Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła (Dz 16, 14)

Katarzyna Marcinkowska

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

URL strony:

Dzielną niewiastą być + NOTES INSPIRACJI dla Was!

Dawno, dawno temu, kiedy byłam jeszcze na początku mojej drogi odkrywania geniuszu kobiecości, mój ukochany (mąż in spe) powiedział mi coś o swoich rozmowach z Panem. Modliłem się wczoraj i takie Słowo skierował do mnie Pan: Księga Przysłów, rozdział: 31, wersety: 10-31. A początek jest taki: Niewiastę dzielną któż znajdzie? (Jak później doczytałam poemat był pisany najpewniej jako wskazówki dla młodzieńca, gdy chodzi o wybór żony!)

Do dziś nie wiem czy tym sposobem chciał skraść moje serce (mówiąc wprost: czy w ten sposób chciał mnie poderwać;-), postawić mi wyzwanie czy po prostu - tak mu się przypomniało gdzieś między wierszami. Nie wiem, milczy do dziś na ten temat. Jednak właśnie wtedy zaczęłam wnikliwie studiować ten biblijny, cudowny poemat, szukając w nim wskazówek dotyczących tego jaką kobietą mam być. Bo prawdą jest, że chcę być dzielną niewiastą według Bożego zamysłu. To nie znaczy: taka już jestem. To nawet nie znaczy: taka będę. Powiem szczerze. Bardzo często nie dorastam do wzoru podanego w Księdze Przysłów. Nie zawsze uśmiecham się do dnia przyszłego, czasem zaskakuje mnie zima, rzadko zakładam purpurowe szaty, przysypiam przy zapalonej lampie i myślę, że niejednokrotnie mój mąż i synowie wcale nie byliby tak chętni, by wysławiać mnie słowami: wiele niewiast pilnie pracuje, a ty przewyższasz je wszystkie. Czasem jej dzielność mnie przerasta. Ale tylko wtedy, kiedy skupiam się na tym, jak widzą mnie inni. Albo kiedy skupiam się na własnych błędach. Kiedy tracę z oczu Tego, który widzi najwięcej. Poemat o dzielnej niewieście jest dla mnie zachętą do zastanowienia się nad tym, co jest ważne w moim życiu, w jakich przestrzeniach chcę pracować nad sobą, jak widzi mnie Bóg. Nie mam wątpliwości, że poemat o dzielnej Kasi byłby trochę inny! I słyszę w swoim sercu cichy głos: i tak jest dobrze! Bo w byciu dzielną nie chodzi jedynie o wypełnianie jakichś wytycznych. W byciu dzielną chodzi o miłość i współpracę z Panem. 

Być może jeszcze nie wiecie, ale cały 2015 rok przebiegał u mnie pod hasłem Dzielnej Niewiasty. Powstał Kalendarz Kobiety z takim motywem, seria zdjęć i inne wspaniałości! To był naprawdę długi czas wielu spotkań, ale Dzielna Niewiasta nie przestała mnie inspirować. Powróci w nowym Kalendarzu Kobiety (na 2018, ale spokojnie, teraz nie będzie jedyną bohaterką). 

 

fot. Emilia Jaworska

Głęboko wierzę w to, że każda z nas może w jakiś sposób odnaleźć siebie w jej historii i - co jeszcze ważniejsze - może usłyszeć Słowo skierowane szczególnie do niej w tym fragmencie biblijnym. Możemy zostać uBOGAcONE, bo to przecież ogromne BOGActwo! Zabierajmy się więc ochoczo do spotkania z tym Słowem, do poznania tej Dzielnej! Jak to zrobić? Sposobów jest wiele i każdy - który będzie nas zbliżał do Niego - jest dobry. A małe wskazówki, pomoce i inspiracje na pewno nie zaszkodzą! A mogą pomóc utrwalić Słowo w nas i dla nas. Dlatego też przygotowałam dla Was Notes Inspiracji, w którym znajdziecie teksty, zdjęcia a także wyzwania! Wyzwania? Od Serce Kobiety? Dla kobiet? Tak, tak! Przecież jesteście dzielne, no nie? A więc zapraszam do zmierzenia się z kilkoma pytaniami, do wymalowania kolorowanki (autorstwa Uli, której więcej prac zobaczycie w nowym Kalendarzu Kobiety, ale ciii...) i cytatów, a także do 14-dniowego programu modlitwy o dzielność oraz konkretnych zadań, by być podobną do naszej biblijnej bohaterki. (Dołączycie do mnie?) Oprócz tego oczywiście trochę przypominajek!

Jak otrzymać Notes?

Zapisz się na sercowy newsletter, potwierdź subskrypcję i czekaj aż trafi do Twojej skrzynki! Jeśli jesteś już zapisana, poszukaj go w swojej skrzynce mailowej (w razie problemu sprawdź spam, zapisz się jeszcze raz).

 

uBOGAcONA + kochać, czyli służyć

Nie mam wątpliwości, że każda z nas szuka... bogactwa. I nie chodzi wcale o drogą biżuterię, ekskluzywne sukienki czy majątek. Szukamy prawdziwego BOGActwa. Szukamy Jego. Chcemy być uBOGAcONE. Właśnie wtedy czujemy szczęście! To hasło będzie powracać jeszcze wielokrotnie (szczególnie w projekcie na nowy rok!). Ale ono już zostało zaznaczone w Kalendarzu Kobiety 2017 - zwłaszcza na zdjęciach. Przy historiach bohaterek Nowego Testamentu możecie zobaczyć nas - zwykłe kobiety, odnajdujące cząstkę siebie w historiach kobiet Nowego Testamentu. Odnajdujące tam światło, pokrzepienie. Te (nie)dzisiejsze kobiety stają obok nas i stają się nam bliskie. Widzimy jak podobne są ich lęki, pragnienia i upadki - do naszych doświadczeń, uczuć, myśli. Przez to podobieństwo zbliżają nas do Jezusa i do prawdy o tym kim jesteśmy w Jego oczach! A czy Wy już odnalazłyście jakąś część siebie dzięki nim? Czy jesteście krok bliżej do Jezusa? Czy czujecie się uBOGAcONE?

Pozwólcie, że sama też odpowiem na to pytanie. Zacznę od tego, że każda z nich jest mi na swój sposób bliska. Odkrywam je powoli. A kiedy wydaje mi się, że już dobrze je znam, to jeszcze raz pochylając się nad Słowem Bożym, słyszę coś nowego. Na dziś. Tak też jest w tym miesiącu, kiedy moją bohaterka stała się kobieta, która bardzo umiłowała. Przez ostatnie tygodnie (wielkopostne)  historia jej spotkania z Jezusem była dla mnie źródłem umocnienia, ale też wielu pytań: o moją wiarę, relację z Jezusem i miłość. Powracał do mnie jak refren jej flakonik i gest obmycia stóp. A czy ja tak potrafię? Czy kocham miłością, która daje, widzi drugiego, nie wylicza? Czy kocham w ten sposób BOGA, ale też czy kocham tak człowieka, tego najbliższego? Tych moich maluczkich i tych dużych. Odpowiedź wydaje się oczywista, ale nie jest łatwa.

Czy naprawdę kocham? Co za pytanie! Pewnie, że kocham! I to jak! Ale czy ukochani moi to czują, widzą? Czy tego doświadczają? Kochać znaczy służyć. Wiem to od dawna, ale czy żyję tą prawdą? Czy jak ta grzeszna kobieta potrafię umyć im stopy, czy potrafię oddać wszystko? Już o poranku mogłabym się zastanawiać nad niezręcznością własnej odpowiedzi. Poranki bywają trudne (i to już brzmi jak usprawiedliwienie!). Czasem walczę o chwilę snu. Próbuję wypchnąć męża z łózka, by zajął się dziećmi. Ale to nie jest jednostronne, czasem toczy się wyliczanka, kto ostatnio wstał do naszych nadmiernie aktywnych o świcie dzieci ;-) Często jednak nie ma ani chwili na walkę, bo wezwanie jest tak pilne (wiecie o co chodzi!). Wieczory bywają długie, a poranki przychodzą z zaskoczenia. Nie wiadomo o której się rozpoczną. Moje żywe budziki działają zwykle w powtarzającym się rytmie, ale nie zawsze (o? 7.00 i jeszcze bez alarmu?)! A potem lista do zrobienia z nie zawsze współpracującym zespołem (skarpetki, śniadanie, sprzątanie, próba ubrania się, próba dobudzenia się, próba wypicia kawy, próba jakiejś tam kreatywności).  

W pewnej chwili zdałam sobie sprawę, że nie lubię poranków. I to nie jest wina moich dzieci, to nie jest wina słońca, które wstaje. To moje za mało kocham. To miłość, która nie chce wstać i służyć. To ja, która marzę o tym, by ktoś przyniósł mi kawę. (Samo w sobie marzenie nie jest oczywiście złe!) O poranku nie jest mi łatwo dawać najdroższy olejek, jaki mogę ofiarować moim najbliższym. A wiem, że mogę! W Nim mogę wszystko! Wstać ciężko, ale przecież i tak wstaję! Ciężej się uśmiechnąć. Do dzieci atakujących rano swoją czułością (rzadziej, krócej) lub potrzebami (głośniej, częściej). Ale uzmysłowienie sobie tego pozwoliło mi podjąć postanowienie, że chcę inaczej! Zrobię dokładnie to samo, ale z innym sercem, z gotowym flakonikiem wypełnionym miłością i oddaniem. Postanowiłam więc sobie otwierać szeroko oczy na pierwsze zawołanie. Nie kłaść się już na chwilkę po wstaniu. Zadbać bardziej o wieczór - o ogarnięcie ważnych spraw i szybszy sen.  Tak, by rano być przynajmniej w połowie tak aktywną jak oni i wykorzystać tę chwilę, kiedy - całkiem często - choć na jakiś czas (15, czasem 30 minut)  - jest ze mną jeden z maluchów. Być cała z nim - w klockach, książkach, kolorowankach. Takich chwil sam na sama nie ma zbyt wiele. Te są bezcenne, te są nasze. I co odkryłam? Że mogę! Że mój dzień jest piękny już o świcie. 

Ale to nie koniec historii tego miesiąca. (Co więcej to jeszcze nawet nie koniec miesiąca!) Był Wielki Tydzień. W Wielki Czwartek po powrocie z kościoła zastałam w domu cały rodzinny zespół oczekujący na moje przybycie. Nie śpią jeszcze? Przecież prawie 20! Mieli powód - dobrze przygotowaną niespodziankę. Kolację. Ale zanim kolacja, to coś jeszcze. Czekali z bosymi stopami, pełni ekscytacji. Ustawili swoje wysokie dziecięce krzesła.

- Co tata będzie robił? - zapytał Mariusz, sprawdzając, czy Irek pamięta rozmowę, którą odbyli podczas mojej nieobecności.

- Będzie myć nogi.

- Jak kto?

- Jak Jezus.

- A dlaczego?

- Bo nas kocha.

 

A więc Mariusz polał nasze stopy wodą. Ucałował. Symbolicznie. Delikatnie. Z miłością. Chłopaki nie pozostali dłużni, też tak chcieli. A więc wszyscy wszystkim myli stopy aż skończyła się woda w dzbanku. Irek nie zapomniał dopowiedzieć i szczegółu o tym, że w czasach Jezusa stopy przybywających na ucztę musiały być naprawdę brudne. Chodzące po ulicach zwierzęta zostawiały przecież ślady. (Takie zapadające w dziecięce serca szczegóły znajdziecie tu - w najlepszym wydaniu Biblii dla dzieci, jakie mamy: Sally Lloyd-Jones, Z Jezusem przez Biblię, wyd. Aetos) 

Tak więc uczyły mnie dzieci uniżenia. Miłości. Obmywania stóp. Kiedy następnego dnia usiadłam na fotelu z bosymi nogami, moje młodsze dziecko natychmiast pobiegło po dzbanek, chcąc mi umyć stopy. Co za niesamowita sytuacja - moje dziecko przypomina mi - być jak Jezus! 

nie przyszedłem po to, aby Mi służono, lecz aby służyć innym - Mt 20, 28

Tak, jestem uBOGAcONA

***

Wczoraj to był poranek! Chłopaki do niczego nie nawoływali. Usiedli razem przy dużym oknie w naszej sypialni. Przynieśli koce, poduszki, samochody, książki i nie wiem co jeszcze. Bawili się całkiem spokojnie chyba z godzinę. Nasze małżeńskie zadziwienie nie chciało nas opuścić! Czyli oni też tak potrafią! 

Ta, która bardzo umiłowała - kobiety Nowego Testamentu (4)

Mówimy o niej: Jawnogrzesznica lub Nawrócona grzesznica, a Jezus wskazuje na coś całkiem innego, pokazuje nam ją w innym świetle - jako kobietę, która bardzo umiłowała. On widzi ją taką, jaką ona jest naprawdę. Taką, jaką jest tu i teraz - i jaką pragnie się stać. On widzi jej miłość. Bierze ją w obronę i ukazuje jako wzór pobożnemu faryzeuszowi, który - jak się okazuje - także jest dłużnikiem Miłującego Pana - sam nawet nie wie, jak wielkim!...

Kobieta namaszczająca Jezusa pojawia się we wszystkich relacjach Ewangelistów (por. Mt 26, 6-13; Mk 14, 3-9; J 12, 1-8), ale tylko w Ewangelii św. Łukasza to nie „marnowanie olejku, a osoba wylewająca go, staje w centrum zainteresowania ludzi zebranych w domu faryzeusza Szymona. 

Czasem wydaje mi się, że mam niewiele wspólnego z tą kobietą. Nie mam aż tak złej reputacji. Nie jest mi aż tak źle. Jednocześnie nie mam często aż tak wielkiej odwagi. Moje łzy nie wypływają z aż takiej głębi. Nie kocham aż tak wielką miłością. A jednak lepsze poznanie jej historii i lepsze poznanie siebie (!) pozwala mi dostrzec, że i we mnie jest jakaś część bliska jej doświadczeniu. Pragnienie innego spojrzenia, pragnienie zmiany, pragnienie czystości, pragnienie początku, pragnienie bliskości. Zwłaszcza w chwilach upadków i największych ciemności. Też chciałabym mieć w dłoniach alabastrowy flakonik i zupełnie nie kalkulować, nie spoglądać dookoła, nie przejmować się tym, jak to zostanie odebrane, komu może się to nie spodobać - po prostu oddać to Jezusowi. To, co najcenniejsze. Ale i to, co najboleśniejsze. Oddać Mu wszystko.


Zapraszam Was w tym miesiącu szczególnie do medytacji tego fragmentu Ewangelii (Łk 7, 36-50) Na ile odnajduję siebie w postaci tej kobiety? Czy umiem kochać tak jak ona? A może bliżej mi do faryzeusza Szymona?  

A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku,  i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.

Łk 7, 37-38

 

***

Film z cyklu Kobiety Nowego Testamentu zainspirowany spotkaniem kobiety, która bardzo umiłowała z Jezusem.

Zapraszam do obejrzenia! 

 

I kwartał 2017 & mały konkurs!

Kończy się marzec, a wraz z nim pierwszy kwartał 2017 roku. Comiesięczne blogowe podsumowania czy też wyznaczanie sobie celów, które stało się ostatnio popularne w Internecie, nie wpisują się w mój harmonogram, ale pomyślałam sobie, że podsumowania kwartalne to całkiem dobry pomysł! A więc dziś chciałabym podzielić się z Wami najważniejszymi wydarzeniami tego minionego czasu, ale na tym nie koniec! Czeka na Was też niespodzianka! 

#1 - Kalendarz 2017 & ¼ programu #jawJEGOoczach

O tym, że Kalendarz Kobiety 2017 zniknął z naszego magazynu w połowie stycznia, dawałam znać już nie raz. Ale to nie koniec. Nie jest tak, że skoro tych Kalendarzy już nie ma, to pozostaje mi tylko skupianie się na tym, co jeszcze przede mną. Mam wielkie pragnienie, by być tu i teraz, w mojej teraźniejszości, w tym, co jest mi dane dziś. Czasem samą siebie napominam i nawołuję do tej chwili obecnej, do bycia w tym roku ukwieconym na żółto i czerwono - jak w okładce na 2017. Przy tworzeniu kalendarzy zawsze jest się trochę „w przyszłości” i w ostatnich latach ciągle tego doświadczam. A więc wciąż jest 2017 rok, który w rytmie Kalendarza jest poświęcony kobietom Nowego Testamentu. Pragnę odkrywać ich historie i odnajdywać w nich cząstkę siebie. Od wielu miesięcy „spotykam się z nimi”, a wciąż odkrywam je na nowo! Zachęcam do tego i Was na kilka sposób pod hasłem #jawJEGOoczach A skoro mija marzec, to już ¼ programu za nami. Wiem, że oprócz mnie jest wiele kobiet, które w nim uczestniczą. Jak? Różnie! Na trzy sposoby wedle możliwości:

  1. W pewien sposób każda użytkowniczka Kalendarza Kobiety 2017, korzystając z treści tej edycji, może odnajdywać siebie w historiach kobiet Nowego Testamentu, a przede wszystkim w Jego Oczach. Bo taki jest przecież nasz najważniejszy cel!
  2. Każda kobieta, która chce inspirować się historiami tych spotkań, może korzystać z umieszczanych na stronie krótkich filmików (Samarytanka, Kobieta cierpiąca na krwotok, Córka Jaira), a także materiałów do pobrania. Rozważania na temat postaci danego miesiąca wraz ze zdjęciami przygotowanymi specjalnie do tego projektu pojawiają się także na Instagramie i Facebooku.
  3. Trzeci sposób, który wymaga najwięcej pracy własnej, to uczestniczenie w naszej zamkniętej grupie. Są tam materiały z pytaniami i komentarzami oraz inne inspiracje. Kiedy powstał ten nieco szalony pomysł takiej odsłony programu #jawJEGOoczach miałam sporo pytań i obaw. Ale dziś czytając komentarze kobiet i widząc, jak ważne są dla nich spotkania ze Słowem, jaką motywacją jest dla nich ta grupa, utwierdzam się w przekonaniu, że warto!

Cieszę się ogromnie tym naszym kobiecym wzrastaniem u Jego boku! 

#2 Rekolekcje „Boskie spojrzenie”

W połowie marca w Szymanowie odbyły się rekolekcje dla kobiet, które współorganizowałam i współprowadziłam. Przekonałam się kolejny raz, jak bardzo potrzebujemy Jego spojrzenia i uzdrowienia naszych oczu - tych oczu, którymi patrzymy na siebie, na świat, na ludzi i na Boga. I że On… On naprawdę nam w tym pomaga! Tak, rekolekcje to czas nieporównywalny z jakimkolwiek innym doświadczeniem - warsztatów czy konferencji. A do tego w tak cudownym miejscu! (Ogłaszam po cichu, że w sierpniu druga edycja, a szczegóły już niebawem).

 

#3 W mediach

Miałam przyjemność w ostatnim czasie pojawić się w kilku miejscach na żywo, a także jakby trochę z odległości w związku ze specyfiką medium. Jeśli któryś temat Was zainteresuje, to odsyłam na strony:

  • W Między ziemią a niebem rozmawiałam na temat roli kobiety w Kościele
  • W Polskim Radiu Czwórka w audycji Nocne czaty brałam udział w rozmowie na temat blogerów chrześcijańskich
  • W najnowszym numerze Przewodnika Katolickiego przeczytacie trochę na temat mojej historii i tego, dlaczego powstał program #jawJEGOoczach                                                                          

#4 rodzinnie  

Moje ostatnie trzy miesiące to oczywiście nie tylko praca. Moi chłopcy ciągle przypominają mi o tym, żebym dobrze planowała swój czas i pamiętała jakie są priorytety. Dzieciaki dostarczają mi także wielu emocji. Połknięte 20 groszy? Dzieci, które zamknęły się w domu? Już odhaczone!:-) Z wielką radością przywitaliśmy wiosnę. Szykujemy ogródek, balkon i marzymy o rodzinnym wyjeździe! O małżeńskim także! Sama już nie wiem o którym bardziej!

#5 plany na kolejne miesiące i konkurs!

Kolejne trzy miesiące będą czasem wytężonej pracy - powstaje Kalendarz Kobiety 2018 oraz kilka dodatków. Wciąż trwa projekt 2017 i już niebawem pojawią się kolejne materiały, w tym także świadectwa. Czeka nas też przebudowa strony. Jeden z najbliższych projektów związany jest wciąż z kobietami Nowego Testamentu, a będzie to... Notes! Dlaczego Notes? Chciałabym wydobyć z Kalendarza 2017 treść, która jest ponadczasowa. I stworzyć coś, co będzie inspiracją, ale będzie również da przestrzeń na własne zapiski, uporządkowanie swoich odkryć. Tym, co mnie bardzo porusza, są świadectwa kobiet, które słysząc Słowo Boże, mają głębokie poczucie, że jest to Słowo skierowane konkretnie do nich. I że one same odnajdują się w tych postaciach, o których czytają. Chcę więc także Was zapytać o to, w czym historie bohaterek Kalendarza Kobiety 2017 są Wam bliskie? Czego Was uczą? I to pytanie jest jednocześnie zadaniem konkursowym!  

Zachęcam do wysyłania rozważań (maksymalnie 7 zdań!) do 12.04 na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Postaci, które najbardziej nas interesują to: Kananejka (Mt 15, 21-28) - Kobieta pochylona (Łk 13, 10-17) - Elżbieta (Łk 1, 5-56) - Lidia (Dzieje Apostolskie 16, 11-15) - Pryscylla (Dzieje Apostolskie)  - Kobieta cudzołożna (J 8, 1-11) - Marta z Betanii (Łk 10, 38-42) - Maria z Betanii (Łk 10, 38-42) - Maria Magdalena (J 20, 1-18)

Wyróżnione wypowiedzi zostaną opublikowane w Notesie, a ich autorki otrzymają premierowe egzemplarze.

Subskrybuj to źródło RSS