Nie lękaj się, Ja jestem z tobą! (Iz 41, 10)

Katarzyna Marcinkowska

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

URL strony:

Włącz się w tworzenie Kalendarza Kobiety 2018!

Powstaje nowy Kalendarz Kobiety...  Kalendarz na 2018 rok. Motywem przewodnim Kalendarza Kobiety 2017 były kobiety Nowego Testamentu. W kolejnym roku towarzyszyć nam będą kobiety Starego Testamentu.  W związku z tym pragnę zaprosić Was - już po raz czwarty - do włączenia się w tworzenie tego wydawnictwa. Zapraszam Was do dzielenia się refleksjami na temat kobiet Starego Testamentu (najlepiej jednej wybranej). Czego uczy Was jej historia? W jaki sposób ta postać jest Wam bliska? Wybrane wypowiedzi zostaną opublikowane w Kalendarzu. 

Na Wasze wypowiedzi czekam do 18.06.2017. Wypowiedź powinna zmieścić się w 5 zdaniach. Wysyłajcie ją na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Autorki opublikowanych odpowiedzi otrzymają egzemplarz Kalendarza Kobiety na 2018 rok (po jego premierze - w październiku 2017).

uBogacONA: WEEKENDOWE REKOLEKCJE DLA KOBIET

Zaplanowałyście już swoje wakacje? Jeśli jeszcze szukacie czegoś dla siebie, to mam dla Was propozycję.

W marcu odbyły się pierwsze, organizowane przez Serce Kobiety oraz Siostry Niepokalanki, rekolekcje dla kobiet w Szymanowie pod hasłem Boskie spojrzenie. Czas na kolejny krok :-) 

Weekendowe rekolekcje dla kobiet pod hasłem uBOGAcONA odbędą się w dniach 11-13.08.2017 w Szymanowie - w Klasztorze Sióstr Niepokalanek. Rozpoczynamy w piątek o godz. 18, kończymy obiadem w niedzielę o godz. 13.

Będziemy mówić o naszym BOGActwie. Odkrywać nasze zasoby, uczyć się wdzięczności i patrzenia na to, co zostało nam dane. Będziemy dziękować. Oczywiście, nie zabraknie też miejsca na rozważania o darze kobiecości i o ŁASCE. Jeśli czujesz, że te tematy są bliskie Twojemu sercu, serdecznie zapraszamy!  

Prowadzący rekolekcje: s. Maria Donata, Katarzyna Marcinkowska oraz kapłani. 

Koszt rekolekcji: 250 zł (w tym: nocleg i wyżywienie)

Po zapisaniu się należy wpłacić zaliczkę w wysokości 50 zł (zaliczka jest zwrotna wtedy, gdy informacja zostanie przekazana z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem i z miejsca skorzysta osoba z listy rezerwowej lub zaproponowana przez osobę zwalniającą miejsce) 

Pytania i zapisy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. (po przesłaniu maila będziemy prosić o wypełnienie formularza)

Między nami blogerkami... o byciu między niewiastami

Z okazji Tygodnia Między Niewiastami - tygodnia świętowania kobiecych przyjaźni - zaprosiłam kilka znanych mi (w większości także offline!) kobiet, by podzieliły się z nami refleksją o tym, co dla nich znaczy bycie między niewiastami oraz jakie są ich sposoby na pielęgnowanie przyjaźni. Zachęcam do przeczytania ich wypowiedzi, a także zajrzenia na strony projektów, blogów i działań prowadzonych przez dziewczyny (z pewnością i tam znajdziecie inspiracje do budowania kobiecych relacji i spotkań między niewiastami!).    

Damska przyjaźń ewoluuje  

Przyjaźń i relacje między niewiastami są bardzo ważne dla naszej kobiecości. Potrzebujemy obecności innych pań i dziewcząt. Od tych starszych uczymy się, czerpiemy życiowe mądrości i pomysły na siebie. Te młodsze przypominają nam o spontanicznej radości, dziecięcej szczerości i wdzięczności. Jestem słaba w pielęgnacji przyjaźni, przyznaję. Mam sobie wiele do zarzucenia. Wokół mnie jest bardzo dużo kobiet, które kocham, a dla których nie znajduję odpowiedniej ilości czasu. Teraz, gdy nie widujemy się często, staram się po prostu być w 100% z nimi, gdy się spotykamy. Damska przyjaźń ewoluuje. Od zabawy lalkami, przez wiszenie na telefonie wieczorami, piżamowe imprezy i relacje z pierwszych randek, po spotkania przy kawie między wykładami, świadkowanie na ślubie, bycie matką chrzestną, rzadsze telefony i spotkania, ale oparte na latach wspólnych wspomnień i przeżyć. Tak, mam przyjaciółki jeszcze z przedszkola. :) W kontekście relacji między niewiastami nasuwa mi się jeszcze myśl, że te niewiasty to nie tylko nasze przyjaciółki i koleżanki spotkane gdzieś w szkole czy w pracy. To także nasze mamy, córki, babcie, ciocie, kuzynki, bratowe, szwagierki i teściowe. Relacje z nimi są inne, ale też potrzebne w kontekście naszej kobiecości i wartościowego życia.

Ewa Olborska | mocem

Ewa Olborska między niewiastami  



Przyjaciółka na wzór Maryi

Kiedy czytam ewangeliczną historię, o tym jak młoda Maryja wybiera się w nie do końca bezpieczną, a na pewno wymagającą i trudną podróż do swojej przyjaciółki Elżbiety, w moim sercu rodzi się tylko jedno pragnienie: stawać się przyjaciółką dla innych kobiet na wzór Maryi. Dlaczego? Ponieważ taka przyjaźń wymaga odwagi i przekraczania własnych granic. Wie, czym jest biblijna miłość, bo jest: łaskawa – z troską i uwagą wysłuchuje każdego naszego zmartwienia, wątpliwości, czy obawy; cierpliwa – nieustannie czeka, nawet wtedy, kiedy my o niej zapominamy, zawsze znajdzie dla nas czas; nie zazdrości – nie porównuje się, nie zastanawia się, czy jest gorsza, nie czuje się lepsza; współweseli się z prawdą – łagodnie upomni, kiedy wymaga tego sytuacja, zwróci uwagę na zło, po które sięgamy; nie pamięta złego – nie wypomina porażek i błędów; nie unosi się gniewem – wybacza (nie raz). Przede wszystkim jednak najważniejszą cechą przyjaźni na wzór Maryi jest obecność bez względu na zmęczenie, codzienne trudności i brak czasu. Ta przyjaźń rozumie, nie stawia zbędnych pytań i ponad wszystko kocha człowieka, bo kocha też Boga.   

Ilona Chodowicz Całkiem Inna - kobieta w blasku Stwórcy

Ilona Chodowicz



Po kobiecemu dodajemy sobie sił

Przyjaźń to dla mnie dłuższa, głębsza relacja. Wyrosłam już z tego, że muszę rozmawiać z przyjaciółką zawsze i o wszystkim. Bywa tak, że z niektórymi widuję się czy nawet słyszę bardzo rzadko. Ale noszę je w sercu, wiem, że przy kolejnym spotkaniu będziemy się rozumieć tak dobrze, jakbyśmy widziały się wczoraj. Teraz traktuję przyjaźń inaczej – staram się być dla, pokazać kawałek siebie, dzielić się – już nie wszystkim, ale tym, co jest dla mnie w danym momencie ważne, co przynosi radość lub chwile zastanowienia. Przyjaciółki są moją inspiracją, każda z nich jest zupełnie inna, ale wszystkie łączy duża motywacja, chęć do działania, dążenie do tego, by marzenia stawały się rzeczywistością. To podejście jest mi bardzo bliskie, dlatego w gorszych momentach patrzę na nie i dzięki nim, przypominam sobie, że się da. Że one też miewają swoje chwile niemocy, ale wspólnie, po kobiecemu dodajemy sobie sił. Często bez rozmawiania o tym, po prostu dzięki byciu, uśmiechowi, czy wspólnej kawie przy cieście skubanym przy okazji przez dzieci.

Klaudia Leszczyńska | Kucharenka

Klaudia Leszczyńska



Przyjaźnie z kobietami dają mi poczucie ugruntowania i możliwość śmiałego dzielenia się swoimi wrażliwościami

Bycie między kobietami to dla mnie przede wszystkim doświadczenie i poszukiwanie rdzennej siły i prawdy życia. Kobiety w mojej rodzinie, szczególnie od strony mamy, mają niezwykłe historie. Cechuje je hart ducha, miłość połączona z odwagą i nieugiętość w walce o drugiego człowieka i samą siebie. Mówię o tym, ponieważ za taką kobiecością i takimi relacjami z kobietami tęsknię najbardziej – przy kobietach doświadczam, jak mocne i prawdziwe może być życie, począwszy od wielkich gestów po proste, codzienne dawanie i przyjmowanie. W kobiecie najpiękniejsza wydaje mi się bliskość, możliwość śmiałego dostępu do bycia kochanym i przyjętym. Spodobał mi się ostatnio cytat Matthewa Arnoldsa: „Jeśli kiedykolwiek przyjdzie taki czas, że kobiety z całego świata zbiorą się ze szczerej i prostej chęci niesienia pomocy ludzkości, będzie to taka siła jakiej świat jeszcze nie widział”. Wierzę w ten kierunek. Osobiście, przyjaźnie z kobietami dają mi poczucie ugruntowania i możliwość śmiałego dzielenia się swoimi wrażliwościami.

Magda Frączek, autorka piosenek | Magda Frączek

 



Dopełniam swoją kobiecość nowymi barwami

Kobiecość kształtuje się w oparciu o męskość, jednak to spotkania z kobietami otwierają mi oczy na wiele aspektów kobiecości. Widzę, że od każdej „mojej niewiasty-przyjaciółki” czerpię coś innego. Dzięki temu dopełniam swoją kobiecość nowymi barwami i wdziękiem, jaki one już odkryły i mi samej pomagają go odkryć. Bycie między niewiastami to dla mnie branie od siebie i ubogacanie się wzajemnie. Kobiece relacje i przyjaźnie pielęgnuję na trzech płaszczyznach. Pierwszym jest modlitwa za te kobiety, które są dla mnie ważne. Mam je w sercu, więc jednocześnie są w mojej modlitwie. Myślę wtedy o ich pragnieniach, potrzebach, wstawiam się nimi, ale też za nie dziękuję. Ta część zbliża MNIE do nich. One może nawet nie muszą o mojej modlitwie wiedzieć, ale ona kształtuje moja postawę w stosunku do nich. Drugim etapem jest nasz kontakt codzienny. Nie mam tych bliskich mi kobiet niedaleko, w jednej miejscowości, więc korzystam z smsów, telefonu, maila, Skype. Wysyłam im często cytaty, fragmenty książek, które mnie zainspirowały, zdjęcia, luźne myśli. Wymieniamy się tym, co widzimy wokół siebie, by poczuć się choć trochę bliżej siebie. Trzeci etap to spotkania. Nie są one tak częste, jakbym tego chciała, ale za to są na wskroś delikatne, dobre. Mają swój urok którego z innymi powtórzyć się nie da. Jest w nich urok patrzenia w niebo i pokazywania sobie najpiękniejszych gwiazd.  

Marlena Bessman-Paliwoda | Małżeństwo - Mamy się dobrze

Marlena Bessman-Paliwoda



Wzajemne inspirowanie się do tego, by żyć jeszcze pełniej i jeszcze piękniej 

Bycie Między Niewiastami to dla mnie ogromne błogosławieństwo i przywilej. To ta sfera życia, w której moje serce, w pełnej wolności, może wzrastać i odpoczywać obok przepięknych serc moich przyjaciółek. Bycie Między Niewiastami to ciągłe, wzajemne inspirowanie się do tego, by żyć jeszcze pełniej i jeszcze piękniej. To delikatna obecność bez oceniania, lecz z pełną akceptacją i wsparciem. To duchowa troska i zjednoczenie podczas modlitwy. To dar od Tego, który pragnie naszego kobiecego piękna, dzięki któremu możemy się wciąż uBOGAcać swoją obecnością. I jestem Mu niesamowicie wdzięczna, że otacza mnie grono tak Pięknych Kobiet, bliskich memu sercu. Kobiet, które są narzeczonymi, żonami, mamami. Które uczą mnie jak wierzyć, kochać, śmiać się i płakać. I mimo natłoku codziennych obowiązków żony i mamy, pragnę dbać i pielęgnować tę sferę przyjaźni. Krótka wiadomość, spacer po parku, napisany list czy zwyczajne przypominanie sobie o tym, że jesteśmy dla siebie wzajemnie, zawsze. To skarb.

Marta Cyroń | DOMiOWO

Marta Cyroń


 

 

Przeczytaj także:

O tym, skąd wziął się pomysł na Tydzień Między Niewiastami

O spotkaniu dwóch, pięknych biblijnych przyjaciółek

O nie(d)ocenionych kobiecych przyjaźniach

O pomysłach na wspólne, twórcze spędzanie czasu

Najpiękniejsze Między Niewiastami

„Wspaniałym środkiem, aby cieszyć się Bogiem, jest przyjaźń z Jego przyjaciółmi.” (św. Teresa z Avila)

Jak wygląda prawdziwe spotkanie „między niewiastami”? Bardzo często, gdy o nim myślę, przypominam sobie opisane w Ewangelii św. Łukasza spotkanie Maryi i Elżbiety. Spotkanie dwóch pięknych, pobożnych kobiet, które wiele dzieli, ale jeszcze więcej łączy. Spotkanie pełne serdeczności, uścisków, dobrych słów, modlitwy, uwielbienia i zapewne – choć niewiele mówią nam o tym Ewangelie – rozmów na ważne dla nich tematy. Dzielenie się tym, co czują i tym, o czym myślą, tym, co je boli i tym, o czym marzą. Dzielenie się tym, co niecodzienne i tym, co powszednie, takie zwyczajne. Wspólne odkrywanie stanu błogosławionego. Niecodzienne spotkanie w codzienności, przeniknięte miłością do Boga. Spotkanie dwóch kobiet, które wcale nie muszą być razem, które wcale nie ślubowały sobie tej wierności, a jednak wybrały tę przyjaźń i ten czas umocnienia.  

Zachęcam Was dziś gorąco - w dniu Święta Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny - do rozważania tego fragmentu: Łk 39-56. A ja pragnę podzielić się tym, czego o przyjaźni uczy mnie spotkanie Maryi i Elżbiety.

Jakie są ważne elementy pięknego spotkania między niewiastami? 

wyjść od siebie

Maryja, gdy słyszy wieść o stanie błogosławionym swojej krewnej, wychodzi z domu. Wychodzi, jak to dziś zwykło się mówić, ze swojej strefy komfortu. Nie skupia się jedynie na tym, co przydarzyło się Jej. Myśli o Elżbiecie. Wychodzi z miejsca, które jest Jej znane, zostawia swoje sprawy, swoje plany, by iść do krewnej. By jej pomóc. Ale nie tylko. Idzie też dla siebie - by zaczerpnąć siły. By się ubogacić. Maryja podejmuje ogromny wysiłek, i trud, a nawet ryzyko. Tak, przyjaźń to także wysiłek!

A ja? Czy potrafiłabym tak szybko zmienić swoje plany? Czy tak po prostu zostawiłabym swój dom na trzy miesiące i pobiegła do kobiety, która mnie potrzebuje?

iść z pośpiechem

Maryja działa pospiesznie. Nie musi to wcale oznaczać, że działa chaotycznie czy nerwowo. Nawet niekoniecznie chodzi tu o czasowy pośpiech. Chodzi o coś więcej - o gorliwość, energię, zapał, zaangażowanie. Ona chce iść do Elżbiety! Ona tego pragnie, nie może się już doczekać, nie ma ani chwili do stracenia (zwłaszcza, że droga przed nią całkiem długa!). Nie rozważa za długo, nie kombinuje, nie myśli, czy wypada, czy to się opłaca. Po prostu idzie!

A ja? Czy z podobnym zaangażowaniem potrafię wybiec do przyjaciółki w potrzebie?  

przybyć do niej  

Maryja wchodzi do domu krewnej i pozdrawia ją. Jest u niej. Wchodzi na jej terytorium, by dzielić z nią najważniejsze, niezrozumiałe przez innych wydarzenia i doświadczenia. Tutaj już całkowicie jest dla Elżbiety, u niej.

A ja? Czy potrafię być u kogoś? Czy mam odwagę wejść pod czyjś dach, odrywając się choć na chwilę od tego, co jest moje? 

afirmować, przyjmować i widzieć więcej

Elżbieta z radością wita Maryję. Czym zasłużyła sobie na ten zaszczyt, że Matka jej Pana przyszła do niej? Ona widzi więcej! Od razu! Elżbieta z pokorą i wielką otwartością przyjmuje Maryję – młodszą krewną, dobrze jej znaną dziewczynę, jako matkę samego Pana! Oczami wiary zobaczyła nie tę samą Maryję, którą znała od lat. Ujrzała w niej kobietę prawdziwie wybraną przez Pana! Elżbieta przyjmuje ją w swoim domu, nie tylko zgadzając się na przekroczenie granic jej mieszkania. Pozwala Maryi być uczestniczką jej codzienności i zmagań. Przyjmuje ją. Elżbieta daje jej także dostęp do swojego serca - do tego najważniejszego terytorium. 

dzielić codzienność

Trzy wspólne miesiące to naprawdę długi czas. Na pewno nie obce były im różne emocje, także zmęczenie. Co mogły robić? Jak wyglądały ich poranki i wieczory? Też jesteście ciekawe? ;-) Urzekł mnie obraz Roberta Anninga Bella, zobaczcie poniżej. Uchwycona ich wspólna chwila. Najpierw zachwyciłam się tą estetyką, a za chwilę pomyślałam, że jakoś tak jest bez emocji. Gdzie te radosne okrzyki, powitania i magnificat? Tutaj jest cisza, milczenie, zamyślenie. Ale przecież to tylko ułamek tego, co działo się w domu Elżbiety. Może przed chwilą śmiały się, może właśnie odpoczywają po całym dniu pracy? Elżbieta czyta (modli się?), Maryja szyje (może coś do niemowlęcej wyprawki?). Jest im dobrze, bezpiecznie. Jest tak cudownie spokojnie i zwyczajnie. I nawet anioł, spoglądający przez okno, wydaje się taki zwyczajny.

Robert Anning Bell Mary In the House Of Elizabeth
Robert Anning Bell Mary In the House Of Elizabeth

 

 

Subskrybuj to źródło RSS