Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły. (Prz 31, 10)

Katarzyna Marcinkowska

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

URL strony:

Córka Jaira i kobiece przebudzenie - Kobiety Nowego Testamentu (3)

Historie uzdrowienia kobiety cierpiącej na krwotok i wskrzeszenia córki Jaira są w Ewangelii nierozłączne (zob. Mk 5, 21-43; Mt 9, 18-26; Łk 8, 40-56). Ich historie łączą się - i to nie tylko czasowo. Dlatego też w Kalendarzu Kobiety 2017 bohaterki te pojawiają się obok siebie (luty i marzec), ale jednak osobno - to przecież dwie różne osoby, dwa odmienne spotkania. Kończy się luty, już - chociaż na jakąś chwilę - przestanę przypominać o dotykaniu frędzli płaszcza Jezusa. W marcu chcę Was przekonać do położenia pięknej poduszki na łóżku... I zostawienia jej tam. Tak, czas powstać! 

Córka Jaira to bohaterka szczególnie niewinna. Dziecko. Dziewczynka, która ciężko choruje w tak ważnym momencie swojego życia - za chwilę ma stać się dorosła, by móc doświadczyć pełni kobiecości. Kiedy o niej myślę, mam przed oczami 12-latkę wkraczającą w coraz bardziej dorosły świat. Dziewczynę pełną marzeń i pragnień. Ona naprawdę chce żyć. Chce założyć suknię ślubną i wianek. Chce doświadczyć prawdziwej miłości, chce kochać. Chce dorosnąć i dokonywać własnych wyborów. Tyle jeszcze dróg przed nią! Tyle radosnych spotkań, relacji do zbudowania, tyle słów do wypowiedzenia, tyle herbat do wypicia z przyjaciółkami, tyle do przeczytania, tyle sukienek do przymierzenia, tyle kwiatów do zerwania i postawienia w wazonie. Tyle pragnień, tak szerokie perspektywy. Ale pewnie na dnie serca są i lęki. Dorosłość to nie obietnica sielanki i drogi usłanej różami. To także kolce i walki. Może właśnie ta świadomość czynią ją coraz słabszą, niepewną, chorą i w końcu niezdolną do życia?

Przy całym dramatyzmie tej historii odnajdujemy piękne, bajkowe zakończenie. Ale to coś więcej niż bajka. To objawienie JEGO MOCY i MIŁOŚCI! Alleluja!

„Talitha kum: to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań

Mk 5, 41 

Tak jak ona możesz dziś usłyszeć: 

Już nie śpij, odzyskaj siłę, otwórz oczy. To nie jest jeszcze koniec. Masz nową szansę, nie trać ani chwili! Tyle jeszcze przed tobą! Dasz radę, On jest z tobą, On ci zaufał. Ma wspaniały plan wobec ciebie. Żyj pełnią. Żyj w perspektywie wieczności i miłości silniejszej niż śmierć! A przy każdym potknięciu, przy każdym upadku będziesz słyszeć te słowa: <<Mówię ci, moja piękna, wstań i idź...>>

***

Film z cyklu Kobiety Nowego Testamentu zainspirowany historią córki Jaira.

Zapraszam do obejrzenia! 

 

Zapraszam także do obejrzenia filmików z serii krótkich filmów na 2017 rok:

Kobiety Nowego Testamentu [#1] Samarytanka

Kobiety Nowego Testamentu [#2] Kobieta cierpiąca na krwotok

 

A jeśli chcesz WIĘCEJ materiałów do pracy własnej, zajrzyj na: www.jawjegooczach.pl

 

Cierpiąca na krwotok i frędzle Jego płaszcza - Kobiety Nowego Testamentu (2)

Historie uzdrowienia kobiety cierpiącej na krwotok i wskrzeszenia córki Jaira są w Ewangelii nierozłączne (zob. Mk 5, 21-43; Mt 9, 18-26; Łk 8, 40-56). Ich historie łączą się - i to nie tylko czasowo. Dlatego też w Kalendarzu Kobiety 2017 bohaterki te pojawiają się obok siebie (luty i marzec), ale jednak osobno. 

Kobieta cierpiąca na krwotok od lat szukała pomocy. Była u wielu lekarzy, ale żaden nie potrafił jej pomóc. Jej choroba trwała już 12 lat, ale ona wciąż nie przywykła do niej, nie pogodziła się z nią. Pragnęła pełni życia i zmiany, w którą wciąż wierzyła. Mogłaby otrzymać medal za wytrwałość! Tego dnia, o którym piszą Ewangeliści, wmieszała się w tłum, by spełnić swój plan: dotknąć frędzli Jego płaszcza. W swojej nieczystości nie powinna była nikogo dotykać, ale wiedziała, że stawka jest wysoka. Miała nadzieję, że nikt jej nie zauważy, w tłumie łatwo jest przecież zostać anonimowym. Nie mając nic do stracenia, zrealizowała swoje zamierzenia. Dotknęła skraju Jego płaszcza. Powtarzała sobie: bylebym tylko mogła to uczynić, a będę zdrowa! Jej delikatna dłoń i pełne wiary, a może i desperacji, uchwycenie Jego płaszcza, nie uszło jednak Jego uwadze. Tego nie przewidziała - że On ją jednak w tym tłumie odnajdzie. Że On wyczuje jej dotyk. Że ją zawoła. Może nie pomyślała, że Jego pragnienie jest tak wielkie i On chce nie tylko, by krwotok w jej ciele ustał, ale też by jej serce, poprzez to spotkanie - napełnione czułością, utwierdzone w swej godności i wartości - ożyło. Była gotowa przyjąć reprymendę, a może i oddać to uzdrowienie jakby się jej jednak nie należało. Tymczasem On wobec tłumu kieruje ku niej Swoje afirmujące spojrzenie i mówi:

„Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości!”

Mk 5, 34

  

 

Jej dotyk był inny.

Pełny wiary.

Pełny oddania. 

Naznaczony historią jej odrzucenia i cierpienia.

Naznaczony jej pragnieniem życia

i bliskości.

 

A w jaki sposób ja dotykam Jezusa? 

 

 

 

Zapraszam także do obejrzenia pierwszego filmiku z serii krótkich filmów na 2017 rok: Kobiety Nowego Testamentu [#1] Samarytanka

A jeśli chcesz WIĘCEJ materiałów do pracy własnej, zajrzyj na: www.jawjegooczach.pl

 

 

 

Boskie spojrzenie: weekendowe rekolekcje dla kobiet

Zaplanowałyście już czas na rekolekcje w 2017 roku? :-)

Jeśli jeszcze szukacie czegoś dla siebie, to mam dla Was propozycję - nie tak odległą i dobrze wpisaną w okres Wielkiego Postu.  

Weekendowe rekolekcje dla kobiet pod hasłem Boskie spojrzenie odbędą się w dniach 10-12.03.2017 w Szymanowie - w Klasztorze Sióstr Niepokalanek. Początek o godz. 18, zakończenie obiadem w niedzielę o godz. 13.

Będziemy odkrywać siłę i znaczenie spojrzenia. Będziemy odkrywać spojrzenie Boga. Jak On patrzy na nas, na naszą kobiecość, na nasze życie? Będziemy przeglądać się w JEGO Oczach.  Będziemy patrzeć na Niego. Będziemy słuchać Jego. 

Prowadzenie rekolekcji: ks. Piotr Paweł Łapa, s. Maria Donata, Katarzyna Marcinkowska

Koszt rekolekcji: 180 zł (w tym: nocleg i wyżywienie; opłata - na miejscu)

Zapisy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 

UWAGA! Aktualizacja z 15.02: Brak miejsc!

(po przesłaniu maila będziemy prosić o wypełnienie formularza)

Samarytanka & jej dzban - Kobiety Nowego Testamentu (1)

Samarytanka to dla mnie – a pewnie i dla wielu z Was – kobieta z dzbanem. Trudno się dziwić temu skojarzeniu – właśnie z nim przychodzi do studni, gdzie spotyka Jezusa. Ten właśnie dzban stał się jej atrybutem, pozwalającym na łatwe zidentyfikowanie bohaterki (przyznaję, w przypadku Samarytanki sesja do Kalendarza Kobiety 2017 była wyjątkowo oczywista). Jej dzban nie był pewnie jakimś wyjątkowym egzemplarzem. Dzban jak dzban. Taki, jaki mogła mieć kobieta w tamtych czasach. Nie miała zapewne takiego wyboru jak my dzisiaj, gdy chodzi o kształty, kolory i zdobienia, ale przecież nie wybierała tylko ze względu na estetykę. Jej dzban nie miał być ozdobą - on miał bardzo ważne zadanie. Najważniejsze: miał mieścić w sobie wodę. Pewnie ten, który przyniosła tamtego dnia, był już dość wysłużony. Może nieraz wypadł jej z dłoni, obił się i trochę utracił swą nieskazitelność. Ale wciąż pozwalał wracać z tym tak kluczowym dla przeżycia skarbem - wodą.  Ale i tak bez jej wysiłku, dzban byłby niczym.

„Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej?”

J 4, 11

Dzban był przez chwilę pretekstem do rozmowy. Dzban i woda, a właściwie nie on, tylko jej czerpak. Przecież to ona była przygotowana na wydobycie wody. Wiedziała po co przyszła i wiedziała jak się do tego zabrać, miała narzędzia, miała doświadczenie. Panna - pani - roztropna. To ona miała chwilową przewagę nad Nim - zmęczonym i spragnionym wędrowcem, w dodatku Żydem. Wyobrażam sobie także jej dzban jako idealne narzędzie osłony. Mieć coś w ręce, mieć coś, za czym można się schować, co można trzymać. Czym można nawet się obronić. Czasem łapię się na tym, że moja torebka jest prawie pusta. (Oczywiście nie wtedy, gdy wychodzę z dziećmi - wtedy zwykle okazuje się za mała i marzę o większej...;-) Ale mimo to chcę mieć ją przy sobie, w dłoni czy na ramieniu. I nie chodzi wcale o jej piękno, o pochwalenie się marką czy stworzenie fajnej stylizacji (no dobrze, to czasami...;-), ale o to „trzymanie się” czegoś, o jakąś osłonę. Tak, chowam się za nią, koło niej, czuję się trochę pewniej, choć wiem, że nie jest żadnym tam narzędziem obronnym. Nie wiem czy ona też tak miała i czy przez myśl by jej to przeszło. Jej dzban miał konkretne przeznaczenie, ale ta próba ukrycia się może być i jej motywem. Kobiety nie przychodziły przecież po wodę w samo południe. Chyba że te, które chciały się ukryć i naprawdę nie miały ochotę na spotkania i kobiece pogaduszki.

Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać.

J 4, 15

Jej dzban – pusty – taki, jaki przyniosła – ukazywał też jej pustkę, a jednocześnie głębię, która mogła w sobie tyle jeszcze zmieścić.  Był wyrazem jej pragnienia. Przyszła, by zaczerpnąć wody. Przyszła, bo była w potrzebie. Przyszła, bo tam, gdzie była, nie mogła otrzymać tego, czego potrzebowała. I On wyszedł jej na spotkanie. Chociaż ona chciała być niezauważona.

Też mamy swoje dzbany. Nosimy je. O! I jakże podobnie do Samarytanki – nosimy je do źródeł, nosimy je w różne (czasem dziwne) miejsca, by je napełnić! Chcemy, by były pełne – bo wtedy jakby wbrew prawom fizyki, stają się lżejsze. Bo wtedy łatwiej iść. Pozwalają utrzymać pion. Tyle że Samarytanka nawet nie wiedziała jak głębokie jest jej pragnienie i jak możliwe jest to, co wydawałoby się niemożliwe - wypełnienie tego spragnionego serca!

 

Znajdź swój dzban

Obejrzyj go dokładnie

Pomyśl czego pragniesz

A potem idź do Źródła Wody Żywej

 

A gdy już go napełnisz

Idź i głoś Jego Miłość

i choć przez chwilę nie myśl o tym dzbanie

 

Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?».

J 4, 28-29

 

***

Zapraszam do pierwszego filmiku z serii krótkich filmów na 2017 rok: Kobiety Nowego Testamentu

A jeśli chcesz WIĘCEJ, zajrzyj na: www.jawjegooczach.pl

 

Subskrybuj to źródło RSS