Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5, 22 - 23)

Oto On! Oto nadchodzi! Notes Adwentowy dla kobiet (2)

Adwent trwa. Naprawdę już trwa! Druga niedziela tego czasu oczekiwania już za chwilę. Nie zaspałyście? A może wprost przeciwnie: czujecie się bardzo niewyspane? Macie siłę na dalsze oczekiwanie? Na pogłębienie tęsknoty za Tym, który nadchodzi?

Oczekujemy nie tylko na narodziny Jezusa. Adwent to także czas przypomnienia, zwłaszcza w pierwszym jego okresie (do 16.12), o naszym oczekiwaniu na powtórne przyjście Pana. Wszystko, co Jezus zapowiadał, spełniało się. A więc On naprawdę przyjdzie! On cały czas nadchodzi. Oczekujemy twego przyjścia w chwale... Czy naprawdę w to wierzę? Czy naprawdę oczekuję? Czy nie jest mi tu na ziemi za dobrze, nawet kiedy mówię, że wcale dobrze nie jest? Czy jestem gotowa na to spotkanie bardziej niż na kolację wigilijną? Czy moich tęsknot i największych pragnień nie uciszam, nie wypełniam zamiennikami prawdziwej radości?...

Sercem wybiegam też całkiem niedaleko, do innego rodzaju spotkania. W następnym tygodniu będę przeżywać w gronie kobiet rekolekcje pod hasłem Powstań przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! I to w niezwykłym czasie, splatającym się z Uroczystością Niepokalanego Poczęcia NMP (8.12)! Wiecie, że otrzymaliśmy obietnicę szczególnych łask tego dnia o godz. 12.00? Więcej o niej można przeczytać tutaj.

A czy w Waszych notesach/kalendarzach jest też zaplanowany czas na adwentowe skupienie? 

Dziękuję Wam za miłe słowa na temat Notesu Adwentowego. Przyznaję, że mnie samej wypełnianie go przynosi dużą satysfakcję (podobnie jak tworzenie go). Jeśli tylko macie ochotę dalej porządkować swoje myśli i działania przy jego pomocy, to z radością informuję, że jest już do pobrania część na drugi tydzień. (Przed notką o autorze jest plik do pobrania)

Radosnego oczekiwania-czuwania i takiego trochę niedospania życzę Wam serdecznie!

 

***

Notes Adwentowy (1)

Czytaj dalej...

Powstań, przyjaciółko ma... Rekolekcje adwentowe dla kobiet

„Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź” (PnP 2, 10)

Zobacz, jak On widzi Ciebie
Odkrywaj Jego Miłość
Usłysz Jego głos

Przebudź się 
Powstań
i pójdź
za Nim!


Zapraszamy na Adwentowe Rekolekcje dla kobiet, które odbędą się w dniach 7-8-9.12.2015 w parafii pw Zesłania Ducha Św. w Warszawie (ul. Broniewskiego 44)

Plan rekolekcji:
19.15 – Liturgia Słowa i część konferencyjna
(o godz. 18.30 zapraszamy serdecznie także na mszę św. parafialną)

7 XII „Cała piękna jesteś przyjaciółko moja!”
8 XII „Schwytajcie nam lisy, małe lisy, co pustoszą winnice…”
9 XII „Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź”

Rekolekcje prowadzą ks. Piotr Paweł Łapa (duszpasterz wspólnoty kobiet „Między niewiastami”) oraz Katarzyna Marcinkowska (autorka projektu dla kobiet „Serce Kobiety”)

Jeśli chcesz włączyć się w śpiew - zapraszamy na próby - każdego dnia o godz. 18. 

Czytaj dalej...

Oto On! Oto nadchodzi! Notes Adwentowy dla kobiet (1)

Oto On, oto nadchodzi!... (PnP 2, 8) On nadchodzi, to pewne. Słyszysz Jego kroki? Jest już coraz bliżej. Niecierpliwisz się? Poprawiasz makijaż? A może obmyślasz słowa, które wypowiesz?... Czujesz się gotowa na spotkanie? Potrafisz cieszyć się tym oczekiwaniem?...

Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź… - woła Oblubieniec w Pieśni nad Pieśniami. Kiedy noc wydaje się nie kończyć, bardzo ciężko jest powstać. A jednak zapalenie wtedy choć małego światła, najmniejszej możliwej świeczki, może być początkiem przebudzenia i nabrania sił. Później, jak mamy nadzieję, to samo słońce będzie nas budzić.

Najczęściej zapalam światło razem z dziećmi. Albo to one je zapalają. Krzesełko-drabina już wędruje po domu razem z Irusiem. Maluchy pilnują porannego czuwania... I wiem, że w tym czasie przedświątecznym też mnie nie zawiodą. Moje pierwsze adwentowe postanowienie brzmi więc: wstawać bardziej ochoczo. Z przynajmniej w połowie takim entuzjazmem jak mój prawie-dwulatek i z chociaż odrobiną tej radości, jaką przejawia Stefanek zawsze zadowolony po przebudzeniu. Będziemy więc dalej wstawać, zapalać lampę i dziękować za jeszcze jedną szansę, za jeszcze jeden adwent, za wspólne chwile i za wszystkie codzienne i mniej codzienne wyzwania dnia. Tych nam nie brakuje. Będziemy więc czuwać z kubkiem kawy i kakao. Ciekawe czy Pan Jezus też budził swoją mamę o świcie?...;-)

W związku z tym cudownym, bardzo kobiecym oczekiwaniem, mam dla Was małą niespodziankę i propozycję. Przygotowałam dla Was Notes Adwentowy. Został stworzony z myślą o tych z Was, które szukają pomysłu i konkretnej motywacji do uporządkowania swoich adwentowych myśli oraz chcą podjąć wyzwanie pewnych zadań. Już dziś możecie pobrać I część Notesu, obejmującą I tydzień Adwentu (do pobrania poniżej). Kolejne części będę publikować w piątek poprzedzający nowy tydzień (a więc 4.12, 11.12 i 18.12) wraz z kilkoma myślami.

Macie ochotę na taką pracę? A może potrzebujecie jeszcze większej motywacji? Pewien pomysł podsuwam Wam we wstępie Notesu. A może same macie jakieś propozycje? Mam wielką nadzieję, że Adwentowy Notes stanie się miłą pomocą i inspiracją do tego, by to oczekiwanie było wyjątkowe, uporządkowane i trochę… niecodzienne.
Tego z serca Wam życzę!

Wstań, bądź czujna, oczekuj.
Bo idzie Pan.

Jest blisko. Być może bliżej, niż myślisz.

Czytaj dalej...

A jednak od Niej odszedł

Anioł. Był na chwilę, ale odszedł. Najpierw ją wystraszył, potem zadziwił, a wreszcie ucieszył. I zostawił. Przyszedł na chwilę, złożył jej propozycję, odpowiedział na pytania, a gdy tylko uzyskał zgodę, już go nie było. Może nie rozumiał kobiecego serca. A może widział lepiej zakończenie i znał sens Drogi. 

Po naszej ostatniej listopadowej Mszy św. dla kobiet, zainspirowana słowami ks. Szymona, który tym razem głosił nam homilię, myślę o tym opuszczeniu Maryi przez Anioła. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi. To była oczywista dalsza część historii albo zakończenie tej sceny. Ale teraz rzeczywiście jakoś smutne wydaje mi się to jego odejście. Bez żadnych dalszych serdeczności, wspólnej herbatki czy planów, bez pocieszania, klepania po ramieniu czy wskazówek jak dać radę. Co ja czułabym w takiej chwili? Opuszczenie i zwątpienie, niedowierzanie w to, co się stało, w tę rozmowę i ten stan błogosławiony (co jest normalne przecież na początku oczekiwania na dziecko). Gabriel odszedł, ale Bóg był przecież cały czas w Jej życiu. A mimo to jej życie nie było lekkie, nie można byłoby mierzyć go tylko tą miarą szczęścia, która jest radosna, pełna sukcesów, uśmiechu, oklasków i generalnie szczęścia, o którym się marzy, za którym się tęskni, którego się zazdrości. Były przecież w Jej życiu chwile niezwykle trudne, momenty grozy, samotności, niezrozumienia, a w końcu największego chyba cierpienia, jakie można sobie wyobrazić. Po śmierci własnego dziecka chyba już nigdy nie jest się tak po ludzku szczęśliwym. 

Chciałybyśmy, żeby Anioł nas nie opuszczał, aby Bóg był zawsze obok, aby ochraniał przed każdą przeszkodą, żeby ocierał każdą łzę i zabierał wszystkie wątpliwości, żeby stawiał na naszej drodze tylko tych życzliwych ludzi. Skoro Maryja nie miała łatwiej, to czemu nam miałoby być lżej? Ale skoro Maryja była naprawdę obdarowana i szczęśliwa, i pomimo tych wszystkich sytuacji nie załamywała się i wiedziała, co jest w życiu naprawdę ważne, to czy nie oznacza to, że i my możemy być spełnione, szczęśliwe, nawet wtedy, gdy Anioł był tylko na chwilę, gdy zostawił nam dobre wieści, dał obietnicę, przytulił, pocieszył, ale nie został na dłużej, nie zadomowił się obok kominka i nie przypominał choćby swoją obecnością o Tym Wszystkim. To dopiero jest próba, często próba pamięci, cierpliwości, wytrwałości i wiary. 

W ubiegłym roku mój Adwent był niezwykle spokojny, cichy. Był wypełniony oczekiwaniem na narodziny. Zapalałam w niedziele kolejne świeczki, wieczorami prowadziliśmy długie małżeńskie rozmowy. Było pieczenie ciasteczek na choinkę. A potem najpiękniejsze Święta, bo choć spędzone w szpitalu, to już we troje. Ten Adwent jest inny, wypełniony uśmiechem dziecka i zadaniami nie tylko dziecięcymi, i największym postanowieniem zawalczenia o to, co najważniejsze, przypomnienia sobie o tym, co najistotniejsze. Zawalczenia małymi krokami, małymi dłońmi, tym, co jest. O tym najważniejszym trzeba sobie często przypominać, a im to jest ważniejsze, tym częściej. Moja Dobra Nowina wymaga ciągłego przyjmowania, powracania do niej i do spotkania z Aniołem, do tego naszego Zwiastowania. Ubiegłoroczny Adwent przeżywałam akcentując narodzenie, tegoroczny przeżyję najpewniej akcentując zwiastowanie. Choć jasne, wiem, że te dwa są nieodłączne. Ale jaka wielka dzieli je droga! Ile razy można zmienić zdanie i ile razy można się potknąć, ile razy można zasnąć. I czy właśnie tuż przed narodzeniem, gdy pojawiają się największe bóle, nie potrzeba powrotu do tego pierwszego Spotkania?

Idąc moimi małymi krokami, choć nie do końca odpowiadają wszystkim wielkim planom, ustawiłam znów cztery świeczki na stole, tym razem czerwone, przyozdobiłam, a pierwszą już zapaliliśmy. Pojawił się także kalendarz adwentowy, o którym marzyłam od dłuższego czasu. Miał być oczywiście piękny, dopracowany i taki ach i och, ale ostatecznie jest minimalistyczny. Ale jest! :-) Przypomina mi dzieciństwo, kiedy przez wiele lat co dzień rano w Adwencie wkładaliśmy kolejne elementy do naszego Kalendarza Adwentowego, oczekując na Święta i licząc puste miejsca. Miało być dla najmłodszego w rodzinie, ale wszyscy się w to wkręcili. Także rodzice. W tej mojej dorosłej nowej wersji na każdy dzień mamy zadania. Po to, by walczyć o to, co najważniejsze – o wiarę i o rodzinę (małżeństwo). Czuję się trochę jak małe dziecko. Zrobiłam nawet naklejane gwiazdki, które mamy przyklejać po zrealizowaniu zadania. (Mariusz ma złote, ja czerwone.) Ale tak naprawdę to marzę, by ten kalendarz angażował całą rodzinę, by uczył dzieci czekać na narodzenie Jezusa. To kiedyś. Na razie wisi w bezpiecznej odległości od Irusiowych rączek. Chociaż kto wie.

Kto wie, czy na choinkę znajdzie się miejsce równie niemal-bezpieczne.

Pięknego Adwentu!  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS