Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy (Łk 13, 12)

Katarzyna Marcinkowska

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

URL strony:

Nowe, nowe, nowe! Czyli Kalendarz Kobiety 2019 na horyzoncie!

Po wielu miesiącach pracy nad nowym Kalendarzem Kobiety i programem formacyjnym nadeszła ta wielka chwila... ujawnienia efektów. 

Mogę więc dziś powiedzieć: oto on. Kalendarz Kobiety 2019.

Kalendarz o świętości i ze świętymi marzył mi się już od dawna. Właściwie był zaplanowany już w 2016 roku - zgodnie z kolejnością: kobiety Nowego Testamentu, kobiety Starego Testamentu (ta kolejność - choć nie historyczna, wydaje mi się w formacji bardzo pomocna!) i kobiety święte! Wiedziałam, że jeśli będą nowe, to właśnie takie. 

Praca nad nim rozpoczęła się więc w moim sercu już dawno - właściwie już w ubiegłym roku, kiedy zaczęłam mocniej odkrywać temat świętości, świadomie szukając i podążając za świętymi niewiastami. Ale dobrze wiem, że to... dopiero początek. I nie, nie jest tak, że temat świętości to temat na 2019 rok. Nie jest tak, że to temat na rok. To temat na dziś i jutro, i na całe nasze życie! 

Każdy Kalendarz Kobiety (a było ich już 5!) miał przypominać o Nim. O Tym, który chce być (i często my też tego chcemy, prawda?) pierwszy w naszym życiu. Każdy był wypełniony treściami pomagającymi pamiętać o Nim i o drodze, na której jesteśmy. Ale ten jest naprawdę wyjątkowy. Ten w każdym tygodniu przypomina o najważniejszym celu naszego życia - o świętości i drodze do Nieba!

Naszą kobiecą drogę do świętości będziemy odkrywać w doborowym gronie 65 niewiast! A jestem pewna, że Pan na naszej drodze postawi jeszcze inne (o których wzmianki do Kalendarza możemy dopisać same!).


Dlaczego właśnie one, święte mają nam towarzyszyć? Czy nie ustawią zbyt wysoko poprzeczki dla takich zwykłych kobiet (jeszcze nie-świętych) - jak my? Rzeczywiście, one mogą czasami wydawać się zbyt idealne, byśmy mogły się z nimi tak po prostu zaprzyjaźnić. Albo zbyt odległe - gdzież nam jeszcze do Nieba!... Czy jesteśmy już tak odważne jak św. Perpetua i Felicyta, by oddać życie za Jezusa? Tak bliskie Chrystusowi, by rozmawiać z nim poufale jak św. Faustyna? Tak zapatrzone w Niego, by wszystko zostawić? Tak pewne dróg Bożych, że aż pouczające papieża - jak św. Katarzyna ze Sieny?...

Tymczasem, kiedy poświęcamy im czas i spotykamy się z nimi tak naprawdę, to może się okazać, że one są kobietami bliskimi nam także przez swoje ziemskie zmagania, doświadczenia i radości! A teraz - w Niebie - są gotowe za nami się wstawiać i już czekają, by móc nas wspierać jeszcze mocniej!  

Premiera: 8.10. Kalendarz w dniach 17.09-7.10 dostępny w przedsprzedaży

 

Program formacyjny i innowacyjna platforma... formacyjna!

Ale to nie koniec nowości! Jest jeszcze jedna propozycja, o której do niedawna nie ośmielałam się nawet marzyć. Czyli platforma internetowa do formacji! 

Kiedyś był program Między Niewiastami, potem program #jawJEGOoczach, później programy formacyjne z notesami i materiałami online (wciąż można dołączyć do programu z kobietami Starego Testamentu, a program z kobietami Nowego Testamentu w odświeżonej wersji będzie dostępny w nowym roku). Wiem, że znalezienie dobrego, pomocnego systemu do formacji nie jest łatwe, a tym bardziej... wcale nie tak prosto go stworzyć! Przekonuję się jednocześnie, jak bardzo jest potrzebna dobra pomoc i narzędzia!

Dlatego też program formacyjny uBOGAcONA na drodze do świętości jest pierwszym, który będzie dostępny na osobnej - specjalnie przygotowanej do tego - platformie ubogacona.pl - ze wszystkimi treściami i narzędziami! To program spotkań z 12 świętymi kobietami (4 tygodnie na każdą bohaterkę), podczas których będziemy odkrywać ich życie i duchowość. Będą oczywiście zadania! A pomocą i materialnym stałym przypomnieniem będzie notes. 

 

 

Wśród naszych programowych niewiast m.in. św. Hildegarda, św. Klara, św. Faustyna czy św. Joanna Beretta Molla! 

To będzie naprawdę uBOGAcONA droga!

 

***

Kalendarz Kobiety 2019 wraz z programem dostępny już także w przedsprzedaży (do 7.10).

www.sklep.ubogacona.pl

 

Wiem, kto jest królem i wiem, kto nad wszystkim czuwa... czyli czego może nas nauczyć Estera?

Estera (od imienia której pochodzi tytuł Księgi Estery) znaczy gwiazda i - biorąc pod uwagę skojarzenia z jej imieniem -  możemy naprawdę pomyśleć, że jej historia przypomina trochę... bajkę. Jest ku temu kilka dobrych powodów. Dziewczyna, która nie ma łatwego życia, staje się wybranką wielkiego władcy. Ma niemal wszystko, o czym może marzyć kobieta w jej czasach. Może nawet i to, o czym wiele nie ośmieli się zamarzyć. Ma przecież diadem królewski. Jest bezpieczna na dworze. Ale tylko do czasu. Do tej chwili, kiedy okazuje się jedyną osobą mogącą uratować swój naród znajdujący się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. A misja ta wcale nie będzie łatwa. Nawet dla królowej! Jest oczywiście, w tej opowieści piękne - prawie bajkowe - zakończenie! Ale, ale... Choć tę fabułę można opowiedzieć w kilku zdaniach, co właśnie uczyniłam, to jest warta więcej uwagi - spokojnej lektury i medytacji. Bo to księga przedziwnie daleka naszym realiom, i jednocześnie cudownie bliska! Mało która z nas znajdzie się naprawdę w jej położeniu, ale tak naprawdę w codzienności... mamy wiele z nią wspólnego!

Warto przy tym pamiętać, że skarby nie są nam raczej podawane na złotej tacy. Więc jeśli poczujesz, że któraś z tych nauk jest tą, której tak bardzo potrzebujesz, to nie wahaj się ani chwili, i otwieraj Księgę Estery. I czytaj. I odkrywaj. I zbieraj perły. Jeśli moich kilka myśli, stanie się ku temu inspiracją, będę zaszczycona!

***

Czego może nas uczyć historia Estery?

1. Bóg daje nam prawdziwą, najgłębszą tożsamość 

I umiłował król Esterę nad wszystkie [inne] kobiety. Pozyskała sobie u niego życzliwość i względy nad wszystkie [inne] dziewice, i włożył na jej głowę koronę królewską, i uczynił ją królową. (Est 2, 17) 

Estera niemal przez całe życie musi podejmować wysiłek, by pamiętać o tym, kim jest. Mieszka w królestwie perskim, choć jest Żydówką. Jest otoczona ludźmi, którzy są dalecy od jej korzeni. Nie ma też rodziców, ale na szczęście jest otoczona opieką dobrego i pobożnego wuja, Mardocheusza, któremu wiele zawdzięcza. Także imię może przypominać jej o tym, kim jest. Już sama podwójność imienia trochę ukazuje sprawę tożsamości. Jej hebrajskie imię Hadassa oznacza mirt - wiecznie zieloną roślinę, która w Piśmie Świętym symbolizuje zwycięstwo i nieśmiertelność (np. Za 1, 8; 1, 11) a także radość i pokój (Iz 41, 19). Może też oznaczać piękno i czystość (stąd wianki z mirtu zakładały na siebie panny młode). Jej perskie imię Estera - oznacza najpewniej „gwiazdę”. Jednakże rdzeń –str w języku hebrajskim oznacza też „ukryty”. Na dworze króla, gdzie ukrywa swoją wiarę, także musi walczyć o świadomość siebie. A kiedy zostaje królową, nie zapomina, kto jest prawdziwym Królem. Pamiętajmy, że w pałacu, gdzie korona jest tylko jedna, to wcale nie musi być takie proste! Nawet jeśli w naszej historii życia nie jest nam łatwo budować naszą tożsamość, jeśli czujemy się mocno zagubione w określeniu samej siebie i tego, skąd pochodzimy, to mamy możliwość – tak jak Estera – zakorzenić się w Tym, Który nas naprawdę określa i to najgłębiej. 

2. Czytanie znaków - wydarzeń - jest ważne w wypełnianiu swojej misji  

Kto wie, czy właśnie ze względu na tę chwilę nie zostałaś królową? (Est 4, 14)

Kiedy znamy już całą historię z tej księgi, zdajemy sobie sprawę z tego, że nieprzypadkowo Estera została królową. My to wiemy. Ale my widzimy więcej, ona musiała sama odkryć i przyjąć wielkość swojej misji. Ona musiała sama - w swojej wolności - w możliwości powiedzenia tak lub nie - dać na nią odpowiedź. I to po pierwsze, odpowiedź bardzo ludzką - wysłaną przez posłańca do swojego wuja. Estera nie rozmawia przecież od razu z samym Bogiem. Nie ma tu żadnego objawienia, a to rozeznanie nie odbywa tylko w głębi jej serca. Ona czyta znaki. Wydarzenia. Składa je w całość. A wielkim wsparciem jest dla niej wuj. Kto wie, czy nie ze względu na tę chwilę, właśnie on był jej opiekunem? 

3. Wielką misję w Bożym planie wypełniają... zwykli ludzie

Estera miała prawo się bać. Wiedziała, z czym wiąże się jej zuchwałe spotkanie z królem. Ta obawa pojawiła się od razu, o czym informowała wuja. Lęk, z którym się zmagała oddawała Panu na modlitwie, prosząc o odwagę, prosząc o uwolnienie. Zrobiła absolutnie to, co najlepsze, by ten lęk oddać, by zrobić miejsce dla Pana, ale... to nie sprawiło, że po ludzku po prostu nie czuła strachu. Można by powiedzieć nawet bardzo naszym językiem, że toczyła walkę duchową! W swoich emocjach staje się nam cudownie bliska i prawdziwa. Estera jest sobą. Jest człowiekiem. Jest kobietą. I ze wszystkim, co w niej jest, wypełnia swoje zadanie.

Szła promienna, niezwykle piękna, z obliczem pogodnym i przyjaznym, choć jej serce drżało ze strachu. (Est 5, 1b)

4. My robimy swoją część, Bóg robi resztę!

Estera ukazuje jak cudownie może przebiegać współpraca człowieka z Bogiem! Jak ważne są nasze małe kroki i jak wielka jest łaska, którą Bóg zsyła! Oczywiście poczynania Estery były związane z wielkim ryzykiem, którego miała świadomość. Ostatecznie powiedziała, że zrobi to, co może, nawet jeśli musiałaby umrzeć. Czytając Księgę dostrzegamy, jak ważne są ludzkie decyzje, podejmowane kroki i nastawienie serca, ale jednocześnie to Bóg dokonuje reszty. On odmienia oblicze króla, gdy Estera przychodzi do niego nieproszona (i w końca Estera mdleje!). To On zapewne sprawia, że król pewnej nocy (w idealnym momencie!) nie może usnąć i w kronikach czytane są mu fragmenty o zasługach Mardocheusza... On tam jest. Czuwa. Nawet jeśli wydaje się, że to my mówimy, a On milczy, to Jego słowo jest ostatnie. Nawet jeśli nasze jest głośne, a Jego bardzo ciche. To Jego jest najprawdziwsze.

Pełen dostojeństwa, spojrzał gniewnie i wówczas królowa zasłabła i osunęła się na idącą obok niej służącą, a twarz królowej bardzo zbladła. Wtedy Bóg odmienił usposobienie króla. Zaniepokojony wstał z tronu i przytrzymał ją w swych ramionach, zanim nie przyszła do siebie. Potem pocieszał ją i przemawiał do niej łagodnie. (Est 5, 1de)

5. Kobieta może uczyć mężczyznę innego spojrzenia   

Estera musiała mieć w sobie tzw. coś. To, że była niezwykłej urody, to pewne, ale na dworze króla nie brakowało urodziwych dam. Miała w sobie coś, co naprawdę poruszyło króla. Wdzięk, dobroć, mądrość płynącą ze znajomości Prawa, poczucie sprawiedliwości (por. Est 2, 21-23). Zdobyła zresztą sympatię i uznanie wielu ludzi. Ten geniusz kobiecego spojrzenia ujawniła z wielką mocą planując swoją interwencję. Roztropnie poprowadziła swój plan. Odmieniła serce króla, którego świat otoczony był męskimi doradcami. Estera pomogła królowi spojrzeć na świat innymi oczami, oczami swojego serca. Kobieta staje naprzeciw sztywnym regułom męskiego świata. Nie działała siłą, ale delikatnością i mądrością. I robi to tak umiejętnie, że można powiedzieć, że król i królowa tworzą piękny duet! 

 

 

***

Jak królowa Estera... (fragm. świadectwa  - całość w notesie do programu formacyjnego)

Czy któraś z Was czuła się kiedyś porzucona? Ja tak. Przez mężczyznę, który mówił, że mnie kocha i pragnie się ze mną ożenić. Odszedł nagle, z dnia na dzień, bez słowa wyjaśnienia. Oznajmił tylko przez telefon: „to koniec”. Byłam w szoku. Przecież wspólnie się modliliśmy, staraliśmy się żyć w czystości przedmałżeńskiej, chcieliśmy zbudować wspólny dom oparty na skale, którą jest Bóg… a więc dlaczego?

Bardzo to przeżyłam, czułam się jak nic niewarty przedmiot. Ze wszystkich sił starałam się przylgnąć do Jezusa. Na początku nawet Jemu nie potrafiłam opowiedzieć o tym, co się dzieje w moim sercu. Moją modlitwą były wtedy łzy i zasypianie z przyciśniętym do piersi krzyżem. W końcu postanowiłam wyjechać na rekolekcje, nie mogłam już dłużej wytrzymać w domu. Pewnego razu ksiądz oznajmił, że kolejny dzień naszych rekolekcji to czas, gdy Bóg szczególnie będzie do nas mówił. Po prostu wiedziałam, że mówi prawdę! Wstałam wcześnie rano i poszłam nad jezioro. Wokół nie było nikogo. Patrząc na wschód słońca, wykrzyczałam Bogu cały ból, jaki miałam w sercu i zapytałam: co dalej? Wzięłam wtedy do ręki Pismo Święte i po prostu je otworzyłam. Mój wzrok padł na tytuł 2 rozdziału Księgi Estery: „Estera królową”. Zaczęłam czytać i z każdym kolejnym wersetem moje serce było coraz bardziej poruszone. Byłam przekonana, że to nie przypadek, że właśnie w tym fragmencie przemawia do mnie sam Bóg. I daje mi obietnicę.                                                

Przeczytałam, że piękna Żydówka Estera wraz z innymi kobietami, została wzięta do królewskiego zamku, gdzie przygotowywano ją na spotkanie króla Aswerusa, który szukał nowej żony. Przez rok była smarowana olejkami oczyszczającymi i upiększającymi. Gdy nadeszła jej kolej, zaprowadzono ją do króla, a on ją umiłował.

Zrozumiałam, że Bóg ma plan na moje życie, że to bolesne doświadczenie ma czemuś służyć. Powiedziałam Mu wtedy, że się zgadzam na Jego wolę, poprosiłam, aby mnie prowadził. Wiedziałam, że będę tą Esterą, że ćwicząc się w cierpliwości mam czekać, zaufać.  Nie sądziłam jednak, że moja historia będzie aż tak podobna do tej biblijnej.

Monika

***

We wrześniu 2018 na grupie dla uczestniczek programu formacyjnego pojawi się komentarz do Księgi Estery autorstwa s. Marii Donaty, niepokalanki.

Jeśli chciałabyś dołączyć do programu formacyjnego, wszystkie szczegóły znajdziesz tutaj: www.formacjaserca.pl

Piękna i dzielna, czyli... Judyta! [ + planer na sierpień 2018]

Kobieta piękna, majętna, o nienagannej reputacji. Żona, później wdowa. O imieniu, które mówi tylko (i aż) jedno: jest córką narodu żydowskiego (hebr. Jehudith - Żydówka). W wierze, odwadze i walce prześcignęła mężczyzn. Kobieta, od której możemy się wiele nauczyć dzisiaj - i to niekoniecznie w kontekście walki mieczem. To może pomóc niektórym z nas odetchnąć z ulgą. Księga Judyty nie jest typową księgą historyczną (zawiera trochę nieścisłości). Ale to nie umniejsza jej znaczenia i przesłania. Tam przecież są skarby - i to bardzo duchowe! Tam jest niesamowite umocnienie dla naszych kobiecych serc.

Spotkajmy więc Judytę i bądźmy razem z nią uBOGAcONE. 

„Twoja ufność nie zatrze się aż na wieki w sercach ludzkich wspominających moc Boga. Niech to sprawi tobie Bóg, abyś była wywyższona na wieki i ubogacona w dobra, bo nie szczędziłaś swego życia, gdy naród nasz był upokorzony, ale przeciwstawiłaś się naszej zagładzie, postępując prawą drogą przed Bogiem naszym...” Jdt 13, 19-20

 

Judyta, która przygotowuje się

Judyta jest tytułową bohaterką całej księgi, a jednak spotykamy ją dopiero w 8. rozdziale. Ale to nie jest czekanie bez znaczenia. Nie warto tych pierwszych rozdziałów omijać, bo dzięki nim odkryjemy głębiej, jaka była jej misja! I możemy uświadomić sobie, że w czasie, kiedy tyle się dzieje, a jej wciąż nie ma... To ona przecież jest. I robi coś ważnego. Odcięta od świata, skupiona na modlitwie, zapatrzona w Boga. Nie ma przez dłuższy czas potrzeby wychodzić ze swej samotni. Wokół niej są podejmowane kluczowe decyzje i toczą się rozmowy nadające kierunek historii, a tymczasem... ona w ciszy przygotowuje się na swój czas, który nadejdzie w najbardziej burzliwym momencie.

 

 

W samym środku walki

Jak wygląda ta dramatyczna sytuacja w Księdze Judyty? Zacznijmy od początku. Jest pewien król, który ma o sobie dobre mniemanie. Nabuchodonozor. Czyni on sobie ziemię poddaną. Niektórzy jednak widzą w nim tylko zwykłego człowieka (por. Jdt 1, 11), co potęguje jego złość. Przecież on jest - w swoich oczach - tak wielki i potężny! A jego powiększające się królestwo i liczba poddanych zdaje się to potwierdzać. Będzie więc - ten nieszczęsny władca mścił się na całej ziemi. Chce zabić tych, którzy nie odpowiadają na jego wezwanie (por. Jdt 2, 3), bo - jak mu się zdaje - ma moc, nawet wszechmoc i prawo, by wymierzać sprawiedliwość.  

Jego wojska zabijają, niszczą, zdobywają kolejne miasta w imię - dobre imię - tego króla. Wieści o ich podbojach docierają dalej i pojawia się strach w wielu ludzkich sercach - tak wielki, że liczne miasta są gotowe oddać mu pokłon, a nawet więcej - oddać wszystko, co mają. Nawet swoje świątynie i bożków. Dołączą do ich wojsk, zrobią wszystko, by żyć. Nie są w stanie walczyć z tym złem, więc wolą się mu poddać. Nie w myśl zło dobrem zwyciężaj, ale nie walcz ze złem, skoro jest większe. I w ten sposób król był coraz pewniejszy tego, kim jest. To znaczy tego, co mu się wydawało.

Izraelici też już wiedzieli, kto się zbliża. Też się lękali - mieli słuszne powody! Ale ich plan był inny. Pokuta, modlitwa, walka. Betulia była pierwszym kluczowym miastem. Mieszkańcy - choć słabsi i właściwie - po ludzku patrząc - bez szans wobec wroga, mają coś, czego wrogowie nie znają. Coś, co poganie wyśmiewają i lekceważą (choć są ostrzegani przez Achiora - niezwykle ciekawy to wątek!), wierząc w (niby-boską?) siłę swojego króla. O tak, oni mają swojego niby-boga, któremu zdaje się, że jest Panem Świata.

Mieszkańcy Betulia stawiają więc opór i bronią się rozpaczliwie. Po ponad 30 dniach oblężenia nadszedł krytyczny moment - zabrakło wody. Dni wyznawców Jahwe wydawały się policzone. Nie można przecież bez wody przeżyć, a co dopiero walczyć!... Nawet modlić się w takim stanie będzie niełatwo!... Pragnienie dało się we znaki tak bardzo, że mieszkańcy miasta zwątpili w swój plan. Zaczęli żałować, że nie poddali się wcześniej. Może nawet i Bóg sam wydał ich w ręce wroga? Wołali i lamentowali do starszyzny: „Lepiej dla nas, abyśmy stali się ich łupem! Będziemy niewolnikami, ale zachowamy życie i nie będziemy patrzeć, jak na naszych oczach umierają niemowlęta, jak giną kobiety i dzieci.” (Jdt 7, 27) Jak mogli przestać ufać? No tak, oni jak zawsze... Możemy i tak pomyśleć. Ci Izraelici tak już mieli, a wiadomo, że Bóg czuwa. Ale zaraz, zaraz. Tam giną dzieci. Tam nie ma deszczu. Nie ma wody. Wiara słabnie... Zło zdaje się wygrywać. Ozjasz odpowiada lamentującemu tłumowi - kompromisowym rozwiązaniem: 5 dni. Tyle czasu dajmy Bogu. Jeśli nie nadejdzie pomoc, oddamy się w ich ręce.

A więc Bóg dostaje od nich 5 dni.

Judyta i jej działanie  

Choć za chwilę Judyta będzie wypominać im ich targowanie się z Bogiem, ich niewiarę, ich słabość, ich stawianie warunków Panu - to może właśnie to jest odpowiedź samego Pana? Bóg nie interweniuje w nadprzyrodzony sposób. Wspomaga delikatną kobietę, która po ponad 3 latach wychodzi ze swojej żałoby... Judyta słyszy, co się dzieje w mieście. I kiedy wszyscy są przygnębieni i tracą nadzieję, ona nie poddaje się zwątpieniu. Ona pamięta o ich odpowiedzialności nie tylko za swoje miasto, ale za cały naród wybrany - a nade wszystko - za ich świątynię w Jerozolimie. Po tym czasie oddalenia, wyciszenia, skupienia na Bogu, jest przygotowana, by działać. Ma jasne rozeznanie i widzi lepiej, dalej, głębiej. Oni są spragnieni wody. Ona wie, że to nie jest największe ludzkie pragnienie. Nadchodzi jej chwilaCzy już wcześniej to przeczuwała? Czy wiedziała, że stanie przed taką misją? Czy wyczekiwała na ten moment? Nie wiemy, ale ona wie, że nie ma już czasu na długie przygotowania i powtórki, teraz czas, by działać. Modlić się, ufać i walczyć. Zrobić swoje. Jest świadoma swojego piękna i siły, ale jeszcze bardziej - zawierza Bożemu prowadzeniu. Wie dobrze, kim jest (po takim czasie bycia ze sobą!), pamięta o swojej tożsamości (tak cudownie wpisanej w jej imię), a jeszcze lepiej wie, kim jest On! I wie, że On jest największy.

Mądra wdowa umiejętnie prowadzi rozmowę ze starszyzną i przejmuje inicjatywę. Wszystko jest teraz - jak się zdaje - w jej rękach. Czuje wagę sprawy. Przed wyjściem nadal modli się gorliwie, ukazując Panu sytuację i prosząc o siłę:

„Mnie, wdowie dodaj sił do tego, co zamierzyłam.

Uderz chytrością moich warg sługę i jego pana

i powal pana razem z jego służącym.

Ręką kobiety skrusz ich zarozumiałość!” 

Jdt 9, 9-10

Wchodzi w swoich eleganckich szatach, z modlitwą na ustach, w samo pole bitwy. Do obozu wroga. Oni widzą tylko piękno jej ciała. Nie znają jej mądrości i odwagi. Po ludzku - Judyta wiele ryzykuje. Ale ona dobrze wie, co robi. I po co to robi. Stawka jest wysoka. To, o co walczy, jest ważniejsze od jej życia. Na pewno ma poczucie, że Bóg jest z nią, ale przecież i ona musi zrobić swoje. Nie On za nią, ale On z nią. Potrzebuje odwagi, skupienia, wyważenia słów (ileż w ich rozmowach jest dwuznaczności!) i rozwagi. By znów wyczuć odpowiedni moment.

 

Finał

I wygrywa. Kobieta pokonuje wodza wielkiego wojska. Holofernes ginie haniebnie, a gdy wychodzi to na jaw, jego żołnierze uciekają w popłochu. 

Mieszkańcy Betulii udają się z dziękczynieniem do Jerozolimy. 

A Judyta zostaje bohaterką, z którą przyszłość chciałby dzielić niejeden mężczyzna. Ona jednak pozostaje sama do końca życia.

Wierna jednemu mężowi? A może tak bardzo zakochana w Bogu? 

 

 

 

***

„Poznałam ją za sprawą pewnego zakonnika i od razu stała mi się bliska. Pomyślałam sobie, że ona jest taka, jaką ja nigdy nie byłam. Pewna siebie, swojej mądrości i piękna, rozmodlona i pokładająca ufność w Panu. Boże! Przez całe życie moje serce pragnęło takiego wzoru i nie wiedziało, gdzie go szukać, a okazało się, że wszystko jest zapisane w Twym Słowie, Bóg w Księdze Judyty pokazuje, na czym polega siła kobiety - to jej wrażliwość, spryt i dzielność!”

Ania (żona, mama, doradczyni życia rodzinnego) 

wypowiedź z Kalendarza Kobiety 2018

***

W drugiej połowie sierpnia 2018 ukaże się materiał audio do Księgi Judyty autorstwa s. Marii Donaty, niepokalanki.

Materiał będzie dostępny dla uczestniczek programu formacyjnego uBOGAcONA między niewiastami Starego Testamentu

Sara - moc modlitwy i moc Miłości | + planer na lipiec

Nie Estera, nie Rut, nawet nie Dzielna Niewiasta, ale właśnie Ta Sara - żona Tobiasza - była najczęściej przywoływana w wypowiedziach konkursowych nadsyłanych do Kalendarza Kobiety 2018. To ją najczęściej wybierałyście, wskazując na najważniejszą dla Was postać biblijną!... Przyznaję, że na mojej wstępnej liście bohaterek Starego Testamentu do ubiegłorocznego Kalendarza Kobiety - tej Sary nie było. Ale zmieniłam zdanie, odkrywając, jak ważne jest jej miejsce i jak wiele możemy nauczyć się z lektury Księgi Tobiasza. To jest naprawdę przepiękna księga!... Taki must-read na drodze formacji, który może umocnić modlitwę, nadzieję i oczyścić spojrzenie... na samą siebie! 

Co jest takiego w historii Sary, że porusza kobiece serce? Jej cierpienie i bezradność? Jej całkowite przekonanie - poparte wieloma „dowodami” - że nie ma żadnej wartości? Jej rozpacz? Jej brak siły do życia?

Brzmi znajomo?...

Brzmi to przedziwnie, a jednak bardzo szczerze. Chyba każda z nas, poznając Sarę, odczuwa wielki żal i współczucie dla tej młodej kobiety, która pochowała siedmiu mężów - i to zaraz po nocy poślubnej. Sara nie może zbudować żadnej relacji z mężczyzną, głód miłości jest ogromny, ale tak wiele strat coraz bardziej osłabia nadzieję. Może nawet nadziei już dawno nie ma!... Teraz już żaden mężczyzna nie chce podjąć się takiego ryzyka. Bo i tak może być postrzegana relacja z nią - jako wielkie ryzyko! Zły duch ją ogarnął. Z nią nie da się żyć. Tak myślą inni, trzymając się od niej z daleka, a nawet życząc jej śmierci (jak jej służąca). Ale i ona tak może widzieć siebie. Wpada w rozpacz i chciałaby zakończyć swoje życie, w którym nie ma żadnej obietnicy zmiany!... Ale odejście wcale nie jest tak łatwe. Samobójstwo jedynej córki byłoby ciosem dla rodziców!... Z miłości do nich - Sara chce żyć, choć wszystko wskazuje na to, że w jej życiu naprawdę nie ma przyszłości...

Jedynym, który zna jej serce i widzi wszystko w prawdzie, jest Bóg. I tylko On może coś w tej beznadziejnej sytuacji zrobić. Sara dobrze o tym wie. Miotana emocjami, żalem, cierpieniem - to jedno wie na pewno. Że Bóg ma moc. I że jej siłą jest modlitwa. W swoim rozpaczliwym położeniu, w czasie modlitwy - po pierwsze wychwala Boga. Oddaje się Jemu. I prosi o spełnienie Jego woli. 

 

Oto wznoszę do Ciebie twarz i zwracam me oczy.

Pozwól mi odejść z ziemi i już nigdy nie słuchać obelg.

(...)

Jeśli jednak nie chcesz, bym umarła, PANIE, to posłuchaj, jak ze mnie szydzą!

Tb 3, 12-13.15

 

Bóg słyszy modlitwę Sary, widzi jej łzy i ma plan na jej uleczenie. Sprawi Swoją mocą, że Sara będzie mogła już za chwilę rozpocząć budowanie świętego małżeństwa. Oto w próg jej domu wchodzi Tobiasz wraz ze swoim towarzyszem (aniołem Rafałem, a jakże!). Tobiasz, z którym rozpocznie nowe życie - nie od lęku, ale od modlitwy i stanięcia w prawdzie przed Panem - przypominając sobie, czym jest wspólna droga dwojga ludzi. To piękne wydarzenie staje się jeszcze bardziej zachwycające, gdy czytamy Księgę Tobiasza w całości, dostrzegając Boży plan w życiu nie tylko tej młodej kobiety, ale także całej rodziny Tobiasza. Modlitwa Sary łączy się przecież z błaganiem Tobita (a więc ojca Tobiasza, tzw. Tobiasza Starszego). On także znajduje się w rozpaczliwej sytuacji. I to on, oddany Bogu człowiek, który dzieli się swoimi dobrami i podejmuje wiele uczynków miłosierdzia!... 

Księga Tobiasza to więc nie tylko opowieść o Sarze. To także historia Anny - żony i matki poddanej próbie. To historie małżeńskie - Anny i Tobiasza, a także Raguela i Edny. To opowieść o modlitwie, o wielbieniu Boga, o dziękczynieniu (jakże wiele słów jest tam kierowanych do Pana!). To księga o Bożym działaniu, którego ludzkie oko może nie rozpoznać od razu. To wreszcie nauka o małżeństwie, wartościach, o rodzinnych relacjach, a także o miłości.

Tak, przede wszystkim o Miłości.

 

Bóg widzi wszystko.

Bóg słyszy wszystko.

Bóg działa.

Nasza modlitwa ma znaczenie.

Przemienia nasze serca.

 

 

 

***

A czy Wy już znacie Sarę? Jeśli nie, to gorąco zachęcam, by podjąć się lektury księgi Tobiasza! 

Pomocą w jej odkrywaniu mogą być materiały zawarte w programie formacyjnym uBOGAcONA między niewiastami Starego Testamentu.

 

 

W lipcu 2018 - pocztówki z Sarą w promocyjnej cenie! :-)

A poniżej (ponad notką o autorce artykułu) do pobrania planer na lipiec do druku.

 

Subskrybuj to źródło RSS