Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości! (Mk 5, 34)

Obok Najdzielniejszych

Macie już pomysł na to, jak spędzić Uroczystość Wszystkich Świętych?  Zgaduję: Msza święta, nawiedzenie grobów bliskich zmarłych, niedzielny obiad, pewnie i spacer, jeśli pogoda pozwoli cieszyć się urokami jesieni. A może... do tego jakieś kobiece spotkanie, co? Taki kobiecy bal świętych i błogosławionych, ale bardziej kameralnie, intymnie. Spotkanie przy kawie, herbacie, przy ciasteczku? (do indywidualnego wyboru według upodobań i możliwości) Spotkanie dla wsłuchania się w piękne historie, w serca kobiet, które mogą nas inspirować i prowadzić, mogą nas zrozumieć i wysłuchać. Mogą nam opowiedzieć niejedną histrorię ku pokrzepieniu i ku nabraniu wiatru w skrzydła. Takie spotkanie, które ma prowadzić w dobrym kierunku. 

Ale do rzeczy. Dwa zaproszenia, dwie propozycje, dwa wyzwania. 

Po pierwsze, udostępniam w odświeżonej wersji Litanię do świętych i błogosławionych niewiast. Jej pierwowzór możecie znaleźć w Kalendarzu Kobiety 2015: Niewiastę dzielną któż znajdzie. Ta tutejsza wersja jest opracowana graficznie, przygotowana wprost do wydruku i... modlitwy? medytacji? poszukiwań? Jest też uaktualniona! Bo np. Maria Zelia Martin nie jest już błogosławioną, ale świętą! (Razem ze swoim mężem! :-) Zapraszam, zachęcam do wygodnego ułożenia się w fotelu i modlitwy w gronie tak zacnym. Może życiorys którejś z nich będzie dla Was odkryciem? Może któreś wezwanie będzie Wam szczególnie bliskie? Może odnajdziecie patronkę na kolejny rok?

Po drugie, udostępniam także małe inspiracje Dzielnymi Kobietami Starego Testamentu. Może znajdziecie czas, by ich historie prześledzić tak, jak zostały zapisane w Piśmie Świętym? Może odkryjecie coś nowego o nich - dla siebie, dla nas? (Jeśli tak, zapraszam i zachęcam gorąco do dzielenia się tymi odkryciami!)

Oba pliki do pobrania poniżej...

PS Aktualizacja 2016! Co za cudowna chwila, kiedy rok po publikacji okazuje się, że litania jest lekko nieaktualna. Bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej i Bł. Matka Teresa są już przecież ogłoszone świętymi :-)  

Czytaj dalej...

Ubierz się... w purpurę!

Macie w swojej szafie bisior i purpurę? Dzielna Niewiasta ma! (Por. Prz 31, 22) Tak, wiem, usłyszę: bo ją na to stać. Ale nie. Ja myślę, że ona chce je mieć, chce się w nie ubierać. Wie, że to najlepsze i najbardziej eleganckie tkaniny i barwniki, jakie może znaleźć. Troszczy się o siebie luksusowo. Wie, że jest tego warta. 

W ten sam sposób troszczy się także o swoich najbliższych i o swój dom. Dba o detale, o poduszki, dywany, a pewnie i świeże kwiaty w wazonie. Może nawet w jej lampie, która nie gaśnie, świeczki uwalniają jakiś przepiękny zapach! Chce się tam być. U niej i z nią. Mistrzyni stylu

O tym stylu i lekcjach, jakie od niej możemy pobrać (całkowicie za darmo!), opowiadam w nowym odcinku podcastu. W nim też zachęcam do podjęcia trzech wyzwań: zadbania o okrycia w domu (co to dokładnie oznacza? posłuchajcie!), przeorganizowania swojej garderoby i do założenia na siebie... czegoś purpurowego! Nie do twarzy Wam w purpurze? Nieprawda. Naprawdę nie do twarzy? Poszukajcie więc swojego purpurowego odcienia - od czerwieni po fiolet, róż z przymrużeniem oka też może być. Zadbajmy o purpurę. Niech będzie przypomnieniem tej troski o samą siebie a także odbycia lekcji stylu u naszej dzielnej mistrzyni.

Jeśli zechcecie znaleźć swoją purpurę, podzielcie się swoim uśmiechem i odkryciem. Zapraszam, zachęcam. 

A ja rozdaję Kalendarze...
 
Ja w zamian przygotowuję egzemplarze Kalendarza Kobiety 2016 - Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja! - którego okładka będzie, no cóż... w odcieniu purpury. Aby o niego zawalczyć - podziel się swoim zdjęciem na Instagramie do 15 października (tagując odpowiednio to zdjęcie: #cospurpurowego #sercekobiety #dzielnaniewiasta). Wśród zdjęć, które pojawią się (o ile się pojawią ;-) wybiorę 5, których autorki otrzymają pierwsze egzemplarze Kalendarza Kobiety 2016 (premiera: koniec października). Pamiętajcie, by mieć ustawienia publiczne - które pozwolą mi zobaczyć zdjęcia.
 
A jeśli nie chcesz o nic walczyć, nie chcesz żadnych konkursów i prezentów, załóż coś purpurowego i poczuj się... jak uczennica Dzielnej Niewiasty i, jeśli będziesz tylko chciała, napisz jakie to uczucie.
Czytaj dalej...

Podcast SK 07: Coś purpurowego. Lekcja stylu z Dzielną Niewiastą & Piękno kobiecego cyklu

  • Dział: Podcast

We wrześniowym odcinku podcastu odsłaniam kolejny fragment obrazu naszej Dzielnej Niewiasty z poematu, tym razem ubranej w szykowne stroje, ale też doskonale przygotowanej na... zimę! Opowiadam także o tym, że cykl kobiety jest piękny i że warto go dogłębnie poznawać, bo... tych powodów jest kilka, przynajmniej cztery!:-)

Sporządza sobie okrycia, jej szaty z bisioru i purpury. (Prz 31, 22)

Dzielna Niewiasta przypomina dziś krawcową, projektantkę mody, stylistkę, a - jak się dziś okaże - także projektantkę wnętrz! Ale nie ma się co dziwić - przecież to kobieta wszechstronna. Możemy więc teraz zająć miejsce w ławce i zapatrzeć się na nią. Uczyć się od niej. Tak, to prawdziwa lekcja stylu

W tej pierwszej części tego odcinka zastanawiam się nad tym, czym są okrycia, jakie sporządza Niewiasta, dlaczego nie boi się śniegu i czy przystoi bogobojnej kobiecie ubierać się w najdroższe materiały. A także stawiam przed Wami kilka wyzwań! Pierwsze - dotyczące okryć, drugie - Waszej szafy, a trzecie - odziania się... w purpurę! Ktoś odpowie? 
 
W Inspiracjach chcę Wam opowiedzieć o tym, dlaczego warto poznawać swój cykl, jakie ma to znaczenie dla naszej samoakceptacji, dla rozumienia siebie, dla naszej organizacji czasu, a także dla relacji. Będzie o tym, że o naszym pięknie można mówić nie tylko wzniosłymi hasłami, ale też konkretem. 
 
 
 

Przydatne linki (strony, książki, artykuły wymienione w podkaście)

Pomocne do poznawania naturalnych metod rozpoznawania płodności

  • E. Wójcik, Naturalne Planowanie Rodziny, wyd. Rubikon 2012.
  • A. Lichtarowicz, Kiedy jestem płodna, a kiedy nie?, wyd. Unia 2005.
  • J. Rötzer, Sztuka Planowania Rodziny, wyd. Vocatio 2011.
  • J. Rötzer, Ja i mój cykl, wyd. INER 2007.

 

Czytaj dalej...

Sprawy DOMowe, czyli o tym, że jednak podcastu nie będzie

Miał być wakacyjny podcast. Naprawdę. Zgodnie z obietnicą daną samej sobie i tym z Was, które czasem słuchają moich skromnych nagrań. Tak, miał być. Taki podwójny, może dłuższy, bardziej rozbudowany, odwołujący się do fragmentów z Kalendarza z lipca i sierpnia, które w jakiś miły, choć niezaplanowany chyba wcześniej sposób, odwołują się do tej samej przestrzeni życia – domu. I już nawet w notesie z zieloną okładką zaczęłam notować pierwsze myśli i w domowym grafiku zaczęłam poszukiwać dogodnych terminów na nagrania i obróbki, ale jednak nie. Nie będzie wakacyjnego odcinka. Na przekór swojej obowiązkowości, na przekór wytrwałości i temu wszystkiemu, co krzyczy: Kaśka, przecież musisz, dasz radę itd. Może trochę uciekam od tematu, bo choć tak wdzięczny, to wydaje mi się bardzo trudny, a może właśnie do niego chcę dotrzeć, ale nie na skróty. Tak, chcę wakacyjnie badać bieg spraw mojego domu, chcę uzupełniać spiżarkę i dekorować ściany. Chcę nagrać kolejne podcasty dla moich dzieci, bo te teraz będą opowiadać o momentach dla nas i dla nich szczególnie przełomowych. Tak, chcę być bardziej w domu. 

Być może przyniesie to nowe natchnienia i myśli. Dziś tylko kilka refleksji nad dwoma fragmentami z Poematu o Dzielnej Niewieście. Z wielką radością przeczytam i Wasze rozważania na ten temat!

Bada bieg spraw domowych (Prz 31, 27a)

Dla domu nie boi się śniegu, bo dom odziany na lata. (Prz 31, 21)

***

Dom. Dla mnie to przede wszystkim miejsce bezpieczne, choć o tym bezpieczeństwie nie świadczą dźwiękoszczelne ściany i zamknięte na kłódkę drzwi. A na pewno – nie tylko, bo przecież i te techniczne oddzielenie od świata wytycza granice intymności. Bezpiecznie jest wtedy, gdy w tym domu mogę być sobą. Gdy mogę powiedzieć, co czuję, zrobić to, co najbardziej lubię i gdy wiem, że jestem tutaj kochana i akceptowana. Tutaj najmocniej. Tutaj najmocniej spełniona, nawet gdy niespełniona, nawet gdy przegrana, tutaj przyjęta, nawet gdy odrzucona. Gdy ambicje podpowiadają możliwe jeszcze rozwiązania i wszystko co mogłam była już zrobić albo co jeszcze można by nadrobić, i pokazują jak bardzo jestem w tyle za tym czy owym, zaczynam dostrzegać prawdziwe, najprawdziwsze perły, jakie mam. Czyli tych, których kocham. I to, że ja mogę stawać się dla nich perłą. Albo nawet nie. Więcej niż perłą. 

Jaki byłby pożytek z poznania, rozpracowania i zbadania serca kobiety, gdybym nie poznała choć po części, choć niejasno, choć jeszcze ułomnie, serc swoich dzieci i męża. I co za największy wysiłek i wyczyn - to dla nich być perłą, dla nich być Dzielną Niewiastą. Nie dla tych spotkanych gdzieś w przelocie ludzi, którym zostawię po sobie uśmiech, bo to przecież całkiem proste. A jak często zabiegamy bardziej o tych innych, o tych dalszych, zamiast o tych najbliższych. 

A jeśli kto nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego. (1 Tm 5, 8)

Żeby badać bieg spraw domowych konieczna jest obecność. W domu. Ale i w swoim wnętrzu. By nie tylko znać ten dom i jego sprawy, jego labirynty, pokrętne schody i wysokie okiennice... ale by też rozumieć zależności. By znać wpływy. By znajdywać rozwiązania w chwilach najbardziej stosownych. Żeby działać w domu, trzeba w nim bardziej być niż go mieć. Być nie tylko w kuchni, ale we wszystkich jego pokojach i nie-pokojach, w każdym zakamarku, gdzie dzieją się sprawy powszednie i niezwykłe. Być obecną ciałem i sercem. I sama nie wiem, co dzisiaj jest dla nas kobiet trudniejsze, która część nas tam naprawdę jest. Która naprawdę chce być, a która jest a jakby jej nie było.

***

Jeśli Pan domu nie zbuduje, próżno trudzą się ci, którzy go budują. (Ps 127, 1)

Dom nie jest, dom ciągle się staje. Jest budowany siłami jego mieszkańców, dom-owników. Najwięcej wysiłku trzeba włożyć w fundamenty, w przemyślany rozkład funkcjonalności, przestrzeni życia, ale i później w utrzymanie tego porządku i jego niepowtarzalnego stylu. I chodzi nie tylko o szorowanie podłogi, odkładanie rzeczy na miejsce czy wybieranie sezonowych dodatków, ale o to, co ten dom naprawdę tworzy – o relacje. O nie trzeba zabiegać najwięcej. W fundamentach i w codzienności.

Dzielna Niewiasta nie boi się śniegu, jej dom ma mocne fundamenty. W jej domu nie brakuje zapasów. Jest przezorna, obrotna, przewidująca – a przy tym wcale nie wiecznie zatroskana i smutna, ale radosna. Nie boi się żywiołów. Nie boi się burz, huraganów, suszy, nie boi się trudności. Bo ten dom zna. Bo ten dom jest mocny. Nie tylko wytrzymałością materiału i nie tylko pełną spiżarnią, ale mocą więzi i miłości. Tej ludzkiej i tej pochodzącej od Źródła.

Budowa na skale to nie ucieczka przed żywiołami, które są wpisane w tajemnicę człowieka. Budować na skale znaczy mieć świadomość, że w trudnych chwilach można zaufać pewnej mocy. (Benedykt XVI)

Kura domowa?

Chciałabym być kurą domową. Ale taką prawdziwą. Czy wiecie, że to wyrażenie ma niewiele wspólnego z ptakiem znoszącym jajka? Cura domestica - z języka łacińskiego - to ten, kto troszczy się o dom. Kto zna problemy i troski mieszkańców. Kto jest z nimi i dla nich. I choć wydaje się to takie proste, takie niewymagające, a w dzisiejszym świecie - z jednej strony wręcz mało ambitne, a z drugiej - pociągające, pasjonujące (zauważyłyście jak wiele jest blogów na temat spraw domowych, sztuki gotowania, gospodarowania i w ogóle upiększania tego naszego małego świata i cieszenia się drobiazgami?:-) to wiem i doświadczam, jak wielkie jest to wyzwanie. 

I o tym też się mówi. Że to przecież takie ważne, że kto inny jak mama pocałuje stłuczone kolanko (właśnie zaczynam ten etap:-), kto inny jak żona wprowadzi do domu to ciepło, ten blask, tę kobiecą rękę. Że nawet ekonomicznie to rozpatrując - zlecenie tego wszystkiego, co robi się w domu komuś innemu (gotowanie, sprzątanie, prasowanie, opieka nad dziećmi itp.) to ogromne sumy!

Ale im bardziej wchodzę w ten świat - dylematów młodych mam, rozterek młodych i starszych małżeństw, radości i smutków kobiet, to myślę sobie, że najwięcej dzieje się w naszych sercach. Opinie opiniami, statystyki statystykami, a my i tak czujemy swoje. My tam dokonujemy wyborów, my tam wartościujemy, tam tęsknimy do pracy na wydłużającym się urlopie czy też przytłoczone aktywnością i rozproszeniem marzymy o prawdziwej obecności w sprawach domowych. To tam we wnętrzu decydujemy o tym, co jest dla nas ważne, jak podzielimy siły i swoje zdolności, jak same siebie określimy i gdzie postawimy granicę. I czy będziemy chciały i w jaki sposób budować dom.

By prawdziwie badać bieg spraw domowych, najpierw musimy zbadać swoje serce.

Jestem w połowie drogi.

***

A wakacyjnie mogę Was po prostu zaprosić do nagranych już sześciu odcinków podcastu! :-) 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS