«Talitha kum», to znaczy: "Dziewczynko, mówię ci, wstań!" (Mk 5, 41)

Samarytanka & jej dzban - Kobiety Nowego Testamentu (1)

Samarytanka to dla mnie – a pewnie i dla wielu z Was – kobieta z dzbanem. Trudno się dziwić temu skojarzeniu – właśnie z nim przychodzi do studni, gdzie spotyka Jezusa. Ten właśnie dzban stał się jej atrybutem, pozwalającym na łatwe zidentyfikowanie bohaterki (przyznaję, w przypadku Samarytanki sesja do Kalendarza Kobiety 2017 była wyjątkowo oczywista). Jej dzban nie był pewnie jakimś wyjątkowym egzemplarzem. Dzban jak dzban. Taki, jaki mogła mieć kobieta w tamtych czasach. Nie miała zapewne takiego wyboru jak my dzisiaj, gdy chodzi o kształty, kolory i zdobienia, ale przecież nie wybierała tylko ze względu na estetykę. Jej dzban nie miał być ozdobą - on miał bardzo ważne zadanie. Najważniejsze: miał mieścić w sobie wodę. Pewnie ten, który przyniosła tamtego dnia, był już dość wysłużony. Może nieraz wypadł jej z dłoni, obił się i trochę utracił swą nieskazitelność. Ale wciąż pozwalał wracać z tym tak kluczowym dla przeżycia skarbem - wodą.  Ale i tak bez jej wysiłku, dzban byłby niczym.

„Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej?”

J 4, 11

Dzban był przez chwilę pretekstem do rozmowy. Dzban i woda, a właściwie nie on, tylko jej czerpak. Przecież to ona była przygotowana na wydobycie wody. Wiedziała po co przyszła i wiedziała jak się do tego zabrać, miała narzędzia, miała doświadczenie. Panna - pani - roztropna. To ona miała chwilową przewagę nad Nim - zmęczonym i spragnionym wędrowcem, w dodatku Żydem. Wyobrażam sobie także jej dzban jako idealne narzędzie osłony. Mieć coś w ręce, mieć coś, za czym można się schować, co można trzymać. Czym można nawet się obronić. Czasem łapię się na tym, że moja torebka jest prawie pusta. (Oczywiście nie wtedy, gdy wychodzę z dziećmi - wtedy zwykle okazuje się za mała i marzę o większej...;-) Ale mimo to chcę mieć ją przy sobie, w dłoni czy na ramieniu. I nie chodzi wcale o jej piękno, o pochwalenie się marką czy stworzenie fajnej stylizacji (no dobrze, to czasami...;-), ale o to „trzymanie się” czegoś, o jakąś osłonę. Tak, chowam się za nią, koło niej, czuję się trochę pewniej, choć wiem, że nie jest żadnym tam narzędziem obronnym. Nie wiem czy ona też tak miała i czy przez myśl by jej to przeszło. Jej dzban miał konkretne przeznaczenie, ale ta próba ukrycia się może być i jej motywem. Kobiety nie przychodziły przecież po wodę w samo południe. Chyba że te, które chciały się ukryć i naprawdę nie miały ochotę na spotkania i kobiece pogaduszki.

Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać.

J 4, 15

Jej dzban – pusty – taki, jaki przyniosła – ukazywał też jej pustkę, a jednocześnie głębię, która mogła w sobie tyle jeszcze zmieścić.  Był wyrazem jej pragnienia. Przyszła, by zaczerpnąć wody. Przyszła, bo była w potrzebie. Przyszła, bo tam, gdzie była, nie mogła otrzymać tego, czego potrzebowała. I On wyszedł jej na spotkanie. Chociaż ona chciała być niezauważona.

Też mamy swoje dzbany. Nosimy je. O! I jakże podobnie do Samarytanki – nosimy je do źródeł, nosimy je w różne (czasem dziwne) miejsca, by je napełnić! Chcemy, by były pełne – bo wtedy jakby wbrew prawom fizyki, stają się lżejsze. Bo wtedy łatwiej iść. Pozwalają utrzymać pion. Tyle że Samarytanka nawet nie wiedziała jak głębokie jest jej pragnienie i jak możliwe jest to, co wydawałoby się niemożliwe - wypełnienie tego spragnionego serca!

 

Znajdź swój dzban

Obejrzyj go dokładnie

Pomyśl czego pragniesz

A potem idź do Źródła Wody Żywej

 

A gdy już go napełnisz

Idź i głoś Jego Miłość

i choć przez chwilę nie myśl o tym dzbanie

 

Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?».

J 4, 28-29

 

***

Zapraszam do pierwszego filmiku z serii krótkich filmów na 2017 rok: Kobiety Nowego Testamentu

A jeśli chcesz WIĘCEJ, zajrzyj na: www.jawjegooczach.pl

 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS