Żadna kobieta nie jest tylko kobietą. (św. Edyta Stein)

Rozkwitam między niewiastami! + karta pracy do pobrania

Bliska memu sercu Magda porównała kiedyś swoje przyjaciółki do muszelek znalezionych na plaży - każda inna, każda wyjątkowa. To prawda! Każda inna - kobieta, a także i relacja. Ja dziś patrzę na kwiaty w podobny sposób - wiele je łączy, ale są jednak inne. Każdy z nich jest piękny i pokazuje mi coś innego o kwiatach. Budzi we mnie inne odcienie uczuć (tak, zachwyt też jest stopniowalny), inne skojarzenia. Dziś szczególnie patrzę na moje kwiaty balkonowe. Pierwszy raz mam ich całkiem dużo! Wprost nie mogę uwierzyć, że tyle lat ich nie było! Miałam zawsze miliony usprawiedliwień, a niektóre argumenty były całkiem dobre. Na tyle dobre, że mnie przekonywały. A to czas, a to pieniądze, a to praca przy nich, a to pytanie o sens - czyli po co mi w ogóle te doniczki z kwiatami, a gdy w końcu okazało się, że moje mieszkanie ma najpiękniejszy balkon świata (oczywiście mówię to z przymrużeniem oka, ale w jego urokliwości jest dużo prawdy), to nie mówiłam: ale cię ukwiecę!, tylko: za dużo u ciebie słońca, nic tu nie urośnie!... (Tak, złemu ogrodnikowi przeszkadza nawet... słońce.)

Pamiętam, jak moja mama co roku na wiosnę kupowała pelargonie (i nadal to robi!), a potem sumiennie o nie dbała - podlewając, pielęgnując, pilnując przed wiatrem itd. Owszem, cieszyły oko, zwracały uwagę, ale przyznaję, że kiedyś nie rozumiałam jej zachwytu nad tymi kwiatami. Tym bardziej, że potrzebowały ogromu starań, a nie dawały obietnicy na dłuższy czas relacji z nimi. Dziś widzę w tym piękny obraz wielu relacji między kobietami. Tych, które dane są nam na jakiś etap naszej drogi. Też wymagają pielęgnacji, zaangażowania, czasu. O, i to jak dużo! Umacniają nas, uczą czegoś, a czasem zmieniają całkowicie nasze życie. Choć są tylko na jakiś czas. Takie są relacje - mają wpływ. Nie zostawiają nas takimi samymi... Ja sama zostałam obdarzona wieloma takimi relacjami. Takimi, które trwały kilka miesięcy czy kilka lat - zmieniały się czy traciły na intensywności. Wiele dróg się rozeszło, a ja kiedyś widziałam tylko to - ten koniec. Widziałam go jako porażkę, potwierdzenie tego, że nie umiem dbać o relację, że nie jestem warta czyjegoś czasu, itd. Czasem nawet podejmowałam próby ratunkowe, ale zazwyczaj okazywało się, że to nie działa. Nie tak jak ja bym chciała. (Co wcale mnie nie dziwi ;-) ) Dziś widzę te relacje jako dary. A ta perspektywa budzi we mnie ogromną wdzięczność - wobec tych niewiast, a przede wszystkim wobec Boga - że połączył nasze drogi! Nie obrażam się już na innych, ani na siebie - że niektóre relacje się zmieniają, urywają czy kończą. Tak jak nie obrażam się na pelargonie, że są ze mną jakiś czas. (Dziś wiem, że można też próbować je przezimować, ale pozostańmy przy nich jako pewnym obrazie ;-) ) Oczywiście uznanie tego końca wymaga rozeznania. Czy to wyciszenie wynika z tego, że nasza droga się zmienia, że teraz powstaje miejsce na nowe relacje i inne dary, czy jest to po prostu kwestia mojego/czyjegoś zaniedbania?... Im bardziej rozważam temat kobiecych relacji (a w ostatnich tygodniach miałam ku temu wiele okazji w związku ze spotkaniem w Niepokalanowie!), tym bardziej dostrzegam, że to są te przestrzenie naszego życia, w których potrzebujemy dużo Bożego światła! Jego spojrzenia! Jego wsparcia, Jego prowadzenia - oddawania Jemu naszych kroków w tych relacjach. Naszych pragnień, trosk, naszych dróg! naszego rozkwitania!

Gdybyśmy zrobiły więcej miejsca Jemu - tutaj między nami niewiastami - może mocniej doświadczyłybyśmy tego, co znaczy uBOGAcONE? Tego, ile możemy, gdy połączymy siły, okażemy sobie wsparcie i obierzemy wspólny cel: Niebo?... (Jeśli zastanawiacie się, czy to jest możliwe, koniecznie sięgnijcie go Księgi Rut i do najpiękniejszego między niewiastami)

Jest oczywiście znacząca różnica między kwiatami a relacjami. Kiedy sadzę petunie, mam świadomość, jak (nie)długo będą ze mną. To nie umniejsza mojej radości ani sensu tej naszej małej ludzko-kwiatowej relacji. Już wiem, że warto to robić. Zaczynam rozumieć moją mamę. Kiedy jednak wchodzę w relacje z inną kobietą - nie wiem jeszcze, jak ta relacja będzie się rozwijać, jak długo będziemy szły razem, ile będziemy mieć wspólnych doświadczeń, jak wpłyniemy na siebie. Kiedy myślę o własnej drodze między niewiastami, widzę, ile tu było niespodzianek! Wiem, że sporo zależy ode mnie i od niej, ale też nie wszystko jest po naszej stronie. Wiem, że i tu - dokładnie w tym miejscu - jest Ogrodnik, który wie lepiej. A mnie mówi: Ja czuwam. Rób swoje, ja będę robił swoje. 

Są oczywiście i relacje, które trwają latami, a nawet całe życie... One też się zmieniają, ale są wciąż żywe. Jak wieloletnie kwiaty! 

Życzę Wam z serca, byście były obdarzone wieloma relacjami z kobietami!

I byście miały siłę i motywację dbać o nie jak o te kwiaty!

 

 

 

***

Przygotowałam dla Was kartę pracy do rozważenia tematu relacji z kobietami. Formatem pasuje idealnie do Notesu Rozkwitam!

Wystarczy ją wydrukować, wyciąć i wkleić w odpowiednie miejsce (do pobrania poniżej - nad informacją o autorce artykułu)

Czytaj dalej...

uBOGAcONA w Wielkim Poście

Wielki Post kojarzy mi się z ciszą, nabożeństwem drogi krzyżowej, pasyjnymi pieśniami, z kolorem fioletowym, z pracą nad sobą, z rozważaniem historii Zbawienia, z walką. I z postanowieniami! 

Oczywiście w postanowieniach nie same postanowienia są najważniejsze. One są tylko środkiem do celu - drogą pomocną w naszym nawróceniu i formacji serca. Niemniej to bardzo przydatne narzędzia, które wytyczają kierunek. Przekonałam się o tym bardzo osobiście w maju ubiegłego roku podczas Wyzwania Dzielnej Niewiasty (czym dzieliłam się w podsumowaniu). Od tamtego czasu lubię je jeszcze bardziej! Choć przy licznych propozycjach (także najróżniejszych wyzwań!), przy wielu codziennych sprawach łatwo się poddać i odpuścić, to właśnie w takich wyzwaniach - i to w tych chwilach, kiedy nie mam już siły lub chcę dać sobie spokój lub chcę czegoś innego - najwięcej odkrywam o sobie! 

Więc z radością na ten Wielki Post wraz z dziewczynami z naszego zespołu uBOGAcONA chcemy zachęcić Was do podejmowania zadań i wyzwań, które mogą uzupełniać wielkopostne umartwienia, jałmużny i modlitwy. Do wyzwań, które dotykają kilku przestrzeni - relacji z Jezusem, relacji z ludźmi i naszego osobistego rozkwitania. Mamy nadzieję, że będą one motywacją do zrobienia czegoś nowego albo czegoś na sposób! Na profilu uBOGAcONA na facebooku i na instagramie będziemy się z Wami dzielić naszą pracą. 

Do pobrania poniżej (nad notką o autce artykułu) pdf do druku z listą zadań. Jeśli macie NoTes Kobiety - podobną listę znajdziecie na końcu notesu! Zadań jest 18, ale nic nie stoi na przeszkodzie, byście do listy dodały swoje pomysły! :-) 

 

Życzę pięknego, wypełnionego Bożą Łaską czasu Wielkiego Postu - czasu pokuty, nawrócenia, zmieniania naszego myślenia i zbliżania się do Pana! 

 

Czytaj dalej...

uBOGAcONE spotkanie między niewiastami

Premiera Kalendarza Kobiety 2018 już 18 października. Następnie jeszcze tylko dwa miesiące... i będzie można w pełni go używać! :-)

Aby lepiej przygotować się na ten czas, a jednocześnie, by nie zapomnieć o pięknie i łasce chwili, którą przeżywamy, zapraszam na bardzo kobiece spotkanie w Warszawie.

 

uBOGAcONA spotkanie między niewiastami odbędzie się 28.10.2017 (w godz. 10.00-17.00) w Sali Kurialnej (Floriańska 3, Warszawa)

 

Spotkanie dedykowane jest dla wszystkich kobiet, które będą korzystać z Kalendarza Kobiety 2018 i chciałyby już teraz zainspirować się i przygotować do tej przygody! W programie: Msza św., konferencje (Katarzyna Marcinkowska, s. Maria Donata - niepokalanka), warsztaty, przerwy kawowe, wspólny obiad. W czasie konferencji zastanowimy się nad tym, jak owocnie korzystać z Kalendarza Kobiety, obalimy kilka mitów związanych z używaniem Kalendarzy, obudzimy swoją kreatywność a także przygotujemy się do formacyjnej podróży z kobietami Starego Testamentu. Będzie to także okazja do świętowania kobiecości i spotkania w gronie niewiast! 

 

Ramowy plan


Od 9.20 - rejestracja 
10.00-10.45 Rozpoczęcie. Bóg sam wystarcza, po co więc kalendarz? O tym, czym kalendarz może być i czym nigdy nie będzie (Katarzyna Marcinkowska)
10.45-11.30 Jak przeglądać się w Słowie Bożym? O wyjątkowym spotkaniu z Miłością (S. Maria Donata)
11.30-11.50 przerwa
11.50-12.30 Czy my się na pewno dobrze zrozumiemy? O drodze z kobietami Starego Testamentu i Boskim spojrzeniu na kobietę (Katarzyna Marcinkowska) 
12.30-13.15 Marta i Maria. Czyli o tym, że Bóg wie kiedy i jak. (S. Maria Donata i Katarzyna Marcinkowska) 
13.15-14.00 obiad
14.00-15.30 Warsztaty kreatywności - jak twórczo formować serce?
15.30-16.20 Msza św. 
16.30-17.00 Wskazówki na dalszą drogę Między Niewiastami

 

Koszt biletu:

cena promocyjna przy zapisach do 18.10 - 60 zł

zapisy od 19.10 - 70 zł 

 

Bilety do nabycia tutaj

 

Czytaj dalej...

Ta, która wychwala Pana

Była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocyWłożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga.

Łk 13, 11-13

Przygarbiona. Bezimienna. Pewnie uśmiechnęłaby się gorzko, słysząc o swoim pięknie albo o tym, że jest Córką Króla Królów. Tego zniekształcenia nie da się ukryć jak fałdki na brzuchu czy przypudrować jak przebarwienia na twarzy. To nie jest tylko znamię na plecach, to widoczna z daleka cała jej postawa, jej ciążenie ku ziemi, jej nakierowanie wzroku na własne stopy. Ona cała jest pochylona i z trudem mogłaby spojrzeć drugiemu człowiekowi w twarz. Z trudem mogłaby też spojrzeć w lustro, by zobaczyć, kim naprawdę jest. Może czuje, że cała jest pochyleniem i niemocą. Wielokrotnie próbowała wyprostować się, ale zniechęcona, odpuściła sobie tę walkę. Zaakceptowała niedogodności i wytknięcia palcami. Może nie pamięta, jak było dawniej, w końcu zmaga się ze swoją ułomnością już 18 lat. Po takim czasie można przywyknąć do różnych, nawet najgorszych warunków, można nie widzieć wielkich zmian, jakie zaszły, można nie pamiętać, że kiedyś było inaczej, można przestać marzyć o tym, by było lepiej. Może zaczęło się od prawdziwej choroby ciała, ale to niedomaganie dotknęło także jej duszy. Może chorowały jej kości. Ale teraz już to nie tyle jej ciało jest chore, a jej serce, które zostało zniewolone przez złego ducha. Nieprzyjaciel mógł wykorzystać jej sytuację, emocje, uczucia. Mógł podsycać w niej żal, smutek, zgorzknienie, zazdrość. Może kobieta uległa zniechęceniu, może zaczęła pogardzać innymi, może odwiedzała świątynię, ale nie miała w sobie żadnej wiary i woli walki. Jej historia pełna jest niewiadomych. Ale dzięki nim po części możemy, dopisując zdania jej życiorysu, odnaleźć i nasze pochylenie.

W tym dniu, który opisuje św. Łukasz, ta właśnie kobieta przychodzi do synagogi, nie prosząc o uzdrowienie. Przychodzi z niemocą. Może przychodzi tylko z przyzwyczajenia, bez serca płonącego żarem. Modli się tak, jak umie. I wtedy z oddali zostaje dostrzeżona przez Jezusa. On ją widzi. Nie jej zgarbioną sylwetkę, nie jej grzech, nie jej zniewolenie, ale ją samą. Widzi także coś więcej. Widzi ją taką, jaką może się stać. Widzi ją naprawdę piękną. Woła ją na sam środek świątyni i tam, na oczach wszystkich, przywraca jej wolność. Kobieta odzyskuje postawę wyprostowaną, postawę godną prawdziwej księżniczki. Postawę pozwalającą jej wychwalać Boga tańcem. Uzdrowiona wychwala Pana i widzi już nie ziemię, ale Jego. I siebie – w Jego oczach.

Jej historia spotkania z Jezusem bardzo mnie porusza. Daje nadzieję. Stawia przede mną pytania o moją własną postawę  i o to, jak i kiedy ja wychwalam Pana. Jest jeszcze coś - kontekst tego spotkania, który Ewangelista opisuje dokładnie, ale który zwykle umykał mi gdzieś między rozważaniami o postawie pochylonej a wdzięczności za uwolnienie. Szabat. Jezus uzdrawia kobietę w szabat - w dzień, który miał być dniem odpoczynku i... wysławiania Pana. Tymczasem reakcją przełożonego synagogi na czyn Jezusa jest oburzenie. Uzdrowienie - według niego - zostało dokonane w niewłaściwym czasie. Gorszy się. Zna Prawo i wie, że nie wolno w tym dniu leczyć, gdy nie ma zagrożenia życia. Zna Prawo, ale nie zna jeszcze Prawa Miłości. Szabat jest dniem odpoczynku na cześć Pana, upamiętniającym odpoczynek Stwórcy po sześciu dniach pracy (Wj 20, 8-11). Ale to nie koniec uzasadnienia szabatu. Dla Żydów jest on także dniem upamiętniającym wyjście z niewoli egipskiej. „Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i wyprowadził cię stamtąd Pan, Bóg twój, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem: przeto ci nakazał Pan, Bóg twój, strzec dnia szabatu.” (Pwt 5, 15)

Jezus wyprowadza kobietę pochyloną z niewoli i pozwala jej w dniu szabatu chwalić Pana! Leczy jej serce. Czyni ją wolną. Czyni ją gotową przeżywać ten uroczysty dzień tak, jak może najpełniej! I uznaje swój gest nie za pracę zabierającą siły czy odrywającą uwagę od świętości, a za uczynek miłości, nawet obowiązek Miłości podtrzymujący - czy wręcz dający życie.

Jezus przypomina, że „szabat jest ustanowiony dla człowieka” (Mk 2, 27). Ma służyć człowiekowi do odnowienia serca i głębszego spotkania z Bogiem. I daje nam coś nowego. Dzień, w którym świętujemy Jego zwycięstwo nad śmiercią i wyprowadzenie nas Jego zbawczą ofiarą z niewoli grzechu. To jest ten dzień szczególnego spotkania z Nim, oddania Mu wszystkiego, przemieniania swojego myślenia - prostowania ścieżek. Wyprostowania się i chwalenia Go całym sercem.

W świętowaniu Dnia Pańskiego robię postępy - głównie małe kroki, ale to już coś! Na początku nowego miesiąca, który, choć jest miesiącem wakacyjnym, dla mnie jest miesiącem wytężonej pracy, z wielką radością i nadzieją patrzę na nadchodzące niedziele - w większości bez zobowiązań (o co nie zawsze łatwo). I tak, to jest mój duchowy cel na sierpień. Ćwiczyć się w świętowaniu i wychwalaniu Pana. 

A jak Wy świętujecie Dzień Pański?

Niedziela:

  • Jezus jest w centrum
  • Msza św. z dziećmi (jeśli to możliwe)
  • małżeńskie rozważanie Słowa
  • katecheza dla dzieci
  • rodzinne uwielbienie
  • wyjątkowa rodzinna aktywność (teraz to głównie spacery, odświętne place zabaw itd.)
  • bez Internetu :-)
Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS