Pan zlitował się nad nią i rzekł do niej: <<Nie płacz!>> (Łk 7, 13)

Między niewiastami - czyli Tydzień świętowania kobiecych przyjaźni - start!

To jest Tydzień Między Niewiastami! Brzmi świetnie, prawda? Ale na początek - jedna ważna uwaga. Nie chcę sugerować, że tylko na przełomie maja i czerwca jest czas na dbanie o kobiece relacje. Wprost przeciwnie - pragnę, byśmy przypomniały sobie, że o ten czas między niewiastami warto walczyć w naszej zabieganej i pełnej pilnych spraw codzienności. Może wtedy, gdy uświadomimy sobie jak wielka jest wartość tych relacji (jaki też wspaniały w tym jest zamysł Pana!), łatwiej będzie nam znaleźć na nie i czas, i siły! I naprawdę o to zawalczyć!  W tym tygodniu (29.05-2.06) opowiem co nieco o tym, czego uczę się dzięki kobiecym relacjom, co mi pomaga w ich tworzeniu, jakie spotkanie jest dla mnie wzorem i zaproponuję coś, co może pomóc także Wam rozwijać Wasze przyjaźnie. Ale zacznę od historii projektu Między niewiastami - projektu, od którego wiele się zaczęło i który nauczył mnie wiele o kobiecości i relacjach damsko-damskich. 

Pomysł na grupy Między Niewiastami dojrzewał przez chwilę. Organizując przez kilka lat warsztaty i msze dla kobiet, spotykałam się z pytaniami o materiały dla wspólnot i grup, o coś pomocnego w formacji. Znałam niemal z pierwszej ręki kwestię formacji stanowej pod postacią męskiej wspólnoty Przymierze Wojowników, więc czułam to. Zresztą Serce Kobiety powstało właśnie po to, by formować nas, a idealnym dopełnieniem naszej indywidualnej pracy, jest wspólnota. Sama doświadczyłam tego, jak cenne jest bycie wśród przyjaciółek i wspólne dojrzewanie. Chciałam więc pójść za tym głosem - nie tylko zewnętrznym, ale i tym wewnętrznym. Dość szybko zrobiłam pierwsze kroki, nieświadoma jeszcze wielu uwarunkowań, niepewna do końca tego, jak to ma wyglądać i czy mój pomysł się przyjmie. Nie wiedziałam doprawdy, czego mogę się spodziewać.

Od razu wiedziałam, że my kobiety potrzebujemy inaczej” niż jest to w Przymierzu. I bynajmniej nie chodzi mi o nazwę, ale o formę. Że potrzebujemy trochę luźniej, swobodniej. Miałam z jednej strony wielkie pragnienia i śmiałe pomysły, a z drugiej - trochę lęku: czy to jest potrzebne? Czy kobiety wytrwają, czy ja wytrwam? W marcu 2014 ogłosiłam, że tworzę program dla kobiecych grup pod hasłem Między Niewiastami. Nic niezwykłego. Cykl 18 spotkań (w wersji ostatecznej tego pilotażu) w trzech blokach (o kobiecości i kobiecych relacjach, o kobietach Nowego Testamentu i o kobietach Starego Testamentu). Miała być to zachęta do regularnych spotkań, podczas których można nie tylko porozmawiać o swojej codzienności, wypić razem herbatę, ale także pomodlić się, rozważyć fragment Pisma Świętego, podzielić się swoim doświadczeniem. Grupy powstały z inicjatywy samych dziewczyn w ich miejscach zamieszkania. Chciałam także, byśmy miały kontakt między sobą, więc od razu zaznaczyłam, że będą odbywać się dni skupienia dla nas wszystkich. Przez pewną chwilę działał także serwis SMS ;-) Niemal od razu powstało kilkadziesiąt grup - i to nie tylko w Polsce. Wyobrażacie to sobie? Kilkadziesiąt! I do tego wiele zgłoszeń od kobiet chętnych do przyłączenia się do jakiejś grupy. Wiedziałam już, że idea jest trafiona, że chcemy być między niewiastami. Zaczęłam otrzymywać informacje zwrotne - potwierdzające to pragnienie i ukazujące mi jednocześnie szereg wyzwań pojawiających się przy formacji kobiecych serc i przy tworzeniu spotkań. Wewnętrznych i zewnętrznych. Kiedy nauczyłam się najwięcej? Oczywiście już na tej drodze, nie na etapie projektowania i ustalania schematu czy zasad, ale w życiu. Jak to mówią, w praniu.

Na tyle na ile mogłam, towarzyszyłam grupom i przyglądałam się ich poczynaniom. Pracowały one w swoim tempie i były przeróżne - mieszane i bardziej jednolite, jeśli chodzi o wiek czy stan cywilny. Były między nimi podobieństwa, ale też różnice. Część z nich wytrwała do końca (za co sama je podziwiam!), część zrezygnowała, czy w tzw. naturalny sposób się rozpadła, bo to czy tamto. Dość szybko zrezygnowałam z otwierania nowych grup. Widziałam, że ten pomysł potrzebuje czasu, dopracowania, przemyślenia i sprawdzenia. Były i moje chwile zwątpienia, i po prostu - zmęczenia. Chciałam rozpoznać lepiej możliwości i potrzeby. Moje założenia początkowe zaczęły się weryfikować i wiedziałam już, że to nie będzie wyglądać tak, jak myślałam na wstępie. (Ale dziś sama się śmieję do siebie - czy nie powinnam była tego założyć od razu - że będzie inaczej!?). Szukałam więc dalej. Organizowałam regularne spotkania Między Niewiastami u siebie w domu, w gronie bliskich mi kobiet, a także w parafii, gdzie przychodziła większa grupa uczestniczek i grupy nie miały stałego składu. Spotykałam się z kobietami na konferencjach i rekolekcjach, i przyglądałam się, zastanawiając się dalej: jakie MIĘDZY NIEWIASTAMI jest nam naprawdę potrzebne? Czy jest możliwe stworzenie czegoś uniwersalnego dla kobiet?

Były kolejne podejścia. Nie poddawałam się, chciałam - pewnie trochę ambitnie - dokończyć dzieła. Wykonałam ogrom pracy nad materiałami, nad nową odsłoną całego projektu. Spędziłam kilka dni nad stroną internetową, której jednak ostatecznie zdecydowałam się nie uruchamiać. Miałam pomysł nowej formy. Nie chciałam stracić tych bezcennych doświadczeń i obserwacji. Chciałam podzielić się tym dorobkiem i przypomnieć kobietom o wadze kobiecej przyjaźni. (Dlaczego o tym wciąż tak niewiele słyszę?). W międzyczasie powstał Kalendarz Kobiety 2017 z motywem przewodnim kobiet Nowego Testamentu. Spontanicznie - pojawiła się też myśl, by stworzyć grupę on-line dla kobiet w projekcie #jawJEGOoczach. A potem - w trochę szalony sposób - powstał NoTes Kobiety. Powstał on także i po to, by zapraszać kobiety do spotkań między niewiastami. I właśnie w tym momencie, w tym miejscu doszłam do wniosku: to jest TEN moment. Ten moment, by Wam powiedzieć: spotykajmy się niewiasty! umacniajmy się razem! dbajmy o przyjaźnie! Nie trzeba do tego wielkich podręczników, ani świetnie przetestowanych programów. Do tego potrzebne jesteśmy MY! Cieszmy się przyjaźnią, dbajmy o nie, rozkwitajmy RAZEM! Wiecie, jak umacniające są szczere, prawdziwe, głębokie kobiece relacje i jak umacniające są nasze słowa?

Dlaczego ten tydzień a nie jakiś inny? Bo w samym środku tego tygodnia - 31.05 - obchodzimy cudowne święto - spotkanie dwóch boskich kobiet - Maryi i Elżbiety! (Więcej o tym w środę.)

PS To jeszcze nie jest pewnie ostatnie słowo programu Między Niewiastami, ale dziś, mówię całkowicie szczerze, to nie ma żadnego znaczenia! ;-)

 

 

Co w tym tygodniu?

- na blogu teksty i pomoce (tak, tak! pomoce do spotkań!:-)

- transmisja na żywo na facebooku - Serce Kobiety- w piątek 2.06 w godzinach przedpołudniowych (będzie też rozwiązanie konkursu! :-) ) 

- KONKURS 

Pragnę zaprosić Was do dzielenia się Waszym byciem między niewiastami. Wszystkie refleksje i opowieści mile widziane! Stąd KONKURS. Zasady:

1. Umieść zdjęcie obrazujące wasze Między Niewiastami na swoim profilu na fb lub instagramie (zdjęcie musi być na profilu z możliwością zobaczenia dla innych). Zdjęcie ma w jakiś sposób ukazywać waszą przyjaźń - możecie być na zdjęciu, ale nie jest to konieczne. Kreatywność mile widziana!  

2. W opisie zdjęcia napisz coś więcej o tym zdjęciu i o waszej przyjaźni, co jest dla ciebie ważne w byciu między niewiastami? czego cię uczą te relacje? itp.  

3. W opisie użyj hashtagów: #miedzyniewiastami #sercekobiety #NoTesKobiety #tydzienmiedzyniewiastami i oznacz profil Serce Kobiety na Instagramie lub Facebooku - @sercekobiety

Zdjęcia można umieszczać cały czas... :-) Ale wśród zdjęć udostępnionych do 2.06 do godz. 9.00 - zostaną wyłonione zwyciężczynie, które otrzymają Zestaw Między Niewiastami - NoTesy Kobiety, długopisy i torby.  Rozwiązanie podczas transmisji na facebooku. 

 

 

 

Czytaj dalej...

A może to dobry czas na spotkanie z Nim w ich historii? Czyli mam coś dla Was!

Zielono mi! Kiedy spoglądam przez okno widzę drzewa. Kiedy przymykam oko na budynek naprzeciwko, czuję się jak w lesie albo w wielkim ogrodzie. Układam kwiaty na balkonie i kiedy tylko mam możliwość, tam właśnie spędzam czas. Ze Słowem, z mężem, z przyjaciółmi. Czasem z kawą ;-) Czasem z dziećmi (choć to akurat wymaga więcej gimnastyki...) W tej całej zieloności wokół myślę sobie o tle cudownej Księgi, którą rok temu inspirowaliśmy się podczas sesji zdjęciowych. O Tej małej-wielkiej Księdze, która wciąż jest do odkrywania dla wielu z nas. Tej tak bliskiej każdej kobiecie - mówiącej o pięknie i o miłości. Tej, którą studiowałam bacznie rok temu, by móc o niej coś więcej powiedzieć, a do której teraz wracam, by odkrywać na nowo, głębiej, więcej.

Więc w tym zielonym czasie, w tej pełni lata - owocowania i kwitnienia - chciałam Was zachęcić do sięgnięcia (po raz pierwszy albo po raz kolejny) do Pieśni nad Pieśniami.  Jeśli macie Kalendarz Kobiety 2016 - możecie posłużyć się zawartymi tam cytatami, inspiracjami i komentarzami. Jeśli natomiast nie macie... to zaraz możecie mieć! Przygotowałam dla Was 10 sztuk, które bardzo chętnie przekażę tym z Was, które szukają inspiracji. Kalendarz może być nie tylko terminarzem na drugą część roku, ale może stać się notesem z podróży przez Pieśń nad Pieśniami albo i więcej - z Waszej podróży u boku Oblubieńca. Zresztą - to wszystko zależy tylko od Was.

Jeśli więc chcecie takiego towarzysza, napiszcie w komentarzu w jednym zdaniu coś na temat lata, coś o obecnym czasie. Co najbardziej lubicie w tej porze roku? Co Was inspiruje? Jak odpoczywacie? Co daje Wam siłę? itd. Na Wasze komentarze czekam do 18.07.  

 

 

Czytaj dalej...

Słowa pokrzepienia dla każdej Mamy

Na rozstrzygnięcie konkursu z książką dla zdesperowanych mam przypadł wyjątkowy dzień. Po pierwsze, wspomnienie św. Moniki - matki św. Augustyna, która przez długie lata modliła się o nawrócenie syna (a także męża). I to z sukcesami! A po drugie, dla mnie to dzień tylko z dziećmi. Dzień naszej (nie)samotności. Pierwszy z kilku kolejnych, które nas czekają, więc jak nigdy czytanie słów pisanych przez inne mamy dało mi wiele radości i otuchy. Dziękuję!

Wszystkie wypowiedzi możecie przeczytać w komentarzach pod tekstem: Zdesperowana. Nadzieja dla mamy, która potrzebuje oddechu... A ja pomyślałam, że te słowa, które najbardziej mi dziś przypadły do serca, umieszczę w osobnym wpisie, właśnie tutaj. Dla Was, kochane Mamy. I dla Was moje drogie, które spotykacie zdesperowane Mamy czekające na dobre słowo. A także, zupełnie szczerze, umieszczam je i dla samej siebie.
 
Jest to również rozwiązanie konkursu... Do którego oprócz 3 książek dodałam jeszcze dwie torby Dzielnej Niewiasty! Dlatego nagrodzonych wypowiedzi będzie aż (i tylko) pięć.
 
Książki powędrują do: Ani, Hani i Izy, które nadesłały te zdania.
 
#1 Dzieci są nam dane po to, aby oszlifować kanty naszego charakteru.
 
Ciągle słyszę napomnienie: dzieci nie są twoje, nie są dla ciebie, ale przecież w tej perspektywie - tak, są. Dokładnie te dzieci. Szlifują moje kanty i moje niedoskonałości. A najpierw - czasem bardzo brutalnie pokazują mi moje największe słabości. Ale to ostatecznie ja muszę szlifować. Jeśli nie mam tej świadomości, mogę przegapić ten czas, te szanse, które zdarzają się każdego dnia. A więc kochane Mamy, szlifujmy!
 
 #2 Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali (słowa z 2 Listu do Koryntian).
 
Pamiętam o tym, ale w akcie desperacji chcę przecież sama wszystko nieść. To po pierwsze. A po drugie, w desperacji łatwo przestać słuchać. A z kim jak nie po pierwsze z Nim te chwile i te sprawy warto omawiać. Ale wtedy musi ucichnąć gwar i krzyk. Niekoniecznie ten dziecięcy, zawnętrzny. Przede wszystkim ten wewnątrz nas.
 
#3 Każda rzecz ma swój czas, na każdą sprawę pod niebem jest wyznaczona godzina. (Z księgi Koheleta).
 
Przypominanie sobie o tym czasie i o stosowności chwili w macierzyństwie - to jest bezcenne, a jakże bywa trudne i łatwe do zapomnienia. Ile rzeczy mogłybyśmy teraz zrobić, gdyby nie dzieci! Popadamy w takie pułapki i gubimy najcenniejsze momenty, najdrobniejsze radości, które nigdy nie wrócą. Nigdy takie same. Wydaje się, że dziecko będzie już zawsze bez końca budzić się w nocy, płakać z powodu bolącego brzuszka, wymagać wnoszenia po schodach, zabierać zabawki w piaskownicy czy mówić tylko nie. Ale to wszystko mija. 
 
Torby otrzymają: Asia i Kasia.
 
#4 Dzieci to inwestycja w miłość!

Niektórzy wierzą, że doczekają emerytury i że ZUS im wtedy ją wypłaci, inni liczą na dzieci;-) Ale nie, nie o takiej inwestycji przecież mowa. To o wiele większa i ważniejsza sprawa. To mnożenie miłości, to dzielenie się nią, to skupienie uwagi na tym, co nie przemija i co jest największe. Dzięki za to przypomnienie, kiedy świat mówi o inwestowaniu w złoto, a akcje, w siebie, w swoje wykształcenie i w to wszystko, co tylko dla nas korzystne. Dzieci są przecież naszym wielkim darem dla świata. 
 
#5 Mamuś, jesteś naprawdę piękna. Kocham Cię najbardziej na świecie.

No właśnie... Czasem to samo dziecko, a nie Bóg, mąż czy przyjaciółka wypowiada słowa pokrzepienia. Najpierw to jest uśmiech, wyciągnięte rączki do góry. Później całuski i przytulenia (niestety czasem bardziej wyuczone czy przymuszone ;-) W końcu po jakimś dłuższym czasie i słowa. Te uskrzydlające, ale i trudne. Bo mamo, nie lubię cię, to chyba klasyka gatunku. Mnie się marzą oświadczyny moich kawalerów (w stosunku do mnie, rzecz jasna), choć muszę się bardzo postarać jeszcze, by chcieli mieć taką żonę;-) A oni przecież wszystko już bacznie obserwują! ;-)
 
Czytaj dalej...

Nowa Ty! Magazyn piękna wewnętrznego

Magazyn piękna wewnętrznego. Co może kryć się pod tą tajemniczą nazwą? Jeśli mowa o prawdziwym pięknie i prawdziwym wnętrzu, to... może Słowo samego Boga? Macie taki magazyn w domu? Pod ręką? W torebce? Na komodzie przy łóżku? Gdzieś tam obok? Pewnie tak! Ale czy czasem nie łatwiej przychodzi nam chwycić po porady z sieci czy z nowej gazety (którą kupiłyśmy tylko dla filmu) niż z tego pisma Najlepszego Wydawcy?

Magazyn? Oczywiście nie tak dosłownie. Tej Księdze należy się najwyższy szacunek i nie jest ona magazynem, który wydaje się co miesiąc, szukając chwytnych tematów, twarzy celebrytów i sezonowych zdjęć. Klasyczne wydanie Pisma Świętego ma twardą okładkę, białe kartki i czarne, drobne litery. Uwielbiam to. Mogę wtedy zakreślać ołówkiem i przyklejać karteczki, zaznaczać najważniejsze strony i tworzyć swoisty dialog i zostawiać ślady naszej drogi. To mi pasuje. Ale lubię też wszystkie inne pomysły na to, by Słowo Boże nam przybliżyć. Polubiłam nawet aplikację na telefon komórkowy. Na Dzień Matki dostałam Busy Mom's Bible (tak, oczywiście pomysłodawcą prezentu był nie mój pięciomiesięczny Iruś, ale jego tata), która nie tylko pozwala czytać Pismo po angielsku, ale także inspiruje tematami i pytaniami pomocniczymi. A przy tym ma piękną, różową okładkę! 

 
A teraz mam obok siebie jeszcze inny wariant, który już bardziej przypomina swoją okładką i wnętrzem magazyn. Nowa TY! Magazyn piękna wewnętrznego - to stworzone specjalne dla młodych kobiet wydanie Nowego Testamentu, a więc pięknie złożone, opatrzone zdjęciami i podkreślaniami ważnych słów oraz wyjaśnieniami kwestii wiary. Jest tu też wiele inspiracji do rozwoju, pogłębienia wiary i modlitwy. Są tu na przykład testy w stylu: czy Twój Mężczyzna jest mężczyzną według Bożego Serca albo czy lubisz swoje ciało.  Są informacje o kobietach w Biblii, wersety Pisma, które warto zapamiętać oraz pytania i odpowiedzi na ważne dla młodych osób tematy związane z budowaniem relacji w rodzinie, szkole czy w relacji z chłopakiem. Nowa Ty jest ułożona trochę jak kalendarz, więc może posłużyć za całoroczny plan studiowania Pisma Świętego i studiowania... samej siebie! 
 
Myślę, że przede wszystkim trafi do dziewcząt ze szkół gimnazjalnych i średnich, ale muszę przyznać... że i mnie ogromnie inspiruje. Gdzieś w nas, nawet w tych, które już dawno skończyłyśmy nasze nastoletnie czasy, jest przecież i ta młoda dziewczyna szukająca samej siebie i zadająca mnóstwo pytań o te najważniejsze w życiu sprawy. I lubiąca takie kolorowe, zachęcające do lektury wydania, prawda?
 
 
* * *
Jest to wspaniały pomysł na prezent. A jeśli mowa o prezentach, to...
dzięki uprzejmości Wydawcy (wyd. Vocatio) mam trzy egzemplarze do rozdania. 
 
KONKURS!
 
Ponieważ już jutro Uroczystość Wszystkich Świętych, to zachęcam do dzielenia się swoimi ulubionymi świętymi (kobietami i mężczyznami). Kto i dlaczego jest Twoim duchowym patronem/patronką?
 
Na Wasze odpowiedzi czekam do 7.11.
 
* * *
Dziękuję za wszystkie komentarze i Wasze dzielenie się relacjami ze świętymi :-)
Wybór, jak zawsze trudny i bardzo subiektywny.
 
Magazyn powędruje do...
Moniki - w podziękowaniu za przypomnienie św. Moniki jako wspaniałej patronki matek, zwłaszcza gdy przychodzą trudne chwile  
Magdaleny - za piękną historię odnajdywania św. Jadwigi. To fakt, z jej kanonizacją trochę się zeszło, bo jednak nie była męczennicą, nie pokutowała jakoś specjalnie, wymykała się średniowiecznemu wzorcowi świętej, a przecież była wspaniałą, pobożną królową (a właściwie królem - pamiętacie to z lekcji historii?:-)
Pauliny - w podziękowaniu za historię własną, w którą tak dobrze wplotła się historia św. Aleksandry (chyba jednak słabo znanej) św. Aleksandry i 
 
 
 
 
 
 
 
 
Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS