Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy (Łk 13, 12)

7 pytań, które warto zadać sobie przed ślubem

7 pytań, które warto zadać sobie przed ślubem? Na pewno 7? Pewnie może być ich więcej, można je też streścić w jednym. I czy na pewno są to pytania tylko przed ślubem? Może są i takie. Ale wiele z tych pytań będzie powracać i prosić o nowe przemyślenie i o nową odpowiedź. O nowe, codzienne małżeńskie TAK. W miłości niewiele jest pytań zamkniętych (choć i takie mogą być).

Książka Les i Leslie Parrott(-ów) Polubić czy poślubć? 7 pytań, które warto zadać sobie przed ślubem – to niezwykle dobra lektura. Już sama okładka zapowiada, że będzie ciekawie! Już sama okładka zdradza trochę to, co jest w środku i to, co chcą przekazać autorzy. Małżeństwo to wielka przygoda! Co więcej, to świetna lektura nie tylko przed ślubem. Mogę się założyć, że wielu małżonków nawet bardziej doceni mądrość amerykańskiej pary doradców niż niejedni narzeczeni. Pytania i tematy, które rozważają autorzy, dotyczą bowiem nie tylko czasu przed podjęciem życiowej decyzji, to tematy, których nie da się raz na zawsze przerobić, by następnie z ulgą odłożyć na półkę do pudełka zrobione. Ich rozważanie może być owocne i inspirujące, a nawet uzdrawiające dla wielu małżonków, jeśli tylko zechcą podjąć się pracy nad swoją miłością. Jeśli tylko poczują potrzebę odnowienia czegoś w swojej relacji, przemyślenia swojej drogi, obrania dalszego kierunku, zrewidowania swojego tu i teraz. A że wiele par tak właśnie poczuje… tego jestem pewna. To wiem. Bo tak intymna relacja to sztuka ciągłego dojrzewania, to ciągłe pragnienie pełni.

„Spełniona miłość to kwestia bliskości, dzielenia się, komunikacji, szczerości i wsparcia. Małżeństwo, niczym serce ofiarowane za serce, stanowi najgłębszy i najbardziej radykalny wyraz intymnej relacji między dwojgiem ludzi.” (L. i L. Parrottowie)

Kwestie podejmowane przez autorów nie wydają się jakoś szczególnie nowe, to raczej klasyka mówienia o miłości, ale przyjęta przez autorów perspektywa, odwołania i podejście do tematu może być odkrywcze, zaskakujące i bardzo pomocne. Przywołane przez nich historie i anegdotki zostają w pamięci. Do mnie mocno przemawia ich styl pisania, ich szczerość w mówieniu o swoich doświadczeniach – dzielenie się sprawdzonymi radami, ale też pokazywanie, że z trudnościami zmagają się wszyscy małżonkowie, także oni sami. A co więcej, podchodzą do tego z profesjonalną diagnozą, ale też ogromną dozą humoru i dystansu do samych siebie. 

Parrotowie piszą o mitach na temat małżeństwa, o stylu miłości, pracy nad komunikacją i mądrych kłótniach, akceptacji różnic płciowych oraz o wadze sfery duchowej w małżeństwie. Pokazują, jak ważna jest praca, jak wiele może nam rozjaśnić psychologia i badania socjologiczne, ale... Ale tak naprawdę to małżeństwo, które pielęgnuje duchowość i szuka wsparcia u Tego na Górze, jest niezniszczalne, jest silne Inną, Najwyższą Siłą.

„W ostatnim czasie badania naukowe potwierdziły myśl, którą zdrowy rozsądek podsuwał nam od lat: to poprzez zwrócenie się ku duchowemu wymiarowi małżeństwa partnerzy łączą się ze sobą nierozerwalnymi więziami. Małżeństwo kwitnie, gdy pielęgnujemy duszę.” (L. i L. Parrottowie)

Parrottowie odwołują się do kilku koncepcji, zbierają swoje własne przemyślenia na temat miłości, budowania komunikacji i rozwiązywania konfliktów – jest konkretnie, klarownie i motywująco. Choć odwołują się do badań i teorii, to nie jest książka przesiąknięta akademicką wiedzą i górnolotną mądrością, która nie miałaby przełożenia na życie.

Chce się żyć tak, jak oni piszą. Chce się kochać lepiej. Nie ma lepszej recenzji dla książki, która ma inspirować do budowania miłości, niż powiedzieć: gdy się ją czyta, chce się uczyć lepiej kochać, chce się te ich piękne, czasem żartobliwe, czasem nazbyt poważne słowa zamieniać w czyn. W moje życie, w nasze życie.

„Jedną z największych iluzji naszych czasów jest pogląd, że miłość przetrwa bez naszej pomocy. Nie przetrwa.” (L. i L. Parrottowie)

Les i Leslie Parrottowie, Polubić czy poślubić? 7 pytań, które warto zadać sobie przed ślubem, wyd. Aetos 2014.

***

Książka dostępna w księgarni KiM: Polubić czy poślubić?

 ***

Jakie pytanie warto zadać sobie przed ślubem? Mam jeden egzemplarz tej książki, który chętnie przekażę dalej... :-) Na komentarze czekam do 26.11.

* * *

Ilość komentarzy i Waszych pomysłów mnie zmiażdżyła :-) Tak pozytywnie, oczywiście. Z powodu tej ilości postanowiłam wylosować zwycięzcę. Jest to Kaśka. Ale dziękuję Wam wszystkim za bardzo cenne głosy. 

Jeśli jeszcze ktoś bardzo chce zawalczyć, to zachęcam do zajrzenia tutaj - do 29.11 trwa drugi konkurs z tą samą nagrodą (w nieco większej ilości:-)

Czytaj dalej...

Nowa Ty! Magazyn piękna wewnętrznego

Magazyn piękna wewnętrznego. Co może kryć się pod tą tajemniczą nazwą? Jeśli mowa o prawdziwym pięknie i prawdziwym wnętrzu, to... może Słowo samego Boga? Macie taki magazyn w domu? Pod ręką? W torebce? Na komodzie przy łóżku? Gdzieś tam obok? Pewnie tak! Ale czy czasem nie łatwiej przychodzi nam chwycić po porady z sieci czy z nowej gazety (którą kupiłyśmy tylko dla filmu) niż z tego pisma Najlepszego Wydawcy?

Magazyn? Oczywiście nie tak dosłownie. Tej Księdze należy się najwyższy szacunek i nie jest ona magazynem, który wydaje się co miesiąc, szukając chwytnych tematów, twarzy celebrytów i sezonowych zdjęć. Klasyczne wydanie Pisma Świętego ma twardą okładkę, białe kartki i czarne, drobne litery. Uwielbiam to. Mogę wtedy zakreślać ołówkiem i przyklejać karteczki, zaznaczać najważniejsze strony i tworzyć swoisty dialog i zostawiać ślady naszej drogi. To mi pasuje. Ale lubię też wszystkie inne pomysły na to, by Słowo Boże nam przybliżyć. Polubiłam nawet aplikację na telefon komórkowy. Na Dzień Matki dostałam Busy Mom's Bible (tak, oczywiście pomysłodawcą prezentu był nie mój pięciomiesięczny Iruś, ale jego tata), która nie tylko pozwala czytać Pismo po angielsku, ale także inspiruje tematami i pytaniami pomocniczymi. A przy tym ma piękną, różową okładkę! 

 
A teraz mam obok siebie jeszcze inny wariant, który już bardziej przypomina swoją okładką i wnętrzem magazyn. Nowa TY! Magazyn piękna wewnętrznego - to stworzone specjalne dla młodych kobiet wydanie Nowego Testamentu, a więc pięknie złożone, opatrzone zdjęciami i podkreślaniami ważnych słów oraz wyjaśnieniami kwestii wiary. Jest tu też wiele inspiracji do rozwoju, pogłębienia wiary i modlitwy. Są tu na przykład testy w stylu: czy Twój Mężczyzna jest mężczyzną według Bożego Serca albo czy lubisz swoje ciało.  Są informacje o kobietach w Biblii, wersety Pisma, które warto zapamiętać oraz pytania i odpowiedzi na ważne dla młodych osób tematy związane z budowaniem relacji w rodzinie, szkole czy w relacji z chłopakiem. Nowa Ty jest ułożona trochę jak kalendarz, więc może posłużyć za całoroczny plan studiowania Pisma Świętego i studiowania... samej siebie! 
 
Myślę, że przede wszystkim trafi do dziewcząt ze szkół gimnazjalnych i średnich, ale muszę przyznać... że i mnie ogromnie inspiruje. Gdzieś w nas, nawet w tych, które już dawno skończyłyśmy nasze nastoletnie czasy, jest przecież i ta młoda dziewczyna szukająca samej siebie i zadająca mnóstwo pytań o te najważniejsze w życiu sprawy. I lubiąca takie kolorowe, zachęcające do lektury wydania, prawda?
 
 
* * *
Jest to wspaniały pomysł na prezent. A jeśli mowa o prezentach, to...
dzięki uprzejmości Wydawcy (wyd. Vocatio) mam trzy egzemplarze do rozdania. 
 
KONKURS!
 
Ponieważ już jutro Uroczystość Wszystkich Świętych, to zachęcam do dzielenia się swoimi ulubionymi świętymi (kobietami i mężczyznami). Kto i dlaczego jest Twoim duchowym patronem/patronką?
 
Na Wasze odpowiedzi czekam do 7.11.
 
* * *
Dziękuję za wszystkie komentarze i Wasze dzielenie się relacjami ze świętymi :-)
Wybór, jak zawsze trudny i bardzo subiektywny.
 
Magazyn powędruje do...
Moniki - w podziękowaniu za przypomnienie św. Moniki jako wspaniałej patronki matek, zwłaszcza gdy przychodzą trudne chwile  
Magdaleny - za piękną historię odnajdywania św. Jadwigi. To fakt, z jej kanonizacją trochę się zeszło, bo jednak nie była męczennicą, nie pokutowała jakoś specjalnie, wymykała się średniowiecznemu wzorcowi świętej, a przecież była wspaniałą, pobożną królową (a właściwie królem - pamiętacie to z lekcji historii?:-)
Pauliny - w podziękowaniu za historię własną, w którą tak dobrze wplotła się historia św. Aleksandry (chyba jednak słabo znanej) św. Aleksandry i 
 
 
 
 
 
 
 
 
Czytaj dalej...

Szczęśliwe czy święte?

Raczej nikt nie wchodzi w związek małżeński z zamiarem unieszczęśliwienia siebie i drugiej osoby. Chociaż w przysiędze nie ma takiej obietnicy, to jednak... przypomina to raczej ostatnią myśl, jaka mogłaby się pojawić w sercach zakochanych narzeczonych. Kochają się i chcą być przez całe życie tak szczęśliwi jak w Tym Dniu, a może nawet jeszcze bardziej. Mają (zazwyczaj) świadomość, że różnie w życiu bywa, ale przecież będą Razem i dadzą sobie radę ze wszystkim. Wizja małżeństwa jako największej i najpiękniejszej przygody życia? Tak, znam to i ja. I po kilku latach małżeństwa, bogatsza o wiele doświadczeń, nadal w nią wierzę.

Ale małżeństwo to też droga, czasem trudna, nawet bardzo. Nieznana wcześniej ścieżka pełna zakrętów i zmuszająca do wyborów, czasem pełna ślepych uliczek, o których wcześniej nikt nie ostrzegał. Czasem to młodzieńcze wyobrażenie szczęścia zderza się z codziennym szarym dniem i z trudnościami. Ale to nadal jest szczęście, może większe. W małżeństwie chrześcijańskim nie chodzi przecież tylko o szczęście, a bynajmniej nie o to szczęście, które proponuje nam świat - lekkie, przyjemne, pełne euforii, ale o świętość. Tylko czy może być szczęście większe o świętości dla tych, którzy wierzą i kochają?  

Muszę przyznać, że ostatnio nie mogłam oderwać się od książki Gary'ego Thomasa Święte małżeństwo. Najpierw urzekła mnie okładka (przyznajcie, że to zdjęcie jest urocze, prawda?), a potem całkowicie wciągnęła zawartość. Trafiła idealnie w moje obecne rozważania. Autor zmienił perspektywę typową dla poradników małżeńskich, idealnie łącząc temat wiary i małżeństwa. „Ta książka nie powstała po to, by doradzić wam, jak lepiej kochać swojego małżonka (chociaż mam nadzieję, że i w tym wam pomoże). Ma ona przede wszystkim pomóc wam bardziej pokochać Boga.”

Małżeństwo może być drogą do Boga, dzięki małżonkowi mogę poznawać siebie i zbliżać się do mojego Pana. Mogę odkrywać i uczyć się miłości, poświęcenia i wierności, ale też mogę doświadczać, że zawsze gdzieś w środku mnie pozostanie pragnienie miłości, które może wypełnić tylko największa Miłość. Małżeństwo jest cudowną drogą, szkołą, podróżą, ale nie celem samym w sobie, nie jest ostatecznym spełnieniem, jest przedsmakiem Nieba.

„Moja żona nie może zastąpić mi Boga. W momencie stworzenia zaszczepiono mi w sercu tęsknotę za Bogiem i nikt oprócz Boga nie może tej tęsknoty zaspokoić.”

Gary Thomas pisze o wspaniałej, świętej historii, jaką tworzy i przeżywa każde małżeństwo, o wadze naszych osobistych misji, o modlitwie, której wzmocnienie wymaga najpierw... umocnienia więzi małżeńskiej, o seksualności, która jest szansą nie tylko na fizyczną, ale także duchową bliskość, o wierności jako o próbie miłości, o poświęceniu oraz o kryzysach i trudnościach jako wielkich szansach i sprawdzianach, które można zdać z wyróżnieniem.

Kolizje w małżeństwie mogą tworzyć prawdziwe piękno, gdyż – jak dobrze wiemy – piękno czasem rodzi się w bólach.”

 

Podoba mi się styl autora, jego dzielenie się swoim życiem małżeńskim oraz doświadczeniem pracy. Podoba mi się i trafia do mnie taka zmiana perspektywy i podkreślenie, jak mocno świętość łączy się z naszym małżeństwem, jak blisko może być Bóg, jeśli tylko postawimy Go na właściwym miejscu. I właśnie sięgam po drugą książkę Gary'ego Thomasa... Święte rodzicielstwo, w której, jak na wstępie zaznacza twórca, będzie bardziej o tym, co rodzicielstwo pomaga odkryć o sobie niż o tym, jak dobrze wychować dzieci. Piękna myśl. Myśl, która jest mi ostatnio bardzo bliska :-)

Gary Thomas, Święte małżeństwo, wyd. Aetos 2014.

Książka dostępna w księgarni KiM

 

*** 

KONKURSOWO! 

Z radością ogłaszam, że mam dwa konkursowe egzemplarze tej książki ufundowane przez wyd. Aetos i już nie mogę się doczekać, by je komuś przekazać, zapakować w kopertę i wysłać :-)

Jeśli macie ochotę ją przeczytać, napiszcie w komentarzu poniżej w jednym zdaniu co może być najtrudniejsze w małżeństwie.

Na Wasze komentarze konkursowe czekam do 28.10.

 

Czytaj dalej...

Narzeczeństwo, czyli sztuka przygotowania się do małżeństwa

Narzeczeństwo, trochę jak miłość, zazwyczaj kojarzy się z czymś pięknym, z zapowiedzią najważniejszej deklaracji w życiu, z czasem chodzenia za rękę, przymierzania sukni i planowania, jakie kwiaty zasadzimy na balkonie i jaki odcień zasłonki wybierzemy do naszej sypialni. Czas narzeczeństwa rozpoczyna i kończy coś niezwykłego – z jednej strony zaręczyny, pierścionek, życiowe pytanie, a z drugiej – wspólna droga do ołtarza i sakramentalne TAK, no i obrączka, a nawet dwie. Ale dziś narzeczeństwo często nie jest już tak ważne i tak inne od tego co wcześniej i później. Coraz częściej nie za bardzo wiadomo, jak ono powinno wyglądać, czemu służy, a przede wszystkim - jak dobrze je przeżyć.

Dlatego cieszę się ogromnie, znając ten temat nie tylko z własnego doświadczenia, ale też z pracy z narzeczonymi podczas kursów, że powstają książki na temat narzeczeństwa, zwłaszcza te, które odnoszą się nie tyle do amerykańskich realiów, ale te z naszego polskiego podwórka. Książka Katarzyny i Tomasza Jaroszów to publikacja właśnie o tym, czym tak naprawdę jest ten etap i jak go dobrze przeżyć, mówi także o dylematach wszystkich narzeczonych, ale też o szczególnych sytuacjach w rozdziałach poświęconych małżeństwu z osobą niepełnosprawną albo z osobą, która ma już dziec). Państwo Jaroszowie podejmują także problemy poślubne - jak sytuację braku akceptacji ze strony rodziny małżonka czy dbanie o miłość.

Autorzy słusznie i ciekawie rozwijają temat odłączenia się od rodziców i tego, jak budować relacje z teściami i rodzicami po ślubie, co nie jest łatwą kwestią dla wielu młodych małżonków. Ukazują mieszkanie z rodzicami z różnych perspektyw, co może być pomocne dla par, które rozważają taką możliwość. Inspirują także do narzeczeńskich rozmów poprzez przydatne pytania oraz porady na temat skutecznej komunikacji. W piękny, choć niewyczerpujący sposób dotykają tematu seksualności i rodzicielstwa po ślubie, zwracając tutaj uwagę na problem niepłodności, gdzie dają świadectwo własnego małżeństwa, co jest szczególnie cenne. 

Książka napisana jest językiem przystępnym. Choć nie wyczerpuje tematu narzeczeństwa, to jednak stanowi dobre uporządkowanie i zebranie wiedzy w kwestii przygotowania do ślubu. To też świetna lektura, pomagająca skupić się na tym, co tak ulotne, a tak ważne, to propozycja dla tych, którzy chcieliby się zatrzymać na chwilę w trakcie przygotowań albo jeszcze lepiej przemyśleć to, co dopiero ich czeka.  

A może chcesz wygrać tę książkę? Zapraszam do konkursu

Katarzyna i Tomasz Jarosz, Narzeczeństwo, czyli sztuka przygotowania do małżeństwa, wyd. eSpe 2014.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS