O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! (Mt 15, 28)

Marto, Marto - kobiety Nowego Testamentu (6)

Marta, Marta. Marta z Betanii. Odpowiedzialna za cały dom. Pani domu. Strażniczka ogniska domowego. Starsza siostra. Zabiegana, zatroskana, ciągle w ruchu. Nie usiądzie nawet na chwilę, póki wszystko nie będzie na swoim miejscu. Chce być dobrą gospodynią, chce dobrze zaplanować posiłki i porę pracy, by nie mieć poczucia marnotrawstwa. Chce produktywności, konkretnych rezultatów i poczucia, że ma kontrolę nad wszystkim – nad domem, nad samą sobą, nad siostrą, a nawet nad Jezusem, który wkracza pod jej dach. Jej słusznej trosce i miłości towarzyszy jednak szarpanina, nerwowość i poczucie niespełnienia. Marta nie dystansuje się łatwo. Być może zapomniała zatroszczyć się o swoje serce, które potrzebuje tylko jednego. W pewnej chwili – uwiecznionej przez św. Łukasza – zapomina, że Jezus chce jej samej, a nie tego, co ona może Mu zaoferować. Nie ona pierwsza i nie ostatnia! Marta na pewno bardzo pragnie najgłębszego spotkania z Jezusem, ale chce, by wszystko było idealnie przygotowane, a Jezus mówi: „Tu i teraz. Ty i ja” Zatrzymaj się, zobacz, po co to wszystko. Spójrz w oczy Tego, dla którego to robisz. Spójrz w swoje serce, które ciągle bije w szybszym tempie, wycisz je, bo nic nie usłyszysz. Masz tylko to, co jest dzisiaj. Marta, aktywna i żywiołowa, na pewno pracuje nad sobą ze zdwojoną siłą i nigdy nie zapomni Jezusowych czułych, przyjacielskich, ale też konkretnych słów. Nie traci przy tym swojej charyzmy. Być może uczy się od swojej siostry milczenia i przyjmowania, ale nadal chce okazywać miłość na swój sposób – czynami. Może w swoją pracę włącza więcej modlitwy i pokoju. Może to ona, a nie św. Benedykt, zapoczątkowała regułę ora et labora? Na pewno słowa Pana brzmią w jej sercu nieustannie jak dzwony w kościele bijące na Anioł Pański. Przypominają jej o tym, co najważniejsze: „Marto, Martusiu, tylko jednego...”. To Marta uczy Marię działać, a nie tylko kontemplować, i słowo wcielać w czyn. Przypomina jej, że jest potrzebna wśród ludzi, że nie bez znaczenia jest to, co robi i to, gdzie jest. Po śmierci Łazarza to Marta jako pierwsza wybiega Jezusowi na spotkanie (J 11, 20), to ona pierwsza wyznaje wiarę i udowadnia, że doskonale wie, gdzie jest najlepsza cząstka.

Tekst z Kalendarza Kobiety 2017: Kobiety Nowego Testamentu

 

***

W czerwcu tego roku towarzyszy mi Marta. Pewnie nie tylko mnie, ale także wielu kobietom korzystającym z Kalendarza 2017. W tym ostatnim miesiącu przed wakacjami, w tym czasie zabiegania, planowania, podsumowania roku pracy. A jednocześnie w miesiącu, który wypełniony jest świętowaniem. Najpierw Zesłanie Ducha Świętego, później Uroczystość Najświętszej Trójcy, Boże Ciało, Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa... i można by tak dalej. Czy nie jest to miesiąc z idealnym pytaniem skierowanym wprost dla Marty: co wybierzesz? Kogo wybierzesz? Czy pamiętasz, gdzie jest najlepsza cząstka? To pytanie nie tylko do Marty, to pytanie i do mnie. 

Czytaj dalej...

Ta, która bardzo umiłowała - kobiety Nowego Testamentu (4)

Mówimy o niej: Jawnogrzesznica lub Nawrócona grzesznica, a Jezus wskazuje na coś całkiem innego, pokazuje nam ją w innym świetle - jako kobietę, która bardzo umiłowała. On widzi ją taką, jaką ona jest naprawdę. Taką, jaką jest tu i teraz - i jaką pragnie się stać. On widzi jej miłość. Bierze ją w obronę i ukazuje jako wzór pobożnemu faryzeuszowi, który - jak się okazuje - także jest dłużnikiem Miłującego Pana - sam nawet nie wie, jak wielkim!...

Kobieta namaszczająca Jezusa pojawia się we wszystkich relacjach Ewangelistów (por. Mt 26, 6-13; Mk 14, 3-9; J 12, 1-8), ale tylko w Ewangelii św. Łukasza to nie „marnowanie olejku, a osoba wylewająca go, staje w centrum zainteresowania ludzi zebranych w domu faryzeusza Szymona. 

Czasem wydaje mi się, że mam niewiele wspólnego z tą kobietą. Nie mam aż tak złej reputacji. Nie jest mi aż tak źle. Jednocześnie nie mam często aż tak wielkiej odwagi. Moje łzy nie wypływają z aż takiej głębi. Nie kocham aż tak wielką miłością. A jednak lepsze poznanie jej historii i lepsze poznanie siebie (!) pozwala mi dostrzec, że i we mnie jest jakaś część bliska jej doświadczeniu. Pragnienie innego spojrzenia, pragnienie zmiany, pragnienie czystości, pragnienie początku, pragnienie bliskości. Zwłaszcza w chwilach upadków i największych ciemności. Też chciałabym mieć w dłoniach alabastrowy flakonik i zupełnie nie kalkulować, nie spoglądać dookoła, nie przejmować się tym, jak to zostanie odebrane, komu może się to nie spodobać - po prostu oddać to Jezusowi. To, co najcenniejsze. Ale i to, co najboleśniejsze. Oddać Mu wszystko.


Zapraszam Was w tym miesiącu szczególnie do medytacji tego fragmentu Ewangelii (Łk 7, 36-50) Na ile odnajduję siebie w postaci tej kobiety? Czy umiem kochać tak jak ona? A może bliżej mi do faryzeusza Szymona?  

A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku,  i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.

Łk 7, 37-38

 

***

Film z cyklu Kobiety Nowego Testamentu zainspirowany spotkaniem kobiety, która bardzo umiłowała z Jezusem.

Zapraszam do obejrzenia! 

 

Czytaj dalej...

I kwartał 2017 & mały konkurs!

Kończy się marzec, a wraz z nim pierwszy kwartał 2017 roku. Comiesięczne blogowe podsumowania czy też wyznaczanie sobie celów, które stało się ostatnio popularne w Internecie, nie wpisują się w mój harmonogram, ale pomyślałam sobie, że podsumowania kwartalne to całkiem dobry pomysł! A więc dziś chciałabym podzielić się z Wami najważniejszymi wydarzeniami tego minionego czasu, ale na tym nie koniec! Czeka na Was też niespodzianka! 

#1 - Kalendarz 2017 & ¼ programu #jawJEGOoczach

O tym, że Kalendarz Kobiety 2017 zniknął z naszego magazynu w połowie stycznia, dawałam znać już nie raz. Ale to nie koniec. Nie jest tak, że skoro tych Kalendarzy już nie ma, to pozostaje mi tylko skupianie się na tym, co jeszcze przede mną. Mam wielkie pragnienie, by być tu i teraz, w mojej teraźniejszości, w tym, co jest mi dane dziś. Czasem samą siebie napominam i nawołuję do tej chwili obecnej, do bycia w tym roku ukwieconym na żółto i czerwono - jak w okładce na 2017. Przy tworzeniu kalendarzy zawsze jest się trochę „w przyszłości” i w ostatnich latach ciągle tego doświadczam. A więc wciąż jest 2017 rok, który w rytmie Kalendarza jest poświęcony kobietom Nowego Testamentu. Pragnę odkrywać ich historie i odnajdywać w nich cząstkę siebie. Od wielu miesięcy „spotykam się z nimi”, a wciąż odkrywam je na nowo! Zachęcam do tego i Was na kilka sposób pod hasłem #jawJEGOoczach A skoro mija marzec, to już ¼ programu za nami. Wiem, że oprócz mnie jest wiele kobiet, które w nim uczestniczą. Jak? Różnie! Na trzy sposoby wedle możliwości:

  1. W pewien sposób każda użytkowniczka Kalendarza Kobiety 2017, korzystając z treści tej edycji, może odnajdywać siebie w historiach kobiet Nowego Testamentu, a przede wszystkim w Jego Oczach. Bo taki jest przecież nasz najważniejszy cel!
  2. Każda kobieta, która chce inspirować się historiami tych spotkań, może korzystać z umieszczanych na stronie krótkich filmików (Samarytanka, Kobieta cierpiąca na krwotok, Córka Jaira), a także materiałów do pobrania. Rozważania na temat postaci danego miesiąca wraz ze zdjęciami przygotowanymi specjalnie do tego projektu pojawiają się także na Instagramie i Facebooku.
  3. Trzeci sposób, który wymaga najwięcej pracy własnej, to uczestniczenie w naszej zamkniętej grupie. Są tam materiały z pytaniami i komentarzami oraz inne inspiracje. Kiedy powstał ten nieco szalony pomysł takiej odsłony programu #jawJEGOoczach miałam sporo pytań i obaw. Ale dziś czytając komentarze kobiet i widząc, jak ważne są dla nich spotkania ze Słowem, jaką motywacją jest dla nich ta grupa, utwierdzam się w przekonaniu, że warto!

Cieszę się ogromnie tym naszym kobiecym wzrastaniem u Jego boku! 

#2 Rekolekcje „Boskie spojrzenie”

W połowie marca w Szymanowie odbyły się rekolekcje dla kobiet, które współorganizowałam i współprowadziłam. Przekonałam się kolejny raz, jak bardzo potrzebujemy Jego spojrzenia i uzdrowienia naszych oczu - tych oczu, którymi patrzymy na siebie, na świat, na ludzi i na Boga. I że On… On naprawdę nam w tym pomaga! Tak, rekolekcje to czas nieporównywalny z jakimkolwiek innym doświadczeniem - warsztatów czy konferencji. A do tego w tak cudownym miejscu! (Ogłaszam po cichu, że w sierpniu druga edycja, a szczegóły już niebawem).

 

#3 W mediach

Miałam przyjemność w ostatnim czasie pojawić się w kilku miejscach na żywo, a także jakby trochę z odległości w związku ze specyfiką medium. Jeśli któryś temat Was zainteresuje, to odsyłam na strony:

  • W Między ziemią a niebem rozmawiałam na temat roli kobiety w Kościele
  • W Polskim Radiu Czwórka w audycji Nocne czaty brałam udział w rozmowie na temat blogerów chrześcijańskich
  • W najnowszym numerze Przewodnika Katolickiego przeczytacie trochę na temat mojej historii i tego, dlaczego powstał program #jawJEGOoczach                                                                          

#4 rodzinnie  

Moje ostatnie trzy miesiące to oczywiście nie tylko praca. Moi chłopcy ciągle przypominają mi o tym, żebym dobrze planowała swój czas i pamiętała jakie są priorytety. Dzieciaki dostarczają mi także wielu emocji. Połknięte 20 groszy? Dzieci, które zamknęły się w domu? Już odhaczone!:-) Z wielką radością przywitaliśmy wiosnę. Szykujemy ogródek, balkon i marzymy o rodzinnym wyjeździe! O małżeńskim także! Sama już nie wiem o którym bardziej!

#5 plany na kolejne miesiące i konkurs!

Kolejne trzy miesiące będą czasem wytężonej pracy - powstaje Kalendarz Kobiety 2018 oraz kilka dodatków. Wciąż trwa projekt 2017 i już niebawem pojawią się kolejne materiały, w tym także świadectwa. Czeka nas też przebudowa strony. Jeden z najbliższych projektów związany jest wciąż z kobietami Nowego Testamentu, a będzie to... Notes! Dlaczego Notes? Chciałabym wydobyć z Kalendarza 2017 treść, która jest ponadczasowa. I stworzyć coś, co będzie inspiracją, ale będzie również da przestrzeń na własne zapiski, uporządkowanie swoich odkryć. Tym, co mnie bardzo porusza, są świadectwa kobiet, które słysząc Słowo Boże, mają głębokie poczucie, że jest to Słowo skierowane konkretnie do nich. I że one same odnajdują się w tych postaciach, o których czytają. Chcę więc także Was zapytać o to, w czym historie bohaterek Kalendarza Kobiety 2017 są Wam bliskie? Czego Was uczą? I to pytanie jest jednocześnie zadaniem konkursowym!  

Zachęcam do wysyłania rozważań (maksymalnie 7 zdań!) do 12.04 na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Postaci, które najbardziej nas interesują to: Kananejka (Mt 15, 21-28) - Kobieta pochylona (Łk 13, 10-17) - Elżbieta (Łk 1, 5-56) - Lidia (Dzieje Apostolskie 16, 11-15) - Pryscylla (Dzieje Apostolskie)  - Kobieta cudzołożna (J 8, 1-11) - Marta z Betanii (Łk 10, 38-42) - Maria z Betanii (Łk 10, 38-42) - Maria Magdalena (J 20, 1-18)

Wyróżnione wypowiedzi zostaną opublikowane w Notesie, a ich autorki otrzymają premierowe egzemplarze.

Czytaj dalej...

Cierpiąca na krwotok i frędzle Jego płaszcza - Kobiety Nowego Testamentu (2)

Historie uzdrowienia kobiety cierpiącej na krwotok i wskrzeszenia córki Jaira są w Ewangelii nierozłączne (zob. Mk 5, 21-43; Mt 9, 18-26; Łk 8, 40-56). Ich historie łączą się - i to nie tylko czasowo. Dlatego też w Kalendarzu Kobiety 2017 bohaterki te pojawiają się obok siebie (luty i marzec), ale jednak osobno. 

Kobieta cierpiąca na krwotok od lat szukała pomocy. Była u wielu lekarzy, ale żaden nie potrafił jej pomóc. Jej choroba trwała już 12 lat, ale ona wciąż nie przywykła do niej, nie pogodziła się z nią. Pragnęła pełni życia i zmiany, w którą wciąż wierzyła. Mogłaby otrzymać medal za wytrwałość! Tego dnia, o którym piszą Ewangeliści, wmieszała się w tłum, by spełnić swój plan: dotknąć frędzli Jego płaszcza. W swojej nieczystości nie powinna była nikogo dotykać, ale wiedziała, że stawka jest wysoka. Miała nadzieję, że nikt jej nie zauważy, w tłumie łatwo jest przecież zostać anonimowym. Nie mając nic do stracenia, zrealizowała swoje zamierzenia. Dotknęła skraju Jego płaszcza. Powtarzała sobie: bylebym tylko mogła to uczynić, a będę zdrowa! Jej delikatna dłoń i pełne wiary, a może i desperacji, uchwycenie Jego płaszcza, nie uszło jednak Jego uwadze. Tego nie przewidziała - że On ją jednak w tym tłumie odnajdzie. Że On wyczuje jej dotyk. Że ją zawoła. Może nie pomyślała, że Jego pragnienie jest tak wielkie i On chce nie tylko, by krwotok w jej ciele ustał, ale też by jej serce, poprzez to spotkanie - napełnione czułością, utwierdzone w swej godności i wartości - ożyło. Była gotowa przyjąć reprymendę, a może i oddać to uzdrowienie jakby się jej jednak nie należało. Tymczasem On wobec tłumu kieruje ku niej Swoje afirmujące spojrzenie i mówi:

„Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości!”

Mk 5, 34

  

 

Jej dotyk był inny.

Pełny wiary.

Pełny oddania. 

Naznaczony historią jej odrzucenia i cierpienia.

Naznaczony jej pragnieniem życia

i bliskości.

 

A w jaki sposób ja dotykam Jezusa? 

 

 

 

Zapraszam także do obejrzenia pierwszego filmiku z serii krótkich filmów na 2017 rok: Kobiety Nowego Testamentu [#1] Samarytanka

A jeśli chcesz WIĘCEJ materiałów do pracy własnej, zajrzyj na: www.jawjegooczach.pl

 

 

 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS