Wszystkie wasze sprawy niech się dokonują w miłości! (1 Kor 16, 14)

Boskie spojrzenie: weekendowe rekolekcje dla kobiet

Zaplanowałyście już czas na rekolekcje w 2017 roku? :-)

Jeśli jeszcze szukacie czegoś dla siebie, to mam dla Was propozycję - nie tak odległą i dobrze wpisaną w okres Wielkiego Postu.  

Weekendowe rekolekcje dla kobiet pod hasłem Boskie spojrzenie odbędą się w dniach 10-12.03.2017 w Szymanowie - w Klasztorze Sióstr Niepokalanek. Początek o godz. 18, zakończenie obiadem w niedzielę o godz. 13.

Będziemy odkrywać siłę i znaczenie spojrzenia. Będziemy odkrywać spojrzenie Boga. Jak On patrzy na nas, na naszą kobiecość, na nasze życie? Będziemy przeglądać się w JEGO Oczach.  Będziemy patrzeć na Niego. Będziemy słuchać Jego. 

Prowadzenie rekolekcji: ks. Piotr Paweł Łapa, s. Maria Donata, Katarzyna Marcinkowska

Koszt rekolekcji: 180 zł (w tym: nocleg i wyżywienie; opłata - na miejscu)

Zapisy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 

UWAGA! Aktualizacja z 15.02: Brak miejsc!

(po przesłaniu maila będziemy prosić o wypełnienie formularza)

Czytaj dalej...

#jawJEGOoczach & kilka nowości

Kilka wieści z Serca Kobiety

 

#Kalendarz Kobiety 2017: dodruk!

Taka sytuacja jeszcze się nie zdarzyła. Nakład Kalendarza 2015 także się w pewnym momencie skończył... ale to był styczeń, a nie listopad. A więc w listopadzie 2016 zabrakło już egzemplarzy Kalendarza Kobiety 2017. Po wielu rozmowach (z Wami, z drukarnią, a także z Nim) i przemyśleniach - zapadła decyzja o dodruku. Kalendarze są właśnie w fazie produkcji :-) Nasza zaprzyjaźniona drukarnia dokłada wszelkich starań, by były gotowe już niebawem i by były jak najpiękniejsze. Zmianą w tym drugim wydaniu jest okładka - ta będzie miękka ze skrzydełkami. Może być to na plus, gdy chodzi o wagę. My (podkreślam "my", bo naprawdę nie pakuję wszystkich przesyłek sama) postaramy się nadać przesyłki sprawnie, by jeszcze przed Świętami miały szansę dotrzeć. Kalendarze można już zamawiać na: www.kalendarzkobiety.pl

#Wywiad

Zapraszam do przeczytania wywiadu, jaki ukazał się na blogu Weroniki: Bóg mnie zachwyca. Mówię m.in. o tym, dlaczego robię to, co robię i jak staram się godzić obowiązki rodzinne z innymi aktywnościami, a także - co zachwyca mnie w Bogu.

 #jawJEGOoczach - zaczynamy! 

Program #jawJEGOoczach zapowiadałam już kilkakrotnie w różnych miejscach, ale pewnie wiele osób wciąż jeszcze nie wie, jak to będzie wyglądać. Ja sama trochę wiem, ale tak naprawdę wiele okaże się już w trakcie trwania naszego programu!

Strona jest już dostępna (www.jawjegooczach.pl), a osoby zapisane do programu otrzymały maile z hasłem dostępu. Do programu można wciąż dołączać! 

A poniżej filmy o programie #jawJEGOoczach oraz o motywie przewodnim Kalendarza Kobiety 2017. 

 

 

 

Czytaj dalej...

A skąd Ty to wiesz?...

Słyszę różne głosy. W głowie. W sercu. Czasem są delikatne, nawet czułe. Coś w stylu: Jesteś naprawdę piękna. Idź, dasz radę. Czasem są oschłe, napominające, wręcz krytyczne. Znów ci się nie udało. Nawet nie próbuj. Itp. Pewnie też je znacie. Po części mogą być podobne, wspólne nam. Część z nich jest jednak całkiem inna, wyjątkowo spersonalizowana, inaczej akcentowana. Nasza. 

Choć może to brzmieć trochę chorobowo, to mieści się to w granicach normy. Głosy są echem (czasem wyostrzającym oryginał) słów, które słyszymy jako dzieci (i nie tylko). Tych słów, które były bardzo ważne, bo wypowiadały je bliskie osoby lub po prostu – były tak często powtarzane, że nie sposób zapomnieć ich brzmienia. Tak jak nie zapomina się słów piosenek, które śpiewało się setki razy lata temu (ciągle mnie to zadziwia!). Głosy i słowa, które do nas mówiono, utrwaliły się, nagrały. I jakiś radiowiec w nas co jakiś czas je przypomina w stosownych i mniej stosownych sytuacjach. Są też wśród tych głosów moje prawdy i odkrycia, moje wnioski zbierane sumiennie i powtarzane tak często, że stają się wyjątkowo ważne i wyraźne. A do tych głosów we mnie dochodzą jeszcze inne głosy zewnątrz, odkrywające mi pewne prawdy – o mnie, o świecie, o Bogu. 

Skąd ty to wiesz? Czasem sama nie wiem  gdzie to czy tamto usłyszałam (choć i tak czuję się tu w miarę precyzyjna;-) Nie do końca znam początki i źródła wszystkich moich przekonań, racji, spojrzenia na siebie, motywacji czy sentencji, które wypowiadam - sobie czy np. własnym dzieciom. Tak jak w dzisiejszej przestrzeni internetowej – już coraz trudniej o oryginalność, a nawet o znalezienie źródła. Kto pierwszy w ten sposób to narysował, napisał? Nie wiadomo. Sieć pełna jest cytatów, zapożyczeń. Tak jest i w nas. Czasem drugorzędna kwestią jest źródło, ważna jest treść. Czasem, ale jednak nie zawsze.

Jesteś piękna, cała śliczna, taka, jakiej Bóg zapragnął.
Bóg Cię kocha, pragnie Ciebie. 
On ma plan dla Twojego życia. 
On jest zawsze przy Tobie. Itd. 

Pewnie to wszystko wiecie. Ale skąd to wiecie? Kto wam to powiedział? Ksiądz na kazaniu? Pani na katechezie? Babcia w dzieciństwie? Gdzieś to przeczytałyście? Z facebooka? Z internetu? Z piosenki?

Dobre chrześcijańskie media (szczególnie media społecznościowe) ciągle nam o tych prawdach przypominają w różnych słowach i obrazach. Uwielbiam to! To też znak, że nowości technologiczne mogą być przestrzenią głoszenia Dobrej Nowiny. Możemy zostać zainspirowani, zadziwieni, zaciekawieni. Ale kolejny krok należy do nas. Co ja z tym zrobię? Czy zapragnę usłyszeć coś więcej? Mogę polajkować setki pięknych zdjęć i cytatów, zgadzając się z ich przesłaniem, pragnąc je jakoś zatrzymać w swoim sercu, ale to nie gwarantuje przemiany myślenia. Jeśli nie wyjdę sama na poszukiwania, jeśli nie skieruję się do Źródła, to głosy, które zagłuszają we mnie te prawdy, mogą wciąż być silniejsze. Bo ich źródło może być równie istotne, jeśli nie istotniejsze. Jeśli słowa o Jego miłości i naszym pięknie (i wszystkim innym!) nie będą powiązane z osobistym spotkaniem (spotkaniami) z Bogiem, nie będą mieć w sobie tej mocy przemiany. 

Więc pierwsze, najpierwsze powinno być (choć powinność brzmi tutaj nie najszczęśliwiej) pragnienie spotkania z Tym, który wie. A czy szczęśliwie nie zbiega się ono z wielkimi kobiecymi tęsknotami? 

Noworoczne życzenia i zaproszenia

W tym roku chciałabym życzyć Wam wsłuchania się w Jego Głos. Byście usłyszały to, co On ma do powiedzenia na temat Waszego życia. Szczególnie jeśli szukacie drogi, nie wiecie w którą drogę skręcić, jeśli zastanawiacie się nad powołaniem, jeśli stajecie przed decyzją oddania się całkowicie Komuś. Życzę, byście na pytanie: a skąd ty wiesz, mogły śmiało i pewnie odpowiedzieć: od Niego!

Jednocześnie pragnę zaprosić Was do wspólnego (i bardzo osobistego) odkrywania Jego Słów. Na blogach najczęściej pisze się dużo o sobie, o swoim życiu, o przemyśleniach. A ja coraz bardziej chciałabym, aby to miejsce w przestrzeni było dla Was inspiracją i motywacją do własnych przemyśleń, do spotkania ze Słowem i z innymi ważnymi tekstami i osobami. Bo kiedy same odkrywamy lub przypominamy sobie pewne prawdy na modlitwie, umacniamy nasze fundamenty, ożywiamy naszą duszę najmocniej.

W pierwszej połowie roku - do wakacji - chcę Was zaprosić do rozważania psalmów – tak na dobry początek, jeszcze w styczniu, później do przeżywania Wielkiego Postu również w pewnej wspólnocie i z pewnym wyzwaniem, a następnie do wspólnej lektury bardzo pięknego, bardzo ważnego dokumentu papieskiego o kobiecej tematyce! ;-) Szykuję też pewną propozycję szczególnie dla młodych mam... :-) 

Chcę was zaprosić do zawalczenia o czas na modlitwę, szczególnie modlitwę Słowem Bożym. Nawet jeśli miałaby to być ta jedyna chwila dla siebie w ciągu dnia (mamy, znacie to? ;-) A także chcę Was zaprosić, jeśli będzie miały ochotę, do dzielenia się swoimi odkryciami  – czy to w komentarzach, na swoich blogach czy w mediach społecznościowych. By to, co odkrywamy, tę głębię, móc przekazywać dalej.

A więc już niebawem pierwsza odsłona projektu #miedzyniewiastami!

Co Wy na to?

Czytaj dalej...

Kobieta walcząca

Bardzo często słyszę od katoliczek o przeciwstawnym papieskiemu nowemu feminizmowi - feminizmie walczącym (lub nawet wojującym). A mnie się zdaje, że walka po prostu zawiera się w feminizmie. Choć z feminizmem kojarzy mi się wcześniej jeszcze coś innego. Troska. Troska, której konsekwencją jest walka. Ale jak to? Troska?  Czy to nie ostatnie nasze możliwe skojarzenie z feministkami głównego nurtu? Czy te panie w telewizji, które krzyczą o opresyjności Kościoła i mówią, że w Polsce mamy naprawdę uwłaczające warunki, to znaczy nie mamy legalnego dostępu do aborcji, troszczą się o kobietę?

Jest Troska i troska. Prawdziwa Troska chce prawdziwego dobra, ta nieprawdziwa ma jakieś ukryte intencje albo jest trochę niedouczona, niedoświadczona. Jej tok rozumowania jest oparty na fałszywych przesłankach, na słabym, wymyślonym fundamencie. Domaga się czegoś i zużywa siły na coś, co wcale nie pomaga. Np. chce nam dać zamiast samoświadomości i akceptacji naszych ciał i płodności - środki niszczące nasz organizm i atakujące nowe życie; chce nam odebrać nasze powołanie do budzenia do życia drugiego człowieka (przy tym krzycząc, że nie ma czegoś takiego jak powołanie, przeznaczanie do czegoś czy natura rzeczy); chce nam odebrać naszą emocjonalność i wrażliwość, a w zamian dać schody, które mamy pokonywać w miniówce i wysokich szpilkach... a wszystko to w imię wolności i dobra. Tylko czyjego?

Troska prawdziwe chce, by kobieta mogła w pełni być sobą, by mogła przyjąć swoją naturę i siebie taką, jaką jest (a więc niezwykle piękną, choć to nie znaczy, że od razu idealną) i by mogła być widoczna w świecie na równi z mężczyznami. I by naprawdę ukazać, jak cudownie stworzona jest kobieta dla mężczyzny i mężczyzna dla kobiety. I tego chce właśnie nowy feminizm zapoczątkowany przez Jana Pawła II już 20 lat temu. To jest dla mnie najprawdziwsza Troska. Ta, którą powinien nieść prawdziwy feminizm oddany sprawie kobiet, chcąc przywrócić im ich właściwe miejsce. 

Weź udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa! (2Tm2,3)

Czy więc naprawdę feminizm walczący jest przeciwny nowemu feminizmowi? Czy walka uwłacza kobiecości? Czy żołnierzem Jezusa Chrystusa ma być tylko mężczyzna? Nigdy nie słyszałam w tym określeniu dookreślenia, że jest to np. feminizm walczący z kobiecością czy walczący z wiarą, czy z mężczyznami. Nie, po prostu – to ten nie-nasz, walczący feminizm. Czy nasz ma być pokojowy? O tak! Nasz feminizm dąży do pojednania, do pokoju, nasz ma zło dobrem zwyciężać, nasz chce porządku, harmonii, ale czasem będzie to wymagało walki, trudu, wysiłku. Obrony wartości, zaangażowania w słuszną sprawę, zabrania głosu, podjęcia sprzeciwu czy po prostu – zakasania rękawów i zrobienia czegoś. Bez księżniczkowego oczekiwania na księcia, bez łez i powątpiewania, bez przerzucania ciężaru na innych. 

W paradygmat biblijnej <<Niewiasty>> zostaje wpisana od początku po kres dziejów walka ze złem i ze Złym. Jest to walka o człowieka, o jego prawdziwe dobro, o jego zbawienie. Czyż Biblia nie chce nam powiedzieć, że właśnie w <<Niewieście>>, Ewie — Maryi, historia zapisuje dramatyczną walkę o każdego człowieka? A jest to zarazem walka o jego zasadnicze <<tak>> lub <<nie>> wobec Boga i o odwieczny zamysł Boży wobec człowieka. (Jan Paweł II, Mulieris dignitatem, 30)

To jest najpiękniejsza walka – gdy wiemy, że walczymy dla kogoś i o kogoś, przy boku Kogoś najsilniejszego oraz gdy mamy świadomość, że jesteśmy uzdolnione do wielkich rzeczy. Gdy odkrywamy swoje siły, te wydoskonalone słabości. Walka na oślep, krzyk dla krzyku, wulgarność czy agresja - to nie jest prawdziwa walka. Ale ta walka, kiedy mamy przed oczami prawdziwe dobro i dostrzegamy zagrożenia, gdy pragniemy ochronić drugiego człowieka czy własne piękno - to jest walka, do której jesteśmy powołane. Do walki w słusznej sprawie i w dobrym stylu. Po pierwsze do walki o samą siebie w tym przedziwnym świecie.

Przecież taka walka to nasza codzienność.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS