O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! (Mt 15, 28)

Wieczór prawdę mi powie

Wieczorami piszę swoje największe sprawdziany. Właśnie wczoraj zdałam sobie z tego sprawę. To wieczory mnie demaskują. Nie tylko dlatego, że wtedy znika makijaż, ale też dlatego, że przychodzi zmęczenie. Wywoływane i wypracowywane przez cały dzień, a pojawia się jakby znienacka. O! To już? Zmęczenie powszednie. Takie niespowodowane podróżami dookoła świata, biegiem przez płotki, podnoszeniem ciężarów czy wybitnie długą pracą nad czymś ważnym w stresującej atmosferze (nie licząc inwestowania w dzieci ;-) . Nie, raczej to zmęczenie, które każda z nas (i każdy też!) zna, to zmęczenie, które rozpoczyna zbyt wczesny poranek, a później już wywołują codzienne zabiegi: wycieranie podłogi, zamiatanie okruszków, całe kulinaria: śniadaniowe kanapki, kakao, sprzątanie po śniadaniu, krojenie owoców, sprzątanie po konsumpcji, wymyślanie obiadu itd., czytanie książeczek o koparkach i lekcje dźwiękoznawcze, wymyślanie zabaw i zajęć, które zajmą chłopaków na dłużej niż dwie minuty, składanie prania, wychodzenie na spacer, a więc spacerowa logistyka, pakowanie, interakcje ze spotkanymi osobami, mycie rączek przed jedzeniem i po jedzeniu, usypianie na pierwszą drzemkę, na drugą drzemkę, na noc itd. Takie nic. Nic konkretnego. Takie codzienne wieczorne zmęczenie mamy małych dzieci, na które nie pomagają ani trzy kawy z ekspresu, ani duża dawka magnezu (wiem, pewnie neutralizują się). Podobno to wszystko mieści się w normie. Macierzyństwo to ciągłe, niemal chroniczne zmęczenie. 

Zmęczenie czasem witam z radością. Myślę sobie wtedy: to był dobry dzień. Dałam radę! Dałam z siebie wszystko. Tyle się wydarzyło. Dzieci trochę podrosły. Ach, i te nowe słowa, i dialogi do zapamiętania. I nauki do wyciągnięcia z dzisiejszych zdarzeń, z moich reakcji, z ich potrzeb. Udało się zrobić to i tamto. Poznałam to czy owo. Byliśmy, zrobiliśmy, nacieszyliśmy się sobą, wytyczyliśmy sobie nowe kierunki itd. Teraz czas na wypoczynek. Nie jutro, tylko teraz. Chwila dla siebie, chwila dla nas. Kąpiel, książka, modlitwa, herbata, czy coś w tym stylu. Czasem jednak siłuję się z nim. Zmęczenie? A tyle jeszcze do zrobienia! Cały dzień minął, a tu NIC nie zrobione ;-) W co zmęczone ręce włożyć? W kuchnię, w pisanie, w zaległe lektury, w relacje z przyjaciółmi, w rozmowę z mężem, w układanie kwiatów na stole albo zdjęć w albumie? Zmęczenie bywa bezlitosne i bezduszne, nie w porę. A może raczej ja, a założę się, że nie tylko ja, bywam dla niego bezlitosna. Nie, nawet nie dla niego, tylko dla siebie?

A ono jest taaaaakie dobre. Bardzo dobre! Nie tylko dlatego, że potwierdza moją pracę i to, że żyję. Ono pokazuje mi wyraźnie, czasem dosadnie a nawet boleśnie, jaka jestem. Właśnie w tym zmęczeniu wieczornym - czy potrafię kochać, czy z łagodnością i radością potrafię utulić płaczące dziecko, czy wtedy widzę drugiego człowieka bardziej niż siebie? Czy kocham? Jak kocham? Wtedy właśnie potwierdzam swoimi wyborami, co jest dla mnie ważne, co jest pierwsze. Sama sobie pokazuję, gdzie jest mój skarb - gdzie jest moje serce. Czego szukam w tych kilku chwilach przed snem, w tych ostatnich minutach czy godzinach, kiedy jeszcze tu jestem? A gdyby to był mój ostatni wieczór?... O czym myślę, co przynosi mi ukojenie? Rozmowa z Panem? Modlitwa brewiarzowa z mężem? Lektura dla serca? Bliskość najbliższych? Rozmowa z kimś, kogo kocham? Co mnie napełnia radością i pokojem? O co walczę ostatkiem sił? 

Różnych rzeczy się dowiaduję o sobie wieczorami.

Życzę i Wam pięknego wieczornego zmęczenia!

Czytaj dalej...

Marta, Maria czy Samarytanka?... Czyli Kalendarz Kobiety 2017!

W końcu! Nareszcie!... Po kilku miesiącach przygotowań, pracy i rozważań mogę podzielić się z Wami efektami, a właściwie efektem tego całego zamieszania - czyli Kalendarzem Kobiety 2017. Choć do premiery został jeszcze ponad miesiąc, to już teraz chcę Wam więcej o nim opowiedzieć i pokazać go trochę od środka...

W ciągu ostatnich trzech lat, kiedy powstawały nowe Kalendarze Kobiety (2014/2015/2016) zbierałam różne obserwacje, przyjmowałam uwagi, a także świadectwa. Za każdym razem miałam nadzieję, że nowy Kalendarz będzie jeszcze lepszy od poprzedniego. Z każdym rokiem chciałam rywalizować z samą sobą i tworzyć coś piękniejszego i bardziej praktycznego. Ale nauczyłam się też, że nie mogę zaspokoić wszystkich pragnień, że nie mogę spełnić wszystkich życzeń czy trafić we wszystkie gusta. Dlatego to nie jest produkt uniwersalny, ale mam głębokie przekonanie, że może wielu kobietom posłużyć jak cudowny towarzysz całorocznej drogi.

W tym roku nie tylko zmienia się okładka, nie tylko pojawiają się nowe elementy (jak naklejki!;-), nie tylko zmienia się trochę styl (albo coraz bardziej ujawnia ten, który jest mi najbliższy). Kalendarze zmieniały się razem ze mną. Dla mnie największą nowością jest jednak to, że Kalendarz Kobiety 2017 staje się prawdziwie całorocznym projektem spotkań dla tych kobiet, które chciałyby jeszcze bardziej zagłębić się w historie niewiast Nowego Testamentu. Pomocą do tego będą materiały dodatkowe i filmiki (w wersji online).

Wczoraj rozpoczęła się przedsprzedaż, która umożliwia zakup Kalendarza lub całego Zestawu (w którym znajdziecie bawełnianą torbę do wyboru i inne dodatki) w okazyjnej cenie. Dla mnie jest to też możliwość skalkulowania jak duży powinien być nakład Kalendarza, a także pomoc w sfinansowaniu go. Dlatego gorąco zachęcam do zapoznania się z tą ofertą :-)

A więcej o idei Kalendarza możecie zobaczyć i posłuchać w FILMIKU. Zapraszam też na stronę: www.kalendarz.sercekobiety.pl

***

Kalendarz Kobiety 2017 to nie tylko terminarz, który pomaga efektywnie planować spotkania i dobrze zarządzać czasem pracy. To Kalendarz z misją specjalną, który codziennie chce nieść kobietom Dobrą Nowinę o tym, jak bardzo są umiłowane w Chrystusie.

Zyskaj cichego towarzysza swojej całorocznej drogi, który przypomni Ci o tym, jak cudownie jest być kobietą. Pomoże Ci zanurzyć się w Słowie Bożym, a także zainspiruje Cię do świadomego i radosnego przeżywania całego roku, do radosnego wypełniania wszystkich zadań i odważnego spełniania marzeń.

Kalendarz Kobiety 2017 to praktyczny i piękny terminarz, który może stać się Twoim dziennikiem drogi u boku Jezusa, Twoim albumem i kroniką najpiękniejszych i najważniejszych chwil tego roku czy też Twoim notesem codzienności, która staje się całkiem odmieniona, kiedy wiesz, kim jesteś w Jego oczach.

Czytaj dalej...

Grey zdemaskowany, czyli o kobiecych pragnieniach

Pięćdziesiąt twarzy Greya. Jakieś skojarzenia? Może te niebieskawe czy też szarawe okładki dobrze wyeksponowane na półkach księgarni? A może zmysłowe plakaty reklamujące film w sezonie ubiegłorocznych walentynek? A może rekomendacje i zachwyty koleżanek? A może krytyczne komentarze pod adresem tej bestsellerowej serii? A może same dobrze wiecie, co jest w środku tej książki?... 

Ale dziś chcę Wam zaproponować znacznie lepszą lekturę. Grey zdemaskowany (wyd. Vocatio 2016). To tylko pozornie książka o książce. Nie jest to streszczenie dla tych pań, które czują się zbyt zawstydzone, by czytać Greya w oryginale. Nie jest to też naukowa analiza i dokładne studium trylogii brytyjskiej pisarki. To książka, której autorki Dannah Gresh i Juli Slattery - chrześcijanki i specjalistki w dziedzinie seksualności kobiet i budowania relacji - szukają odpowiedzi na pytanie: co przyciąga miliony kobiet do literatury erotycznej. Szczególnym bodźcem do ich pracy (którą napisały w zawrotnie szybkim tempie!) było odkrycie, że po takie książki sięgają równie często chrześcijanki jak kobiety dalekie od wiary. Ich wniosek jest zarazem punktem wyjścia dla wielu cennych myśli, którymi dzielą się w swojej książce:

Literatura erotyczna, pornografia czy romanse pozamałżeńskie przyciągają nas głównie wtedy, gdy ignorujemy nasze pragnienia. 

Dannah i Juli skupiły się więc najpierw na nazwaniu pięciu kobiecych pragnień. Pisząc o tych kobiecych tęsknotach, nie uciekły jednak w zbytnie prze-duchowienie - nie zapomniały o integralnej kobiecości (z którą przecież stykają się w swojej pracy na co dzień). Dlatego też nie pominęły np. pragnienia satysfakcjonującego życia seksualnego. Opisując bogactwo kobiecych serc, autorki pokazują jak złudne i powierzchowne zaspokojenie daje literatura erotyczna. Pokazują jak łatwo jest pobłądzić, popierając to świadectwami kobiet. A jednocześnie wskazują też na to jak można prostować swoją drogę, by zgodnie z Bożym planem zaspokajać swoje najskrytsze pragnienia, także te najbardziej intymne. 

Twoja seksualność nigdy nie miała być oddzielona od twoich najgłębszych duchowych i relacyjnych pragnień, ale miała stanowić ich wyraz.

O pięknie kobiecej seksualności autorki piszą, powołując się na własny przykład (a mają czym się dzielić!), a także na przykłady z samego Pisma Świętego! I tak oto naszą cudowną Oblubienicę – tę Całą Piękną, o której codziennie przypomina mi Kalendarz Kobiety 2016 – nazwały… Gorącą Babką!

Śniła o swoim mężu, rozmyślała o jego nagim ciele, planowała seksualne przygody. W kreatywny sposób wykorzystała to, co miała do dyspozycji, by świętować ich seksualność – słowa, swoje ciało, zapachy, jedzenie. W przypływie uczucia zaczęła nazywać tę kobietę Gorącą Babką.

Urzekła mnie bardzo szczerość autorek, ich własne świadectwo i zaangażowanie w tę całą sprawę. One naprawdę walczą i pokazują jak walczyć o samą siebie, o inne kobiety, o mężczyzn i w ogóle o cały nasz świat. Patrzą bardzo szeroko. Patrzą nie jedynie na sposób ludzki, chodzą w Bożym świetle. I pisząc o naszej intymności i naszej misji potrafią wyczytać tak wiele np. z Księgi Nehemiasza! :-) To wspaniała, inspirująca lektura dla tych z nas, które chcą lepiej zrozumieć swoją kobiecość, które chcą walczyć o swoją czystość i o czystość serc oraz spełnienie najskrytszych pragnień innych kobiet.

Jeśli szukasz zaspokojenia swoich pragnień, to będziesz potrzebowała czegoś więcej niż tylko seksualnego przebudzenia. Będziesz potrzebowała duchowego przebudzenia.

Dannah Gresh, Juli Slattery, Grey zdemaskowany, czyli o pragnieniach kobiecego serca i o tym, co się kryje za kulisami literatury erotycznej, ograbiającej kobiety z prawdziwej intymności, wyd. Vocatio 2016.

** Fragmenty pisane kursywą to cytaty z książki Grey zdemaskowany.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS