sobą po prostu przez świadectwo życia. Męskie relacje bywają bardziej bezpośrednie, ale dzięki temu też bardzo oczyszczające i konfrontujące. Jak mawia mój mąż: „Powiemy sobie bez ogródek prawdę prosto w oczy, nie licząc się nawet ze słowami, a potem po prostu poklepiemy się po ramieniu, nie chowając żadnej urazy, ale widząc, że to, co się wydarzyło, było słuszne.” My tymczasem po kobiecemu nie chcąc zranić, ani być zranionymi, szukamy słów najdelikatniejszych, czasem nawet nieadekwatnych, zbyt ogólnych, troskając się o tę przyjaźń - o drugiego i o siebie samą, i o to, co między nami.

Nigdy nie usłyszałam od mojego męża, by nazwał kogoś przyjacielem i by się tego mocno trzymał. Ma grono bliskich kolegów, którzy są dla niego ważni, z którymi chętnie się spotyka, ale rozważania: czy to mój przyjaciel (a tym bardziej: czy to mój przyjaciel od serca), raczej temu nie towarzyszą. A gdy już zadaję mu wprost pytanie o przyjaciela, patrzy na mnie z ukosa, jakby to pytanie było dziwne, niestosowne, a może nawet śmieszne (a jest?). Za to z wielkim uśmiechem i szczerością słucha o moich rozważaniach w tym temacie, dostrzegając, jak wciąż to dziewczęce pragnienie powraca, jak mnie nurtuje.

Czym sen dla ciała, tym przyjaźń dla ducha – odświeża siły. (Cyceron)

Przyjaźń jest też trudna, wymaga oddania, a przede wszystkim inwestycji, czyli czasu, którego jako dorosłe kobiety, zabiegane przez pracę, obowiązki, różne aktywności i wszystkie inne naglące sprawy, najczęściej po prostu nie mamy. Tyle rzeczy jest pilnych i ważniejszych, prawda? Kiedy ostatnio odmówiłaś koleżance spotkania albo przesunęłaś je na nieokreślone i niepewne później? Pochłania nas też rodzina - mamy tu przecież tyle osób do kochania, że wraz ze wrastaniem w piękne i absorbujące środowisko domowe, coraz częściej zaniedbujemy przyjaciół, często tłumacząc to tym, że ich już nie potrzebujemy - mamy przecież wspaniałego męża, cudowne dzieci, kochanych rodziców itd. Ale mój mąż i dzieci nie staną się przecież przyjaciółką od serca... Uważam mojego męża za najlepszego przyjaciela, ale to relacja, która nie zastępuje w pełni przyjaźni kobiecej. A przyjaźni, podobnie jak miłości, nie można odłożyć na później.

Łatwiej jest po całym wyczerpującym dniu zalogować się na facebooka (i mówię to po pierwsze o sobie), gdzie życie towarzyskie pozornie „kwitnie”, gdzie poczujemy się otoczone setkami osób, a nawet więcej – setkami znajomych – którzy chętnie zalajkują nasze nowe zdjęcie czy nowiny o zamążpójściu, ale po zamknięciu okna, zostajemy same z sobą, nie zbliżając się nawet o krok do drugiej osoby, ani do samej siebie. Łatwiej jest włączyć portal społecznościowy (choć dostrzegam, że coraz więcej osób świadomie z tej formy rezygnuje!) niż wyjść wieczorem na spacer z koleżanką albo zatelefonować na długaśna rozmowę do bliskiej osoby - tak, by czuła, że mimo odległości, jaka nas dzieli, jest dla nas ważna, że nie prowadzimy wtedy pięciu rozmów na „chacie”, nie klikamy jednocześnie w poszukiwaniu newsów, ale całą uwagę skupiamy na niej. Przyjaźń jest trudna, bo wymaga poświęcenia, wymaga pracy i uwagi, wysiłku i ciągłego wychodzenia z siebie. A, jak słusznie mówi Lisek z opowieści Saint-Exupery, nie ma supermarketów z przyjaciółmi, nie możemy ich ani kupić, ani zdobyć teraz, natychmiast, dlatego też ludzie często nie mają przyjaciół. Ale przecież nie zawsze...

Wyk­reślić ze świata przy­jaźń... To jak­by z­gasić słońce na niebie. (Cyceron)

Dziś chyba nawet bardziej od pragnienia odnalezienia takiej przyjaciółki, rodzi się we mnie pragnienie, by taką przyjaciółką być. Od Serca. 

Subskrybuj to źródło RSS