Żadna kobieta nie jest tylko kobietą. (św. Edyta Stein)

Grey zdemaskowany, czyli o kobiecych pragnieniach

Pięćdziesiąt twarzy Greya. Jakieś skojarzenia? Może te niebieskawe czy też szarawe okładki dobrze wyeksponowane na półkach księgarni? A może zmysłowe plakaty reklamujące film w sezonie ubiegłorocznych walentynek? A może rekomendacje i zachwyty koleżanek? A może krytyczne komentarze pod adresem tej bestsellerowej serii? A może same dobrze wiecie, co jest w środku tej książki?... 

Ale dziś chcę Wam zaproponować znacznie lepszą lekturę. Grey zdemaskowany (wyd. Vocatio 2016). To tylko pozornie książka o książce. Nie jest to streszczenie dla tych pań, które czują się zbyt zawstydzone, by czytać Greya w oryginale. Nie jest to też naukowa analiza i dokładne studium trylogii brytyjskiej pisarki. To książka, której autorki Dannah Gresh i Juli Slattery - chrześcijanki i specjalistki w dziedzinie seksualności kobiet i budowania relacji - szukają odpowiedzi na pytanie: co przyciąga miliony kobiet do literatury erotycznej. Szczególnym bodźcem do ich pracy (którą napisały w zawrotnie szybkim tempie!) było odkrycie, że po takie książki sięgają równie często chrześcijanki jak kobiety dalekie od wiary. Ich wniosek jest zarazem punktem wyjścia dla wielu cennych myśli, którymi dzielą się w swojej książce:

Literatura erotyczna, pornografia czy romanse pozamałżeńskie przyciągają nas głównie wtedy, gdy ignorujemy nasze pragnienia. 

Dannah i Juli skupiły się więc najpierw na nazwaniu pięciu kobiecych pragnień. Pisząc o tych kobiecych tęsknotach, nie uciekły jednak w zbytnie prze-duchowienie - nie zapomniały o integralnej kobiecości (z którą przecież stykają się w swojej pracy na co dzień). Dlatego też nie pominęły np. pragnienia satysfakcjonującego życia seksualnego. Opisując bogactwo kobiecych serc, autorki pokazują jak złudne i powierzchowne zaspokojenie daje literatura erotyczna. Pokazują jak łatwo jest pobłądzić, popierając to świadectwami kobiet. A jednocześnie wskazują też na to jak można prostować swoją drogę, by zgodnie z Bożym planem zaspokajać swoje najskrytsze pragnienia, także te najbardziej intymne. 

Twoja seksualność nigdy nie miała być oddzielona od twoich najgłębszych duchowych i relacyjnych pragnień, ale miała stanowić ich wyraz.

O pięknie kobiecej seksualności autorki piszą, powołując się na własny przykład (a mają czym się dzielić!), a także na przykłady z samego Pisma Świętego! I tak oto naszą cudowną Oblubienicę – tę Całą Piękną, o której codziennie przypomina mi Kalendarz Kobiety 2016 – nazwały… Gorącą Babką!

Śniła o swoim mężu, rozmyślała o jego nagim ciele, planowała seksualne przygody. W kreatywny sposób wykorzystała to, co miała do dyspozycji, by świętować ich seksualność – słowa, swoje ciało, zapachy, jedzenie. W przypływie uczucia zaczęła nazywać tę kobietę Gorącą Babką.

Urzekła mnie bardzo szczerość autorek, ich własne świadectwo i zaangażowanie w tę całą sprawę. One naprawdę walczą i pokazują jak walczyć o samą siebie, o inne kobiety, o mężczyzn i w ogóle o cały nasz świat. Patrzą bardzo szeroko. Patrzą nie jedynie na sposób ludzki, chodzą w Bożym świetle. I pisząc o naszej intymności i naszej misji potrafią wyczytać tak wiele np. z Księgi Nehemiasza! :-) To wspaniała, inspirująca lektura dla tych z nas, które chcą lepiej zrozumieć swoją kobiecość, które chcą walczyć o swoją czystość i o czystość serc oraz spełnienie najskrytszych pragnień innych kobiet.

Jeśli szukasz zaspokojenia swoich pragnień, to będziesz potrzebowała czegoś więcej niż tylko seksualnego przebudzenia. Będziesz potrzebowała duchowego przebudzenia.

Dannah Gresh, Juli Slattery, Grey zdemaskowany, czyli o pragnieniach kobiecego serca i o tym, co się kryje za kulisami literatury erotycznej, ograbiającej kobiety z prawdziwej intymności, wyd. Vocatio 2016.

** Fragmenty pisane kursywą to cytaty z książki Grey zdemaskowany.

Czytaj dalej...

Stare i nowe bukłaki kobiecego serca

Chwaliłyśmy Pana śpiewem, modliłyśmy się słowami pieśni, wtórując czarującej nas głosem i grą na gitarze Irence. (A ja dziś obudziłam się, śpiewając mężowi do ucha „Kiedy Słowo Twe wypełnia się w nas”.)

Czytałyśmy Jego Słowo i dzieliłyśmy się nim.

Byłyśmy przed Panem twarzą w twarz, sercem przy Sercu.

Wpatrywałyśmy się w Marię Goretti i szukałyśmy jej w sobie – tej dziewczyny pełnej wiary i ideałów, broniącej swojej czystości i kobiecej godności, która potrafiła nie tylko nieść niezawinione rany, ale też przebaczenie.

Patrzyłyśmy na Rachab i na cuda, jakich dokonał Pan w jej życiu. Uczyłyśmy się od niej podejmowania ryzyka, wiary, zaufania i działania. Uczyłyśmy się, że nigdy nie dokonamy niczego zupełnie same, że nie możemy naszej wiary pozostawić bez uczynków i że niektóre stare bukłaki bywają wytrzymałe, dobrze wyrzeźbione i gotowe zachować jeszcze niejedno młode wino.  

Rozmawiałyśmy o zmianach w naszym życiu, które są nieuniknione, mogą być twórcze i wspaniałe, ale niejednokrotnie budzą lęk, zabierają poczucie bezpieczeństwa, zmuszają do pracy i spojrzenia na siebie w prawdzie, i że oparciem w tych zmianach jest On, ten niezmienny.

Przypominałyśmy sobie, że Bóg wszystko może. Może dawać nowe serce.

Oglądałyśmy nasze serca i oceniałyśmy ich stan bez zbędnych badawczych narzędzi, czując ich kondycję. Szukałyśmy starych, kruchych bukłaków, nadmiernie nagromadzonych, potrzebujących nowego wina. 

Prosiłyśmy o nowe wino dające życie, rozszerzające serce, formujące je według Jego Serca. O wino, które pozwoli nam doświadczyć Jego bezwarunkowej miłości wobec nas, naszej wartości i kobiecej godności, które uleczy nasze zranienia i wykrzywione spojrzenie na siebie i innych, które pozwoli nam dojrzewać, dokonywać mądrych zmian, ufając i wierząc Bogu, które pomoże nam pokochać siebie, pamiętając, że zostałyśmy obdarowane tym wszystkim, co jest nam potrzebne, by iść za Nim i wypełniać Jego najśmielsze pomysły na nasze życie.

Napełniałyśmy nasze bukłaki tym winem.

Dzieliłyśmy się swoim życiem, tęsknotami, pragnieniami i tym, jak On nas prowadzi.  

Pięknie jest być między niewiastami.
Pięknie jest być z Nim. 

5.07.2014 - dzień skupienia: Trzy dzielne niewiasty i On. O starych i nowych bukłakach kobiecego serca

***

A może też chciałybyście otrzymać taki malutki płócienny bukłaczek z przypinką? Jeśli tak, zostawcie komentarz pod tym tekstem, podając, czym jest dla Was nowe wino. (na komentarze czekam do 13.07) 

Czytaj dalej...

Stworzona, by pragnąć

Co ma wspólnego dieta, bieganie i zmiana nawyków żywieniowych z najgłębszymi pragnieniami kobiecego serca? Zwyciężenie kompleksów i zadowolenie ze swojego odbicia w lustrze? A może coś więcej i znacznie głębiej – na przykład lepsze ukierunkowanie swoich tęsknot, lekcja opanowania oraz odkrycie prawdziwego głodu?

W swojej książce „Stworzona, by pragnąć” Lysa Terkeurst udowadnia, że może być i tak. I co więcej, robi to nie przez błyskotliwe intelektualne wywody, ale przez własny przykład, zwierzenie się jak najlepszej przyjaciółce swoimi drogami, obawami, odkryciami, zwycięstwami i pragnieniami. Lysa - jak wiele kobiet – nie była do końca zadowolona ze swojego ciała, a ściślej mówiąc, z nadmiaru nagromadzonych kilogramów. Zapragnęła nie tylko założyć swoje obcisłe spodnie i poczuć się lepiej.

„Gra nie toczyła się bowiem o to, ile ważę i jak rozmiar noszę, ale o moje rozdwojone serce.”

Solidaryzuję się z jej motywacją i punktem widzenia, choć dla wielu osób, o których ona sama także w swojej książce wspomina, taka postawa może być niezrozumiała. Bo jeśli zapomnimy, że ciało ma z sercem bezpośrednie połączenie, bo idą ręka w rękę, to możemy nawet oburzyć się, że Pana Boga mieszamy w nasze potrzeby (albo i fanaberie) wprowadzenia ładu w takie pozornie jedynie przyziemne sfery życia i temu profanum próbujemy przypisać jako takie sacrum. Ale za pragnieniami kolejnej kostki czekolady i dokładki hamburgerów stoi bardzo często coś więcej - inne nieuporządkowane miejsca w nas samych i nieuświadomione tęsknoty.

„Musiałam zdobyć się na szczerość i przyznać, że polegam na jedzeniu bardziej niż na Bogu. Pożądam jedzenia bardziej niż Boga. W jedzeniu znajduję pocieszenie, nagrodę i radość. Do jedzenia uciekam się w chwilach napięcia i smutku, a nawet szczęścia.”

Czy każda z nas naprawdę zmaga się z tymi pokusami w postaci gorącej czekolady i fast foodów? Może jeszcze nie, może już nie, a może tak, ale wcale nie w takim stopniu jak Lysa. Ale tych pragnień, które zabierają nam rozeznanie, które kuszą, osłabiają wolę, zabierają wiarę w siebie i poczucie własnej wartości, a także wyciszają to największe pragnienie prawdziwej Miłości, jest o wiele więcej w naszej codzienności. I tak na przykład szukając bliskości i miłości, wpadamy w ramiona zupełnie przypadkowych mężczyzn, pozwalając odebrać (a nawet wyrwać czy wyszarpać) sobie największe marzenia i ideały. A przecież, jak podkreśla kilkakrotnie Lysa, zasługujemy na coś lepszego.

„Być może w porównaniu z sytuacją młodej dziewczyny, próbującej zachować czystość, powstrzymanie się od jedzenia wydaje się rzeczą błahą, a jednak głód to głód; pokusa to pokusa; pragnienie to pragnienie. Być może te dwie sytuacje tak bardzo się nie różną. Za każdym razem, kiedy przypominam sobie o tym, że zostałam stworzona do lepszych rzeczy, czuję przypływ motywacji i świeżych sił.”

W tej książce nie znajdziecie recepty na zrzucenie zbędnych kilogramów, tutaj szerokie pole do działania Lysa zostawia specjalistom – dietetykom i lekarzom. Na pewno jednak wszystkie zebrane przez nią przemyślenia mogą pomóc w zrozumieniu, że warto naprawdę zawalczyć o całą siebie, wsłuchać się w swoje prawdziwe pragnienia i odnajdywać najgłębsze Źródła, by je wypełnić i ugasić.

„Tak, zostałyśmy stworzone, by łaknąć – tęsknić, bardzo pragnąć, życzyć sobie gorąco i pożądać – Boga. Tylko Jego.”

Lysa Terkeurst, Stworzona, by pragnąć, wyd. Aetos 2014.

W ksiągrani KiM

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS