Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego (Łk 10, 41 - 42)

Oblubienica

Historia której kobiety w Piśmie Świętym jest dla Ciebie największą inspiracją i dlaczego? Gdy tylko przeczytałam to pytanie, pomyślałam o wielu biblijnych niewiastach: Maryi – kobiecie doskonałej i błogosławionej, Rut – wiernej żonie i idealnej synowej, bohaterskiej Esterze, która ocaliła cały naród, Judycie, Deborze, Elżbiecie… Każda z nich była wyjątkowa i heroiczna. Wszystkie mogłyby być dla mnie wzorem kobiecości, jednak z żadną z nich nie potrafię się utożsamić. Ja, pracująca studentka, przygotowująca się do małżeństwa, nie odnajduję w ich niezwykłym życiu bezpośredniej inspiracji dla siebie. Oczywiście ich postawy są dla mnie wskazówką, ale nie całościowym wzorcem. Zaczęłam szukać kobiety, której słowami mogłabym mówić i znalazłam – niewiastę z Pieśni nad Pieśniami. Może nie ocaliła ona całego narodu, ale przekazała, w dialogu ze swoim ukochanym, wspaniały obraz miłości. Miłości, na którą musiała poczekać, podobnie jak ja podczas narzeczeństwa.

Pieśń nad Pieśniami jest wyjątkową księgą – stanowi wspaniały poemat o związku dwojga ludzi: Oblubieńca i Oblubienicy. Niezwykłe jest to, że możemy przyglądać się rozwojowi ich uczucia: od poznania się do przyjaźni i miłości, ukoronowanej ślubem, aż do dojrzałej relacji małżeńskiej. Postać Oblubienicy jest dla mnie szczególną inspiracją: od niej uczę się, jak powinna wyglądać czysta, piękna i żarliwa miłość. Uczucie kochającej się pary jest ideałem, do którego i ja dążę: decyzji wzajemnego zrozumienia, wierności, zaufania, zachwytu nad pięknem duszy i ciała drugiej osoby. Urzekają mnie słowa Oblubienicy, która podobnie jak ja, czeka na Ukochanego: „Na łożu mym nocą szukałam umiłowanego mej duszy, szukałam go, lecz nie znalazłam. Wstanę, po mieście chodzić będę, wśród ulic i placów, szukać będę ukochanego mej duszy”.

Oblubieniec zwraca się do kobiety słowami, które i ja chcę słyszeć jako narzeczona: „O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja, jak piękna, oczy twe jak gołębice!”. Gdy mój Oblubieniec jest przy mnie, „lewa jego ręka pod głową moją, a prawica jego obejmuje mnie”, czuję się bezpieczna i spokojna. Czekam na każde nasze spotkanie i bardzo się z niego cieszę, podobnie jak Oblubienica: „Ukochany mój! Oto on! Oto nadchodzi! Biegnie przez góry, skacze po pagórkach. Umiłowany mój podobny do gazeli, do młodego jelenia”. W Pieśni nad Pieśniami odnajduję wiele inspiracji, jak zbudować dobrą relację z moim przyszłym mężem: wykorzystać dobrze czas narzeczeństwa na lepsze wzajemne poznanie, rozwijać w sobie pragnienie zgłębiania drugiej osoby, wychwalać piękno zewnętrzne i wewnętrzne, ciągle od nowa angażować się w związek.

Oblubienica jest dla mnie inspiracją przede wszystkim dlatego, że podobnie jak ja, czeka wciąż na swojego ukochanego. Wie, że on ją kocha, ona też darzy go wielkim uczuciem, ale z niecierpliwością oczekuje, kiedy będzie tylko jego. Wczytuję się w jej słowa i znajduję wspaniały obraz miłości: „Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol, żar jej to żar ognia, płomień Pański”. Te słowa umacniają mnie i pozwalają wierzyć w potęgę miłości. Oblubienica urzeka mnie swoją siłą i wytrwałością: jej największym pragnieniem jest życie w miłości z wybranym mężczyzną, pobłogosławione przez Boga. Nie jest to droga łatwa, ale pełna trudów i wyrzeczeń, poszukiwań ukochanego i tęsknoty. Jednak wytrwali dostaną nagrodę: „Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł. Na ziemi widać już kwiaty, nadszedł czas przycinania winnic, i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie. Drzewo figowe wydało zawiązki owoców i winne krzewy kwitnące już pachną. Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź!”. Pójdę. A nawet pobiegnę.

Agata 

(Tekst nadesłany i nagrodzony)

Czytaj dalej...

Msza św. dla kobiet w Warszawie - 24.10

Najbliższa Msza Św. dla kobiet już 24.10 o godz. 19.15. Jeśli nie możesz przybyć, a chcesz, byśmy pomodliły się w Twojej intencji - prześlij ją nam. Po Mszy św. będzie możliwość zakupienia Kalendarza Kobiety 2014. Przy zakupie 4 kalendarzy - specjalna promocja:-)

Czytaj dalej...

Gotowe na wszystko

Kto? One – niewiasty. Gotowe na wszystko, by zostać matką (jak Sara czy Rachela) lub by zmienić swoje życie (jak Rachab), lub by skosztować wody żywej (jak Samarytanka). Tak, to te dzielne (ale też i te mniej dzielne) niewiasty, o których czytamy na kartach Pisma Świętego: w Nowym i Starym Testamencie. Jak dobrze je znasz? Jak wiele potrafisz powiedzieć nie tyle o Marii Magdalenie czy Maryi, ale o Dorkas, Ubogiej Wdowie lub Lei?

Gotowe na wszystko to zbiór (a raczej dwa zbiory) opowieści właśnie o tych kobietach. Robert J. Strand oddaje głos bohaterkom biblijnym, pozwala im snuć opowieść o ich życiu, o przygodach z wiarą, z Bogiem, z ludźmi, o ich przemianach wewnętrznych, o ich rozterkach i wyborach, o ich nie zawsze prostych drogach. Wiele z tych wątków to wypełnienie białych plam, niedopowiedzeń, rozszerzenie lakoniczności, jaka towarzyszy wzmiankom o kobietach w Biblii. Wielokrotnie w Piśmie Świętym czytamy o nich jedynie kilka zdań, czasem nieznane jest nawet ich imię – ale wiemy na pewno, że były obecne, odgrywały istotne role albo ukazywały wielkie prawdy.

Jedna z historii, które wzruszyły mnie najmocniej, to opowieść o miłości macierzyńskiej Rispy, która przez wiele dni odganiała dzikie zwierzęta i ptaki od ciał jej synów, wybranych razem z kilkoma innymi mężczyznami - potomkami Saula - na ofiarę dla Gibeonitów, z którymi toczono walkę. Kobieta zdesperowana, wytrwała, walcząca o godny pochówek dla swoich dzieci, która w końcu wzbudziła litość króla i dzięki której ciała zostały pochowane. Ta wzruszająca i piękna opowieść mogłaby jednak łatwo umknąć czytelnikom Pisma Świętego ze względu na zaledwie kilka zdań, w jakich się zawiera (2 Sm 3, 1-7; 21, 8-14). Autor Gotowych na wszystko rozszerza tę historię, dopowiada o uczuciach i motywacjach Rispy – i choć wiem doskonale, że nie mówi tego Ona, to nie mogę wykluczyć, że tak właśnie czuła i przeżywała. A historii opisanych w tych dwóch tomach jest w sumie 44. Niektóre wydają się bliższe nam niż nie jedna współczesna powieść, niż nie jeden najnowszy film. Odnajduję swoje marzenia, lęki, emocje i radości właśnie w ich losach, w ich ścieżkach. 

Forma książki jest ciekawa (choć potrafię zrozumieć sceptyków, którzy twierdzą, że wcielanie się w role tych kobiet - w dodatku przez mężczyznę - i ubarwianie ich historii nie jest do końca uzasadnione - sama miałam w sobie takie opory), a tematyka dość unikalna, bo choć tak ważna, nie jest podejmowana zbyt często. Publikacji na temat Maryi nie brakuje, również możemy znaleźć wiele publikacji biblistycznych, bardzo naukowych, ale kiedy chcemy jakoś duchowo zbliżyć się do kobiet biblijnych, zaprzyjaźnić się z nimi, zachęcić się do zagłębienia w księgi trudne, czasem niejasne, nie zawsze wiemy, gdzie szukać pomocy. Wtedy Gotowe na wszystko są świetnym wprowadzeniem i inspiracją! Co więcej, dzięki formie zamkniętych rozdziałów, nie musimy obawiać się o zagubienie fabuły i dłuższe przerwy w lekturze.

Jednak mam pewną uwagę, którą muszę mocno podkreślić. Uwagę, która sprawiała, że pomimo tych wielu zalet (powyżej opisanych), zastanawiałam się długo jak o tych książkach napisać. Otóż nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że autor książki jest protestantem. Ogromnie cenię w kościołach protestanckich nacisk kładziony na czytanie Pisma Świętego (czego wielu katolikom właśnie brakuje), znam wiele wspaniałych publikacji napisanych właśnie przez tych naszych braci chrześcijan, jednak uważam, że w niektórych momentach bez świadomości, że nie jest to książka napisana przez katolików i nie musi być we wszystkim zgodna z nauczaniem KK, można… bardzo się zdziwić. (A niestety wielu katolików nie czuje tu żadnej różnicy;-) Dlatego możemy przeżyć swoisty szok, czytając o rodzeństwie Jezusa, o tym, że miał on siostry i braci, a Maryja miała kilkoro dzieci. Uczulam na to, ponieważ brakuje mi tutaj przypisu wydawcy (zwłaszcza, że książka w Polsce ma ogromne szanse trafić do katolików). Znów w związku z tym punktem wyjścia autora w tomie o Kobietach Starego Testamentu nie znajdziemy historii Judyty (od której imienia w naszym kanonie nazwana została przecież cała księga - Księga Judyty). W tym miejscu jednak bardzo mądrze tłumacze dodają przypis, w którym podkreślają, że w kanonie prawosławnym i katolickim jest to jedna z ksiąg kanonicznych, zaś w kanonie protestanckim jest uznawana za apokryficzną i dlatego też autor pomija tę ważną dla nas postać.

Jeśli potraktujemy Gotowe na wszystko jako wprowadzenie w historie kobiet biblijnych, jako motywację do samodzielnego czytania i medytowania, jako pewną propozycję rozszerzenia (w celu zrozumienia i głębszego przeżycia) tych historii, to mogą stać się one naprawdę znakomitą i twórczą lekturą! I może postawimy sobie same pytanie: A ja - w mojej historii życia - jestem gotowa na wszystko, by...? No właśnie - jak uzupełnisz te słowa?

 

Robert J. Strand, Gotowe na wszystko. Kobiety Starego Testamentu, wyd. Vocatio, Warszawa 2011.

Robert J. Strand, Gotowe na wszystko. Kobiety Nowego Testamentu, wyd. Vocatio, Warszawa 2011.  

 

 

UWAGA! Ogłaszam też konkurs:-)

Do wygrania 3 książki Gotowe na wszystko. Kobiety Starego Testamentu. Aby wziąć w nim udział, napisz: historia której kobiety opisana w Piśmie Świętym jest (lub była na jakimś etapie życia) dla Ciebie największą inspiracją i dlaczego? Na maile czekam pod adresem Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. do 20.10 (a więc przez cały tydzień).

Czytaj dalej...

Niewiastę dzielną któż znajdzie?

„Niewiastę dzielną któż znajdzie?” Czy słysząc te słowa (a zgaduję, że słyszałaś je już wielokrotnie, bo okazji ku temu nie brakuje), zaczynasz rozglądać się wokół siebie? Czy próbujesz odpowiedzieć na to pytanie jakby to było rzeczywiście poszukiwanie, w którym bierzesz udział, w którym możesz wytypować kogoś jako zwycięzcę (a właściwie: zwyciężczynię)? A może słysząc to zdanie, patrzysz raczej w swoje serce i czujesz, że ono nie dotyczy nikogo innego, jak tylko Ciebie i mogłoby brzmieć dużo prościej: czy jesteś dzielną niewiastą?

Bardzo prawdopodobne, że serce podpowiada ci, a nawet krzyczy: TAK! Oczywiście, że jestem dzielną niewiastą, mam w sobie ogromne pokłady siły, odwagi, miłości, mogę sprostać wszelkim wyzwaniom. To jak odpowiedź proroka Izajasza na Boże wezwanie: „Usłyszałem głos Pana, który rzekł: Kogo poślę? I kto tam pójdzie? Tedy odpowiedziałem: Oto jestem, poślij mnie!” (Iz 6,8) Może właśnie masz ochotę odpowiedzieć: Oto jestem dzielną niewiastą, Panie, znalazłeś! Jednak nie każdy prorok na wezwanie Pana odpowiadał tak ochoczo, bez lęku – wielu z nich czuło przede wszystkim swoją słabość oraz ogrom zadania, który nie odpowiada tej słabości. A nie mógłbyś Panie, wybrać kogoś innego? Rozglądając się po własnym wnętrzu możemy dostrzegać, że daleko nam do dzielnej niewiasty, a wręcz niekiedy stanowimy idealne przeciwstawienie względem jej opisu. Prawdopodobnie w obu odpowiedziach mylimy się, zapominając, że odpowiedź sytuuje się gdzieś pośrodku. Bo ten poemat do wspaniała pochwała kobiecości, naszych talentów (owego geniuszu kobiety!), naszego powołania, ale też piękna inspiracja, by nasze kobiece serce badać i rozwijać, hartować i pielęgnować.

Poemat o Dzielnej Niewieście jest w rzeczywistości tekstem wskazującym na ideał, do którego możemy dążyć, ale którego osiągnięcie nie jest wcale tak łatwe. Księga Przysłów (Prz 31, 10-31) wydaje się tutaj niezwykle współczesna – czyż nie żyjemy w epoce ideałów, wzorców, niedoścignionych przykładów? Czyż nie słyszymy wielokrotnie, że powinnyśmy być perfekcyjnymi paniami domu (najlepiej w szpilkach!), specjalistkami w swoich branżach, do tego zawsze zadbanymi, gotowymi na podbój świata kobietami, a gdy zachodzi potrzeba też kochającymi i troskliwymi matkami? I czy nie jest ideałem dziś kobieta niezależna, odważna, wszędobylska, dla której nie ma ograniczeń? Wielokrotnie są dzisiejsze hasła dalekie od promowania kobiecości, od szanowania naszej natury i pragnień, ale widoczne jest i pewne bardzo dobre pragnienie, by być, by się spełniać, by mieć możliwości.

Bywa bowiem i tak, że czasem przesładzamy naszą kobiecość. Czy nie uważamy zbyt często, że nam nie wypada być odważnymi i silnymi (a takie postulaty chętnie przepiszemy złym feministkom)? Zagłębiając się w tekst z Księgi Przysłów odkrywamy, że ideał kobiety (dodajmy: kobiety wierzącej, oddanej Panu) nie oznacza wcale kobiety niemogącej o sobie decydować, kobiety słabszej od mężczyzny, uległej męskiemu światu, a tym bardziej nie jest to wcale kobieta, której głównymi i najważniejszymi cechami byłyby delikatność i piękno zewnętrzne (choć i one się tutaj pojawiają). Dzielna Niewiasta to kobieta niezwykle przedsiębiorcza i wszechstronna, zaangażowana w życie swojej rodziny, ale też w życie społeczne. To kobieta spełniona, a w głębi swojego serca - to kobieta umiłowana i doskonale tego świadoma. To niewiasta doświadczająca swojej wartości, zanurzona w Miłości.

Świetnie uchwytuje aktualność tego biblijnego wzoru kard. Stefan Wyszyński: „Chce [dzielna niewiasta] w każdej dziedzinie życia zabierać głos i wpływać nań skutecznie. Opis biblijny daje nam obraz kobiety uniwersalnej, która jest kobietą w całym tego słowa znaczeniu – jest matką, jest kierowniczką swojej rodziny, jest zwierzchniczką swoich sług.  (…) Ona jest ośrodkiem, głównym ogniwem życia domowego, rodzinnego. Nie rezygnuje z niczego, wszędzie zaznacza swoją obecność i dochodzi do głosu.” Kim jest ta kobieta? Wiemy o niej, że jest żoną i matką. Możemy też wnioskować, że jest kobietą zamożną, o wysokim statusie społecznym, ale nie przez to jest chwalona, o nie...

Już na wstępie tego opisu pojawia się jej mąż. Czytamy: serce małżonka jej ufa. Jakże często podkreśla się system patriarchalny tamtych czasów! A tu mamy do czynienia z sytuacją zupełnie wykraczającą poza te wyobrażenia. Żona zostaje obdarzona przez swojego męża zaufaniem, szacunkiem, a nawet, jak przekonamy się w dalszych wersach, ma ona prawo decydowania o wielu sprawach w domu, a także w gospodarstwie. To, że mąż jej ufa, to jeszcze nie wszystko. On ją sławi! Powstaje wraz z synami i wychwala cnoty swojej małżonki! Lubimy słyszeć pochwały, pragniemy być doceniane za to, co robimy i kim jesteśmy, ale zdarza się, że opinia Tych Najbliższych jest najważniejsza. Ich szacunek, ich wsparcie, ich spojrzenie na nas w dużo szerszym kontekście (przecież znają nas z wielu stron... tych lepszych, ale też tych gorszych) jest cenniejsze od wielu pochwał i zaszczytów. Nawet jeśli coś nam się nie uda, coś nam nie wyjdzie i po ludzku zawiodłyśmy same siebie, może nawet zostałyśmy źle ocenione, spaliłyśmy przez nieuwagę jakieś mosty, ale mamy poczucie, że jesteśmy kochane i akceptowane przez Te Najważniejsze dla nas Osoby, daje to niezwykłe poczucie bezpieczeństwa i ogromną siłę, i wiarę. Nie myślmy jednak, że Dzielna Niewiasta otrzymuje to wszystko, nic z siebie nie dając. Nie czyni mu [mężowi] źle, ale dobrze przez wszystkie dni życia. Czy autor nie przymknął oczu? Może nie zauważył jej niedociągnięć, podniesionego głosu, zgryźliwych uwag, ironicznego uśmiechu, rzucanych ze złością odpowiedzi? Jeśli rzeczywiście Niewiasta ta w tak piękny sposób potrafi kochać swojego męża... To jest rzeczywiście wydoskonalona w miłości.

Dzielna Niewiasta to także pani domu, można powiedzieć - wspaniała kura domowa (z zastrzeżeniem, że łac. cura domestica oznacza oczywiście tego, kto opiekuje się domem i nie ma wiele wspólnego z kurą!). Jest kobietą niezwykle zaradną, pracowitą, wszechstronną, dba o domowników i udowadnia swą wielką wrażliwość na ich sprawy. Jest także przedsiębiorcza - zasadza winnice, zajmuje się handlem. Biblijna bizneswoman. Rozdziela obowiązki, a zatem jest umiejętną kierowniczką, ale sama nie stroni od pracy fizycznej: wyciąga ręce po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono. Będąc kobietą zaangażowaną, wręcz zapracowaną, a przy tym majętną, nie jest zamknięta na potrzeby osób słabszych i biedniejszych: otwiera dłoń ubogiemu, do nędzarza wyciąga swe ręce. Kobieta o wielkim sercu, o oczach szeroko otwartych, o wyciągniętych ramionach.

Czy jest piękna? O tak. I do tego ubrana modnie, gustownie i bogato: jej szaty z bisioru i z purpury. Nie ukrywa swoich wdzięków, nie szuka ubrań najtańszych. Ale cały ten kosztowny strój współgra z jej pięknem wewnętrznym. Jest to także kobieta mądra, której słuchanie jest przyjemnością i przynosi wiele pożytku - zapewne całemu otoczeniu. Otwiera usta z mądrością, na języku jej miłe nauki. A skąd czerpie ona tę mądrość? Zapewne z doświadczenia życia, ze spotkań z ludźmi, a przede wszystkim z bliskości Pana.

Fragment, który szczególnie mnie ujmuje, brzmi: Strojem jej siła i godność, do dnia przyszłego się śmieje. Bo i jakże kobiece jest zamartwianie się! Noszenie w swoim sercu wszystkich drobiazgów, tworzenie mozaik problemów, zbieranie trosk o wszystkich najbliższych i tych dalszych, i gromadzenie tego w sobie, i pielęgnowanie. A kiedy już to wszystko jest w nas, ciężko jest uśmiechnąć się do dnia przyszłego, przychodzą lęki, niepewności, obawy, czarne scenariusze i wyjścia awaryjne, do których za nic nie chciałybyśmy się kierować. Zamartwiamy się o przeszłość (czy kogoś nie zraniłam? czy o mnie źle nie pomyśleli? czemu zrobiłam to i tamto?), zamartwiamy się też o przyszłość (jak to będzie? czy dam radę? czy poradzą sobie?) i zapominamy o dniu dzisiejszym. I zapominamy, że wokół są Ludzie, że jest praca, że jest powołanie na Teraz, nie na inny czas. Ale Dzielna Niewiasta nie jest bynajmniej lekkoduchem, nie żyje chwilą obecną jakby jutro miało nie nadejść - wiemy przecież, że gromadzi zapasy, tworzy inwestycje, zabezpiecza przyszłość, ale przy tym nie lęka się o nią, potrafi z uśmiechem patrzeć w dzień jutrzejszy. Może dlatego, że tak bardzo zaufała - nie swoim siłom, ale Bogu.

Czyż ten ideał nie wpasowuje się i w nasze, dzisiejsze pragnienia? Jak pisze kard. Stefan Wyszyński: „Nieraz jeszcze czytamy w prasie zarzuty, że Kościół zostawia kobiecie troskę o sprawy kuchenne i gospodarcze. Tymczasem mamy w nauce Kościoła wspaniały ideał <<niewiasty mężnej>>, dawno już ukształtowany. Mogą się tylko zmieniać poszczególne jego elementy, w miarę okoliczności i rozwoju społecznego, lecz myśli przewodnie są nadal aktualne.” Mamy więc ideał, który wpasowuje się w myśl nowego feminizmu - kobiety aktywnej, spełnionej i docenionej! Kobiety, która w pełni realizuje swoją kobiecość (na swój niepowtarzalny sposób) i jest przy tym niezwykle szczęśliwa, bo wie, kim naprawdę jest.

Jestem przekonana, że nasza dzielność/mężność/odwaga/siła/cnota (bo takie bogactwo znaczenie niesie ze sobą hebrajskie słowo hail) ma wiele sposobów realizacji, dla każdej z nas wyjątkowe. Czy odnajdujesz w sobie tę Dzielną Niewiastę, która potrafi uczynić tak wiele? Która potrafi być wpatrzona w Pana i z wielką odwagą spełniać swoje powołanie, podejmować się wszelakich zadań, jakie pojawiają się na jej drodze, która potrafi kochać tych, którzy są najbliżej, a także zna swoją niezbywalną godność i wartość?

Polecam: Kalendarz Kobiety 2015 z motywem Dzielnej Niewiasty!

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS