Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was (1 P 5, 7)

Katarzyna Marcinkowska

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

URL strony:

Mario! Rabbuni!

Ewangelia nie ukazuje nam szczegółów jej życia, nie opowiada historii jej chorób i nie opisuje dokładnie, jak wyglądało jej pierwsze spotkanie z Jezusem. Czy sama przyszła po uzdrowienie - tak jak kobieta cierpiąca na krwotok, czy ktoś z bliskich walczył o jej życie - tak jak Jair walczył o przebudzenie swojej córki, czy też to sam Jezus zobaczył ją gdzieś w tłumie - tak jak kobietę pochyloną - tego nie wiemy… I nie musimy. Na kartach Ewangelii Maria Magdalena pojawia się dość często i chyba jak żadna inna kobieta Nowego Testamentu doczekała się tak wielu wersji swojej biografii. Przypominanie, że Maria Magdalena nie była nierządnicą nie jest najważniejsze (choć w imię naszej znajomości Pisma i rozróżnienia bohaterek jest bardzo istotne!). Ważniejsze jest to, czego ona uczy nas swoją postawą i w jaki sposób ukazuje nam się Jezus w relacji z nią.

Św. Maria Magdalena 22 lipca obchodzi swoje święto (tak! od ubiegłego roku już święto - nie takie zwykłe wspomnienie! dlatego właśnie teraz pojawia się i w Sercu Kobiety. 

Co wiemy o Marii Magdalenie?

  • Jezus uwolnił ją od siedmiu złych duchów. Nie wiemy wiele o tym uzdrowieniu, nie wiemy, czym objawiała się jej choroba i słabość, możemy jedynie domyślać się, że jej stan był krytyczny. Siedem złych duchów to po prostu wielka ich liczba. Wiemy więc, że zawdzięcza Jezusowi zdrowie duszy i ciała, otrzymała od Niego nowe życie i to spotkanie dało jej nowy sens i pewien początek. Tak wielka była ta nowość, że Maria Magdalena wraz z innymi kobietami po prostu poszła za Nim… I tak szła aż do końca.

Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.  (Łk 8, 1-3)

  • Jej imię Magdalena pochodzi najpewniej od miasta jej pochodzenia - Magdalii. Dzięki temu określeniu możemy odróżnić ją od innych kobiet o imieniu Maria, które pojawiają się w Ewangelii (Maria, matka Jezusa, Maria z Betanii czy Maria, żona Kleofasa).
  • I - podkreślam raz jeszcze - Maria Magdalena nie była kobietą cudzołożną. Nie, to nie ją Jezus uratował od ukamienowania. To nie ona obmywała Mu stopy podczas uczty u Szymona. A bynajmniej - Pismo Święte nie potwierdza tego, choć takie powiązania przeniknęły dość mocno do naszego myślenia o niej. Pierwszy raz takie połączenie pojawiło się w kazaniu papieża Grzegorza I w VI w., ale takie ukazywanie jej - trwa do dziś. Pamiętacie np. Marię Magdalenę z „Pasji” Mela Gibsona? A może tak jak i ja słyszałyście nieraz na kazaniach właśnie o takiej nawróconej a nie uwolnionej i uzdrowionej Marii Magdalenie?

Kiedyś na rekolekcjach w środku lata przeżywałam Boże Narodzenie. Przeżywaliśmy je we wspólnocie, bo taki był zamysł. A więc były kolędy i pasterka w upalną, lipcową noc i oczekiwanie na narodzenie Jezusa. Święto Marii Magdaleny - przypadające 22 lipca przenosi mnie w szczególny sposób w tajemnice paschalne. Razem z Marią Magdaleną staję pod krzyżem i przy grobie Jezusa, bo właśnie tam odnajdujemy ją zawsze u wszystkich Ewangelistów.

Maria Magdalena idzie za Jezusem. Stoi przy Krzyżu. Jest przy grobie. Jest pierwszym świadkiem zmartwychwstania.  Ukazuje, jaka jest siła miłości.

Najbardziej poruszająca mnie scena, w której pojawia się Maria, opisana została przez św. Jana. To w niej odnajduję Marię (a także i siebie) płaczącą, szukającą, widzącą, choć nie widzącą i słyszącą, choć niesłyszącą.

J 20, 1-18

***

Zostawiali ją. Czytam 20 rozdział Janowej Ewangelii i taka jest moja pierwsza myśl. Zostawili ją! Maria Magdalena o bardzo wczesnej porze, w ciemności, udaje się do grobu Jezusa. Sama. Bladym świtem. Idzie, ryzykując, że zostanie złapana jako uczennica Jezusa i że spotka ją to samo, co Jego. Ale ona jakoś specjalnie nie ukrywa się przed Żydami, po prostu idzie. Dostrzega odsunięty kamień i od razu biegnie po Jana i Piotra. Apostołowie pędzą do wskazanego miejsca i tam, widząc szaty Jezusa… zaczynają rozumieć Pisma i wierzyć... „Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. Uczniowie zatem powrócili znowu do siebie.” (J 20, 8-9)

I tyle. Co zrobią apostołowie? Nie wiemy. Ale Maria Magdalena dalej stoi przy grobie. Płacze. Dwa razy zostaje zapytana o powód swojej rozpaczy - najpierw przez aniołów, później przez samego Jezusa. Odpowiedź Marii jest dość logiczna i całkiem do przewidzenia. Wciąż taka sama, ukazująca jej skupienie na fakcie zniknięcia ciała Pana. Ale w jej płaczu może kryć się coś więcej, coś, czego ona sama nie potrafi nazywać.

Może tak naprawdę płacze, bo tęskni. Płacze, bo przypomniała sobie Jego śmierć. Płacze, bo wraca myślami do pierwszego spotkania. Płacze, bo nie rozumie. Płacze, bo czuje się bezsilna. Płacze, bo nie upilnowała Jego ciała. Płacze, bo nie wie, co się dzieje. Płacze, bo nie może w to uwierzyć. Płacze…  i choć ma wiele dobrych powodów do płaczu, to może sama nie wie dlaczego. Może chce płakać? Znacie to - płakać, nie wiedząc dlaczego?... Mając w pogotowiu jakiś powód pierwszy „z brzegu”, jakiś czynnik „zapalny”, który wydaje nam się prawdziwym powodem?... Trzymany w pogotowiu - na wypadek, gdyby ktoś jednak zapytał...

Płacz nie pomaga Marii w dobrym widzeniu. Zwiastuni w bieli wydają się jeszcze nierealni. Przecież oni na pewno wyglądają inaczej! Przecież oni są nie-z-tego-świata i Maria musi to widzieć. I widzi, ale nie widzi. Podobnie z Jezusem. Odwraca się przecież w Jego kierunku. Widzi Go, ale nie widzi. Może widzi, że On przypomina Pana, ale przecież wydaje jej się to niemożliwe. Do umysłu jeszcze nie dociera taka zmiana. Przed chwilą były droga krzyżowa, śmierć, złożenie do grobu… Maria znów odpowiada to samo, dodając, że przeniesie Jego ciało, gdy tylko je znajdzie. Sama! Sama je przeniesie!

Znacie to wewnętrzne rozdarcie, kiedy spotykamy kogoś, kto wydaje się nam znajomy w miejscu, w którym wydaje się, że on być nie powinien? Ja tak mam. Spotykam kogoś i nie jestem pewna. Bo choć intuicja podpowiada, że to on/ona, to jednak czuję się niepewnie. Może mi się wydaje? Może to zbieg okoliczności? Może ja tylko chciałbym, żeby to był on/ona? I co wtedy? I wtedy - zwykle czekam na znak. Na uśmiech. Na słowo, które znam. Na głos. Na pewność... Ale Maria już usłyszała Jego głos. I przecież znała ten głos bardzo dobrze. Słyszała, ale nie usłyszała. Dopiero wypowiedzenie jej imienia przyniosło rozpoznanie. On zna jej imię! On zna JĄ. Olśnienie. Rozpoznanie. Upewnienie. Nie potrzeba więcej słów, długich wyjaśnień. Wystarczy jej tyle, by wykrzyknąć: Rabbuni!

Jan i Piotr zostawili ją, by On sam mógł przyjść do niej. Tak, jak ona tego najbardziej potrzebowała. Przyjść do Niej i być z nią w relacji, w wymianie spojrzeń i słów - tak, jak ona była z Nim pod krzyżem.

Może teraz płacze ze szczęścia i cała jest radością. Na nowo ożywioną, odnowioną, uzdrowioną po raz kolejny! Chciałaby Go zatrzymać. Chciałaby z Nim zostać, ale On posyła ją do uczniów. Ta chwila bliskości teraz ma zaowocować jej świadectwem, jej umacniającym słowem, ma przygotować Mu drogę. Wychodzi z ogrodu. Odchodzi od grobu. Idzie z nowym życiem. Ich spotkanie w ogrodzie przypomina mi… a jakże, o rozkwitaniu. Bo wiecie, to nasze ziemskie rozkwitanie to jest jeszcze nic w porównaniu z tym, co przed nami!

W miejscu, gdzie wydawało się, że zwyciężyła śmierć, On wstał, jak powiedział. A ona jako pierwsza doświadczyła JEGO spojrzenia - tego samego, ale już całkiem innego. Zmartwychwstałego.

II kwartał 2017: Dzielna Niewiasta, NoTes i rozkwitanie

Dopiero co robiłam podsumowanie pierwszych trzech miesięcy 2017 roku, a to już połowa roku za nami - zamykamy drugi kwartał! Przyszły upały, wakacje i lato. Te kwartalne podsumowania podobają mi się coraz bardziej. Ukazują coś więcej niż miesięczne podsumowania. Pomagają mi spojrzeć na pory roku, ale i pory-etapy mojego życia, dostrzec zmiany i wytyczyć nowe kierunki. Mijający kwartał był pełen niespodzianek, zwrotów akcji i... kwiatów! Przecież to była wiosna w pełni!

Krótko przedstawiam więc to, co działo przez ostatnie trzy miesiące w Sercu Kobiety.

#1 Dzielna Niewiasta po raz kolejny

W połowie kwietnia powstał Notes Inspiracji z Dzielną Niewiastą. Do jego stworzenia wykorzystałam materiały, które do tej pory pojawiły się m.in. w Kalendarzu Kobiety 2015 oraz dodałam kilka nowych elementów (m.in. grafikę stworzoną przez Ulę Marzec, z którą współpracuję od kilku miesięcy). Notes jest w formie eBooka, który można otrzymać, zapisując się na newsletter Serce Kobiety.

Na początku maja pomyślałam, że sama chcę z niego skorzystać! Skoro była już teoria, nadszedł czas na praktykę ;-) Ogłosiłam moje zamiary w filmiku, zaprosiłam Was do przyłączenia się i otrzymałam od razu pytania - propozycje, by stworzyć grupę na facebooku motywującą do pracy z Notesem. Przemyślałam sprawę szybko. Czemu nie. Możemy spróbować. I tak chwilę później powstała grupa, która - jak zaznaczyłam od początku - ma charakter czasowy. Do wyzwania dołączyło w sumie prawie 700 osób. Część z nas dzieliła się swoimi rozważaniami i odkryciami. Ja nawet odważyłam w tej grupie pierwszy raz zrobić transmisję live i bardzo mi się to spodobało! (Tak bardzo, że były nawet trzy transmisje ;-).

I co się okazało? To wyzwanie było bardzo potrzebne… mnie samej. Z pewnością też wielu kobietom, które skorzystały z naszych materiałów (czym dziewczyny dzieliły się zwłaszcza na podsumowaniu), ale ja sama zadziwiłam się tym, jak wiele odkryłam dla siebie, o sobie i o Bogu. Dużo dobrego przyniósł mi plan modlitewny na 14 dni (z intencją na każdy dzień). Studiując Słowo Boże, najpierw rozważałam znaczenie tych wezwań, a następnie zanosiłam je przed tron Pana. Pojawiały się także ciekawe wątki poboczne... W pierwszym dniu, modląc się o wytrwałość, przypomniałam sobie moje przedślubne listy, a właściwie ambitny plan napisania 147 listów do Mariusza, który, chociaż się nie do końca powiódł, mogę uznać za mały sukces. W czasie tego wyzwania miałam także przyjemność kilkukrotnie modlić się wieczorem z Madzią, również w intencjach dziewczyn biorących udział w Wyzwaniu. Czyli - tadam! Ja, która cały 2015 rok odkrywałam i rozważałam poemat o Dzielnej Niewieście, mówiłam o niej przecież już nie raz, w maju 2017 odkryłam ją na nowo. Odkryłam ją dla siebie, po raz kolejny utwierdzając się w przekonaniu, jak żywe jest Słowo Boże. I teraz wcale nie obawiam się tego, że Wyzwanie Dzielnej Niewiasty powróci do mnie w 2018 roku wraz z nowym Kalendarzem! Dzielna Niewiasta na pewno (tak - NA PEWNO) czymś jeszcze mnie zaskoczy!

Owocem tych rozważań było także moje wystąpienie 27.05 na konferencji Być kobietą Urzekającą, gdzie mówiłam na temat wyzwania, jakie stawia przed nami dziś Dzielna Niewiasta. I tak na marginesie dodam, że konferencja była świetna! Jest organizowana cyklicznie, więc warto śledzić działania organizatorek.

 

#2 Tydzień Między Niewiastami

Przełom maja i czerwca był w Sercu Kobiety czasem świętowania kobiecych przyjaźni. W związku ze świętem Nawiedzenia NMP, które przypada na 31.05, na stronie pojawiały się teksty i inspiracje do kobiecych spotkań. A pierwszy z nich dotyczył projektu Między Niewiastami, który zainicjowałam ponad trzy lata temu. W tym czasie trwał też konkurs na fb i instagramie, który pozwolił mi - i Wam - pokazać siłę naszych kobiecych przyjaźni! Utwierdziłam się w tym, jak cenne są nasze kobiece relacje i jak bardzo chcemy - naprawdę pragniemy - o nie zadbać.

Artykuły:

Między niewiastami

Nie(d)ocenione kobiece przyjaźnie

Jak pielęgnować kobiecą przyjaźń?

Najpiękniejsze Między Niewiastami

Między nami blogerkami... o byciu między niewiastami

 

 

#3 NoTes Kobiety

Koniec II kwartału to także - nareszcie! - już realny i namacalny NoTes Kobiety, pod znakiem którego upływał mi ostatnio czas. Pod koniec I kwartału 2017 nie przypuszczałam nawet, że on powstanie. Że na początku wakacji będę spędzać godziny na pakowaniu paczek. Nawet pani na poczcie zdziwiła się naszym nagłym przybyciem z workami pełnymi przesyłek. (Pani na poczcie - kierowniczka - dobrze wie, że sprzedajemy kalendarze ;-) Jeszcze do teraz próbuję złapać oddech po premierze, która przerosła moje oczekiwania. Na Instagarmie i na grupie na fb, stworzonej specjalnie dla użytkowniczek NoTesu, pojawiły się już dziesiątki zdjęć NoTesów, pierwsze podejścia do ich uzupełniania i opisane nadzieje na to, co z tym NoTesem będzie się działo! Tak, NoTes niesie nadzieję na rozkwitanie - i owocowanie. O idei NoTesu i o tym, jak powstawał możecie przeczytać tutaj.

 

#4 Moja wiosna

Tej wiosny nie mogłam nadziwić się, ile kwiatów rozkwita. Najpierw jedne (moje ulubione drzewa owocowe!), a po nich następne i następne... Jak one się różnią między sobą! Jak wielu z nich nie potrafię nawet nazwać (Aaa!). Ale i tak wcale tego nie potrzebuję, by cieszyć się nimi - i uczyć się od nich.

 Rozkwitam!

 

#5 Spojrzenie w przyszłość

Lato jest dla mnie nadzieją na owocowanie. Lato zawsze były dla mnie zapowiedzią zbiorów. Najpierw wiśni, później jabłek. Te wakacje będą czasem kończenia prac nad Kalendarzem Kobiety 2018, którego projekt przez ostatnie miesiące ciągle się kształtował i zmieniał. Główny motyw pozostaje niezmienny - Kobiety Starego Testamentu, ale wciąż obmyślam całość projektu - bo pewne jest, że w Kalendarzu Kobiety nie chodzi tylko o Kalendarz. Jedno jest pewne - Kalendarz 2018 będzie pachniał… lawendą! (Oczywiście w przenośni - reklamacji w związku z zapachem uwzględniać nie będziemy! ;-) - ale niewątpliwie będzie ona ważnym [i jakże pięknym!] elementem całości). Szczegóły niebawem!

W trzecim kwartale także rekolekcje dla kobiet uBOGAcONA! Zapraszam!

P.S. Jeśli chciałabyś zrobić swoje własne wiosenne podsumowanie, zachęcam Cię do skorzystania z arkusza „sprawozdanie z rozkwitania” (plik PDF do pobrania poniżej).

Marto, Marto - kobiety Nowego Testamentu (6)

Marta, Marta. Marta z Betanii. Odpowiedzialna za cały dom. Pani domu. Strażniczka ogniska domowego. Starsza siostra. Zabiegana, zatroskana, ciągle w ruchu. Nie usiądzie nawet na chwilę, póki wszystko nie będzie na swoim miejscu. Chce być dobrą gospodynią, chce dobrze zaplanować posiłki i porę pracy, by nie mieć poczucia marnotrawstwa. Chce produktywności, konkretnych rezultatów i poczucia, że ma kontrolę nad wszystkim – nad domem, nad samą sobą, nad siostrą, a nawet nad Jezusem, który wkracza pod jej dach. Jej słusznej trosce i miłości towarzyszy jednak szarpanina, nerwowość i poczucie niespełnienia. Marta nie dystansuje się łatwo. Być może zapomniała zatroszczyć się o swoje serce, które potrzebuje tylko jednego. W pewnej chwili – uwiecznionej przez św. Łukasza – zapomina, że Jezus chce jej samej, a nie tego, co ona może Mu zaoferować. Nie ona pierwsza i nie ostatnia! Marta na pewno bardzo pragnie najgłębszego spotkania z Jezusem, ale chce, by wszystko było idealnie przygotowane, a Jezus mówi: „Tu i teraz. Ty i ja” Zatrzymaj się, zobacz, po co to wszystko. Spójrz w oczy Tego, dla którego to robisz. Spójrz w swoje serce, które ciągle bije w szybszym tempie, wycisz je, bo nic nie usłyszysz. Masz tylko to, co jest dzisiaj. Marta, aktywna i żywiołowa, na pewno pracuje nad sobą ze zdwojoną siłą i nigdy nie zapomni Jezusowych czułych, przyjacielskich, ale też konkretnych słów. Nie traci przy tym swojej charyzmy. Być może uczy się od swojej siostry milczenia i przyjmowania, ale nadal chce okazywać miłość na swój sposób – czynami. Może w swoją pracę włącza więcej modlitwy i pokoju. Może to ona, a nie św. Benedykt, zapoczątkowała regułę ora et labora? Na pewno słowa Pana brzmią w jej sercu nieustannie jak dzwony w kościele bijące na Anioł Pański. Przypominają jej o tym, co najważniejsze: „Marto, Martusiu, tylko jednego...”. To Marta uczy Marię działać, a nie tylko kontemplować, i słowo wcielać w czyn. Przypomina jej, że jest potrzebna wśród ludzi, że nie bez znaczenia jest to, co robi i to, gdzie jest. Po śmierci Łazarza to Marta jako pierwsza wybiega Jezusowi na spotkanie (J 11, 20), to ona pierwsza wyznaje wiarę i udowadnia, że doskonale wie, gdzie jest najlepsza cząstka.

Tekst z Kalendarza Kobiety 2017: Kobiety Nowego Testamentu

 

***

W czerwcu tego roku towarzyszy mi Marta. Pewnie nie tylko mnie, ale także wielu kobietom korzystającym z Kalendarza 2017. W tym ostatnim miesiącu przed wakacjami, w tym czasie zabiegania, planowania, podsumowania roku pracy. A jednocześnie w miesiącu, który wypełniony jest świętowaniem. Najpierw Zesłanie Ducha Świętego, później Uroczystość Najświętszej Trójcy, Boże Ciało, Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa... i można by tak dalej. Czy nie jest to miesiąc z idealnym pytaniem skierowanym wprost dla Marty: co wybierzesz? Kogo wybierzesz? Czy pamiętasz, gdzie jest najlepsza cząstka? To pytanie nie tylko do Marty, to pytanie i do mnie. 

Włącz się w tworzenie Kalendarza Kobiety 2018!

Powstaje nowy Kalendarz Kobiety...  Kalendarz na 2018 rok. Motywem przewodnim Kalendarza Kobiety 2017 były kobiety Nowego Testamentu. W kolejnym roku towarzyszyć nam będą kobiety Starego Testamentu.  W związku z tym pragnę zaprosić Was - już po raz czwarty - do włączenia się w tworzenie tego wydawnictwa. Zapraszam Was do dzielenia się refleksjami na temat kobiet Starego Testamentu (najlepiej jednej wybranej). Czego uczy Was jej historia? W jaki sposób ta postać jest Wam bliska? Wybrane wypowiedzi zostaną opublikowane w Kalendarzu. 

Na Wasze wypowiedzi czekam do 18.06.2017. Wypowiedź powinna zmieścić się w 5 zdaniach. Wysyłajcie ją na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Autorki opublikowanych odpowiedzi otrzymają egzemplarz Kalendarza Kobiety na 2018 rok (po jego premierze - w październiku 2017).

Subskrybuj to źródło RSS