Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 37)

Adwentowy Notes dla kobiet 2016

Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie... Mt 25, 6

Panna roztropna czy nieroztropna? Przewidująca? Oczekująca? Gotowa? A może zaspana nieco?... Którą z nich jesteś? Którą z nich chcesz być? (Pytanie retoryczne, hmm?... ;-) 

Lubię adwent. Im jestem starsza, tym bardziej lubię. Może dlatego, że tym bardziej czekam na Niego. I to nie tylko dlatego, że zbliża się Boże Narodzenie. Tegoroczny Adwent może zaskoczyć. Że już, że tak nagle i że tak... tak na dość długo. Rozpoczęłam więc przedadwentowe przygotowania. Do przygotowywania trzeba się przygotować. Jak do drogi. Do ważnej drogi.

W ubiegłym roku przygotowała, Notes Adwentowy, z którego, jak wiem, korzystało pewne grono kobiet. Ponieważ tamta wersja była dostosowana do 2015 roku, postanowiłam ją uaktualnić. A zatem już jest gotowy cały Notes na Adwent 2016. Jest to odświeżona wersja Notesu z poprzedniego roku. A zatem jeśli udało Ci się w ubiegłym roku korzystać z niego i masz ochotę na coś całkiem innego, to specjalnie nie nakłaniam, ale... jeśli nie miałaś okazji z nim pracować, a może z jakiegoś powodu zrezygnowałaś, ale chciałabyś spróbować raz jeszcze, to gorąco zapraszam! Plik do pobrania poniżej.

Dobrego przygotowywania się i zapalania lamp! 

Czytaj dalej...

Ciążowe i adwentowe oczekiwanie

Na co teraz czekasz? Na Święta, na kolację, na chwilę odpoczynku, na powrót męża z pracy, na telefon z ważną wiadomością, na wyniki badań, na ślub, na odnalezienie Księcia z bajki, na narodziny dziecka albo wnuka? Czy wiesz, na co czekasz?

Łapię się na tym, że mnie się wydaje, że wiem, na co czekam. Teraz czekam na narodziny Syna. Czekam, by stać się mamą w pełni (w końcu bez szukania odpowiedniego sformułowania). Są takie etapy w życiu, których istotą jest oczekiwanie, czasem wypełnione tęsknotą, lękiem przed nieznanym, nadzieją, radością, a bardzo często przygotowaniem, albo raczej przygotowywaniem się wciąż bez pewności, czy tyle wystarczy. Przygotowujemy się do małżeństwa, do rodzicielstwa, do ślubów, do dyplomu - tak jak umiemy. Słyszałam już nie raz, że pierwsze dziecko zmienia najwięcej i w moim życiu, i w małżeństwie. Potrafię sobie to wyobrazić, powoli to do mnie dociera, choć wciąż jeszcze mam problem z wiarą w istnienie naszego Syna i mnie – jako mamy, a tym bardziej tego, że czas jest już bliski. Wielokrotnie wyobrażałam sobie nasze pierwsze Spotkanie, nasze wspólne spacery i przygody, ale co wtedy będę czuć, jak nam wtedy będzie Razem, tego nie umiem przewidzieć. Może rzeczywistość przerośnie marzenia? Tak na przekór tym, którzy złowieszczo opowiadają o traumach rodzicielstwa, o samych ograniczeniach, tym, którzy przestali już wierzyć w macierzyństwo i tacierzyństwo wypełnione spełnieniem i radością. Tym, którzy oczekują na ten etap, kiedy w końcu dzieci się usamodzielnią.

Tak, wiem, na co i na kogo czekam, w przeciwnym razie nie wiedziałabym nic o tym oczekiwaniu. Ale tak naprawdę… Ja jednak nie wiem, co i kto na mnie oczekuje. Co mnie czeka, mówiąc powtarzanym sformułowaniem. Czy spodziewając się drugiego, trzeciego, czwartego albo piątego dziecka rodzice dokładnie wiedzą, co ich czeka? Na pewno nauczyli się już bardzo praktycznie jak spakować torbę do szpitala, jak przewijać noworodka, jak dopasowywać ubranka, by nie było mu za zimno ani za gorąco, jak trzymać dziecko przy karmieniu, kiedy wybrać się z nim na szczepienia, ale nie wiedzą przecież, jakie będzie to Dziecko – może całkiem inne od poprzednich? Oni przecież też nie są tacy sami jak poprzednio. Może wraz z tym Dzieckiem zmieni się więcej niż są w stanie sobie wyobrazić? Podobnie i przedślubnie. Wiedziałam, że będę żoną, że czeka nas etap docierania się, dzielenia obowiązków domowych, układania przyszłości, przeżywania szarych, jesiennych wieczorów i szalonych wakacyjnych podróży. Naczytałam się poradników, nasłuchałam opowieści, a potem życie i tak mnie zaskoczyło, przerastając wszystkie dotychczasowe doświadczenia. Ale bez tego przygotowania zwanego narzeczeństwem bałabym się powiedzieć TAK, bałabym się tak ostatecznego wyboru. Bez tego oczekiwania zwanego stanem błogosławionym (a czasem adekwatnie też ciążą) bałabym się jeszcze bardziej chwili Rozwiązania i nieodwołalności naszej relacji, nowego życia w moim/naszym życiu.

Oczekiwanie jest przygotowaniem na to, co nadejdzie – co przyjdzie samo jak chce, a często i kiedy chce. To nie jest dobrze zaplanowany i przemyślany trening (czasem szkoda!), to jest przygotowanie niepełne, które przypomina naukę przed egzaminem, na którym dokładnie nie wiemy, o co możemy być zapytani (okropne uczucie, prawda?). Może paść pytanie o coś zupełnie innego niż nam się wydawało ważne, może właśnie o tę kwestię, którą pominęliśmy, do której przez zmęczenie nie dotarliśmy, która właśnie uciekła nam z pamięci. Ale to przygotowanie pełne oczekiwania pozwala wejść w siebie i w swoje serce. Pozwala otworzyć się, wyciszyć, skupić, wyostrzyć zmysły, nadsłuchiwać tego, co nadchodzi, doszukiwać się oznak i śladów – czasem inaczej niż sobie to zaplanowaliśmy i wymarzyliśmy. A przede wszystkim zmusza do zaufania.

Adwentowe oczekiwanie

Lubię adwent, nie mogę tego ukryć. Przy całej otoczce komercji, tandetnych bombkach, dziwnych reklamach, „Bożym narodzeniu” i życzeniach, w których zapomina się o Bogu, przy szale zakupowym i marketingowym... A także przy otoczce tradycji, które nieraz męczą, ale częściej wzruszają i przywołują wspomnienia te najwcześniejsze, tych pierwszych Świąt jeszcze z dziadkami, jeszcze z wiarą w Świętego Mikołaja, z największą radością przy żłóbku (i aniołku, który kiwał głową po wrzuceniu monety) i z mglistym pojęciem o tym, czym naprawdę są Święta. Czekałam na to adwentowe czekanie. I oto jest. Jakże kobiecy, jakże błogosławiony czas - czekania na Narodziny.

To już kolejny adwent w moim życiu. Pewnie w Twoim także. Wiem, czego mogę się spodziewać, jakie pieśni i czytania usłyszę w kościele, nie zdziwi mnie zapewne ani Zwiastowanie, ani Narodzenie Jezusa – na pewno Maryja powie swoje fiat, Chrystus narodzi się w żłobie lub w grocie, przywędrują do niego pastuszkowie i trzej królowie, a Herod nie zmieni swoich planów i obaw. Na Wigilii będzie dzielenie się opłatkiem i smak dań niezmienny od lat (a może i od pokoleń). Adwent będzie pachniał pierniczkami, cytrusami, porannym wstawaniem, będzie oświetlony blaskiem świec w wieńcu adwentowym, a im bliżej Świąt – tym bardziej zapachnie świerkiem.

Ale czy ja naprawdę wiem, jakim oczekiwaniem jest ten Adwent? Czy ja wiem, na Kogo i na co czekam? Jeśli odpowiem twierdząco, jeśli uznam, że ja już wiem, nie wyruszę w poszukiwanie tego, co naprawdę ma nadejść – może to samo co rok rocznie, ale w całkiem nowej formie, odkrywając przede mną nieznane nigdy wcześniej treści. Bóg może przecież jednym słowem, które znamy od zawsze, zmienić całe nasze życie. Jednym dotknięciem. Ale jeśli mam swoje utarte schematy oczekiwania i wcale nie chcę dać się zaskoczyć? Jeśli chcę iść tą samą drogą, co zawsze? Może nie chcę nic zmieniać, bo wygodne jest bezpieczne czekanie na to, co już znane. To, co rzeczywiście na mnie czeka, co chce przyjść, może mnie nie zastać w oczekiwaniu. Możemy się minąć i nawet o tym nie wiedzieć.

Może czekam nie tyle na Jezusa Chrystusa, na narodziny samego Boga, ale na chwilę odpoczynku, na piękną, świąteczną i rodzinną atmosferę, na ferie? A może – czekam nie tyle na narodziny Syna Bożego, ale na narodziny własnego dziecka (pytam samą siebie, bo te dwie daty w tym roku bardzo się zbiegają)? Może nie czekam wcale na jakąś zmianę, na odnowienie, na przybliżenie się Królestwa Bożego, tylko na to, co tak dobrze oswojone i znane? Nie na pokój, ale na święty spokój.

W tym adwencie mogę oczekiwać na przyjście i przybliżenie się czegoś więcej w moim życiu, niż mi się zdaje, niż mi się marzy. Tylko - czy do-czekam się? Czy wytrwam? 

Czytaj dalej...

Dusza moja oczekuje Pana - Msza św. dla kobiet w Warszawie

Gorąco zapraszamy wszystkie Panie na Mszę św. dla kobiet z homilią i konferencją! Po Mszy także chwila adoracji.


Hasłem najbliższej mszy św. są słowa z psalmu 130: Dusza moja oczekuje Pana. To ostatnie w tym roku spotkanie będzie szczególnym czasem rozważania, czym jest w naszym życiu OCZEKIWANIE. Będzie to także czas wprowadzający w kolejne, adwentowe tygodnie.

Konferencję wygłosi Katarzyna Marcinkowska - założycielka Serca Kobiety - www.sercekobiety.pl
Mszę św. odprawi ks. Piotr Paweł Łapa - duszpasterz grupy kobiet oraz duszpasterz wielu innych wspaniałych dzieł - www.nazeslaniu.pl

Zapraszamy wszystkie Panie - młodsze i starsze, samotne i zamężne!
Dla każdej z Was jest tu miejsce!

Po Mszy będzie możliwość nabycia Kalendarza Kobiety na 2014 rok:-)

* Jeśli nie jesteś w stanie dotrzeć na Mszę św., a chciałabyś, byśmy pomodliły się w Twojej intencji, prześlij nam ją na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 
Wszystkie intencje zostaną zapisane na karteczkach i zaniesione przed ołtarz

** Jeśli śpiewasz lub grasz na instrumencie i chciałabyś wzbogacić oprawę muzyczną, napisz!

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS