Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5, 22 - 23)

Katarzyna Marcinkowska

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

URL strony:

O kobiecie z dzbanem oliwy i o tym, że Bóg wie ile potrzebuję!

Historia kobiety z dzbanem oliwy to zaledwie kilka wersetów w 2 Księdze Królewskiej (2 Krl 4, 1-7), ale jest na tyle piękna, że zapragnęłam uczynić ją historią miesiąca (dokładnie czerwca!) w Kalendarzu Kobiety 2018. Poruszyła mnie kiedyś do głębi i nadal jest wielką inspiracją. Gdybym mogła nadać imię tej bohaterce, nazwałabym ją... uBOGAcONA. Naprawdę na nie zasługuje w pełni! A że możemy bardzo owocnie rozważać jej historię wraz z dwiema innymi opowieściami (bardzo kobiecymi!) z tych Ksiąg, to uczyniło ją jeszcze piękniejszą i bogatszą! 

Spotykamy ją w naprawdę rozpaczliwej sytuacji. Nie ma już nic. Straciła wszystko, to znaczy przede wszystkim - wszystkich. Straciła męża, a za chwilę straci także swoich synów. Nie tak, jak matka traci synów, którzy wiążą się ze swoimi żonami. Ale w sposób najokrutniejszy - jej dzieci staną się zapłatą za długi, staną się niewolnikami. Ona zostanie sama, bez męskiego wsparcia. Ale i oni zostaną jakby sami. Nie ma żadnego sposobu, by temu zapobiec. Jeszcze są przy niej, ale wie, że już jakby ich nie ma. Czy można jeszcze coś zmienić? Byłaby gotowa na wszystko. Więc podejmuje próbę, wołając do proroka Elizeusza. Powołuje się na wiarę swojego męża - ucznia proroków. 

Elizeusz poproszony o pomoc nie pyta o jej wiarę, nie wznosi modlitw do Pana, ale... zapytuje o jej zasoby. „Wskaż mi, co posiadasz w mieszkaniu” (2 Krl 4, 2) Chce ustalić nie to, co może dać Bóg, nie to, jak wierny Bogu był jej mąż, nie to, co on ma w zanadrzu, ale to, co ona ma. Jakiż paradoks! Przecież ona jest bardzo uboga, przecież - gdyby coś miała - nikt nie odebrałby jej synów! Co ona ma? Widzi, że nic. Nie dostrzega, że to jest prawie nic.  

Prorok jakby mówi do niej (ale może i do nas dzisiaj?) - skoro widzisz te braki, widzisz swoją beznadziejną sytuację, płaczesz, krzyczysz i wołasz o ratunek w swojej biedzie, to teraz zobacz, co jest po Twojej stronie. Rozejrzyj się po swoim mieszkaniu. Po swoim wnętrzu. Co tam jest? Nie: czego tam nie ma. Ale co tam możesz znaleźć? Nic. To pewne. Ale zaraz, zaraz. Jest jeszcze dzban oliwy… Więc jeśli ona się dobrze rozejrzy, to dostrzeże i to. To, co ma. To bardzo niewiele. W porównaniu z ceną jej dzieci, ona - ta oliwa - jest bezwartościowa. Ale można coś z tym zrobić!

Elizeusz daje jej dokładne instrukcje. Ma pożyczyć naczynia od sąsiadów. Każe jej wyjść od siebie, poprosić o pomoc, zaangażować innych. I uczynić to z rozmachem! Tłumaczenie z Edycji św. Pawła mówi, że ma pożyczać i to niemało”. Tłumaczenie z Biblii Tysiąclecia brzmi ciekawiej: tylko nie żądaj zbyt mało” (2 Krl 4, 3).  Ma się nie ograniczać, ma przyjmować dary, ma prosić o dużo. Dużo pustych naczyń pożyczonych, a więc przyniesionych na chwilę, nie wydaje się szczytem marzeń czy oznaką bogactwa. Jest to też wbrew jej potrzebom, a dziś całkiem wbrew idei minimalizmu. Ale ona nie docieka, nie kalkuluje, tylko wykonuje polecenia. Bo czasu też nie ma. Ma pozwolić, by inni dzielili się z nią. By była obdarowywana. Daje też wszystkim sąsiadom znać o tym, co się dzieje, choć sama tego nie wie. Ale nie ma nic do stracenia, skoro zaraz może utracić wszystko. Synowie donoszą kolejne dzbany, a ona przelewa oliwę, która wciąż w cudowny sposób płynie... Wyobrażam sobie, jak jej dom zapełnia się naczyniami, jak powoli zaczyna brakować miejsca, by swobodnie się przemieszczać. Aż w końcu kończą się naczynia. Ona jest gotowa je dalej ustawiać - myśli maksymalistycznie, a może tak skupia się na zadaniu, że nawet ich nie liczy, tylko przelewa - ale tych już nie ma, jak donoszą jej dzieci. I wtedy oliwa także się kończy. Dokładnie w tym momencie, gdy braknie miejsca. I naczyń. W tej chwili, gdy wszystko już wystarcza. Pan wie, ile ona potrzebuje. Wie, kiedy potrzebuje. 

 „Idź, sprzedaj oliwę, zwróć twój dług , z reszty zaś żyjcie ty i twoi synowie" (w. 7)

Nie prosiła o środki do życia, prosiła, by jej synowie byli z nią. Nie widziała jeszcze tej potrzeby, ale Bóg przewidział. Dosłownie wszystko.  

Uwielbiam tę historię o kobiecie, która zaraz ma stracić wszystko, choć już jest bardzo uboga! W odpowiedzi otrzymuje więcej niż mogła sobie wymarzyć. Ale do tego WIĘCEJ prowadzi droga. Bóg czyni cud, najpierw zwracając jej oczy na to, co ma. Nawet jeśli to tyle co nic. A potem angażuje ją i innych w to działanie. Wypełnia puste naczynia. Wypełnia jej serce. 

A czy moje widzenie braku nie zasłania mi oczu na to, co mam?  Czy jestem wdzięczna za to, co mam?  Czy wiem, jak z tego korzystać? Co robię, by to niewiele stało się większe? Z jakiej małej miarki we mnie Bóg może uczynić cuda? Z małej wiary, ufności, wiedzy?... Czy jestem gotowa przynosić puste dzbany mojego serca, by On pomagał mi je napełniać? Czy jestem gotowa wykonać przy tym pracę?...

Zapraszam Was serdecznie do rozważania tej historii w czerwcu i nie tylko!...

***

W Księgach Królewskich czytamy także o dwóch innych kobietach, których historie są dość podobne do tej o kobiecie z dzbanem oliwy. Też opowiadają o cudach. Też mówią o biedzie i bogactwie. O hojności Boga, ale też człowieka. O matczynych sercach i o Bogu, który widzi potrzeby, których my same nawet nie dostrzegamy. Jest to wdowa z Sarepty (1 Krl 17, 8-24) i Szunemitka (2 Krl 4, 8-37). One wszystkie pojawiły się w programie formacyjnym uBOGAcONA między niewiastami Starego Testamentu - możecie je więc odnaleźć w notesie.

A w drugiej połowie czerwca 2018 facebook live, podczas którego będziemy czytać te historie! (Live na grupie dla użytkowniczek Kalendarza Kobiety 2018 lub programu formacyjnego z kobietami Starego Testamentu). Szczegóły będą podane na grupie

Rozkwitam między niewiastami! + karta pracy do pobrania

Bliska memu sercu Magda porównała kiedyś swoje przyjaciółki do muszelek znalezionych na plaży - każda inna, każda wyjątkowa. To prawda! Każda inna - kobieta, a także i relacja. Ja dziś patrzę na kwiaty w podobny sposób - wiele je łączy, ale są jednak inne. Każdy z nich jest piękny i pokazuje mi coś innego o kwiatach. Budzi we mnie inne odcienie uczuć (tak, zachwyt też jest stopniowalny), inne skojarzenia. Dziś szczególnie patrzę na moje kwiaty balkonowe. Pierwszy raz mam ich całkiem dużo! Wprost nie mogę uwierzyć, że tyle lat ich nie było! Miałam zawsze miliony usprawiedliwień, a niektóre argumenty były całkiem dobre. Na tyle dobre, że mnie przekonywały. A to czas, a to pieniądze, a to praca przy nich, a to pytanie o sens - czyli po co mi w ogóle te doniczki z kwiatami, a gdy w końcu okazało się, że moje mieszkanie ma najpiękniejszy balkon świata (oczywiście mówię to z przymrużeniem oka, ale w jego urokliwości jest dużo prawdy), to nie mówiłam: ale cię ukwiecę!, tylko: za dużo u ciebie słońca, nic tu nie urośnie!... (Tak, złemu ogrodnikowi przeszkadza nawet... słońce.)

Pamiętam, jak moja mama co roku na wiosnę kupowała pelargonie (i nadal to robi!), a potem sumiennie o nie dbała - podlewając, pielęgnując, pilnując przed wiatrem itd. Owszem, cieszyły oko, zwracały uwagę, ale przyznaję, że kiedyś nie rozumiałam jej zachwytu nad tymi kwiatami. Tym bardziej, że potrzebowały ogromu starań, a nie dawały obietnicy na dłuższy czas relacji z nimi. Dziś widzę w tym piękny obraz wielu relacji między kobietami. Tych, które dane są nam na jakiś etap naszej drogi. Też wymagają pielęgnacji, zaangażowania, czasu. O, i to jak dużo! Umacniają nas, uczą czegoś, a czasem zmieniają całkowicie nasze życie. Choć są tylko na jakiś czas. Takie są relacje - mają wpływ. Nie zostawiają nas takimi samymi... Ja sama zostałam obdarzona wieloma takimi relacjami. Takimi, które trwały kilka miesięcy czy kilka lat - zmieniały się czy traciły na intensywności. Wiele dróg się rozeszło, a ja kiedyś widziałam tylko to - ten koniec. Widziałam go jako porażkę, potwierdzenie tego, że nie umiem dbać o relację, że nie jestem warta czyjegoś czasu, itd. Czasem nawet podejmowałam próby ratunkowe, ale zazwyczaj okazywało się, że to nie działa. Nie tak jak ja bym chciała. (Co wcale mnie nie dziwi ;-) ) Dziś widzę te relacje jako dary. A ta perspektywa budzi we mnie ogromną wdzięczność - wobec tych niewiast, a przede wszystkim wobec Boga - że połączył nasze drogi! Nie obrażam się już na innych, ani na siebie - że niektóre relacje się zmieniają, urywają czy kończą. Tak jak nie obrażam się na pelargonie, że są ze mną jakiś czas. (Dziś wiem, że można też próbować je przezimować, ale pozostańmy przy nich jako pewnym obrazie ;-) ) Oczywiście uznanie tego końca wymaga rozeznania. Czy to wyciszenie wynika z tego, że nasza droga się zmienia, że teraz powstaje miejsce na nowe relacje i inne dary, czy jest to po prostu kwestia mojego/czyjegoś zaniedbania?... Im bardziej rozważam temat kobiecych relacji (a w ostatnich tygodniach miałam ku temu wiele okazji w związku ze spotkaniem w Niepokalanowie!), tym bardziej dostrzegam, że to są te przestrzenie naszego życia, w których potrzebujemy dużo Bożego światła! Jego spojrzenia! Jego wsparcia, Jego prowadzenia - oddawania Jemu naszych kroków w tych relacjach. Naszych pragnień, trosk, naszych dróg! naszego rozkwitania!

Gdybyśmy zrobiły więcej miejsca Jemu - tutaj między nami niewiastami - może mocniej doświadczyłybyśmy tego, co znaczy uBOGAcONE? Tego, ile możemy, gdy połączymy siły, okażemy sobie wsparcie i obierzemy wspólny cel: Niebo?... (Jeśli zastanawiacie się, czy to jest możliwe, koniecznie sięgnijcie go Księgi Rut i do najpiękniejszego między niewiastami)

Jest oczywiście znacząca różnica między kwiatami a relacjami. Kiedy sadzę petunie, mam świadomość, jak (nie)długo będą ze mną. To nie umniejsza mojej radości ani sensu tej naszej małej ludzko-kwiatowej relacji. Już wiem, że warto to robić. Zaczynam rozumieć moją mamę. Kiedy jednak wchodzę w relacje z inną kobietą - nie wiem jeszcze, jak ta relacja będzie się rozwijać, jak długo będziemy szły razem, ile będziemy mieć wspólnych doświadczeń, jak wpłyniemy na siebie. Kiedy myślę o własnej drodze między niewiastami, widzę, ile tu było niespodzianek! Wiem, że sporo zależy ode mnie i od niej, ale też nie wszystko jest po naszej stronie. Wiem, że i tu - dokładnie w tym miejscu - jest Ogrodnik, który wie lepiej. A mnie mówi: Ja czuwam. Rób swoje, ja będę robił swoje. 

Są oczywiście i relacje, które trwają latami, a nawet całe życie... One też się zmieniają, ale są wciąż żywe. Jak wieloletnie kwiaty! 

Życzę Wam z serca, byście były obdarzone wieloma relacjami z kobietami!

I byście miały siłę i motywację dbać o nie jak o te kwiaty!

 

 

 

***

Przygotowałam dla Was kartę pracy do rozważenia tematu relacji z kobietami. Formatem pasuje idealnie do Notesu Rozkwitam!

Wystarczy ją wydrukować, wyciąć i wkleić w odpowiednie miejsce (do pobrania poniżej - nad informacją o autorce artykułu)

Świętowanie kobiecych relacji - jeszcze raz!

Tak naprawdę my nie potrzebujemy specjalnego tygodnia do tego, by świętować kobiece relacje! One przecież dzieją się cały czas. My ich doświadczamy. My je rozwijamy. My w nich trwamy. Ale Tydzień Świętowania Między Niewiastami to czas na to, by o potrzebie i bogactwie tych relacji sobie przypomnieć. Sobie i innym. I o tym, że te relacje - niosące wiele darów - nie układają się same, nie dojrzewają bez naszego udziału i świadomości. Że też przynoszą trudności i rany. Ale dobra nowina jest taka: mamy na nie wpływ. A jeszcze bardziej ON ma je w Swych Dłoniach!  

W tym roku nasze świętowanie zaczyna się już 21 maja! I będzie trwało do końca miesiąca. Piękna Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa trochę w tym roku zabiera nam świętowanie Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny (które przypada właśnie na dzień 31 maja) - święta, które wyznaczyło nam piękny termin rozważania kobiecych relacji - który ogłaszam już drugi raz! Ale to nic, świętujemy w tym roku Boże Ciało i nie zapominamy o tym najpiękniejszym spotkaniu Między Niewiastami! Tegoroczny maj - w związku z rytmem Kalendarza Kobiety - ukazuje także inny cudowny biblijny przykład przyjaźni między kobietami - Rut i Noemi. To nie przypadek! To tym większa inspiracja! 

Do czego Was zachęcam?

Po pierwsze, do pomyślenia nad relacjami z kobietami. Nad tym, jak Wy je budujecie, co jest w nich najcenniejsze, jakie są Wasze wyzwania z nimi związane - na dziś, na jutro. Aby podpowiedzieć Wam, jak można ten temat przemyśleć, przygotowałam kartę pracy do pobrania w formie pdf, która idealnie wpasowuje się w format notesu Rozkwitam (ale i nie tylko!). [materiał dostępny tutaj]  Dostępne są także inne materiały, a kolejne będą się pojawiać do 3.06 na profilach (fb, IG) projektu uBOGAcONA. Ja u siebie - na profilach Serce Kobiety - też będę do tego tematu wracać!  

Po drugie, zachęcam, by oprócz bardzo ważnych rozważań, podjąć też działania! Kawa z koleżanką? Rozmowa telefoniczna? List do przyjaciółki, która mieszka daaaaaleko? A może nawet coś jeszcze większego: spotkanie w szerszym gronie? Inspiracje do tego, jak spędzić czas w gronie kobiet znajdziesz tutaj. Polecam także gorąco skorzystanie z karteczek z pytaniami (można je znaleźć w pdf do pobrania, w NoTesie Kobiety a także... w unikalnych zestawach MN stworzonych specjalnie na tegoroczne świętowanie!) 

  

Jak będzie wyglądał ten czas? Jakie są ważne elementy?

 

1. Materiały & Treści 

Na blogu już teraz możesz znaleźć teksty dotyczące tego tematu: 

O idei Między Niewiastami

- Między nami blogerkami o między niewiastami

- Najpiękniejsze Między Niewiastami

- Jak pielęgnować kobiece przyjaźnie? (podpowiedzi)

- Nie(d)ocenione kobiece przyjaźnie

 

Pojawią się także nowe treści!

Na social mediach będziemy także codziennie przypominać o wartości bycia między niewiastami (z kilkoma niespodziankami!)

Warto śledzić: uBOGAcONA instagram, Serce Kobiety instagram, uBOGAcONA facebook, Serce Kobiety facebook 

 

2. Wyjątkowe Zestawy Między Niewiastami

W sercowym sklepiku do 3.06.2018 - 2 wyjątkowe zestawy (Rozkwitam lub uBOGAcONE) z unikalnymi prezentami! Prezent dla Ciebie i przyjaciółki? i siostry? i mamy? i córki?... 

 

 

3. Konkurs

Pragnę zaprosić Was do dzielenia się Waszym byciem między niewiastami. Wszystkie refleksje i opowieści mile widziane! Stąd KONKURS. Zasady:

1. Umieść zdjęcie obrazujące Wasze Między Niewiastami na swoim profilu na fb lub instagramie (zdjęcie musi być na profilu z możliwością zobaczenia dla innych). Zdjęcie ma w jakiś sposób ukazywać Waszą relację - możecie być na zdjęciu, ale nie jest to konieczne. Kreatywność mile widziana! :-)

2. W opisie zdjęcia napisz coś więcej o tym zdjęciu i o Waszej relacji - co jest dla Ciebie ważne w byciu między niewiastami? czego Cię uczą te relacje? itp.  

3. W opisie użyj hashtagów: #miedzyniewiastami #sercekobiety #uBOGAcONA #tydzienmiedzyniewiastami a na instagramie oznacz także profile @sercekobiety @ubogacona

Zdjęcia można umieszczać cały czas!... Ale spośród zdjęć udostępnionych między 21.05 a 3.06.2018 - zostaną wyłonione zwyciężczynie, które otrzymają Zestawy: 2 kubeczków i dwóch notesów Rozkwitam wraz z kilkoma drobiazgami od Serca

 

A także...

Rut - dzielna przyjaciółka

Moab. Kraina nieprzyjazna narodowi izraelskiemu. A jednak to tam Elimelek ze swoją żoną i synami szukają chleba. Życia. Bezpieczeństwa. Z dala od swojej ziemi, swojego Boga i narodu. Niestety, takie odejścia zwykle nie kończą się dobrze. Obfitość jest chwilowa. A to, co po niej nadchodzi, okazuje się bolesnym doświadczniem. Słodycz imienia Noemi zamienia się w gorycz, rozczarowanie, a w końcu żałobę po mężu i synach. Noemi traci wszystko i taka właśnie - ogołocona z dóbr, bezpieczeństwa i pełna goryczy - chce wrócić do Betlejem. Sama. By nie być ciężarem dla synowych, bo wie, że nie może dać im już nic z siebie. One mogą jeszcze ułożyć sobie życie. One - gdy przeżyją swoją stratę - mogą zacząć na nowo. Mogą żyć nadzieją, której Noemi nie może im dać. A jednak Rut nalega. Nie puszcza jej dłoni i uparcie kroczy obok niej. Nie tyle za nią, ale właśnie obok, podtrzymując starszą od siebie kobietę, która - jak się jej wydaje - wraca do swojego domu i Boga przegrana. Ona wraca po latach, a Rut zostawia w jednej chwili wszystko, co było jej znane. 

Nie nalegaj, abym cię opuściła i odeszła od ciebie, gdyż dokądkolwiek pójdziesz, tam i ja pójdę, gdzie ty zamieszkasz, tam i ja zamieszkam, twój naród stanie się moim narodem, a twój Bóg będzie moim Bogiem. Gdzie ty umrzesz, tam i ja umrę, i tam będę pogrzebana. Niech mnie PAN ciężko ukarze, jeśli nie zostanę z tobą do śmierci.

Rt 1, 16-17

Idą razem nieświadome tego, co je czeka. Ale Bóg wie. Kiedy i jak. On wie. Czuwa nad ich krokami i decyzjami. One robią swoje. On robi Swoje.

Rut nie tylko podtrzymuje na duchu teściową. Ona także dba o pożywienie. Muszą przecież coś jeść. Muszą - jako wdowy - same się o siebie zatroszczyć. Rut zbierać kłosy za żniwiarzami i przypadkowo trafia właśnie na pole należące do krewnego jej męża. Tylko czy możemy wierzyć w taki przypadek? I jeszcze w ten drugi, że akurat właściciel przybywa? Gdy tylko Booz dowiaduje się, kim ona jest, prosi, by jej nie dokuczano. Nawet więcej, poleca, by okazywano jej szczególne względy. Bierze ją w opiekę, wdzięczny za jej troskę o Noemi. Błogosławi jej i umacnia ją na jej drodze. Pewnie jeszcze nieświadomy tego, czyje skrzydła będą ją chronić. 

Obyś otrzymała wielką nagrodę od PANA, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić...

Rt 2, 12

Ciąg dalszy wydaje się prawie oczywisty - Rut zostaje żoną Booza. Ona - w jego oczach - i w oczach całego miasta - dzielna niewiasta (Rt 3, 11)! I to nie dlatego, że jest prowadzącą dom matką, wspierającą żoną (jest przecież wdową), zamożną, ubraną w purpurę kobietą! (por. Prz 31, 10-31). Ona, która nic nie znaczy w społeczeństwie, ona, która pochodzi z wrogiego ludu - ukazuje swoją dzielność w podejmowanych decyzjach, w postawie wierności, bezinteresowności i miłości. W byciu tym, kim jest - prawdziwą przyjaciółką (jej imię jest najpewniej moabicką modyfikacją hebrajskiego słowa reeiut, oznaczającego „przyjaźń”). I teraz to dobro wraca do niej. Zostaje umiłowana i obdarzona błgosławieństwem. Radością, którą od razu dzieli się z Noemi. Ona daje jej nie tylko wsparcie serca, pożywienia, ale także przypomina o Bożej opiece.

Ona, całkiem obca, staje się cała Jego. Wpisana już na zawsze w historię zbawienia. Rut - matka Obeda, ojca Jessego, ojca Dawida, z którego rodu narodził się Jezus Chrystus. (por. Mt 1,5)

Rut, która - sama cierpiąc - nie opuściłaś w potrzebie swojej teściowej, nie mając żadnej obietnicy lepszego jutra u jej boku, bądź dla nas wzorem przyjaciółki i dzielnej kobiety, która potrafi kochać i oddawać siebie, nie oczekując niczego w zamian! 

*** 

Księga Rut liczy zaledwie 4 rozdziały. To idealna lektura na jeden wieczór, ale - jestem pewna - jej przesłanie możemy odkrywać przez całe życie!

A więc, owocnej lektury, Dzielne Niewiasty! 

Pomocą w czytaniu tej Księgi mogą być pytania i zadania zawarte w programie formacyjnym uBOGAcONA między niewiastami Starego Testamentu.

O Rut przypomina także uBOGAcony kubeczek oraz uBOGAcONA torba ;-)

 

DODATKOWE MATERIAŁY 

(1) Krótki komentarz z programu uRodziny Jezusa

 

(2) Kolorowanka (szczególnie dla dzieci!) a także zabawa aktywizująca dla małych dzieci

Możesz odkrywać historię Rut z córką/wnuczką/siostrą? (Można też z synem! :-) 

Rut kolorowanka

 

(3) Rut i Noemi będą bohaterkami spotkania kobiet uBOGAcONE między niewiastami w Niepokalanowie 12.05.2018

Jeśli masz możliwość do nas dołączyć, serdecznie zapraszam!

 

 

 
Subskrybuj to źródło RSS