Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5, 22 - 23)

Jak piękne są twe stopy, księżniczko!

Lubicie swoje stopy? Zachwycacie się nimi? A może ktoś Wam kiedyś powiedział, że macie piękne stopy? Ja sobie specjalnie takich komplementów nie przypominam. Zresztą słysząc to, chyba zaczęłabym je dokładnie oglądać. Najpierw najpewniej przykurczyłabym palce, schowała jedną stopę pod drugą i zmieniła szybko temat. Dlaczego? Hmm. Nie dlatego, że nie lubię moich stóp, ale no wiecie, to są stopy… Te, które przez większość roku ubieram w rajstopy lub skarpetki. Te, które chodzą przy ziemi. Te, które latem zanurzam w piasku (prawie codziennie i bynajmniej nie dlatego, że jestem nad morzem – drogie mamy pewnie wiedzą;-) Te, które nie najchętniej i nie bez krępacji oddałabym w ręce kosmetyczki. 

Chociaż nie przypominam sobie tego, to jednak mam przeczucie, że już na pewno ktoś moimi stopami się zachwycał. Dawno temu. Kiedy moje stopy nie potrzebowały jeszcze butów, kiedy nie za bardzo spełniały swoje docelowe zadanie, kiedy były nieproporcjonalnie małe w stosunku do ciężaru ciała. Tak, stopy małych dzieci są cudowne. Te maleńkie paluszki, gładka skóra i ta ich wielkość sprawiająca, że gubią się w dłoni. Na pewno mama całowała je nieraz, łaskotała, głaskała i miała ochotę zjeść. A kiedy założyła mi pierwsze buty zapewne się rozczuliła. Zupełnie jak ja teraz wobec moich dzieci. Ale stopy później już raczej nie są w pierwszej kolejce to wychwalania. Stopy są funkcjonalne, stopy są trochę na pierwszej linii frontu pracy i wędrówki, i ostatnie w kolejce gdy chodzi o pielęgnację – kto by o nich pamiętał? Kto będzie je widział? Cudownie, że są, że mnie niosą, że czasem pomimo zmęczenia, dają z siebie więcej, niż by mogły, że pozwalają na kolejne kroki, ale mimo tej wielkiej wobec nich wdzięczności, najczęściej chowam je, nie prowadzę na zabiegi pielęgnacyjne i nie wystawiam na publiczny widok. A skoro ich nie pokazuję, to logiczne, że nikt ich nie wychwala. Ale czy nie chodzi jednak o coś więcej?

Posłuchajcie zatem co Oblubieniec mówi do Oblubienicy w Pieśni nad Pieśniami: Jak piękne są twe stopy w sandałach, księżniczko! (Pnp 7, 2) On je widzi, On nimi się zachwyca! I to w pierwszej kolejności. A dalej i linią bioder, łonem, brzuchem, piersiami, szyją, oczami, nosem, głową, włosami, zębami (Pnp 4, Pnp 7)… Mówi „Cała piękna jesteś”. Może nasz ukochany jeszcze nie zdążył nam tego powiedzieć (a może nie zdążył nas jeszcze znaleźć – to inna historia), ale na pewno mówi to do nas sam Bóg. Ten, który te stopy projektował. To nie tylko piękne, ale nawet boskie stopy. To On mówi do nas – są piękne, ale masz ładne te paluszki, paznokcie i pięty, nie sądzisz? 

Dziś, kiedy tak często kobietom chcemy przypominać o ich pięknie, o ich królewskiej godności, o tym, jak Bóg cudownie nas stworzył i ukochał, może warto zapytać się o stopy. Czy słyszysz księżniczko, jak piękne są twoje stopy? Widzisz je? Może chcesz, by ktoś ci o tym przypomniał (ok, mogę być i ja), ale najpierw sama to zobacz, przyjrzyj się im! Właśnie patrzę na nie coraz dłużej. I myślę sobie: a może będę to pierwszą (kolejną), która nie tylko wyrazi za nie wdzięczność (Deo gratias!), ale także się nimi zachwyci? Może ja w końcu sama zacznę widzieć, że jestem cała piękna (choć oczywiście nie bez skazy). Cała. Zaczynając od stóp.

*

A więc Kochane Piękne Niewiasty!... Podejmiecie małe wyzwanie?

Kilka kroków PIĘKNYCH STÓP

# 1. Przyjrzyj się im. Zobacz, jak są piękne. Zachwyć się nimi.

# 2. Podziękuj Bogu za swoje stopy.

# 3. Zrób dla nich coś dobrego, np. kąpiel z solą lawendową, pedicure ulubionym kolorem lakieru. I oczywiście załóż piękne sandały.

A jak zachwyt będzie wciąż rósł, zrób im piękne zdjęcie :-) 

 

i np. dodaj takie podpisy:

#pięknestopyksiężniczki

#dziękujężestworzyłeśmnietakcudownie

#boskiestopy

#całapięknajesteśprzyjaciółkomoja

 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS