Miłość, radość i obecność ponad perfekcjonizm! 

Kananejka - Kobiety Nowego Testamentu (5)

W Kalendarzu Kobiety 2017 w maju - wyjątkowo - pojawiły się dwie bohaterki. Dwie różne kobiety, dwa bardzo odmienne spotkania z Jezusem. Jednak jest coś, co je łączy. Serce matki. Ale to wcale nie znaczy, że ich historie skierowane są tylko do mam, że tylko te kobiety, które mają dzieci, będą mogły zrozumieć ich doświadczenia i odnaleźć siebie w ich życiu! O, nie! One odsłaniają nam fragmenty kobiecego geniuszu i kobiecego serca. Te historie ukazują nam także coś ważnego o naszym Bogu. Jego wrażliwe serce, Jego bliskość naszym sprawom, Jego inicjatywę, Jego miłość ważniejszą od zasad. One ukazują nam także coś ważnego o nas samych. Jestem pewna, że wczytując się w te fragmenty Ewangelii odnajdziecie jakieś skarby dla siebie! Że po raz kolejny będziecie mogły zobaczyć kim jesteście w JEGO Oczach! Gorąco do tego zachęcam.

Fragmenty, którymi pragnę zostać uBOGAcONA w maju to:

Mt 15, 21-28

Łk 7, 11-17

 

Co ważnego odkryłam w historii Kananejki? O tym opowiadam na filmie:

 

Czytaj dalej...

Byśmy były z ducha, z ciała i z piękna - o św. Hildegardzie

„Potrzebna jest niezwykle długa i głęboka orka serca." (Hildegarda z Bingen)

Kilka lat temu Hildegarda stała się niemal kultową katolicką świętą, od której można było czerpać inspirację do postów, diet i leczenia medycyną naturalną. Ze zdumieniem patrzyłam na pojawiające się nowe publikacje oparte na jej traktatach medycznych. Jedną nawet (tę na temat kobiecych schorzeń)  czytałam całkiem uważnie, a potem przekazałam dalej. Jednocześnie wielu traktowało ją pobłażliwie: bo i co może wiedzieć XII-wieczna kobieta o funkcjonowaniu organizmu człowieka, a więc o skomplikowanych układach, o zależnościach między nimi czy o chorobach, które nie dają żadnych symptomów? I co to wszystko ma do duchowości? Zrozumienie geniuszu Hildegardy, którą w 2012 roku papież Benedykt oficjalnie kanonizował i wyróżnił tytułem doktora Kościoła (jako czwartą z kobiet obok Katarzyny ze Sieny, Teresy z Avili i Teresy z Lisieux), wymaga holistycznego spojrzenia na jej działalność i nauczanie, czyli tego spojrzenia, jakim ona obdarzała człowieka.

Hildegarda żyła w latach 1098-1179. Mając 15 lat wstąpiła do zakonu benedyktynek. Od młodości była obdarzona mistycznymi wizjami, o których za zgodą przełożonych zaczęła opowiadać wiele lat później. Mając 41 lat została przeoryszą klasztoru. To dzięki niej zbudowano nowy klasztor w Rupertsbergu k. Bingen nad Renem, rozdzielając dotąd wspólne opactwo kobiet i mężczyzn, na co początkowo przełożeni nie chcieli się zgodzić. Hildegarda spisywała swoje wizje za aprobatą papieską, pisała także traktaty medyczne, komponowała muzykę, której i my możemy posłuchać, korespondowała z papieżami i biskupami, napominając o powierzonych im zadaniach, nauczała publicznie, kierowała klasztorem. Święta kobieta renesansu w średniowieczu. Kobieta, której geniusz nie zawsze był wygodny, a dla wielu i nie zawsze wiarygodny. Pod koniec życia Hildegarda wyraziła także nieposłuszeństwo władzom, nie zgadzając się na przeniesienie ciała mężczyzny, który miał bezprawnie spoczywać na przyklasztornym cmentarzu z powodu ekskomuniki. Nasza święta twierdziła jednak, że mężczyzna wyznał swoje grzechy przed śmiercią i żałował za nie, dlatego też pomimo dotkliwych kar (zakaz sakramentów i głośnego śpiewu), jakie nałożono na klasztor, nie ugięła się.

Hildegarda nie tylko była pasjonatką medycyny, nie szukała sławy jako „lekarka” ciała. Chciała leczyć człowieka w całości, człowieka zranionego grzechem, który jest przecież dzieckiem samego Stwórcy. Rozumiała, że w człowieku wszystkie sfery: duchowa, psychiczna i cielesna są ze sobą połączone. A ciało jest również darem, o który trzeba się troszczyć i którego stan ma wpływ na duszę. Dlatego też nie była wielką zwolenniczką skrajnej ascezy i umęczeń ciała.

W 2009 r. powstał film fabularny na temat Hildegardy – „Wizja z życia Hildegardy z Bingen”. O ile filmy o świętych bywają różne – przesłodzone, jakoś nierealne albo bardzo wydłużone (jak film o św. Ricie ;-), o tyle ten jest naprawdę ciekawy, przybliżający dylematy i problemy, przed jakimi musiała stawać. Bardzo lubię scenę, w której siostry pod przewodnictwem Hildegardy odgrywają przedstawienie przez wizytującą przeoryszą z innego klasztoru. Nie są w habitach, ale w białych szatach, z rozpuszczonymi włosami, przyozdobionymi wiankami, śpiewają przepięknie, ukazując różne cnoty i walkę ze złym. W przedstawieniu gra także ksiądz. Ich zachowanie budzi zgorszenie wizytującej siostry przełożonej, która zarzuca Hildegardzie odejście od ideału zakonnicy i kobiecej skromności. Nasza święta odpowiada jej, że siostry są oblubienicami Chrystusa, a piękno nie wyklucza pokory i wiary. Mówi: „Bóg kocha piękno, w raju nie ma brzydoty.”

 

Święta Hildegardo, która wiedziałaś, że w naszym świecie wszystko zostało stworzone w jakimś celu i że serce nasze jest tak samo z ducha jak i z ciała,

Hildegardo, która nie bałaś się tupnąć nogą i iść za tym, co zostało Ci zadane, nie patrząc na trudności i spojrzenia innych ludzi,

módl się z nami,

byśmy były odważne,

byśmy były i z ciała i z ducha

 

Wspomnienie św. Hildegardy: 17.09 

Czytaj dalej...

W poszukiwaniu piękna i wartości kobiety - spotkanie dla kobiet

Serdecznie zapraszamy na spotkanie dla kobiet pod hasłem W poszukiwaniu piękna i wartości kobiety.

Będzie ono składać się z projekcji filmu (konferencji), rozmowy i pracy w grupach oraz części modlitewnej.
Ten wieczór będzie okazją do zgłębienia tematu nie tylko piękna samej kobiecości, ale piękna i wartości, jakim została obdarzona każda z nas. Będziemy zastanawiać się, jak je odkrywać i jak je pielęgnować. Będzie to czas wspólnego umacniania się i dzielenia - w obecności naszego Pana oraz innych kobiet. Nie ma znaczenia, ile masz lat, czy jesteś mężatką, mamą, czy też wciąż szukasz swojej drogi - dla każdej z Was będzie tu miejsce, daj się zainspirować!
 
Spotkanie odbędzie się 18.09 (czwartek) w sali przy parafii Zesłania Ducha Św. w Warszawie (ul. Broniewskiego 44).
Rozpoczniemy o godz. 18, całość potrwa ok. 2,5 godziny. 
Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc, na to wydarzenie obowiązują zapisy.
 
Szczegóły dotyczące miejsca (sali) zostaną przesłane już osobom zapisanym. 
Czytaj dalej...

Pracując nad odpoczynkiem

Odpoczywanie jest sztuką, niekiedy nawet ciężką pracą. Można się nieźle namęczyć, żeby dobrze odpocząć. Dobrze, czyli tak, by naprawdę oderwać się od trosk, zrzucić niesiony codziennie ciężar i zaleczyć odciski, ale nie wpaść w leniwe zapomnienie o życiu i o tym, co najważniejsze i by nie przekarmić się duchowym fast foodem. Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i utrapieni jesteście, a ja was pokrzepię… (Mt 11, 28) - uwielbiam te słowa.  Skąd On wie, że tak bardzo są potrzebne?

Która z nas nie czuje się na początku lata utrudzona? Rokiem pracy, studiów, sesją, cotygodniowymi zobowiązaniami, spotkaniami, wypadkami, przypadkami, niespodziankami, osamotnieniem, opieką nad dziećmi i domem, tłumem klientów, ciągłym gonieniem, gryzieniem się w język, przyspieszaniem, łataniem dziur i łączeniem końca z drugim końcem albo ciągłą niepewnością, czy zmierzamy we właściwym kierunku. Powiedzieć sobie stop na raz, dwa, trzy na wakacje czy na tygodniowy urlop to wcale nie takie łatwe. Rozpędzony pojazd ma przecież dłuższą drogę hamowania i potrzebuje więcej czasu na schłodzenie. Żeby dobrze odpocząć i się wyłączyć, trzeba się natrudzić.

Cieszę się latem, ale też jak zawsze zaczynam zastanawiać się, jak je dobrze wykorzystać. Bo czy nie najprościej ten cenny czas między palcami przepuścić, dotknąć przez chwilę, musnąć, zapatrzeć się gdzieś w dal i nieroztropnie stracić? Znacie to? 

Są wielkie plany, tak, zazwyczaj są. Każda z nas je ma. Wielkie porządki w domu, może i w życiu. Nadgonienie, przyspieszenie z pracą, z lekturami, ze spotkaniami. Skończenie licencjatu/magisterki/doktoratu albo nauka do matury, choćby była za dwa lata. Zobaczenie jak najwięcej. I trochę niezdefiniowanego odpoczynku. Ale jak można w wirze tylu zadań naprawdę odpocząć? Jak można celebrować każdą ulotną, gorącą od słońca, chwilę – zachodu słońca, ustawienia kwiatów w wazonie, beztroskiej zabawy z dzieckiem, bujania się na huśtawce, spotkania z przyjaciółką, romantycznego spaceru z mężem – kiedy w głowie mam tylko to, co jeszcze do zrobienia? Żeby wypocząć, trzeba się wyłączyć, nawet zrezygnować z checklisty. Wyłączyć komputer, social media, telewizor i ten wewnętrzny głos przypominający ile jeszcze przede mną. Jestem przekonana, że dla nas kobiet jest to o wiele trudniejsze niż dla mężczyzn! (To jedna z tych umiejętności, których im bardzo zazdroszczę!:-)

Każda z nas ma na pewno swój ulubiony sposób na odpoczywanie, może już dawno zapomniany, jakby dziecinny, niestosowny do wieku i czasów. Bo może wcale nie lubimy zwiedzać dzikiej dżungli ani żeglować, ale wolimy ognisko na podwórku u babci albo czytanie książek na drzewie? Odpoczywając, warto zadbać o każdą sferę - duchową, psychiczną i fizyczną, byśmy całą sobą nabierały świeżego powietrza. Moje pomysły na odpoczynek to przede wszystkim czas dla siebie w ciszy i z najbliższymi wspólne odkrywanie świata, zbliżenie do Niego i trochę filmowo-książkowych spotkań.

Filmowo i książkowo

Szukam filmów trochę „lżejszych”, cieplejszych, nie za długich, ale też nie takich, które wypełnia wątpliwej jakości humor i fabuła, bo po takiej rozrywce czuję ogromny żal nad straconym czasem. Książki także – bez zbyt wielu przypisów, najlepiej te, które przeniosą na chwilę do innej rzeczywistości, ale będą też blisko mnie i moich spraw. Czasem przecież czytając o kimś innym, wydaje się, że czytamy o sobie samej. Tak jak czytając psalmy, często odnajduję takie słowa modlitwy, których sama nie umiałabym trafniej dobrać. Z filmów mogę polecić: Wielki Mike (to cudowna i prawdziwa historia przemiany - biednego chłopca i zamożnej kobiety, okraszona humorem i mądrościami), Kraina lodu/Zaczarowana/Księżniczka i żaba – Disneyowskie filmy, które bawią, wzruszają i dają do myślenia, Zakochana bez pamięci – film, który mocno zapadł mi w pamięć, o miłości i o tym, dlaczego trzeba tak bardzo dbać o swoje serce oraz Listy do Julii w pięknym włoskim klimacie.

Z książek polecam powieści R. P. Evansa, które cenię za to, że są dość proste, nawet przewidywalne, ale nie kłócą się z moimi wartościami. Autor czerpie także z motywów biblijnych i często powraca do tematów wierności, przysięgi, miłości i dojrzewania. Lubię także czasem sięgnąć po książki dla dzieci. Macie swoje ulubione? Ja uwielbiałam Emilkę ze Srebrnego Nowiu i Pippi Pończoszankę, a teraz wpadła mi w ręce książka o najmniejszym słoniu świata, którą w wolnych chwilach doczytuję, przygotowując się do wspólnych lektur z dziećmi za jakiś czas. (Na razie jesteśmy na etapie rymowanych wierszy.) Z powieści warte przeczytania są także książki Francine Rivers z serii Rodowód łaski: Tamar i Rachab. A obecnie czytam, i też polecam, „Kiedy kobieta ufa Bogu, dzieją się cuda” (Sheila Walsh), która pozwala mi razem z autorką rozważać Jego obecność w historii mojego życia i w historiach wielu postaci biblijnych, mierząc jednocześnie głębokość (albo i wąskość) naszego zaufania.

Z Nim

Wypoczynek od Boga? Lepiej z Nim! Urlop i wakacje to szansa na bliższe spotkanie z Nim, na dokładniejsze wsłuchiwanie się w Jego Słowo, na dłuższą modlitwę, na rozmowę z Nim o tym, co dzieje się między nami, co nas czeka, co się wydarzyło. W wakacje jest między czym wybierać, jeśli chodzi o rekolekcje i pielgrzymki (nam się chyba uda nawet pielgrzymować jakiś etap z warszawską pielgrzymką akademicką:-) Ale nie zawsze jest to osiągalne – bo urlop za krótki, bo nie ma już miejsc, bo za daleko, bo nie ma z kim dzieci zostawić… I wielokrotnie albo jest bardzo trudno, albo mamy dobre usprawiedliwienia, by jeszcze nie teraz, jeszcze nie w tym roku być tam. Jest jednak jeszcze inna możliwość osobistego spotkania z Nim w formie dnia skupienia. Można przecież samodzielnie to spotkanie zaaranżować!Wystarczy wygospodarować sobie jeden wolny dzień, by wybrać się do kościoła na adorację, lekturę Pisma i duchowych przewodników, na modlitwę, rozważanie tajemnic różańcowych, spowiedź, Eucharystię i wszystko inne, co może być nam pomocne, by się zbliżyć do Niego, by się wyciszyć i móc lepiej wsłuchać w Jego Serce. Owoce są naprawdę tego warte. A może po prostu warto odpocząć przy Nim? Zgodnie z piosenką:

nic nie musisz mówić nic
odpocznij we Mnie, czuj się bezpiecznie
 
pozwól kochać się
Miłość pragnie ciebie
 

Inne wypoczynkowe pomysły

Odpoczynkiem dla mnie stało się ostatnio ozdabianie albumów i robienie kartek, a także spacerowanie. I muszę się przyznać, że choć bardzo lubię łono natury, góry i jeziora, a także sady, w których praca jest dla mnie przede wszystkim odpoczynkiem każdego niemal roku, to uwielbiam zwiedzanie miast, podziwianie ich architektury, wyszukiwanie wąskich, ukrytych uliczek, które kryją swoje tajemnice. 

Uczę się odpoczywać każdego dnia. Bo chyba nie chodzi o to, by raz w roku wypocząć, zregenerować siły tak, by starczyło - choćby ledwie - do następnego lata. Sztuka odpoczywania to sztuka codzienności, łapania oddechu mimo zgiełku, dystansowania się od spraw, które przytłaczają. A lato to dobry czas, by się tego uczyć. I kontynuować cały czas. 

A Wy jak odpoczywacie? Możecie polecić jakąś książkę, dobry film, piękne miejsce w Polsce, o który nie piszą w przewodnikach, a które warto odwiedzić, kawiarnię, w której można wypić najlepszą na świecie kawę albo nacieszyć się bajkowym klimatem, restaurację, gdzie można poczuć smak, a może macie pomysł na taki zwykły urlopowy dzień?

Chętnie nagrodzę Wasze najlepsze pomysły dodane w komentarzach do 23.07.2014: torbą Keep calm you are a daughter of the King,  książką o kobiecej przyjaźni i powieścią F. Rivers Tamar.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS