Pan zlitował się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz!» (Łk 7, 13)

Kalendarzowe kulisy, czyli czego się nauczyłam

Już, nareszcie, w końcu nadeszło życie po premierze Kalendarza Kobiety 2017. Skąd to westchnienie? Po prostu nie przewidziałam, że będzie się z nią wiązało tyle emocji i wydarzeń. Choć doświadczenie rośnie (4 edycje Kalendarza, ponad 3 lata pracy), to jednak ciągle dzieje się coś nowego i emocje nie słabną. Przed premierą działo się wiele. Wiedziałam, że już kilkaset osób czeka na swój zamówiony Kalendarz. Zaczęły się także nieprzewidziane wcześniej schody – czyli opóźnienia w drukarni… Czekanie było bardzo trudne i mogę to powiedzieć śmiało – najtrudniejsze było dla mnie. Ale choć jest już po premierze, emocje są nadal duże. Bo to dopiero początek kolejnych działań i wyzwań – programu #jawJEGOoczach czy projektu Między Niewiastami. Ale w tym czasie pomiędzy, w tej chwili oddechu, dzielę się z Wami trochę moją drogą, kulisami tego projektu i moimi odkryciami. A właściwie tym, czego uczy mnie Bóg w tym czasie... 

Bóg wie co i jak

Kiedy pojawił się pomysł kalendarza? Nie mam pojęcia! Nie pamiętam tej jednej chwili, tego olśnienia. Nie tak było. To powoli kiełkowało. W maju 2012 mówiłam nawet głośno o tym projekcie, nie mając pojęcia jak robi się Kalendarz, jak miałby wyglądać, co dokładnie miałby zawierać… Miałam w sobie to jedno cudowne uczucie zachwytu, to „łał”, które towarzyszyć miało temu dziełu, kiedy już je będę mieć! Kiedyś tam. Miałam też wiele obaw. Ale był obok mnie najbardziej szalony optymista i wizjoner, jakiego spotkałam… i z jakim związałam swoje życie, czyli mój mąż. Bóg naprawdę wie co i jak. On nas przygotowuje według swoich planów, On nas zna, On widzi wszystko, widzi dalej i szerzej niż my. Gdybym nie miała swojej historia życia, gdybym nie spotkała Mariusza, gdybym nie lubiła pisać, gdybym nie umiała zarządzać pracą zespołu… to nigdy nie powstałby ten Kalendarz. Nawet więcej, okazuje się, że coraz bardziej mogę wykorzystać swoje talenty i dawne pasje, mogę się rozwijać. Mogę na przykład przez chwilę być producentem sesji zdjęciowej (marzyła mi się reżyseria dawno temu) albo grafikiem (jak dziecko sprzedawałam swoje obrazki ;-) 

Po owocach poznacie

Czy to jest naprawdę dobre dzieło? Czy jest zgodne z wolą Boga? Te pytania zadaję sobie naprawdę na poważnie. Jak mam usłyszeć odpowiedź? Co ma być potwierdzeniem? Ilość sprzedanych Kalendarzy, ilość zwrotów, ilość błędów, ilość podziękowań? Czy to w ogóle da się przeliczyć? Zasada owocowania jest dla mnie, przyznaję, trudna. I to nie od dziś. Bo poznawanie po owocach oznacza, że trzeba dać sobie czas, pozwolić sobie na błędy, cierpliwie przyglądać się, zmieniać, weryfikować i trochę, nie wiedzieć dokąd się zmierza i czy idzie się dobrze. Ale dziś widzę dobre owoce. Dostaję wiadomości od kobiet, które mówią, że ten mały kalendarz jest dla nich czymś dobrym i inspirującym, że przypomina im o tym, co ważne, że jest ich towarzyszem, powiernikiem. Albo że jest to dobry prezent dla kobiet, które są im bliskie… Albo że mają już trzy czy nawet cztery takie kalendarze i będą czekać na kolejne...  

On jest Zbawicielem

Wiem, że to On daje wzrost, to On jest Tym, Który prowadzi. Ale przypominam sobie o tym szczególnie mocno w tych chwilach, kiedy za bardzo skupiam się na tym, co JA mogę zrobić. Kalendarz nie jest zbawiennym elementem życia kobiety, ale czuję odpowiedzialność za to, jaki będzie mieć kształt i jakie treści będzie niósł. Myślę często i modlę się za kobiety, które będą z niego korzystać. Ale kiedy za bardzo zaczynam się przejmować tym, co leży po mojej stronie, słyszę jak Jezus mówi mi w tym moim wewnętrznym zamieszaniu: daj spokój, to tylko Kalendarz. Lubię sobie to przypominać. Tylko Kalendarz. 

Nie tworzymy dzieł idealnych

Żaden z dotychczasowych Kalendarzy nie uzyskałby miana idealnego. Każdy z nich poprawiłabym jeszcze w wielu miejscach. Chciałabym, by było lepiej. Skupiam się często na błędach, nie na tej dobrej części. To cud, że powstały aż cztery kalendarze, biorąc pod uwagę takie nastawianie. Ale powoli uczę się dystansu i radości z tej nieidealności, z tego, że można zrobić coś wystarczająco dobrze, by było pięknie. Kilka lat temu pisałam pewien polemiczny tekst, na którym bardzo mi zależało. Wiedziałam, że każde słowo muszę ważyć. Zwlekałam długo z wysłaniem tego, co udało mi się stworzyć. Chciałam, by tekst był naprawdę dobry. Chciałam nie mieć sobie nic do zarzucenia. Spacerując ul. Sławkowską (bo było to za naszych krakowskich czasów), spotkałam pewnego księdza doktora, dla mnie mistrza teologii i filozofii. Podzieliłam się z nim swoimi rozterkami. Powiedział mi wtedy: "Pani Kasiu, nie tworzymy dzieł idealnych”. Wracają do mnie jego słowa bardzo często. Stąd też to, co cieszy mnie najmocniej, to mój własny postęp. To, że z każdym rokiem jest to coraz lepsze. W moich oczach.

Nie da się zadowolić wszystkich i trafić do każdego serca

Co roku otrzymuję takie same pytania: a może mniejszy format? Dlaczego on jest taki duży i ciężki? To prawda, Kalendarz nie jest mały, choć miał być. Ale gdy okazało się, że nie zmienia to kosztu druku, został ten format. I pozostał. Czy powstanie mniejsza wersja? Może. Ale niekoniecznie. Mam w pamięci kwestie sprzedaży i organizacji. Nie tworzę czegoś dużego. Ale kto wie, może kiedyś. Dziś już wiem, że na pewno to nie jest uniwersalny Kalendarz. I wiem, że nie musi być. Nie mam takich ambicji. Nie obrażam się, kiedy słyszę: to nie dla mnie. Nie musi się podobać każdej kobiecie. I nie mówię tego nadąsana, ale naprawdę wolna. Dla wielu może być za duży, za mały, za kolorowy, za ciężki itd. Nie da się stworzyć czegoś tak idealnego i tak uniwersalnego, by każdemu pasowało i dobre służyło. Ale to doświadczenie jest dobre! Przypomina mi także o tym, jak jesteśmy cudownie różnorodne :-) i o tym, jak wielobarwna jest kobiecość! Tak trzymać, Niewiasty!

Radość i dobre słowo - cenniejsze niż perły

Ale wobec tych pytań i skarg pojawia się znacznie więcej ciepłych słów od serca. Podziękowania, dobre słowa, małe świadectwa, a nawet zdjęcia – Kalendarza „w użyciu” (nic nie cieszy mnie bardziej niż to, gdy widzę, że on jest „w ruchu”!). To dodaje skrzydeł i motywuje mnie do dalszej pracy. To nadaje sens tym latom poszukiwań i trudnym momentom. A kto wie, może i zaraz zacznę obmyślać Kalendarz Kobiety 2018… ;-) (Motyw przewodni już mam! Domyślacie się?)

On jest też dla mnie

Tworzenie tego Kalendarza to dla mnie wyzwanie i zadanie – odkrywania siebie i odkrywania Boga. Studiowanie poematu o Dzielnej Niewieście, zagłębianie tematu Pieśni nad Pieśniami czy kobiet Nowego Testamentu. Wiem, że to jest też moja droga wzrastania. Robię to dla Was, ale robię to też i jak dla siebie. Mogłabym za moim mężem powiedzieć: myślałam, że chcę Wam coś dać, a okazało się, jak bardzo to jest dla mnie i jak wiele ja sama muszę się jeszcze nauczyć. (Mój mąż mówi tak w kontekście tworzenie męskiej wspólnoty Przymierze Wojowników). Miałam opory przed umieszczaniem swojego zdjęcia w Kalendarzu. Nie uważam się za modelkę, ale wiecie, nie o wdzięk modelki tu chodzi... Tylko czy to nie wygląda nieskromnie? W Kalendarzu 2015 nie jestem widoczna zbyt wyraźnie (taka też była konwencja zdjęć), ale byłam najlepszą modelką - zawsze na planie ;-) W Kalendarzu 2016 trochę spontanicznie pojawiło się i moje ciążowe zdjęcie. Ale przyznam szczerze – w Kalendarzu Kobiety 2017 chciałam się pojawić. Chciałam wziąć udział w tej przygodzie tak jak 12 innych zaproszonych przeze mnie kobiet. Chciałam odnaleźć siebie w jednej z tych historii w sposób szczególny. Jako ostatnia wybierałam postać „dla siebie”. Nie pomyślałam o niej na początku, bo brałam pod uwagę tylko Ewangelie, a jednak to właśnie obok historii Pryscylli zobaczycie moje zdjęcie. Tak, jestem jedną z tych kobiet, dokładnie jedną pośród nich, taką jak one, jedną między niewiastami… I jest mi tu dobrze!

Ściskam i pozdrawiam najgoręcej z Serca Was wszystkie!

 

Katarzyna Marcinkowska

***

Jeśli nie miałyście okazji korzystać z Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 – polecam eBook Kalendarzowe Inspiracje, w którym zbieram najważniejsze treści z tych wydań.

Więcej o Kalendarzu: www.kalendarzkobiety.pl

Czytaj dalej...

Marta, Maria czy Samarytanka?... Czyli Kalendarz Kobiety 2017!

W końcu! Nareszcie!... Po kilku miesiącach przygotowań, pracy i rozważań mogę podzielić się z Wami efektami, a właściwie efektem tego całego zamieszania - czyli Kalendarzem Kobiety 2017. Choć do premiery został jeszcze ponad miesiąc, to już teraz chcę Wam więcej o nim opowiedzieć i pokazać go trochę od środka...

W ciągu ostatnich trzech lat, kiedy powstawały nowe Kalendarze Kobiety (2014/2015/2016) zbierałam różne obserwacje, przyjmowałam uwagi, a także świadectwa. Za każdym razem miałam nadzieję, że nowy Kalendarz będzie jeszcze lepszy od poprzedniego. Z każdym rokiem chciałam rywalizować z samą sobą i tworzyć coś piękniejszego i bardziej praktycznego. Ale nauczyłam się też, że nie mogę zaspokoić wszystkich pragnień, że nie mogę spełnić wszystkich życzeń czy trafić we wszystkie gusta. Dlatego to nie jest produkt uniwersalny, ale mam głębokie przekonanie, że może wielu kobietom posłużyć jak cudowny towarzysz całorocznej drogi.

W tym roku nie tylko zmienia się okładka, nie tylko pojawiają się nowe elementy (jak naklejki!;-), nie tylko zmienia się trochę styl (albo coraz bardziej ujawnia ten, który jest mi najbliższy). Kalendarze zmieniały się razem ze mną. Dla mnie największą nowością jest jednak to, że Kalendarz Kobiety 2017 staje się prawdziwie całorocznym projektem spotkań dla tych kobiet, które chciałyby jeszcze bardziej zagłębić się w historie niewiast Nowego Testamentu. Pomocą do tego będą materiały dodatkowe i filmiki (w wersji online).

Wczoraj rozpoczęła się przedsprzedaż, która umożliwia zakup Kalendarza lub całego Zestawu (w którym znajdziecie bawełnianą torbę do wyboru i inne dodatki) w okazyjnej cenie. Dla mnie jest to też możliwość skalkulowania jak duży powinien być nakład Kalendarza, a także pomoc w sfinansowaniu go. Dlatego gorąco zachęcam do zapoznania się z tą ofertą :-)

A więcej o idei Kalendarza możecie zobaczyć i posłuchać w FILMIKU. Zapraszam też na stronę: www.kalendarz.sercekobiety.pl

***

Kalendarz Kobiety 2017 to nie tylko terminarz, który pomaga efektywnie planować spotkania i dobrze zarządzać czasem pracy. To Kalendarz z misją specjalną, który codziennie chce nieść kobietom Dobrą Nowinę o tym, jak bardzo są umiłowane w Chrystusie.

Zyskaj cichego towarzysza swojej całorocznej drogi, który przypomni Ci o tym, jak cudownie jest być kobietą. Pomoże Ci zanurzyć się w Słowie Bożym, a także zainspiruje Cię do świadomego i radosnego przeżywania całego roku, do radosnego wypełniania wszystkich zadań i odważnego spełniania marzeń.

Kalendarz Kobiety 2017 to praktyczny i piękny terminarz, który może stać się Twoim dziennikiem drogi u boku Jezusa, Twoim albumem i kroniką najpiękniejszych i najważniejszych chwil tego roku czy też Twoim notesem codzienności, która staje się całkiem odmieniona, kiedy wiesz, kim jesteś w Jego oczach.

Czytaj dalej...

Włącz się w tworzenie Kalendarza Kobiety 2017

Właśnie powstaje nowy Kalendarz Kobiety 2017. Nie dowierzam, że dzieje się to już po raz czwarty, a rzeczywiście - tak właśnie jest! Każdy nowy kalendarz to nowe pomysły, nowe pragnienia, nowe wyzwania i kolejne doświadczenia. I wielka przygoda, dzięki której odkrywam bardziej samą siebie, poznaję ludzi (i to nie tylko w rozmowach, ale też w działaniu) i przełamuję wiele swoich barier.  

Dzisiejsze przedpołudnie upłynęło pod znakiem sesji zdjęciowej (kolejnej już i przedostatniej :-). W ubiegłym roku szukaliśmy zieleni i ogrodów (w nawiązaniu, oczywiście, do naszego motywu przewodniego, czyli pieśni nad pieśniami). W tym roku stworzyliśmy małe studio, gdzie mogliśmy w spokoju i w skupieniu (przeplatanym oczywiście licznymi uśmiechami i żartami sytuacyjnymi) zgłębiać kolejne fragmenty z Ewangelii, by móc zilustrować opisane w niej kobiety. Nie, nie tak bardzo dokładnie, nie tak jakbyśmy naprawdę chcieli zrobić im portrety, ale jakbyśmy chcieli odnaleźć je w sobie. Odkrywając, że w każdej z nas jest część nich - ich życia, ich braków, ich uzdrowienia, ich doświadczeń. 

W związku z tymi pracami pragnę już po raz trzeci zaprosić Was do włączenia się w tworzenie Kalendarza. Tym razem proszę o niedługie wypowiedzi (do 800 znaków ze spacjami) na temat kobiet (a najlepiej jednej konkretnej, wybranej kobiety) opisanych w Nowym Testamencie. Która historia najbardziej Was porusza? Dlaczego jest Wam bliska? Co ona mówi Wam o Bogu? Co mówi o Was? Czego Was uczy, o czym przypomina? W której kobiecie możecie odnaleźć najbardziej siebie? 

Na Wasze wypowiedzi czekam do 26.06 pod adresem Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Wybrane wypowiedzi zostaną opublikowane w Kalendarzu Kobiety 2017, a autorki otrzymają pierwsze egzemplarze Kalendarza (zaraz po jego premierze - na jesieni 2016) wraz z małym upominkiem. 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS