Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5, 22 - 23)

Geniusz kobiety

Kiedyś podczas pionierskich badań nad mózgiem i anatomią stwierdzono, że nie spotyka się u kobiet obwodu głowy większego niż 53 cm. I co z tego? – możemy zapytać. Może tyle, że potwierdziło to wówczas wiekowe (dodajmy: krzywdzące i niesłuszne) przypuszczenia (albo nawet: uprzedzenia). Ponieważ sądzono, że przejawy geniuszu są możliwe tylko wtedy, gdy obwód głowy przekracza 53 cm, w 1911 r. Bayerthal wyciągnął z tego prosty wniosek: wśród kobiet nie można spotkać żadnego przypadku geniuszu. Dziś zatem kilka słów o geniuszu. I to o geniuszu kobiety - jednym z ważniejszych haseł nowego feminizmu. O tym geniuszu, w którym nie chodzi o jakieś wymiary, ale o serce.

Jesteśmy różni – powtarzamy to do znudzenia, przywołując Adama i Ewę oraz cały Boski zamysł równości, z którą ramię w ramię idzie inność (tak, logika naszego Stwórcy jest niezwykle piękna i odmienna od naszej). Ale nawet powtarzanie tej ważnej prawdy, nie sprawia, że wszyscy o tym pamiętają, że wszyscy to odczuwają, że wszyscy tego właśnie pragną. Bo może jednak słyszymy wciąż, że mężczyźni są lepsi, że to oni nad nami panują, albo wręcz przeciwnie: pół żartem, pół serio przypominamy dobitnie, że jednak to my kobiety jesteśmy „górą”, to nas stworzył Pan na końcu jako prawdziwą koronę swojego dzieła albo jak diament tej korony, ostatni, najpiękniejszy szlif i klejnot. I balansujemy wtedy na niebezpiecznej linii - między samoponiżeniem a pychą.

Przez wieki, a właściwie przez tysiąclecia uważano, że kobieta jest kimś gorszym, słabszym, wcale nierównym mężczyźnie. Zdarzało się nawet, że powołując się na słowa z Pisma Świętego, usprawiedliwiano tę nierówność jakby ona była związana wprost z Zamysłem Boga, np. przywołując słowa: ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad Tobą (Rdz 3,16) – zupełnie pomijając fakt, że są to słowa wypowiedziane już po grzechu. (A i dziś spotykam publikacje, które podtrzymują takie argumenty, np. Żona, jakiej pragnie twój mężczyzna.)

Kobieta zawsze była tajemnicza, związana mocno ze swoim ciałem i nowym życiem, była też zmienna, fizycznie słabsza, a do tego, co szczególnie ważne, kusząca swoim pięknem - jej uroda i wdzięk mogły przecież niejednego mężczyznę zwieść na manowce, stąd i lęk przed kobietą. Inność kobiety wielokrotnie odbierano nie jako przywilej, nie jako coś, przed czym można z zachwytu zaniemówić, ale coś, co przerażało. W ważnych sprawach to mężczyźni rządzili światem (raz lepiej, raz gorzej), a nasze kobiece talenty realizowały się głównie (choć nie tylko - w historii znajdziemy też kilka znanych, wielkich kobiet ;-) w zaciszu domowego ogniska.

Jan Paweł II w swoich pismach akcentował „geniusz kobiety”, powracał do tego sformułowania, apelował o jego rozpoznanie i rozpowszechnienie (a może: uświadomienie i przyjęcie?). Analogicznie, jestem tego pewna, można mówić o „geniuszu mężczyzny”, ale papież w swoich tekstach skupia się na szczególnym, kobiecym jego wymiarze, który nie został doceniony tak jak ten męski, a który próbuje się dziś sprowadzić do naszego przekleństwa, do wmówionego nam schematu postępowania, a więc i do stereotypu. To z tym geniuszem walczy dzisiaj wiele feministek (jak znane nam z mediów głośno krzyczące panie, które upierają się np. przy tym, że nie istnieje instynkt macierzyński, że nie każda kobieta chce być matką, że nie każda kobieta pragnie czułości i miłości, że aborcja nie jest dla kobiety traumą, ale normalnym zabiegiem itp.) Ten geniusz nie był doceniany przez tysiąclecia, bo wiązał się z tą innością, tajemniczością i pięknem. Jan Paweł II podkreśla jednak, że geniusz kobiety jest nam dziś szczególnie potrzebny, bo – jak samo określenie wskazuje – to jest drogocenny skarb, nasz posag od Ojca, który możemy (musimy? powinnyśmy?) wnosić do życia rodzinnego, społecznego i wszędzie, absolutnie wszędzie tam, gdzie nas On zaprowadzi. Czyli do tego świata, który wciąż jeszcze ma silnie „męski” rys, wciąż jest przez mężczyzn prowadzony. A przecież to kobieta została stworzona jako pomoc dla mężczyzny.

Czym jest geniusz? Zwykle kojarzymy go ze szczególnymi zdolnościami intelektu albo też uzdolnieniem w jakiejś dziedzinie, np. artystycznej. W czym jest więc wyjątkowa i uzdolniona kobieta?

W encyklice Mulieris dignitatem czytamy słowa Jana Pawła II: „kobieta jest powołana od początku do tego, aby być miłowaną i miłować” (MD 20). Nie umniejsza to wcale powołania mężczyzn do miłości, ale – przyglądając się dogłębnie temu, kim jest kobieta, co odróżnia ją od mężczyzny, jakie doświadczenia są dostępne tylko jej – widzimy szczególne powołanie do relacji, do macierzyństwa, do troski o życie i o miłość. To jest pewna wyjątkowość dana jej z natury, ze stwórczego aktu Miłości. Te zdolności uwidoczniają się bardzo mocno i szeroko w przestrzeni rodzinnej. Jak pisze Jan Paweł II: „Społeczeństwo najwięcej zawdzięcza geniuszowi kobiety właśnie w tym wymiarze, który bardzo często urzeczywistnia się bez rozgłosu, w codziennych relacjach międzyosobowych, a szczególnie w życiu rodziny.” (List do kobiet z 1995 r.) Zachowajmy jednak otwarte serca  – Papież daleki jest tutaj od stwierdzenia, że nasze miejsce jest tylko w zaciszu domu. Wręcz przeciwnie – ten geniusz, który wielokrotnie nie miał okazji zabłysnąć w innych miejscach, powinien być niesiony – w życie społeczne, polityczne, zawodowe. A nawet jeszcze dalej i głębiej – tego geniuszu kobiet brakuje często w naszych parafiach i wspólnotach, w Kościele. W encyklice o życiu konsekrowanym Jan Paweł II zauważa to bardzo wyraźnie: „Także w dziedzinie refleksji teologicznej, kulturalnej i duchowej wiele oczekujemy od kobiecego geniuszu — nie tylko w tym, co dotyczy specyfiki życia konsekrowanego kobiet, ale także rozumienia wiary we wszystkich jej przejawach. Jak wiele zawdzięcza przecież historia duchowości takim świętym, jak Teresa od Jezusa czy Katarzyna ze Sieny, dwóm pierwszym kobietom wyróżnionym tytułem Doktora Kościoła, i wielu innym mistyczkom, które zgłębiały tajemnicę Boga i Jego działanie w człowieku wierzącym! Kościół bardzo liczy na specyficzny wkład kobiet konsekrowanych w rozwój nauki, obyczajów, życia rodzinnego i społecznego, zwłaszcza w dziedzinach związanych z obroną godności kobiety i z poszanowaniem życia ludzkiego” (Vita consecrata 59).

Nadal w wielu miejscach zamyka się drzwi przed kobietami, niestety, także w Kościele brakuje naszego głosu, naszych charyzmatów (bywa, że księża boją się kobiet albo patrzą na nie podejrzliwie, wiem, wiem). Zdarza się także, że specjalistami od kobiecej duchowości, kobiecego powołania czy od relacji damsko-męskich… stają się mężczyźni, często kapłani. A przecież mamy tak wiele do opowiedzenia o sobie i o nas - sobie nawzajem i naszym wspaniałym mężczyznom. Geniusz ma takie cechy: zachwyca i ciężko go ukryć. Chociaż jak każdy skarb - można go zakopać i jak każdy dar - można go odrzucić.

Czy zatem odnalazłaś już w sobie Twój niepowtarzalny geniusz kobiety? Czy przyjęłaś go? Gotowa, by się nim pochwalić i dzielić?

Czytaj dalej...

Kalendarz Kobiety 2014

Kalendarz jest pięknie wydany; grafika jest subtelna, tak aby to nasze zapiski stały się najważniejsze. Twarda oprawa i solidne szycie z pewnością przetrwają te ponad trzysta sześćdziesiąt dni... a może zostanie z nami na dłużej? Jak nasz pamiętnik kobiecości?  Małgorzata Rajchel - megosia.blogspot.com

Jest przemyślany i prowadzi do Boga. (Małgorzata)

Jestem nim zachwycona. Jest tak przemyślany i harmonijny. Zawarte w nim zadania zaskakująco trafnie poruszają serce i mogą pełnić funkcję terapeutyczną. Super! (Agnieszka) 

 

Kalendarz Kobiety na 2014 rok to owoc kilkutygodniowej pracy wielu osób, a także zrealizowane marzenie Serca Kobiety. Czym jest ten Kalendarz? Mam nadzieję, że będzie on przede wszystkim Twoim Kalendarzem (a nie kalendarzem jakiejś kobiety), Twoim towarzyszem na 365 dni, który codziennie będzie przypominał Ci, jak wielkim przywilejem jest bycie kobietą! Mam nadzieję, że będzie Ci przypominał o tym, co naprawdę ważne, będzie Cię inspirował do zagłębiania się w swoje serce i serca innych osób.

Co znajdziesz w Kalendarzu?

- sigla na każdy dzień roku

- cytaty na temat kobiecości

- refleksje na temat kobiecości

- zadania i tematy do refleksji na każdy miesiąc

- zdjęcia (specjalnie stworzone z myślą o tym Kalendarzu!:-)

- wprowadzenie do nowego feminizmu

- oraz miejsca na to, by notować swoje myśli, marzenia, plany...

Kalendarz ma format A5 (format zeszytowy) i twardą okładkę.

 

Kalendarz można zamówić poprzez sklepik na stronie Serce Kobiety.

Można go także nabyć po Mszy św. dla kobiet w Warszawie (28.11).

Można zamawiać także przez allegro.

Kalendarz można zakupić w sklepiku parafialnym - parafia Zesłania Ducha Św. w Warszawie (ul. Broniewskiego 44) Sklepik czynny w pt. w godz. 15-17 oraz w niedziele w godz. 9-14.

Dostępny także w księgarniach internetowych: gloria24.pl oraz wkrótce w ksiegarniapj.pl

Czytaj dalej...

Budzić męskość

Chciałabym budzić kobiecość – zaczynając od tej, która jest we mnie, która jest moja, jest przy mnie, która jeszcze czasami okazuje się nieoswojona i tajemnicza, trudna albo zaskakująca. Chciałabym rozpalać w sercach innych niewiast pragnienie poznawania kobiecości – tego daru, zadania, wyzwania i powołania. Ale równolegle, bardzo blisko tego pragnienia jest przecież i to drugie, nieodłączne – by budzić męskość. Nowy feminizm jest nie tylko troską o kobiety, ale jest także, konsekwentnie, troską o mężczyzn. Nie jest odcięciem się od „ich” świata, zamknięciem się w kryształowej kuli, nie jest tworzeniem kółek wzajemnej adoracji, nie jest uznaniem naszej wyższości, ale jest wyjściem naprzeciw męskich serc i wsłuchiwaniem się w nie. I jest pomocą wzajemną - jak w pierwszym Zamyśle Stwórcy.

Być może masz już obok siebie Tego Jedynego – narzeczonego lub męża i kiedy pojawia się myśl o budzeniu męskości, czujesz, że to słowa szczególnie skierowane do Ciebie, poniekąd zmuszające do rachunku sumienia. Ja to mocno odczuwam. Na ile pozwalam mojemu mężowi być mężczyzną? Na ile akceptuję jego męskość? Na ile mu nie przeszkadzam, czy nie maluję go na swój obraz i podobieństwo? Ale może jest całkiem inaczej – czujesz się samotna i czekasz wciąż na To Spotkanie, nadsłuchujesz, czy oby nie dochodzą do twoich uszu Jego kroki, a może nawet tupot końskich kopyt – czy książę jest już bliżej? A wtedy, gdy słyszysz o budzeniu męskości, możesz jedynie westchnąć, wzruszyć ramionami i dodać: „O tak, chciałabym ją budzić, ale gdzie jest Mój Miły?”. Nie wiem gdzie On jest – może jest bardzo blisko, a może właśnie teraz toczy bardzo trudną walkę w swoim życiu – o czystość, o wierność, o swoje powołanie, o swoją męskość, o wiarę? (Czy więc pamiętasz o nim Teraz, czy raczej myślisz o Sobie i swojej trudnej samotności, o trudzie czekania?) Rozglądasz się pewnie wokół i stwierdzasz, że ci panowie, których spotykasz, jakoś nie pasują do twoich ideałów, ale czy oni też nie wymagają naszej szczególnej kobiecej troski? Czy nie zasługują na dobre słowo, na poświęcenie im chwili, a przede wszystkim - na naszą modlitwę za nich? Czy nie zasługują na to, byśmy zrobiły im miejsce, dały im ich przestrzeń właśnie poprzez to, że my staniemy się świadomymi siebie kobietami? Bez mężczyzn, którzy będą gotowi odda(wa)ć życie za swoją rodzinę, którzy będą gotowi walczyć o godność najsłabszych i najmniejszych, którzy będą w stanie głośno powiedzieć, na co się nie zgadzają – nie poradzimy sobie przecież. Ale jak to? Nie poradzimy sobie? My – kobiety? (I to pisze feministka?;-) Oczywiście, że damy sobie radę, ale nasza siła nie dorówna tej, którą niesie ze sobą połączenie naszych talentów i darów.

Mówi się wiele o kryzysie męskości i ojcostwa. Skoro tak bardzo zmieniła się sytuacja kobiet w ostatnich dziesięcioleciach, to i zmiany dla mężczyzn są nieuniknione. Poszukiwanie swojej tożsamości, roli - to dziś wielkie wyzwanie dla mężczyzn. Jednak męska natura i powołanie nie zmieniły się, tak samo jak wciąż te same są jego pragnienia, tylko często jeszcze trudniejsze do wydobycia, zagłuszone przez świat, przez otoczenie, a czasem... zagłuszone przez nas same. Budzenie męskości jest trudne i to bardzo. Budzić męskość oznacza pozwolić mężczyznom być innymi niż my, pozwolić im na podejmowanie własnych decyzji, na kroki, które dla nas często są niezrozumiałe (nielogiczne nawet!;-) , pozwolić im na wyjście z domu, na wyjście na pustynię, pozwolić im podejmować ryzyko i położyć na ich barkach odpowiedzialność. Ale my przecież wolałybyśmy czasem, by oni byli z nami non stop, byśmy mogli podzielić obowiązki domowe po równo, by nasi mężczyźni stawali się naszymi najlepszymi przyjaciółmi, by czuli i rozumieli – tak jak my. By byli romantyczni, ale też bardzo dzielni i waleczni. By byli wierzący, by mieli silny kręgosłup moralny, by chodzili z nami grzecznie za rączkę do kościoła. Czasem nie pozwalamy im nawet na inną, własną duchowość, na inną formę wyrażania swojej wiary, na bycie sobą.

Kilka lat temu powstała piękna inicjatywa budzenia męskości (przyglądam się jej z bliska od 4 lat). Z pragnienia formacji serc męskich zrodziła się wspólnota Przymierze Wojowników, której celem jest kształtowanie mężczyzn (szczególnie młodych) w duchu wiary na dobrych mężów, ojców, chrześcijan. Szczególnym zadaniem tej wspólnoty jest tworzenie więzów przyjaźni i braterstwa między mężczyznami. Wspaniałą formą wzrastania jest wsparcie i motywacja od innych chłopaków, stawianie sobie wspólnych celów, czasem słowa proste, szczere, mocne i bardzo potrzebne. By budzić męskość, potrzeba tego męskiego impulsu. Tak jak synom potrzeba ojców - pierwszego męskiego wzorca. Ale to jeszcze nie wszystko.

Te kilka lat trwania wspólnoty pokazały, jak wielką rolę odgrywają w niej także kobiety – często zazdrosne i niepozwalające swoim chłopakom chodzić na spotkania formacyjne dziewczyny (zwłaszcza na początku miłości) czy żony, które nie chciały, by ich mężowie po pracy spotykali się w swojej grupie ze względu na czas, który wtedy tracili. Jakże nie mieć wtedy rozdartego, nawet męskiego, serca? Zauważmy, że jest tu pewien paradoks: często pragniemy, by nasi ojcowie/mężowie/bracia byli bardziej gorliwi w wierze – by chętniej chodzili z nami na różaniec, na roraty, a przynajmniej na niedzielną Eucharystię. C z a s e m  chodzą (czasem - co przecież widać w kościołach i na nabożeństwach). A kiedy zaczynają mocniej angażować się w te sprawy, czujemy się zagrożone - czy oby na pewno będziemy dla nich wciąż najważniejsze? Czy nie zaniedbają swoich obowiązków? Są też przykłady całkiem przeciwne - kobiet, które wspierały swoich Wybranków w tej formacji, motywując ich do uczestnictwa, pozwalając im na wyjście, na zaangażowanie się w sprawy wspólnoty, dając im przestrzeń na osobisty rozwój i modlitwę, na uporządkowanie swojego serca. I bardzo często właśnie te kobiety odkrywały, jak bardzo ich mężczyźni tego potrzebują, jak się zmieniają, jak wracają umocnieni i napełnieni Duchem Świętym, jak ten wysiłek i poświęcony czas procentuje, jak przynosi plon.

Niestety nasze pragnienie wyłączności i wierności może sprawiać, że będziemy chciały konkurować nawet z Bogiem. Ale przecież gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na tym właściwym - i ta zasada jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. To tylko ja zawodziłam tę zasadę. Jezus w Ewangelii mówi: pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, ale ostatnio słyszę gdzieś w głębi i to: pozwólcie mężczyznom przychodzić do Mnie. Motywujcie ich, rozpalajcie w nich pragnienie gorliwości i zawarcia Przymierza z Panem. Pragnijmy świętych mężczyzn. Rozbudzajmy w nich męskość - nie tę rodem z Hollywood, nie tę, którą oferuje świat, ale tę wypływającą wprost, jak kobiecość, z Miłości i Prawdy. 

Stworzył Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. (Rdz 1, 26-27)

Kiedy budzi się nasza kobiecość, naturalne jest pragnienie obudzenia męskości. A czasem kierunek otwierania powiek i serc może być odwrotny. I wtedy to Oni nas budzą jakbyśmy były śpiącymi królewnami.

_____

Przymierze Wojowników działa obecnie w Krakowie, Warszawie i Kielcach.

W Warszawie mężczyźni organizują dwie wspaniałe, otwarte dla wszystkich panów inicjatywy pod hasłem W poszukiwaniu męskości - The voice of a man - Kino z męskich morałem oraz Msze św. dla mężczyzn z konferencją (każdy II czwartek miesiąca, w parafii Zesłania Ducha Św. na ul. Broniewskiego 44).

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS