Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła (Dz 16, 14)

Rachab, czyli zacząć na nowo!... | Między niewiastami Starego Testamentu

Historia Rachab [Joz 2; 6, 22-25]

Oto Jerycho na horyzoncie. Izraelici po 40 latach wędrówki mają wejść do Ziemi Obiecanej. Nie mogą tak po prostu zapukać, zapytać, czy mieszkańcy nie zechcą odstąpić im obiecanego terenu. Wiadomo, że to nie jest takie proste... Najpierw muszą wybadać sytuację. Najpierw chcą upewnić się co do swojej misji. Zatem dowódca - Jozue - wysyła dwóch zwiadowców.

Trafiają oni prosto do gospody nierządnicy Rachab. On powinna wiedzieć dużo! I to w takim miejscu - z oknem na świat, na samej granicy, skąd zawsze widać więcej. W takim miejscu można też łatwo się ukryć, wtopić w tłum podróżnych. Ale… ich misja nie pozostaje niezauważona. Gdy król słyszy o przybyszach, żąda ich wydania, jednak Rachab sprytnie ukrywa mężczyzn na dachu, przykrywając wiązkami lnu, a następnie zmyla pościg, wysyłając strażników w kierunku Jordanu. Po tej udanej akcji wyznaje zwiadowcom motywy swojego działania. Wierzy w potęgę ich Boga. Słyszała o Jego mocy i o opiece, jaką otacza On swoich wybranych. Wszyscy mieszkańcy miasta słyszeli o wielkich dziełach Pana, więc boją się Go, ale Rachab uznaje w Nim jedynego Pana i jest gotowa opowiedzieć się po Jego stronie. Choć nie jest On jeszcze jej Bogiem i nie zna Go tak jak Izraelici. Choć nie należy do narodu wybranego, chce Go wybrać (i pewnie nie wie jeszcze, że i ona zostanie przez Niego wybrana!). Choć nie widziała rozstępujących się wód Morza Czerwonego, wierzy w Jego siłę. Ona - kobieta z obcego ludu o wątpliwej reputacji do tego wielkiego planu Boga dokłada swoją część, choć może tego jeszcze nie dostrzegać. Chce swojego ocalenia, ale i ona sama daje to ocalenie. Tak jak zwiadowcy muszą jej zaufać - przyjmując jej plan powrotu za swój - tak teraz ona musi zaufać im - że wywieszony purpurowy sznur i ich pamięć o jej postawie wystarczy, by w chwili, która niechybnie nadejdzie, została uratowana wraz ze swoją rodziną. Rachab nawet nie wie, jak wielkim znakiem dla Izraelitów stają się jej słowa i czyny. Pozostaje jej ufać, a im - działać zgodnie z poleceniami Pana.

Co czuje Rachab, kiedy Izraelici z Arką Przymierza na czele okrążają Jerycho?... Niecierpliwi się? Cieszy? Purpurowy, widoczny z daleka sznur, wskazuje na to, że czeka. Wypatruje ich. Jest gotowa na konsekwencje swoich kroków i na te jej nowe życie, które nadchodzi. Teraz będzie mogła nie tylko ze słyszenia, ale i z własnego doświadczenia znać Pana. Boga, który przyjmie ją do swojego narodu. Umieści ją w rodowodzie Swojego Syna (por. Mt 1, 5) i postawi za wzór wiary potwierdzonej czynami (Hbr 11, 31; Jk 2, 25). 

 

Czego możemy nauczyć się od Rachab?

1. Bóg wybiera według swojego klucza...

Często wybiera właśnie najsłabszych; tych ostatnich; tych, którzy w oczach świata są już skreśleni; tych, których my byśmy raczej nie posądziły o wielkość!... Ale On nie patrzy tak jak my. Historia Rachab ukazuje to dobitnie. A  także i przypomina, że nasza historia nas nie determinuje. Że nasze metki otrzymane od innych ludzi, nie mają dla Niego znaczenia. Choć On zna nasze życie w całości, ogarnia je lepiej niż my same, patrzy na to, kim możemy się stać i co chcemy uczynić ze swoim życiem. A On jest tuż obok - gotowy, by nam w tym pomóc.

2. Wiarę potwierdzają uczynki 

Wiara Rachab może być jeszcze bardzo początkująca - pełna bojaźni i nieznajomości Tego, któremu chce się powierzyć. Ale już na samym początku tej drogi nie jest ona jedynie czuciem. Jest ona konkretną deklaracją, którą potwierdza swoimi czynami. Czyny potwierdzają wiarę. Także ją umacniają, czyniąc bardziej realną dla nas i widoczną dla innych! 

3. Wielka zmiana wymaga naszej decyzji i naszych kroków

Rachab jawi się nam jako kobieta niezależna, przekonująca i odważna (jej imię też jakoś ją charakteryzuje - a oznacza dzika/gwałtowna). Nie wiemy, czy długo nosiła w sobie pragnienie zmiany, czy miała jakiś inny plan, czy podejmowała wcześniej próby, czy przygotowywała się na ten moment... Wiemy jednak, że w tej decydującej i szybko nadarzającej się chwili robi krok do totalnej zmiany, opowiada się po jednej stronie, wyznaje swoją wiarę i nadzieję. Jest gotowa zaryzykować i sprzeciwić się swojemu królowi. A wszystko, co wydarzy się w jej życiu, zaczyna się od tej decyzji. Pierwszego, bardzo stanowczego kroku. Tego, który zmienia wszystko.

 Notes kobiety uBOGAcONA między niewiastami ST (1)Notes Kobiety uBOGAcONA między niewiastami ST (1)

 

* * *

Rachab, która przyjęłaś nadarzającą się okazję, by zmienić całkowicie swoje życie, bądź nam wzorem kobiety, która zaczyna na nowo, gotowa na wielką, nieco szaloną i pełną niespodzianek, przygodę z Bogiem!

 

* * *

Spotkanie na żywo na temat Rachab odbędzie się 11.04 o godz. 19.00 (jeśli nie możesz być z nami na żywo, nagranie będzie dostępne później do odsłuchania) Miejscem naszego spotkania jest grupa na facebooku uBOGAcONE - stworzona dla kobiet, które korzystają z Kalendarza Kobiety 2018 lub Notesu Kobiety ST (1). Jeśli masz ochotę do nas dołączyć, serdecznie zapraszamy! 

Czytaj dalej...

Notes Kobiety: uBOGAcONA między niewiastami ST (1)

Przyznaję się. Kiedyś zupełnie ich nie rozumiałam. I nie podejmowałam wysiłku, by to zmienić. Uwierzyłam w to, że ich historie są nieaktualne. Za trudne, by je zgłębiać. Pamiętałam losy niejednych bohaterów filmowych, ale myliłam imiona biblijnych kobiet i kolejność patriarchów. Aż do czasu. Do tego momentu, kiedy odkryłam, że one nie tylko ukazują mi prawdę o Bogu i Jego działaniu, ale odsłaniają mi także prawdę o mnie samej, a nawet więcej: są także częścią mojej historii. Skoro należę do Jezusa, należę też do Jego rodziny. A jakże ja chcę odkrywać, kim jestem!

[wstęp do Notesu Kobiety: uBOGAcONA między niewiastami St (1)] 

Tak właśnie. Szczerze. Kiedyś wydawało mi się, że historie kobiet Starego Testamentu są nudne, a przede wszystkim: nie są dla mnie. Czasem, gdy ktoś je trochę ubarwił, nadał im jakieś znaczenie, coś się we mnie poruszało. Ale ja nie chciałam ubarwionych historii, chciałam ich prawdziwych. Musiałam więc jednak sama się do nich zbliżyć. Musiałam sama przekonać się, jak bardzo byłam w błędzie. Nie podejrzewałam przecież, że naprawdę znajdę tam perły, złoto, a przede wszystkim - BOGActwo. Boga i prawdę o sobie. 

Był więc moment decyzji: chcę je poznać. A następnie krok po kroku odkrywałam skarby. W 2014 roku kobiety ST były bohaterkami konferencji podczas mszy dla kobiet. Był też cały blok na ich temat w programie Między Niewiastami. W 2015 roku odkrywałam Dzielną Niewiastę (świadectwem tego jest m.in. Kalendarz Kobiety 2015 i podcast), w 2016 - Pieśń nad Pieśniami (Oblubienica była bohaterką Kalendarza Kobiety 2016). Ten rok jest nowym etapem odkrywania ich historii. Najpierw przy tworzeniu Kalendarza Kobiety 2018 (skupionego wokół tych bohaterek), a teraz - przy realizacji tego programu między niewiastami (m.in. na naszej grupie fb uBOGAcONE). Odkrywam je jakby od nowa. Bo stare dla mnie słowa - dziś brzmią inaczej. Niektóre mocniej. To, co kiedyś wydawało się mało ważne, staje się dziś kluczowe. Krok po kroku one stają mi się jeszcze bliższe. A pewnie i tak nie odkryłam jeszcze nawet połowy tego, co mogę odkryć!... 

 

To jest fenomen Słowa Bożego. 

Zawsze aktualne. 

Zawsze nowe.

Zawsze na czasie.

Zawsze życiodajne.

O ile tylko zapragnę spotkania z Nim. 

I na tym pragnieniu nie poprzestanę! 

Kobiety Starego Testamentu są idealne nie tylko na 2018 rok. Tak naprawdę są idealne - jako nasze towarzyszki - zawsze. Dlatego też powstał nowy Notes Kobiety, z którym można pracować w wybranym momencie. Dzielę się wieścią o tym, że jest on już dostępny w przedsprzedaży i za kilka dni pojawi się naprawdę w naszym magazynie! A przy okazji chcę Wam odpowiedzieć też trochę o okładce. Ten element pracy to dla mnie zawsze wielka przygoda! 

Okładka

Tworzenie okładki to zawsze niezwykle twórczy, ale też niełatwy, czas. Z każdym nowy projektem, który przecież jest poprzedzony jakiś doświadczeniem, okazuje się, że nie jest wcale prościej. Okładka NoTesu Kobiety (Notesu skupionego wokół kobiet Nowego Testamentu) przyniosła chyba z kilkadziesiąt propozycji. Okładka Kalendarza Kobiety 2018 - mniej, ale opcji było wiele i do ostatniej chwili, dopiero po wielu miesiącach pracy i rozmyślania - powstała wersja ostateczna (tuż przed drukiem!). Okładka najnowszego notesu miała znów kilkadziesiąt wersji... Kiedy patrzę na tę, która jest wersją finalną, widzę niemal wszystko, co przez trzy miesiące robiłyśmy z Ulą. Od bliźniaczej wersji NoTesu, poprzez wersje bardzo, bardzo minimalistyczne, po niemal komiksowe, aż po te prawie-końcowe. Długa droga prowadziła nas do tej chwili, by powstała wreszcie ta jedna - jakże ważna - strona notesu. Byśmy ją odnalazły.  Ale warto było! Nie chcę Wam pokazywać wszystkiego, co się pojawiało w naszych pomysłach i projektach. Raz - nie dałabym rady, na pewno coś bym pominęła; a dwa - to jest to coś, co zostaje jako cudownie umacniające doświadczenie pracy między mną a Ulą, która jest autorką naszych pięknych grafik.

 

Grafika umieszczona w naszej ostatecznej wersji notesu nie jest oczywiście przypadkowa. Współgra z naszymi ostatnimi projektami okładek i logo Serce Kobiety. Nieprzypadkowe są także kolory i ozdoby naszej niewiasty. Ale ona ma dużo na głowie, prawda? A i tak to tylko część tego, co mogłoby się tam pojawić. Te pozłocone elementy nawiązują symbolicznie do bohaterek, które znajdują się w Notesie. Elementów jest tylko 5, bo ozdobiona wszystkimi (nawet 17 symbolami!) mogłaby po prostu... zniknąć. Zresztą jest to zgodne z doświadczeniem formacji. Niektóre bohaterki stają się szczególnie ważne. Poniżej mała podpowiedź.

Jestem pewna, że każda z nas może znaleźć swoje symbole, nie zawsze tak oczywiste jak dzban przy Wdowie z dzbanem ;-) To naprawdę dobre - mieć takie elementy, które będą nam przypominać te historie i ich najważniejsze dla nas przesłanie. Nie musimy od razu wplatać ich we włosy. Ale oczywiście możemy. Bo i czemu nie?... 

 

 

 

***

Notes Kobiety: uBOGAcONA między niewiastami Starego Testamentu (1)

Zapraszam Cię na drogę kształtowania serca! Na drogę formacji między niewiastami. Notes jest elementem całego programu formacyjno-rozwojowego.

Notes będzie dla Ciebie przewodnikiem po historiach biblijnych kobiet. Przeniesie Cię w czasie o kilka tysiące lat i pozwoli zrozumieć, jaką rolę w losach świata – Twoich losach! – odegrały właśnie kobiety, pozornie drugoplanowe bohaterki, w rzeczywistości doskonałe narzędzia w Boskich rękach. Będziesz mogła odnaleźć w nich cząstkę siebie, a także wiele ważnych dla kobiety - pragnień, zadań, dylematów. 

Notes jest pomocnym narzędziem, dzięki któremu nie musisz już błądzić po kartach Pisma w poszukiwaniu odpowiednich fragmentów historii. Stanowi on - wraz z materiałami on-line - kompletne narzędzie do programu formacyjnego (który możesz realizować samodzielnie lub we wspólnocie). Jest zestawem wskazówek do tego, jak opisane tam sytuacje prawidłowo interpretować i przełożyć płynący z nich morał na konkret swojego życia. Praca z nim będzie dla Ciebie nie tylko cennym źródłem informacji o kobietach ST; będzie przede wszystkim przyjemnością i pobudzeniem do kreatywności, o co zadbałyśmy, zamieszczając w Notesie kilkanaście kolorowanek oraz cytatów, które możesz ozdobić zgodnie z własnymi upodobaniami. Dzięki Notesowi możesz także inspirować swoje otoczenie dzięki karteczkom – fiszkom, wycinając i umieszczając je w dowolnym miejscu, lub nawet podarowując je komuś! Korzystaj z Notesu tak, jak lubisz, czerp z niego pełnymi garściami. Niech przynosi w Twoim życiu piękne owoce!

 

Zamów Notes Kobiety

Czytaj dalej...

Bóg mnie nie porównuje, czyli historia Lei | Między Niewiastami Starego Testamentu (2)

Droga Leo!

Może przyzwyczaiłaś się już do tego, że Twoja historia - zapisana w Księdze Rodzaju - jest nierozłączna z biografią Twojej siostry. Lea i Rachela. Może nawet Ty sama nie wiedziałaś, że można na Was patrzeć inaczej, że można by znać Ciebie, nie wiedząc, kim jest Twoja siostra. A tak musiało być wtedy, skoro byłaś starszą córką. Jedyną. Przez chwilę.

Pismo Święte nie ukazuje nam wielu szczegółów o Tobie, tym bardziej więc zdania o jakby zgaszonych oczach nie da się pominąć. Co to oznacza? Czy Twoje oczy zawsze takie były, czy raczej ktoś je zgasił? Może każde kolejne porównanie do Twojej siostry - która miała piękną postać i miłą powierzchowność (Rdz 29, 17) czyniło je coraz mniej wystarczającymi. Obierało im blask i chęć widzenia. Oczy zgaszone to nie tylko te smutne, ale też te, które patrzą z trudem, bo tracą kontakt z prawdziwym światłem.

Cudownie jest mieć siostrę, z którą można wymyślać zabawy, pisać historie czy wymieniać się koralami. A jednak czasem ta siostra staje się lustrem, w którym zaczynasz się przeglądać. Czy naprawdę sama porównywałaś się do Racheli? Czy jednak te porównania przyszły z zewnątrz. Tak jakby ktoś ustawił Cię przed nią - jak zwierciadłem. To dość naturalne - porównywać rodzeństwo, doszukiwać się różnic, unikalności każdej osoby, odmienności w temperamencie czy w rozwoju. (Wiem, bo mam dwóch synów.) U Was jednak pojawiało się wartościowanie i ocenianie. Zresztą nie trzeba nawet wielu słów. Deklaracja Jakuba i jego wola pracy przez siedem długich lat u Twego ojca tylko po to, by poślubić Twoją siostrę, były jasnym wyznaniem miłości wobec niej. Decyzją ogromnego poświęcenia. Świadectwem szaleństwa, na jakie zdolni są tylko ludzie zakochani. A przez te siedem lat nie znalazł się nikt, kto poprosiłby Ciebie, gotową już do zamążpójścia, o rękę. Może Twoje oczy zgasły zupełnie, kiedy twój mąż - który wcale nie chciał mieć Ciebie za żonę - zobaczył Cię o świcie po zaślubinach. I, choć przyjął Cię i uszanował, to nie przestał walczyć o Miłość Swojego Życia. Zostać żoną przez podstęp ojca (który gdzieś po kryjomu zaciera ręce i śmieje się ze swoich genialnych kroków), być żoną wbrew woli męża, zostać żoną mimo nieświadomości drugiej strony - to żadne spełnienie kobiecych marzeń o miłości. To raczej przypieczętowanie drogi, którą już znałaś. 

Szukałaś rozpaczliwie swojej wartości i szczęścia. Pragnęłaś miłości. W tym upokorzeniu Pan widział Ciebie i pobłogosławił jako matce. Dawałaś życie w nadziei na to, że zostaniesz pokochana, że „zasłużysz sobie” na miłość męża. W nadziei, że ta trudna sytuacja może jednak przynieść dobro. Kalkulowałaś, że to właśnie dzieci, które urodzisz, przekonają wszystkich o Twojej wartości, a szczególnie Twojego męża - o Twoim pięknie. 

Lea poczęła i urodziła syna, i dała mu na imię Ruben, mówiąc „Wejrzał Pan na moje upokorzenie; teraz mąż mój będzie mnie miłował". (Rdz 29, 32)

Każde kolejne dziecko zdawało się zwiększać tę szansę i dawało Ci przewagę nad Rachelą. A jednak sytuacja nie zmieniała się. Nawet bardziej się zaogniła, gdy Rachela przepełniona uczuciem zazdrości rozpoczęła rywalizację, nie przebierając w środkach. Oczy Racheli też mogły gasnąc, gdy patrzyła na Twoje macierzyńskie szczęście. A jak Ty wtedy na nią patrzyłaś?...

Tego jeszcze nie wiedziałaś, że Twoja godność i wartość nie zależy od ludzkiej opinii, od miłości męża czy od ilości dzieci. Że Twoja wartość jest w Nim, w Bogu. I nie wiedziałaś, że to właśnie z rodu Twojego syna - Judy - narodzą się wielcy potomkowie - król Salomon, król Dawid, a w końcu i sam Jezus Chrystus - ten z pokolenia Judy, który zwycięży!

Przestań płakać:
Oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy,
Odrośl Dawida,
tak że otworzy księgę i siedem jej pieczęci"

Ap 5, 5

A może gdzieś w Twoim sercu pojawiły się te myśli, kiedy po narodzinach Judy zaczęłaś sławić Pana? Chcę sławić Go razem z Tobą, Leo. W wielkich dziełach, jakich dokonał dla nas i w trudach życia, które nosimy podobnie jak Ty. Chcę wybierać właśnie to: wysławianie Go! 

 

 

*** 

uBOGAcONA historią Lei

„Lea jest mi bliska. Ja też byłam porównywana do swojej siostry, a także do innych koleżanek. To ja byłam tą mniej urodziwą. Cierpiałam przez wiele lat, myśląc, że to jest prawda o mnie. Czując też, że nigdy nie dorównam oczekiwaniom innych. Moja siostra wydawała mi się moim wrogiem. Dziś wiem jednak, że ona także cierpiała. Lea uczy mnie, że moja wartość nie zależy od nikogo poza Bogiem. Choć ja, tak jak ona, szukam jej w zupełnie niewłaściwych miejscach. Widzę też, jak moje zranienia sprawiły, że łatwiej jest mi ranić innych niż ich prawdziwie kochać. Pracuję nad tym, ale wciąż niosę swoją historię. Historia Lei, choć jest bardzo smutna, przynosi mi nadzieję - że Bóg mnie widzi i ma plan na moje życie. I to cudowny plan!”

niegdyś-Lea

 

***

6.02 o godz. 20.30 zapraszam na konferencję na temat historii Lei i Racheli na grupie fb uBOGAcONE (grupa dedykowana użytkowniczkom Kalendarza Kobiety 2018)

Strona z Kalendarza Kobiety z kolorowanką - Lea

Czytaj dalej...

Między niewiastami Starego Testamentu (1) Ewa | + planer na styczeń!

Droga Ewo!

Nie mogło Ciebie zabraknąć. Nawet mogę powiedzieć więcej - nikt inny nie mógł pojawić się na początku tegorocznych spotkań z kobietami Starego Testamentu, jak właśnie Ty! Ukazujesz nam piękno Początku i Źródła. Przypominasz, że przyczyna naszego życia nie ma żadnego wytłumaczenia dla ludzkiej logiki, bo Miłość ją przekracza! W Twoim blasku  - jako Córki Króla i w Twoim upadku - jesteś bliska wielu z nas. Może my kobiety rozumiemy Ciebie najlepiej, właśnie w tym rozdarciu. Próbuję od wielu lat zrozumieć dlaczego. Dlaczego tak było u Ciebie i dlaczego tak dzieje się też u nas.

Czy myślałaś o sobie Córka króla - jak to dziś głosimy? Jestem tego bardzo ciekawa! Czy usłyszałaś od Stwórcy, że jesteś bardzo dobra i bardzo piękna? Bo wiem, że On tak właśnie powiedział (zob. Rdz 1, 31). Powtarzają to do dziś ludzie w niemal wszystkich językach, w różnych zakątkach świata. My wiemy. Ty musiałaś mieć namacalne dowody i bliskość Tego, który to potwierdzał. Czy można chcieć więcej pewności? Wyobrażam sobie, jak przeglądasz się z zachwytem w tafli wody albo w oczach Adama, jak ozdabiasz swoje włosy kwiatami, może głęboko przejęta swoim wielkim zadaniem w świecie – niesienia tego dobra-piękna dalej. A może nawet za bardzo o tym nie myślisz, nie uwznioślasz tego, co jest i tak już wzniosłe, tylko po prostu - jesteś. Wiesz, że nic nie dodaje ani nie ujmuje Ci wartości. Jesteś kim jesteś. Jesteś, kim On chciał, byś była. Czy to nie jest wystarczające?... Podejrzewam, że nie masz pokusy porównywania się, czujesz się jedyna, wyjątkowa. Bo i przecież taka jesteś, taką Cię poznajemy. Nieważne, czy byliby wokół inni ludzie, inne piękne kobiety, Ty jesteś jedyną Ewą. Jedyną taką Ewą. Masz potwierdzenie. Roześmiane oczy Adama, Boskie spojrzenie i może nawet jeszcze pamięć o Jego dotyku. Jesteś kochana. Twoje życie ma cel i sens. Wiesz, że nie żyjesz dla siebie. Wszystko jest takie jasne i proste. Ale… no właśnie: ale. Pewność można zaniedbać, można przestać ją pielęgnować.

Zapominasz. Rozmowa z wężem zmienia wszystko. Zasiewa wątpliwość. A może jednak nie jesteś taka piękna? A może jednak czegoś Ci brakuje? Może mogłabyś być jeszcze piękniejsza, mądrzejsza, może mąż kochałby Cię mocniej, może stałabyś się lepszą - udoskonaloną własną mocą - wersją siebie? Może mogłabyś mieć więcej?

Zasugerowałaś się więc spojrzeniem kogoś obcego. Cudzym głosem. Jestem pewna, że w głębi serca wiesz, kim jesteś, ale przestałaś „to” czuć. Gorszy dzień albo dni. I stało się… Słowa kogoś, kogo nie znasz, stają się kluczowe. Może on ma rację, może z oddali widzi się więcej? Spojrzenie węża staje się bardziej znaczące od spojrzenia Boga - i to spojrzenie kogoś, z kim nie masz relacji, kogoś, kto nie ma do Ciebie dostępu, kogoś, komu nie można przecież zaufać w takiej sprawie! Zerwanie owocu to nie tylko złamanie zasady, którą Bóg postawił z Miłości, ale też wyraz zapomnienia o tym, czyje słowo jest prawdziwe i kto ma rację na Twój temat. Zapominasz może, że to nie pełne zachwytu spojrzenie Adama i pełen przebiegłości wzrok węża mówią prawdę. Zapominasz, że Adam spał, Adama jeszcze nie było, kiedy Pan był z Tobą. To z Nim pierwszym jesteś w relacji, to ta relacja Cię określała. Gubisz się i zamiast wyciągnąć rękę w stronę męża albo w stronę Boga, zamiast szukać pomocy – chwytasz za jabłko – obietnicę czegoś więcej. Bycia kimś, kim wcale nie jesteś i kim nigdy nie miałaś być. Obietnicę - by być kimś, kogo wymarzył sobie ktoś obcy.

Ale to nie jest koniec. Bo po tym fatalnym błędzie zdarzy się coś, czego nadal ludzka logika nie ogarnie. Jego ratunek. Jego miłość. Jego przyjście, które jest kolejnym potwierdzeniem KIM naprawdę jesteś w Jego oczach. 

 

*** 

uBOGAcONA historią Ewy

„Ewa jest mi kobietą bardzo bliską z wielu powodów. Jeszcze do niedawna trudno mi było odnaleźć w sobie świadomość, że jestem koroną Bożego stworzenia, kimś szczególnie przez Niego wybranym i stworzonym z miłości. Nie umiałam dostrzec w sobie tego piękna, którym może zachwycić się Adam.

Dzięki Jego łasce i pomocy zbudowałam swoją wartość i odczytałam w sercu Jego piękne obietnice. Wkrótce będę żoną, a jeśli Bóg zechce - również matką. On nie powiedział Ewie, że będzie to łatwe powołanie. Jestem jednak przekonana, że podczas jego realizacji Bóg nigdy mnie nie zostawi.  Będzie walczył o mnie nawet wtedy, kiedy zerwę z Nim więź z powodu moich grzechów. Da mi okrycie ze skór - zapewnienie o swojej miłości.”

Renata 

 

***

Krótkie komentarze do historii Ewy i Adama 

 ***

FB LIVE o Ewie

10.01 zapraszam na fb live! Właśnie o Ewie! 

Grupa dla użytkowniczek Kalendarza Kobiety 2018 - uBOGAcONE

 ***

Niespodzianka!

Planery do pobrania.

Do pobrania planer na styczeń 2018! Planery na 2018 rok są udostępniane na grupie, a także od lutego będą wysyłane przez newsletter Serce Kobiety do osób zapisanych na listę! :-) (Zapisy na stronie głównej!) 

 

***

I z uśmiechem... :-) 

A któż to przegląda Kalendarz Kobiety 2018? Czyż nie nasza Ewa, ta Pierwsza? Córka Króla?

Ewie na pewno spodobałby się Kalendarz Kobiety 2018: piękny, pachnący lawendą (niemalże), dobry do zdobycia wiedzy...  a co najważniejsze, taki, który pomaga FORMOWAĆ kobiece serce. Rozpoznawać pragnienia, dokonywać wyboru, zmieniać myślenie i oczyszczać spojrzenie. Ewa więc dumnie zaprasza na drogę z kobietami Starego Testamentu, od których będziemy się uczyć w 2018 roku. Uczyć tego, co znaczy uBOGAcONA i jak być dzielną niewiastą w codzienności 

Kalendarz Kobiety 2018: Kobiety Starego Testamentu - więcej na www.sklep.sercekobiety.pl 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS