Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was (1 P 5, 7)

Sara - moc modlitwy i moc Miłości | + planer na lipiec

Nie Estera, nie Rut, nawet nie Dzielna Niewiasta, ale właśnie Ta Sara - żona Tobiasza - była najczęściej przywoływana w wypowiedziach konkursowych nadsyłanych do Kalendarza Kobiety 2018. To ją najczęściej wybierałyście, wskazując na najważniejszą dla Was postać biblijną!... Przyznaję, że na mojej wstępnej liście bohaterek Starego Testamentu do ubiegłorocznego Kalendarza Kobiety - tej Sary nie było. Ale zmieniłam zdanie, odkrywając, jak ważne jest jej miejsce i jak wiele możemy nauczyć się z lektury Księgi Tobiasza. To jest naprawdę przepiękna księga!... Taki must-read na drodze formacji, który może umocnić modlitwę, nadzieję i oczyścić spojrzenie... na samą siebie! 

Co jest takiego w historii Sary, że porusza kobiece serce? Jej cierpienie i bezradność? Jej całkowite przekonanie - poparte wieloma „dowodami” - że nie ma żadnej wartości? Jej rozpacz? Jej brak siły do życia?

Brzmi znajomo?...

Brzmi to przedziwnie, a jednak bardzo szczerze. Chyba każda z nas, poznając Sarę, odczuwa wielki żal i współczucie dla tej młodej kobiety, która pochowała siedmiu mężów - i to zaraz po nocy poślubnej. Sara nie może zbudować żadnej relacji z mężczyzną, głód miłości jest ogromny, ale tak wiele strat coraz bardziej osłabia nadzieję. Może nawet nadziei już dawno nie ma!... Teraz już żaden mężczyzna nie chce podjąć się takiego ryzyka. Bo i tak może być postrzegana relacja z nią - jako wielkie ryzyko! Zły duch ją ogarnął. Z nią nie da się żyć. Tak myślą inni, trzymając się od niej z daleka, a nawet życząc jej śmierci (jak jej służąca). Ale i ona tak może widzieć siebie. Wpada w rozpacz i chciałaby zakończyć swoje życie, w którym nie ma żadnej obietnicy zmiany!... Ale odejście wcale nie jest tak łatwe. Samobójstwo jedynej córki byłoby ciosem dla rodziców!... Z miłości do nich - Sara chce żyć, choć wszystko wskazuje na to, że w jej życiu naprawdę nie ma przyszłości...

Jedynym, który zna jej serce i widzi wszystko w prawdzie, jest Bóg. I tylko On może coś w tej beznadziejnej sytuacji zrobić. Sara dobrze o tym wie. Miotana emocjami, żalem, cierpieniem - to jedno wie na pewno. Że Bóg ma moc. I że jej siłą jest modlitwa. W swoim rozpaczliwym położeniu, w czasie modlitwy - po pierwsze wychwala Boga. Oddaje się Jemu. I prosi o spełnienie Jego woli. 

 

Oto wznoszę do Ciebie twarz i zwracam me oczy.

Pozwól mi odejść z ziemi i już nigdy nie słuchać obelg.

(...)

Jeśli jednak nie chcesz, bym umarła, PANIE, to posłuchaj, jak ze mnie szydzą!

Tb 3, 12-13.15

 

Bóg słyszy modlitwę Sary, widzi jej łzy i ma plan na jej uleczenie. Sprawi Swoją mocą, że Sara będzie mogła już za chwilę rozpocząć budowanie świętego małżeństwa. Oto w próg jej domu wchodzi Tobiasz wraz ze swoim towarzyszem (aniołem Rafałem, a jakże!). Tobiasz, z którym rozpocznie nowe życie - nie od lęku, ale od modlitwy i stanięcia w prawdzie przed Panem - przypominając sobie, czym jest wspólna droga dwojga ludzi. To piękne wydarzenie staje się jeszcze bardziej zachwycające, gdy czytamy Księgę Tobiasza w całości, dostrzegając Boży plan w życiu nie tylko tej młodej kobiety, ale także całej rodziny Tobiasza. Modlitwa Sary łączy się przecież z błaganiem Tobita (a więc ojca Tobiasza, tzw. Tobiasza Starszego). On także znajduje się w rozpaczliwej sytuacji. I to on, oddany Bogu człowiek, który dzieli się swoimi dobrami i podejmuje wiele uczynków miłosierdzia!... 

Księga Tobiasza to więc nie tylko opowieść o Sarze. To także historia Anny - żony i matki poddanej próbie. To historie małżeńskie - Anny i Tobiasza, a także Raguela i Edny. To opowieść o modlitwie, o wielbieniu Boga, o dziękczynieniu (jakże wiele słów jest tam kierowanych do Pana!). To księga o Bożym działaniu, którego ludzkie oko może nie rozpoznać od razu. To wreszcie nauka o małżeństwie, wartościach, o rodzinnych relacjach, a także o miłości.

Tak, przede wszystkim o Miłości.

 

Bóg widzi wszystko.

Bóg słyszy wszystko.

Bóg działa.

Nasza modlitwa ma znaczenie.

Przemienia nasze serca.

 

 

 

***

A czy Wy już znacie Sarę? Jeśli nie, to gorąco zachęcam, by podjąć się lektury księgi Tobiasza! 

Pomocą w jej odkrywaniu mogą być materiały zawarte w programie formacyjnym uBOGAcONA między niewiastami Starego Testamentu.

 

 

W lipcu 2018 - pocztówki z Sarą w promocyjnej cenie! :-)

A poniżej (ponad notką o autorce artykułu) do pobrania planer na lipiec do druku.

 

Czytaj dalej...

O kobiecie z dzbanem oliwy i o tym, że Bóg wie ile potrzebuję!

Historia kobiety z dzbanem oliwy to zaledwie kilka wersetów w 2 Księdze Królewskiej (2 Krl 4, 1-7), ale jest na tyle piękna, że zapragnęłam uczynić ją historią miesiąca (dokładnie czerwca!) w Kalendarzu Kobiety 2018. Poruszyła mnie kiedyś do głębi i nadal jest wielką inspiracją. Gdybym mogła nadać imię tej bohaterce, nazwałabym ją... uBOGAcONA. Naprawdę na nie zasługuje w pełni! A że możemy bardzo owocnie rozważać jej historię wraz z dwiema innymi opowieściami (bardzo kobiecymi!) z tych Ksiąg, to uczyniło ją jeszcze piękniejszą i bogatszą! 

Spotykamy ją w naprawdę rozpaczliwej sytuacji. Nie ma już nic. Straciła wszystko, to znaczy przede wszystkim - wszystkich. Straciła męża, a za chwilę straci także swoich synów. Nie tak, jak matka traci synów, którzy wiążą się ze swoimi żonami. Ale w sposób najokrutniejszy - jej dzieci staną się zapłatą za długi, staną się niewolnikami. Ona zostanie sama, bez męskiego wsparcia. Ale i oni zostaną jakby sami. Nie ma żadnego sposobu, by temu zapobiec. Jeszcze są przy niej, ale wie, że już jakby ich nie ma. Czy można jeszcze coś zmienić? Byłaby gotowa na wszystko. Więc podejmuje próbę, wołając do proroka Elizeusza. Powołuje się na wiarę swojego męża - ucznia proroków. 

Elizeusz poproszony o pomoc nie pyta o jej wiarę, nie wznosi modlitw do Pana, ale... zapytuje o jej zasoby. „Wskaż mi, co posiadasz w mieszkaniu” (2 Krl 4, 2) Chce ustalić nie to, co może dać Bóg, nie to, jak wierny Bogu był jej mąż, nie to, co on ma w zanadrzu, ale to, co ona ma. Jakiż paradoks! Przecież ona jest bardzo uboga, przecież - gdyby coś miała - nikt nie odebrałby jej synów! Co ona ma? Widzi, że nic. Nie dostrzega, że to jest prawie nic.  

Prorok jakby mówi do niej (ale może i do nas dzisiaj?) - skoro widzisz te braki, widzisz swoją beznadziejną sytuację, płaczesz, krzyczysz i wołasz o ratunek w swojej biedzie, to teraz zobacz, co jest po Twojej stronie. Rozejrzyj się po swoim mieszkaniu. Po swoim wnętrzu. Co tam jest? Nie: czego tam nie ma. Ale co tam możesz znaleźć? Nic. To pewne. Ale zaraz, zaraz. Jest jeszcze dzban oliwy… Więc jeśli ona się dobrze rozejrzy, to dostrzeże i to. To, co ma. To bardzo niewiele. W porównaniu z ceną jej dzieci, ona - ta oliwa - jest bezwartościowa. Ale można coś z tym zrobić!

Elizeusz daje jej dokładne instrukcje. Ma pożyczyć naczynia od sąsiadów. Każe jej wyjść od siebie, poprosić o pomoc, zaangażować innych. I uczynić to z rozmachem! Tłumaczenie z Edycji św. Pawła mówi, że ma pożyczać i to niemało”. Tłumaczenie z Biblii Tysiąclecia brzmi ciekawiej: tylko nie żądaj zbyt mało” (2 Krl 4, 3).  Ma się nie ograniczać, ma przyjmować dary, ma prosić o dużo. Dużo pustych naczyń pożyczonych, a więc przyniesionych na chwilę, nie wydaje się szczytem marzeń czy oznaką bogactwa. Jest to też wbrew jej potrzebom, a dziś całkiem wbrew idei minimalizmu. Ale ona nie docieka, nie kalkuluje, tylko wykonuje polecenia. Bo czasu też nie ma. Ma pozwolić, by inni dzielili się z nią. By była obdarowywana. Daje też wszystkim sąsiadom znać o tym, co się dzieje, choć sama tego nie wie. Ale nie ma nic do stracenia, skoro zaraz może utracić wszystko. Synowie donoszą kolejne dzbany, a ona przelewa oliwę, która wciąż w cudowny sposób płynie... Wyobrażam sobie, jak jej dom zapełnia się naczyniami, jak powoli zaczyna brakować miejsca, by swobodnie się przemieszczać. Aż w końcu kończą się naczynia. Ona jest gotowa je dalej ustawiać - myśli maksymalistycznie, a może tak skupia się na zadaniu, że nawet ich nie liczy, tylko przelewa - ale tych już nie ma, jak donoszą jej dzieci. I wtedy oliwa także się kończy. Dokładnie w tym momencie, gdy braknie miejsca. I naczyń. W tej chwili, gdy wszystko już wystarcza. Pan wie, ile ona potrzebuje. Wie, kiedy potrzebuje. 

 „Idź, sprzedaj oliwę, zwróć twój dług , z reszty zaś żyjcie ty i twoi synowie" (w. 7)

Nie prosiła o środki do życia, prosiła, by jej synowie byli z nią. Nie widziała jeszcze tej potrzeby, ale Bóg przewidział. Dosłownie wszystko.  

Uwielbiam tę historię o kobiecie, która zaraz ma stracić wszystko, choć już jest bardzo uboga! W odpowiedzi otrzymuje więcej niż mogła sobie wymarzyć. Ale do tego WIĘCEJ prowadzi droga. Bóg czyni cud, najpierw zwracając jej oczy na to, co ma. Nawet jeśli to tyle co nic. A potem angażuje ją i innych w to działanie. Wypełnia puste naczynia. Wypełnia jej serce. 

A czy moje widzenie braku nie zasłania mi oczu na to, co mam?  Czy jestem wdzięczna za to, co mam?  Czy wiem, jak z tego korzystać? Co robię, by to niewiele stało się większe? Z jakiej małej miarki we mnie Bóg może uczynić cuda? Z małej wiary, ufności, wiedzy?... Czy jestem gotowa przynosić puste dzbany mojego serca, by On pomagał mi je napełniać? Czy jestem gotowa wykonać przy tym pracę?...

Zapraszam Was serdecznie do rozważania tej historii w czerwcu i nie tylko!...

***

W Księgach Królewskich czytamy także o dwóch innych kobietach, których historie są dość podobne do tej o kobiecie z dzbanem oliwy. Też opowiadają o cudach. Też mówią o biedzie i bogactwie. O hojności Boga, ale też człowieka. O matczynych sercach i o Bogu, który widzi potrzeby, których my same nawet nie dostrzegamy. Jest to wdowa z Sarepty (1 Krl 17, 8-24) i Szunemitka (2 Krl 4, 8-37). One wszystkie pojawiły się w programie formacyjnym uBOGAcONA między niewiastami Starego Testamentu - możecie je więc odnaleźć w notesie.

A w drugiej połowie czerwca 2018 facebook live, podczas którego będziemy czytać te historie! (Live na grupie dla użytkowniczek Kalendarza Kobiety 2018 lub programu formacyjnego z kobietami Starego Testamentu). Szczegóły będą podane na grupie

Czytaj dalej...

Rut - dzielna przyjaciółka

Moab. Kraina nieprzyjazna narodowi izraelskiemu. A jednak to tam Elimelek ze swoją żoną i synami szukają chleba. Życia. Bezpieczeństwa. Z dala od swojej ziemi, swojego Boga i narodu. Niestety, takie odejścia zwykle nie kończą się dobrze. Obfitość jest chwilowa. A to, co po niej nadchodzi, okazuje się bolesnym doświadczniem. Słodycz imienia Noemi zamienia się w gorycz, rozczarowanie, a w końcu żałobę po mężu i synach. Noemi traci wszystko i taka właśnie - ogołocona z dóbr, bezpieczeństwa i pełna goryczy - chce wrócić do Betlejem. Sama. By nie być ciężarem dla synowych, bo wie, że nie może dać im już nic z siebie. One mogą jeszcze ułożyć sobie życie. One - gdy przeżyją swoją stratę - mogą zacząć na nowo. Mogą żyć nadzieją, której Noemi nie może im dać. A jednak Rut nalega. Nie puszcza jej dłoni i uparcie kroczy obok niej. Nie tyle za nią, ale właśnie obok, podtrzymując starszą od siebie kobietę, która - jak się jej wydaje - wraca do swojego domu i Boga przegrana. Ona wraca po latach, a Rut zostawia w jednej chwili wszystko, co było jej znane. 

Nie nalegaj, abym cię opuściła i odeszła od ciebie, gdyż dokądkolwiek pójdziesz, tam i ja pójdę, gdzie ty zamieszkasz, tam i ja zamieszkam, twój naród stanie się moim narodem, a twój Bóg będzie moim Bogiem. Gdzie ty umrzesz, tam i ja umrę, i tam będę pogrzebana. Niech mnie PAN ciężko ukarze, jeśli nie zostanę z tobą do śmierci.

Rt 1, 16-17

Idą razem nieświadome tego, co je czeka. Ale Bóg wie. Kiedy i jak. On wie. Czuwa nad ich krokami i decyzjami. One robią swoje. On robi Swoje.

Rut nie tylko podtrzymuje na duchu teściową. Ona także dba o pożywienie. Muszą przecież coś jeść. Muszą - jako wdowy - same się o siebie zatroszczyć. Rut zbierać kłosy za żniwiarzami i przypadkowo trafia właśnie na pole należące do krewnego jej męża. Tylko czy możemy wierzyć w taki przypadek? I jeszcze w ten drugi, że akurat właściciel przybywa? Gdy tylko Booz dowiaduje się, kim ona jest, prosi, by jej nie dokuczano. Nawet więcej, poleca, by okazywano jej szczególne względy. Bierze ją w opiekę, wdzięczny za jej troskę o Noemi. Błogosławi jej i umacnia ją na jej drodze. Pewnie jeszcze nieświadomy tego, czyje skrzydła będą ją chronić. 

Obyś otrzymała wielką nagrodę od PANA, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić...

Rt 2, 12

Ciąg dalszy wydaje się prawie oczywisty - Rut zostaje żoną Booza. Ona - w jego oczach - i w oczach całego miasta - dzielna niewiasta (Rt 3, 11)! I to nie dlatego, że jest prowadzącą dom matką, wspierającą żoną (jest przecież wdową), zamożną, ubraną w purpurę kobietą! (por. Prz 31, 10-31). Ona, która nic nie znaczy w społeczeństwie, ona, która pochodzi z wrogiego ludu - ukazuje swoją dzielność w podejmowanych decyzjach, w postawie wierności, bezinteresowności i miłości. W byciu tym, kim jest - prawdziwą przyjaciółką (jej imię jest najpewniej moabicką modyfikacją hebrajskiego słowa reeiut, oznaczającego „przyjaźń”). I teraz to dobro wraca do niej. Zostaje umiłowana i obdarzona błgosławieństwem. Radością, którą od razu dzieli się z Noemi. Ona daje jej nie tylko wsparcie serca, pożywienia, ale także przypomina o Bożej opiece.

Ona, całkiem obca, staje się cała Jego. Wpisana już na zawsze w historię zbawienia. Rut - matka Obeda, ojca Jessego, ojca Dawida, z którego rodu narodził się Jezus Chrystus. (por. Mt 1,5)

Rut, która - sama cierpiąc - nie opuściłaś w potrzebie swojej teściowej, nie mając żadnej obietnicy lepszego jutra u jej boku, bądź dla nas wzorem przyjaciółki i dzielnej kobiety, która potrafi kochać i oddawać siebie, nie oczekując niczego w zamian! 

*** 

Księga Rut liczy zaledwie 4 rozdziały. To idealna lektura na jeden wieczór, ale - jestem pewna - jej przesłanie możemy odkrywać przez całe życie!

A więc, owocnej lektury, Dzielne Niewiasty! 

Pomocą w czytaniu tej Księgi mogą być pytania i zadania zawarte w programie formacyjnym uBOGAcONA między niewiastami Starego Testamentu.

O Rut przypomina także uBOGAcony kubeczek oraz uBOGAcONA torba ;-)

 

DODATKOWE MATERIAŁY 

(1) Krótki komentarz z programu uRodziny Jezusa

 

(2) Kolorowanka (szczególnie dla dzieci!) a także zabawa aktywizująca dla małych dzieci

Możesz odkrywać historię Rut z córką/wnuczką/siostrą? (Można też z synem! :-) 

Rut kolorowanka

 

(3) Rut i Noemi będą bohaterkami spotkania kobiet uBOGAcONE między niewiastami w Niepokalanowie 12.05.2018

Jeśli masz możliwość do nas dołączyć, serdecznie zapraszam!

 

 

 
Czytaj dalej...

Rachab, czyli zacząć na nowo!... | Między niewiastami Starego Testamentu

Historia Rachab [Joz 2; 6, 22-25]

Oto Jerycho na horyzoncie. Izraelici po 40 latach wędrówki mają wejść do Ziemi Obiecanej. Nie mogą tak po prostu zapukać, zapytać, czy mieszkańcy nie zechcą odstąpić im obiecanego terenu. Wiadomo, że to nie jest takie proste... Najpierw muszą wybadać sytuację. Najpierw chcą upewnić się co do swojej misji. Zatem dowódca - Jozue - wysyła dwóch zwiadowców.

Trafiają oni prosto do gospody nierządnicy Rachab. On powinna wiedzieć dużo! I to w takim miejscu - z oknem na świat, na samej granicy, skąd zawsze widać więcej. W takim miejscu można też łatwo się ukryć, wtopić w tłum podróżnych. Ale… ich misja nie pozostaje niezauważona. Gdy król słyszy o przybyszach, żąda ich wydania, jednak Rachab sprytnie ukrywa mężczyzn na dachu, przykrywając wiązkami lnu, a następnie zmyla pościg, wysyłając strażników w kierunku Jordanu. Po tej udanej akcji wyznaje zwiadowcom motywy swojego działania. Wierzy w potęgę ich Boga. Słyszała o Jego mocy i o opiece, jaką otacza On swoich wybranych. Wszyscy mieszkańcy miasta słyszeli o wielkich dziełach Pana, więc boją się Go, ale Rachab uznaje w Nim jedynego Pana i jest gotowa opowiedzieć się po Jego stronie. Choć nie jest On jeszcze jej Bogiem i nie zna Go tak jak Izraelici. Choć nie należy do narodu wybranego, chce Go wybrać (i pewnie nie wie jeszcze, że i ona zostanie przez Niego wybrana!). Choć nie widziała rozstępujących się wód Morza Czerwonego, wierzy w Jego siłę. Ona - kobieta z obcego ludu o wątpliwej reputacji do tego wielkiego planu Boga dokłada swoją część, choć może tego jeszcze nie dostrzegać. Chce swojego ocalenia, ale i ona sama daje to ocalenie. Tak jak zwiadowcy muszą jej zaufać - przyjmując jej plan powrotu za swój - tak teraz ona musi zaufać im - że wywieszony purpurowy sznur i ich pamięć o jej postawie wystarczy, by w chwili, która niechybnie nadejdzie, została uratowana wraz ze swoją rodziną. Rachab nawet nie wie, jak wielkim znakiem dla Izraelitów stają się jej słowa i czyny. Pozostaje jej ufać, a im - działać zgodnie z poleceniami Pana.

Co czuje Rachab, kiedy Izraelici z Arką Przymierza na czele okrążają Jerycho?... Niecierpliwi się? Cieszy? Purpurowy, widoczny z daleka sznur, wskazuje na to, że czeka. Wypatruje ich. Jest gotowa na konsekwencje swoich kroków i na te jej nowe życie, które nadchodzi. Teraz będzie mogła nie tylko ze słyszenia, ale i z własnego doświadczenia znać Pana. Boga, który przyjmie ją do swojego narodu. Umieści ją w rodowodzie Swojego Syna (por. Mt 1, 5) i postawi za wzór wiary potwierdzonej czynami (Hbr 11, 31; Jk 2, 25). 

 

Czego możemy nauczyć się od Rachab?

1. Bóg wybiera według swojego klucza...

Często wybiera właśnie najsłabszych; tych ostatnich; tych, którzy w oczach świata są już skreśleni; tych, których my byśmy raczej nie posądziły o wielkość!... Ale On nie patrzy tak jak my. Historia Rachab ukazuje to dobitnie. A  także i przypomina, że nasza historia nas nie determinuje. Że nasze metki otrzymane od innych ludzi, nie mają dla Niego znaczenia. Choć On zna nasze życie w całości, ogarnia je lepiej niż my same, patrzy na to, kim możemy się stać i co chcemy uczynić ze swoim życiem. A On jest tuż obok - gotowy, by nam w tym pomóc.

2. Wiarę potwierdzają uczynki 

Wiara Rachab może być jeszcze bardzo początkująca - pełna bojaźni i nieznajomości Tego, któremu chce się powierzyć. Ale już na samym początku tej drogi nie jest ona jedynie czuciem. Jest ona konkretną deklaracją, którą potwierdza swoimi czynami. Czyny potwierdzają wiarę. Także ją umacniają, czyniąc bardziej realną dla nas i widoczną dla innych! 

3. Wielka zmiana wymaga naszej decyzji i naszych kroków

Rachab jawi się nam jako kobieta niezależna, przekonująca i odważna (jej imię też jakoś ją charakteryzuje - a oznacza dzika/gwałtowna). Nie wiemy, czy długo nosiła w sobie pragnienie zmiany, czy miała jakiś inny plan, czy podejmowała wcześniej próby, czy przygotowywała się na ten moment... Wiemy jednak, że w tej decydującej i szybko nadarzającej się chwili robi krok do totalnej zmiany, opowiada się po jednej stronie, wyznaje swoją wiarę i nadzieję. Jest gotowa zaryzykować i sprzeciwić się swojemu królowi. A wszystko, co wydarzy się w jej życiu, zaczyna się od tej decyzji. Pierwszego, bardzo stanowczego kroku. Tego, który zmienia wszystko.

 Notes kobiety uBOGAcONA między niewiastami ST (1)Notes Kobiety uBOGAcONA między niewiastami ST (1)

 

* * *

Rachab, która przyjęłaś nadarzającą się okazję, by zmienić całkowicie swoje życie, bądź nam wzorem kobiety, która zaczyna na nowo, gotowa na wielką, nieco szaloną i pełną niespodzianek, przygodę z Bogiem!

 

* * *

Spotkanie na żywo na temat Rachab odbędzie się 11.04 o godz. 19.00 (jeśli nie możesz być z nami na żywo, nagranie będzie dostępne później do odsłuchania) Miejscem naszego spotkania jest grupa na facebooku uBOGAcONE - stworzona dla kobiet, które korzystają z Kalendarza Kobiety 2018 lub Notesu Kobiety ST (1). Jeśli masz ochotę do nas dołączyć, serdecznie zapraszamy! 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS