«Talitha kum», to znaczy: "Dziewczynko, mówię ci, wstań!" (Mk 5, 41)

Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja!

Jakże jesteś piękna!... – to zdanie powtarza się w Pieśni nad Pieśniami jak refren. Obdarowana tym komplementem odpowiada zresztą w podobny sposób: Jakże piękny jesteś, jakże cudowny! Tak idealni, tak wyczuleni na swoje wdzięki, a może - tak zaślepieni?

Czy Oblubienica była rzeczywiście piękna? Autor pieśni nie pozwala w to wątpić. Barwne, choć dla naszych uszu brzmiące egzotycznie opisy urody Szulamitki przedstawiają ją niemal jak baśniową księżniczkę, której każdy element ciała godny jest wysławienia pieśnią. Ale najpewniej ona nigdy nie założyła korony i nigdy nie mieszkała w pałacu. Oblubienica może być zwykłą, spaloną słońcem pasterką. Ale on nie definiuje jej przez status społeczny czy wykonywaną pracę. On (najpewniej także skromny pasterz) patrzy jej głęboko w oczy, nazywając to, co tam znajduje, dobrem i pięknem, i wszystko to szczegółowo analizując. Jakże piękna jesteś znaczy ni mniej ni więcej: jakże dobra i wspaniała jesteś!

Uczymy się dzielić piękno na widzialne i niewidzialne, zewnętrzne i wewnętrzne, jakby granica była prostą linią na skórze, jakby nasze ciało nie było przeduchowione i jakby ciało nie było nasze. Ale Pan mówi, że wszystko, co stworzył, było piękne (Rdz 1). Piękne czy dobre? Bóg nie czyni rozróżnienia. On jest est-etykiem. Oblubieniec zachwyca się Ukochaną jak Bóg, który zachwycał się tym, co stworzył. Jak Adam, który zobaczył Ewę i widział ją całą piękną, nie zatrzymując spojrzenia tylko na jej ciele. Ona może czuć się kochana w całości. Zakochany z pieśni powtarza słowa o pięknie z ekscytacją i niezachwianą pewnością. Chce, by wyryły się w jej sercu i by żaden inny głos nie zagłuszył jego słów. Nawet jej własny, jeśli zechce w chwilach słabości wypowiedzieć swoje wątpliwości: może jednak nie cała?

Widzimy ją oczami tego, który kocha. To spojrzenie przemienia także jej sposób patrzenia. Być może uzdrawia rany zadane przez innych. Oblubienica odzyskuje czyste spojrzenie na siebie i na drugą osobę. Mówi: jestem piękna, dostrzegając w samej sobie to, o czym nawet nie miała pojęcia albo o czym już dawno zapomniała. Ona stała się dla niego najpiękniejszą z niewiast. Stała się Jedyną. Tak jakby cały świat poza nią nie istniał. Co nie znaczy wcale, że Szulamitka na pewno wygrałaby konkurs piękności.

Chyba że to Oblubieniec zasiadałby w jury.

„Słowa [Jakże piękna jesteś!] mówią przede wszystkim o wielkim olśnieniu pięknem kobiecości, i to nie tylko, a w każdym razie nie przede wszystkim pięknem zmysłowym, ale bardziej jeszcze pięknem duchowym. Można nawet dodać, że to drugie raczej warunkuje pierwsze.” (Jan Paweł II)

Kilka pytań do przemyślenia:

#Które fragmenty opisu urody Szulamitki zawarte w pieśni najbardziej mnie poruszają? Które słowa chciałabym sama usłyszeć?

#Co znaczą dla mnie słowa: „Cała piękna jesteś”! Co jest mi najtrudniej zaakceptować w sobie?

#Piękno nie musi być idealne ideałem naszych kanonów. Za jakie nieidealności mojego piękna mogę dziś dziękować Bogu?

#Czy piękno innych kobiet inspiruje mnie, czy raczej burzy moją pewność siebie, budzi we mnie zazdrość?

 

***

Powyższy tekst możecie znaleźć w Kalendarzu Kobiety 2016: Cała piękna, jesteś przyjaciółko moja! Umieszczam go na stronie z myślą o tych z Was, które Kalendarza nie mają ;-) A jednocześnie zapowiadam, że nowy Kalendarz Kobiety na 2017 rok pojawi się po wakacjach! Już niebawem także mały konkurs, w którym będę zachęcać Was do włączenia się w tworzenie tego nowego wydania.

Czytaj dalej...

Sprawy DOMowe, czyli o tym, że jednak podcastu nie będzie

Miał być wakacyjny podcast. Naprawdę. Zgodnie z obietnicą daną samej sobie i tym z Was, które czasem słuchają moich skromnych nagrań. Tak, miał być. Taki podwójny, może dłuższy, bardziej rozbudowany, odwołujący się do fragmentów z Kalendarza z lipca i sierpnia, które w jakiś miły, choć niezaplanowany chyba wcześniej sposób, odwołują się do tej samej przestrzeni życia – domu. I już nawet w notesie z zieloną okładką zaczęłam notować pierwsze myśli i w domowym grafiku zaczęłam poszukiwać dogodnych terminów na nagrania i obróbki, ale jednak nie. Nie będzie wakacyjnego odcinka. Na przekór swojej obowiązkowości, na przekór wytrwałości i temu wszystkiemu, co krzyczy: Kaśka, przecież musisz, dasz radę itd. Może trochę uciekam od tematu, bo choć tak wdzięczny, to wydaje mi się bardzo trudny, a może właśnie do niego chcę dotrzeć, ale nie na skróty. Tak, chcę wakacyjnie badać bieg spraw mojego domu, chcę uzupełniać spiżarkę i dekorować ściany. Chcę nagrać kolejne podcasty dla moich dzieci, bo te teraz będą opowiadać o momentach dla nas i dla nich szczególnie przełomowych. Tak, chcę być bardziej w domu. 

Być może przyniesie to nowe natchnienia i myśli. Dziś tylko kilka refleksji nad dwoma fragmentami z Poematu o Dzielnej Niewieście. Z wielką radością przeczytam i Wasze rozważania na ten temat!

Bada bieg spraw domowych (Prz 31, 27a)

Dla domu nie boi się śniegu, bo dom odziany na lata. (Prz 31, 21)

***

Dom. Dla mnie to przede wszystkim miejsce bezpieczne, choć o tym bezpieczeństwie nie świadczą dźwiękoszczelne ściany i zamknięte na kłódkę drzwi. A na pewno – nie tylko, bo przecież i te techniczne oddzielenie od świata wytycza granice intymności. Bezpiecznie jest wtedy, gdy w tym domu mogę być sobą. Gdy mogę powiedzieć, co czuję, zrobić to, co najbardziej lubię i gdy wiem, że jestem tutaj kochana i akceptowana. Tutaj najmocniej. Tutaj najmocniej spełniona, nawet gdy niespełniona, nawet gdy przegrana, tutaj przyjęta, nawet gdy odrzucona. Gdy ambicje podpowiadają możliwe jeszcze rozwiązania i wszystko co mogłam była już zrobić albo co jeszcze można by nadrobić, i pokazują jak bardzo jestem w tyle za tym czy owym, zaczynam dostrzegać prawdziwe, najprawdziwsze perły, jakie mam. Czyli tych, których kocham. I to, że ja mogę stawać się dla nich perłą. Albo nawet nie. Więcej niż perłą. 

Jaki byłby pożytek z poznania, rozpracowania i zbadania serca kobiety, gdybym nie poznała choć po części, choć niejasno, choć jeszcze ułomnie, serc swoich dzieci i męża. I co za największy wysiłek i wyczyn - to dla nich być perłą, dla nich być Dzielną Niewiastą. Nie dla tych spotkanych gdzieś w przelocie ludzi, którym zostawię po sobie uśmiech, bo to przecież całkiem proste. A jak często zabiegamy bardziej o tych innych, o tych dalszych, zamiast o tych najbliższych. 

A jeśli kto nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego. (1 Tm 5, 8)

Żeby badać bieg spraw domowych konieczna jest obecność. W domu. Ale i w swoim wnętrzu. By nie tylko znać ten dom i jego sprawy, jego labirynty, pokrętne schody i wysokie okiennice... ale by też rozumieć zależności. By znać wpływy. By znajdywać rozwiązania w chwilach najbardziej stosownych. Żeby działać w domu, trzeba w nim bardziej być niż go mieć. Być nie tylko w kuchni, ale we wszystkich jego pokojach i nie-pokojach, w każdym zakamarku, gdzie dzieją się sprawy powszednie i niezwykłe. Być obecną ciałem i sercem. I sama nie wiem, co dzisiaj jest dla nas kobiet trudniejsze, która część nas tam naprawdę jest. Która naprawdę chce być, a która jest a jakby jej nie było.

***

Jeśli Pan domu nie zbuduje, próżno trudzą się ci, którzy go budują. (Ps 127, 1)

Dom nie jest, dom ciągle się staje. Jest budowany siłami jego mieszkańców, dom-owników. Najwięcej wysiłku trzeba włożyć w fundamenty, w przemyślany rozkład funkcjonalności, przestrzeni życia, ale i później w utrzymanie tego porządku i jego niepowtarzalnego stylu. I chodzi nie tylko o szorowanie podłogi, odkładanie rzeczy na miejsce czy wybieranie sezonowych dodatków, ale o to, co ten dom naprawdę tworzy – o relacje. O nie trzeba zabiegać najwięcej. W fundamentach i w codzienności.

Dzielna Niewiasta nie boi się śniegu, jej dom ma mocne fundamenty. W jej domu nie brakuje zapasów. Jest przezorna, obrotna, przewidująca – a przy tym wcale nie wiecznie zatroskana i smutna, ale radosna. Nie boi się żywiołów. Nie boi się burz, huraganów, suszy, nie boi się trudności. Bo ten dom zna. Bo ten dom jest mocny. Nie tylko wytrzymałością materiału i nie tylko pełną spiżarnią, ale mocą więzi i miłości. Tej ludzkiej i tej pochodzącej od Źródła.

Budowa na skale to nie ucieczka przed żywiołami, które są wpisane w tajemnicę człowieka. Budować na skale znaczy mieć świadomość, że w trudnych chwilach można zaufać pewnej mocy. (Benedykt XVI)

Kura domowa?

Chciałabym być kurą domową. Ale taką prawdziwą. Czy wiecie, że to wyrażenie ma niewiele wspólnego z ptakiem znoszącym jajka? Cura domestica - z języka łacińskiego - to ten, kto troszczy się o dom. Kto zna problemy i troski mieszkańców. Kto jest z nimi i dla nich. I choć wydaje się to takie proste, takie niewymagające, a w dzisiejszym świecie - z jednej strony wręcz mało ambitne, a z drugiej - pociągające, pasjonujące (zauważyłyście jak wiele jest blogów na temat spraw domowych, sztuki gotowania, gospodarowania i w ogóle upiększania tego naszego małego świata i cieszenia się drobiazgami?:-) to wiem i doświadczam, jak wielkie jest to wyzwanie. 

I o tym też się mówi. Że to przecież takie ważne, że kto inny jak mama pocałuje stłuczone kolanko (właśnie zaczynam ten etap:-), kto inny jak żona wprowadzi do domu to ciepło, ten blask, tę kobiecą rękę. Że nawet ekonomicznie to rozpatrując - zlecenie tego wszystkiego, co robi się w domu komuś innemu (gotowanie, sprzątanie, prasowanie, opieka nad dziećmi itp.) to ogromne sumy!

Ale im bardziej wchodzę w ten świat - dylematów młodych mam, rozterek młodych i starszych małżeństw, radości i smutków kobiet, to myślę sobie, że najwięcej dzieje się w naszych sercach. Opinie opiniami, statystyki statystykami, a my i tak czujemy swoje. My tam dokonujemy wyborów, my tam wartościujemy, tam tęsknimy do pracy na wydłużającym się urlopie czy też przytłoczone aktywnością i rozproszeniem marzymy o prawdziwej obecności w sprawach domowych. To tam we wnętrzu decydujemy o tym, co jest dla nas ważne, jak podzielimy siły i swoje zdolności, jak same siebie określimy i gdzie postawimy granicę. I czy będziemy chciały i w jaki sposób budować dom.

By prawdziwie badać bieg spraw domowych, najpierw musimy zbadać swoje serce.

Jestem w połowie drogi.

***

A wakacyjnie mogę Was po prostu zaprosić do nagranych już sześciu odcinków podcastu! :-) 

Czytaj dalej...

Podcast SK 02: Cenniejsza niż perły i o miłości słów kilka

Zapraszam Was do wysłuchana drugiego odcinka podcastu Serce Kobiety!

POBIERZ PODCAST

ODSŁUCHAJ W iTunes (iPodcast)

W tym odcinku:

Dzielna Niewiasta: Jej wartość przewyższa perły

Inspiracje: A kiedy zabrakło wina... autorstwa o. Pawła Sambora (wyd. Esprit)

               Przepis na Randkę

 

Link do tego odcinka:

Max Lucado, Jesteś wyjątkowy, wyd. Szaron.

A kiedy zabrakło wina... 

Przepis na Randkę

Wymienione także:

7 pytań, które warto zadać sobie przed ślubem

Święte małżeństwo

 

Wydarzenia w lutym 2015

11.02 - Kochać czy pożądać. Afera o seks - Ostrów Mazowiecka, debata walentynkowa

17.02 - Seks po katolicku, czyli o co chodzi z antykoncepcją? - spotkane z cyklu rEVOLver - spotkania zaminowane miłością, DA Św. Anny w Warszawie

23-26.02 - I będę mówić do jej serca - rekolekcje wielkopostne dla kobiet w Warszawie

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS