Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 37)

Bóg mnie nie porównuje, czyli historia Lei | Między Niewiastami Starego Testamentu (2)

Droga Leo!

Może przyzwyczaiłaś się już do tego, że Twoja historia - zapisana w Księdze Rodzaju - jest nierozłączna z biografią Twojej siostry. Lea i Rachela. Może nawet Ty sama nie wiedziałaś, że można na Was patrzeć inaczej, że można by znać Ciebie, nie wiedząc, kim jest Twoja siostra. A tak musiało być wtedy, skoro byłaś starszą córką. Jedyną. Przez chwilę.

Pismo Święte nie ukazuje nam wielu szczegółów o Tobie, tym bardziej więc zdania o jakby zgaszonych oczach nie da się pominąć. Co to oznacza? Czy Twoje oczy zawsze takie były, czy raczej ktoś je zgasił? Może każde kolejne porównanie do Twojej siostry - która miała piękną postać i miłą powierzchowność (Rdz 29, 17) czyniło je coraz mniej wystarczającymi. Obierało im blask i chęć widzenia. Oczy zgaszone to nie tylko te smutne, ale też te, które patrzą z trudem, bo tracą kontakt z prawdziwym światłem.

Cudownie jest mieć siostrę, z którą można wymyślać zabawy, pisać historie czy wymieniać się koralami. A jednak czasem ta siostra staje się lustrem, w którym zaczynasz się przeglądać. Czy naprawdę sama porównywałaś się do Racheli? Czy jednak te porównania przyszły z zewnątrz. Tak jakby ktoś ustawił Cię przed nią - jak zwierciadłem. To dość naturalne - porównywać rodzeństwo, doszukiwać się różnic, unikalności każdej osoby, odmienności w temperamencie czy w rozwoju. (Wiem, bo mam dwóch synów.) U Was jednak pojawiało się wartościowanie i ocenianie. Zresztą nie trzeba nawet wielu słów. Deklaracja Jakuba i jego wola pracy przez siedem długich lat u Twego ojca tylko po to, by poślubić Twoją siostrę, były jasnym wyznaniem miłości wobec niej. Decyzją ogromnego poświęcenia. Świadectwem szaleństwa, na jakie zdolni są tylko ludzie zakochani. A przez te siedem lat nie znalazł się nikt, kto poprosiłby Ciebie, gotową już do zamążpójścia, o rękę. Może Twoje oczy zgasły zupełnie, kiedy twój mąż - który wcale nie chciał mieć Ciebie za żonę - zobaczył Cię o świcie po zaślubinach. I, choć przyjął Cię i uszanował, to nie przestał walczyć o Miłość Swojego Życia. Zostać żoną przez podstęp ojca (który gdzieś po kryjomu zaciera ręce i śmieje się ze swoich genialnych kroków), być żoną wbrew woli męża, zostać żoną mimo nieświadomości drugiej strony - to żadne spełnienie kobiecych marzeń o miłości. To raczej przypieczętowanie drogi, którą już znałaś. 

Szukałaś rozpaczliwie swojej wartości i szczęścia. Pragnęłaś miłości. W tym upokorzeniu Pan widział Ciebie i pobłogosławił jako matce. Dawałaś życie w nadziei na to, że zostaniesz pokochana, że „zasłużysz sobie” na miłość męża. W nadziei, że ta trudna sytuacja może jednak przynieść dobro. Kalkulowałaś, że to właśnie dzieci, które urodzisz, przekonają wszystkich o Twojej wartości, a szczególnie Twojego męża - o Twoim pięknie. 

Lea poczęła i urodziła syna, i dała mu na imię Ruben, mówiąc „Wejrzał Pan na moje upokorzenie; teraz mąż mój będzie mnie miłował". (Rdz 29, 32)

Każde kolejne dziecko zdawało się zwiększać tę szansę i dawało Ci przewagę nad Rachelą. A jednak sytuacja nie zmieniała się. Nawet bardziej się zaogniła, gdy Rachela przepełniona uczuciem zazdrości rozpoczęła rywalizację, nie przebierając w środkach. Oczy Racheli też mogły gasnąc, gdy patrzyła na Twoje macierzyńskie szczęście. A jak Ty wtedy na nią patrzyłaś?...

Tego jeszcze nie wiedziałaś, że Twoja godność i wartość nie zależy od ludzkiej opinii, od miłości męża czy od ilości dzieci. Że Twoja wartość jest w Nim, w Bogu. I nie wiedziałaś, że to właśnie z rodu Twojego syna - Judy - narodzą się wielcy potomkowie - król Salomon, król Dawid, a w końcu i sam Jezus Chrystus - ten z pokolenia Judy, który zwycięży!

Przestań płakać:
Oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy,
Odrośl Dawida,
tak że otworzy księgę i siedem jej pieczęci"

Ap 5, 5

A może gdzieś w Twoim sercu pojawiły się te myśli, kiedy po narodzinach Judy zaczęłaś sławić Pana? Chcę sławić Go razem z Tobą, Leo. W wielkich dziełach, jakich dokonał dla nas i w trudach życia, które nosimy podobnie jak Ty. Chcę wybierać właśnie to: wysławianie Go! 

 

 

*** 

uBOGAcONA historią Lei

„Lea jest mi bliska. Ja też byłam porównywana do swojej siostry, a także do innych koleżanek. To ja byłam tą mniej urodziwą. Cierpiałam przez wiele lat, myśląc, że to jest prawda o mnie. Czując też, że nigdy nie dorównam oczekiwaniom innych. Moja siostra wydawała mi się moim wrogiem. Dziś wiem jednak, że ona także cierpiała. Lea uczy mnie, że moja wartość nie zależy od nikogo poza Bogiem. Choć ja, tak jak ona, szukam jej w zupełnie niewłaściwych miejscach. Widzę też, jak moje zranienia sprawiły, że łatwiej jest mi ranić innych niż ich prawdziwie kochać. Pracuję nad tym, ale wciąż niosę swoją historię. Historia Lei, choć jest bardzo smutna, przynosi mi nadzieję - że Bóg mnie widzi i ma plan na moje życie. I to cudowny plan!”

niegdyś-Lea

 

***

6.02 o godz. 20.30 zapraszam na konferencję na temat historii Lei i Racheli na grupie fb uBOGAcONE (grupa dedykowana użytkowniczkom Kalendarza Kobiety 2018)

Strona z Kalendarza Kobiety z kolorowanką - Lea

Czytaj dalej...

Dzielną niewiastą być + NOTES INSPIRACJI dla Was!

Dawno, dawno temu, kiedy byłam jeszcze na początku mojej drogi odkrywania geniuszu kobiecości, mój ukochany (mąż in spe) powiedział mi coś o swoich rozmowach z Panem. Modliłem się wczoraj i takie Słowo skierował do mnie Pan: Księga Przysłów, rozdział: 31, wersety: 10-31. A początek jest taki: Niewiastę dzielną któż znajdzie? (Jak później doczytałam poemat był pisany najpewniej jako wskazówki dla młodzieńca, gdy chodzi o wybór żony!)

Do dziś nie wiem czy tym sposobem chciał skraść moje serce (mówiąc wprost: czy w ten sposób chciał mnie poderwać;-), postawić mi wyzwanie czy po prostu - tak mu się przypomniało gdzieś między wierszami. Nie wiem, milczy do dziś na ten temat. Jednak właśnie wtedy zaczęłam wnikliwie studiować ten biblijny, cudowny poemat, szukając w nim wskazówek dotyczących tego jaką kobietą mam być. Bo prawdą jest, że chcę być dzielną niewiastą według Bożego zamysłu. To nie znaczy: taka już jestem. To nawet nie znaczy: taka będę. Powiem szczerze. Bardzo często nie dorastam do wzoru podanego w Księdze Przysłów. Nie zawsze uśmiecham się do dnia przyszłego, czasem zaskakuje mnie zima, rzadko zakładam purpurowe szaty, przysypiam przy zapalonej lampie i myślę, że niejednokrotnie mój mąż i synowie wcale nie byliby tak chętni, by wysławiać mnie słowami: wiele niewiast pilnie pracuje, a ty przewyższasz je wszystkie. Czasem jej dzielność mnie przerasta. Ale tylko wtedy, kiedy skupiam się na tym, jak widzą mnie inni. Albo kiedy skupiam się na własnych błędach. Kiedy tracę z oczu Tego, który widzi najwięcej. Poemat o dzielnej niewieście jest dla mnie zachętą do zastanowienia się nad tym, co jest ważne w moim życiu, w jakich przestrzeniach chcę pracować nad sobą, jak widzi mnie Bóg. Nie mam wątpliwości, że poemat o dzielnej Kasi byłby trochę inny! I słyszę w swoim sercu cichy głos: i tak jest dobrze! Bo w byciu dzielną nie chodzi jedynie o wypełnianie jakichś wytycznych. W byciu dzielną chodzi o miłość i współpracę z Panem. 

Być może jeszcze nie wiecie, ale cały 2015 rok przebiegał u mnie pod hasłem Dzielnej Niewiasty. Powstał Kalendarz Kobiety z takim motywem, seria zdjęć i inne wspaniałości! To był naprawdę długi czas wielu spotkań, ale Dzielna Niewiasta nie przestała mnie inspirować. Powróci w nowym Kalendarzu Kobiety (na 2018, ale spokojnie, teraz nie będzie jedyną bohaterką). 

 

fot. Emilia Jaworska

Głęboko wierzę w to, że każda z nas może w jakiś sposób odnaleźć siebie w jej historii i - co jeszcze ważniejsze - może usłyszeć Słowo skierowane szczególnie do niej w tym fragmencie biblijnym. Możemy zostać uBOGAcONE, bo to przecież ogromne BOGActwo! Zabierajmy się więc ochoczo do spotkania z tym Słowem, do poznania tej Dzielnej! Jak to zrobić? Sposobów jest wiele i każdy - który będzie nas zbliżał do Niego - jest dobry. A małe wskazówki, pomoce i inspiracje na pewno nie zaszkodzą! A mogą pomóc utrwalić Słowo w nas i dla nas. Dlatego też przygotowałam dla Was Notes Inspiracji, w którym znajdziecie teksty, zdjęcia a także wyzwania! Wyzwania? Od Serce Kobiety? Dla kobiet? Tak, tak! Przecież jesteście dzielne, no nie? A więc zapraszam do zmierzenia się z kilkoma pytaniami, do wymalowania kolorowanki (autorstwa Uli, której więcej prac zobaczycie w nowym Kalendarzu Kobiety, ale ciii...) i cytatów, a także do 14-dniowego programu modlitwy o dzielność oraz konkretnych zadań, by być podobną do naszej biblijnej bohaterki. (Dołączycie do mnie?) Oprócz tego oczywiście trochę przypominajek!

Jak otrzymać Notes?

Zapisz się na sercowy newsletter, potwierdź subskrypcję i czekaj aż trafi do Twojej skrzynki! Jeśli jesteś już zapisana, poszukaj go w swojej skrzynce mailowej (w razie problemu sprawdź spam, zapisz się jeszcze raz).

 

Czytaj dalej...

Cierpiąca na krwotok i frędzle Jego płaszcza - Kobiety Nowego Testamentu (2)

Historie uzdrowienia kobiety cierpiącej na krwotok i wskrzeszenia córki Jaira są w Ewangelii nierozłączne (zob. Mk 5, 21-43; Mt 9, 18-26; Łk 8, 40-56). Ich historie łączą się - i to nie tylko czasowo. Dlatego też w Kalendarzu Kobiety 2017 bohaterki te pojawiają się obok siebie (luty i marzec), ale jednak osobno. 

Kobieta cierpiąca na krwotok od lat szukała pomocy. Była u wielu lekarzy, ale żaden nie potrafił jej pomóc. Jej choroba trwała już 12 lat, ale ona wciąż nie przywykła do niej, nie pogodziła się z nią. Pragnęła pełni życia i zmiany, w którą wciąż wierzyła. Mogłaby otrzymać medal za wytrwałość! Tego dnia, o którym piszą Ewangeliści, wmieszała się w tłum, by spełnić swój plan: dotknąć frędzli Jego płaszcza. W swojej nieczystości nie powinna była nikogo dotykać, ale wiedziała, że stawka jest wysoka. Miała nadzieję, że nikt jej nie zauważy, w tłumie łatwo jest przecież zostać anonimowym. Nie mając nic do stracenia, zrealizowała swoje zamierzenia. Dotknęła skraju Jego płaszcza. Powtarzała sobie: bylebym tylko mogła to uczynić, a będę zdrowa! Jej delikatna dłoń i pełne wiary, a może i desperacji, uchwycenie Jego płaszcza, nie uszło jednak Jego uwadze. Tego nie przewidziała - że On ją jednak w tym tłumie odnajdzie. Że On wyczuje jej dotyk. Że ją zawoła. Może nie pomyślała, że Jego pragnienie jest tak wielkie i On chce nie tylko, by krwotok w jej ciele ustał, ale też by jej serce, poprzez to spotkanie - napełnione czułością, utwierdzone w swej godności i wartości - ożyło. Była gotowa przyjąć reprymendę, a może i oddać to uzdrowienie jakby się jej jednak nie należało. Tymczasem On wobec tłumu kieruje ku niej Swoje afirmujące spojrzenie i mówi:

„Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości!”

Mk 5, 34

  

 

Jej dotyk był inny.

Pełny wiary.

Pełny oddania. 

Naznaczony historią jej odrzucenia i cierpienia.

Naznaczony jej pragnieniem życia

i bliskości.

 

A w jaki sposób ja dotykam Jezusa? 

 

 

 

Zapraszam także do obejrzenia pierwszego filmiku z serii krótkich filmów na 2017 rok: Kobiety Nowego Testamentu [#1] Samarytanka

A jeśli chcesz WIĘCEJ materiałów do pracy własnej, zajrzyj na: www.jawjegooczach.pl

 

 

 

Czytaj dalej...

Nowa Ty! Magazyn piękna wewnętrznego

Magazyn piękna wewnętrznego. Co może kryć się pod tą tajemniczą nazwą? Jeśli mowa o prawdziwym pięknie i prawdziwym wnętrzu, to... może Słowo samego Boga? Macie taki magazyn w domu? Pod ręką? W torebce? Na komodzie przy łóżku? Gdzieś tam obok? Pewnie tak! Ale czy czasem nie łatwiej przychodzi nam chwycić po porady z sieci czy z nowej gazety (którą kupiłyśmy tylko dla filmu) niż z tego pisma Najlepszego Wydawcy?

Magazyn? Oczywiście nie tak dosłownie. Tej Księdze należy się najwyższy szacunek i nie jest ona magazynem, który wydaje się co miesiąc, szukając chwytnych tematów, twarzy celebrytów i sezonowych zdjęć. Klasyczne wydanie Pisma Świętego ma twardą okładkę, białe kartki i czarne, drobne litery. Uwielbiam to. Mogę wtedy zakreślać ołówkiem i przyklejać karteczki, zaznaczać najważniejsze strony i tworzyć swoisty dialog i zostawiać ślady naszej drogi. To mi pasuje. Ale lubię też wszystkie inne pomysły na to, by Słowo Boże nam przybliżyć. Polubiłam nawet aplikację na telefon komórkowy. Na Dzień Matki dostałam Busy Mom's Bible (tak, oczywiście pomysłodawcą prezentu był nie mój pięciomiesięczny Iruś, ale jego tata), która nie tylko pozwala czytać Pismo po angielsku, ale także inspiruje tematami i pytaniami pomocniczymi. A przy tym ma piękną, różową okładkę! 

 
A teraz mam obok siebie jeszcze inny wariant, który już bardziej przypomina swoją okładką i wnętrzem magazyn. Nowa TY! Magazyn piękna wewnętrznego - to stworzone specjalne dla młodych kobiet wydanie Nowego Testamentu, a więc pięknie złożone, opatrzone zdjęciami i podkreślaniami ważnych słów oraz wyjaśnieniami kwestii wiary. Jest tu też wiele inspiracji do rozwoju, pogłębienia wiary i modlitwy. Są tu na przykład testy w stylu: czy Twój Mężczyzna jest mężczyzną według Bożego Serca albo czy lubisz swoje ciało.  Są informacje o kobietach w Biblii, wersety Pisma, które warto zapamiętać oraz pytania i odpowiedzi na ważne dla młodych osób tematy związane z budowaniem relacji w rodzinie, szkole czy w relacji z chłopakiem. Nowa Ty jest ułożona trochę jak kalendarz, więc może posłużyć za całoroczny plan studiowania Pisma Świętego i studiowania... samej siebie! 
 
Myślę, że przede wszystkim trafi do dziewcząt ze szkół gimnazjalnych i średnich, ale muszę przyznać... że i mnie ogromnie inspiruje. Gdzieś w nas, nawet w tych, które już dawno skończyłyśmy nasze nastoletnie czasy, jest przecież i ta młoda dziewczyna szukająca samej siebie i zadająca mnóstwo pytań o te najważniejsze w życiu sprawy. I lubiąca takie kolorowe, zachęcające do lektury wydania, prawda?
 
 
* * *
Jest to wspaniały pomysł na prezent. A jeśli mowa o prezentach, to...
dzięki uprzejmości Wydawcy (wyd. Vocatio) mam trzy egzemplarze do rozdania. 
 
KONKURS!
 
Ponieważ już jutro Uroczystość Wszystkich Świętych, to zachęcam do dzielenia się swoimi ulubionymi świętymi (kobietami i mężczyznami). Kto i dlaczego jest Twoim duchowym patronem/patronką?
 
Na Wasze odpowiedzi czekam do 7.11.
 
* * *
Dziękuję za wszystkie komentarze i Wasze dzielenie się relacjami ze świętymi :-)
Wybór, jak zawsze trudny i bardzo subiektywny.
 
Magazyn powędruje do...
Moniki - w podziękowaniu za przypomnienie św. Moniki jako wspaniałej patronki matek, zwłaszcza gdy przychodzą trudne chwile  
Magdaleny - za piękną historię odnajdywania św. Jadwigi. To fakt, z jej kanonizacją trochę się zeszło, bo jednak nie była męczennicą, nie pokutowała jakoś specjalnie, wymykała się średniowiecznemu wzorcowi świętej, a przecież była wspaniałą, pobożną królową (a właściwie królem - pamiętacie to z lekcji historii?:-)
Pauliny - w podziękowaniu za historię własną, w którą tak dobrze wplotła się historia św. Aleksandry (chyba jednak słabo znanej) św. Aleksandry i 
 
 
 
 
 
 
 
 
Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS