Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 37)

Czym jest geniusz kobiety? Po kobiecemu

Czym jest dla mnie geniusz kobiety? - piękne odpowiedzi pięknych kobiet

Przeglądając rozmaite martyrologia i żywoty świętych, można dojść do wniosku, że prym wiodą w nich postaci dziewic oraz kobiet konsekrowanych. Czyżby droga powołania, jaką jest małżeństwo nie prowadziła do świętości i nie odzwierciedlała w pełni niezaprzeczalnego geniuszu kobiety. Powyższe stwierdzenie może budzić bunt i niezrozumienie u wielu dzielnych niewiast, jako że każda nosi w sobie cząstkę wielkiej tajemnicy, którą zaszczepił w nich sam Stwórca, powołując je tym samym do uczestnictwa w Jego zbawczym planie i do wzrastania w świętości. Aby właściwie i jednoznacznie odczytać ten doskonały zamysł dotyczący misji kobiety w życiu rodzinnym, społecznym, a nawet politycznym, potrzeba otwartości serca i światłego, krytycznego umysłu. Gdyż tylko stanięcie w prawdzie przed samym sobą pozwala na odkrycie prawdziwego celu swojego powołania jako kobiety oraz na rozwinięcie tych wszystkich przymiotów, które definiują kobiecość. O tym, czym owa kobiecość jest, nie trzeba w moim odczuciu dużo mówić. Na ten temat powstały już niezliczone ilości rozważań tudzież publikacji. Myślę, że ważniejsze jest, by uświadomić sobie sam fakt odgrywania przez kobiety tak znaczącej roli na niemalże wszystkich płaszczyznach życia, a co za tym idzie przejęcia odpowiedzialności w powierzonych im dziedzinach. W pełnieniu tak doniosłych funkcji pomaga coś, co Jan Paweł II w swoim Liście do kobiet nazwał geniuszem kobiety. Dla mnie jest to szczególny nadprzyrodzony dar właściwy tylko kobietom. Uwidacznia się zwłaszcza w różnicach w postrzeganiu świata przez przedstawicieli płci męskiej i żeńskiej. Kobieta w sposób charakterystyczny tylko dla niej potrafi odbierać i interpretować pewne przekazy. Któż tak jak ona dogłębnie wzruszy się losem najsłabszych, zachwyci pięknem ulotnych zjawisk, wreszcie pokaże dziecku świat pełen dobroci i miłości? Właśnie ta wyjątkowość pozwala określić tę na pozór kruchą i bezbronną istotę mianem genialnej. Oby wszystkie panie o tym cennym przymiocie pamiętały i wnosiły potężny wkład w rozwój zarówno własnych rodzin, jak i ludzkości. (Anna)

Geniusz kobiety to świątynia, w której dochodzi do cudu poczęcia, a równocześnie do dojrzewania i kształtowania się małego człowieka, to sposób w jaki dajemy życie, a który został doceniony przez Boga - który wybrał kobietę na Matkę Swojego Syna. Geniuszem kobiety jest bezgraniczna miłość do swoich dzieci oraz siła, jaką w sobie odnajdujemy w potrzebie (w największej gorączce mamy siły, by wstać i zająć się dzieckiem, domem, ugotować obiad dla rodziny, podczas gdy większość mężczyzn „umiera” przy katarze ;-) (Natalia) 

Czym jest dla mnie geniusz kobiety? To codzienne wstawanie z myślą, że jestem królewną. Sam Bóg Ojciec mnie taką stworzył i sama ja mam za zadanie dbać o Jego dobre imię, tu na ziemi, swoją postawą. To uczucie wyjątkowości, pragnienie bycia jak „wiosna w zimowy poranek”, dająca nadzieję. Silna, ale nie siłaczka koronująca się mianem „wszystko zrobię sama”. Powierzająca swoje życie Jezusowi, ufna wobec Jego dróg i spełniona w bezpieczeństwie, jakie daje Jego oparcie.  I jeszcze to, że sama siebie się muszę/chcę uczyć, poznawać. Taka jestem, o! ;) Muszę, bo to prowadzi mnie do samopoznania i akceptacji. A chcę, bo pragnę się akceptować i rozumieć.  Boże, dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownie! (Roksana) 

Czytaj dalej...

Kobiety w Chrystusie. W stronę nowego feminizmu

Nie jest to, prawdę mówiąc, książka do poduszki... Chociaż cel czytania książki przed snem może być różny, a także najróżniejsze są nasze gusta i potrzeby. Więc ujmę to inaczej: nie jest to książka do poduszki dla każdego. Ale niewątpliwie dla każdego, kto chciałby wgryźć się w temat nowego feminizmu, jest to lektura wyjątkowa, obowiązkowa i najlepsza, jaką można znaleźć na naszym rynku wydawniczym.

Dlaczego nie dla każdego? Bo jest to książka naukowa, złożona z kilkunastu artykułów napisanych przez specjalistów - teologów, filozofów, socjologów zajmujących się tematem nowego feminizmu. Mówiąc precyzyjnie, w miażdżącej większości - przez specjalistki, co cieszy niezmiernie, że mamy tu do czynienia z pięknym kobiecym głosem na temat kobiecości. I to kobiet różnych stanów, powołań i pokoleń. Ale jednocześnie pragnę nie zniechęcić, tylko zachęcić: nie jest to lektura zupełnie nieczytelna czy bardzo trudna w odbiorze, dlatego przy odrobinie motywacji i cierpliwości (bo na pewno nie da się jej czytać jak powieści;-), nawet osoby nie będące wdrożone w taki naukowy dyskurs, odnajdą bogactwo treści także dla siebie.

W zbiorze tym znajdziemy teksty na temat biblijnych i antropologicznych źródeł nowego feminizmu, komentarze do myśli św. Edyty Stein (nowej feministki, o tak!), podejmowane są także, jakże dziś ważne, kwestie gender studies i pytanie o płeć - tę biologiczną i społeczno-kulturową, o stosunek kobiecości do męskości, a także pytanie o miejsce kobiety w Kościele i praktyczny wymiar nowego feminizmu. Prawdziwe bogactwo treści, wiedzy i inspiracji do własnych przemyśleń i dalszych badań. 

Autorka aż trzech artykułów w tym zbiorze i redaktor całej książki, Michele M. Schumacher we wstępie pisze: Mimo wszelkich naszych prób zrozumienia kobieta pozostaje głęboką i trwałą tajemnicą - której równa się jedynie tajemnica mężczyzny, a obydwie tkwią we wnętrzu obejmującej je tajemnicy Trójjedynego Boga. (...) Nowy feminizm będzie się rozwijał i kwitł, w miarę jak będą się rozwijały i rozkwitały kobiety - zawsze i wszędzie we współpracy z mężczyznami - dla dobra wszystkich ludzi i dla promowania autentycznie ludzkiej i chrześcijańskiej kultury.
 
Kobiety w Chrystusie. W stronę nowego feminizmu, red. Michele M. Schumacher, wyd. Centrum Myśli Jana Pawła II, Warszawa 2008.
 
Wygraj książkę! :-) Konkurs do 13.12
Czytaj dalej...

W stronę nowego feminizmu - mały konkurs

Zapraszam gorąco do małego przedświątecznego konkursu. Do wygrania książka Michele M. Schumacher Kobiety w Chrystusie. W stronę nowego feminizmu

Pytanie brzmi: Czym jest dla mnie geniusz kobiety? (Nie szukamy definicji, ale naszego własnego, kobiecego rozumienia tego sformułowania:-) 

Odpowiedzi wysyłajcie na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. do 14.12.

____

Rozwiązanie konkursu!

Książkę powędruje do Ady Smurzyńskiej, natomiast pragnę także nagrodzić małymi niespodziankami trzy osoby: Annę, Natalię i Roksanę

Odpowiedzi można przeczytać na stronie: Geniusz kobiety wg Ady oraz Czym jest geniusz kobiety? Po kobiecemu

 

Czytaj dalej...

Nowy feminizm, czyli jaki?

Mój mąż parokrotnie powiedział gdzieś na forum: Mieszkam z feministką, na szczęście taką nową. Tak, jestem feministką. Tak czuję, choć dla grona feministek głównego nurtu będzie to bezpodstawne. Mój Mariusz, choć może nie jest tego świadom i nie lubi tego określenia (które jakoś nie za bardzo się przyjęło), też jest feministą, takim nowym. Albo po prostu - takim prawdziwym.

Kiedyś na rekolekcjach dla kobiet zapytałam ok. 100 katoliczek, czy któraś z nich uważa się za feministkę. Ile pań podniosło rękę w górę? Jedna. Ja. Może niektóre z nich odpowiedziałyby, że „nie są feministkami, ale…”, jak to często zdarza się słyszeć, i podałyby wiele słusznych argumentów, ale tak w przestrzeni publicznej i to w przestrzeni dzielnych wierzących niewiast większości zapewne wydało się zupełnie niestosowne przyznanie się do takich skłonności. Dlaczego?

Być może problem polega na tym, że feminizm kojarzy nam się zbyt jednoznacznie i całkiem opozycyjnie do naszej wiary. Przyznaję, że wcale się temu nie dziwię, zwłaszcza po ostatnio wrzuconym do sieci filmiku z Argentyny pokazującym wulgarne i karygodne zachowanie feministek wobec katolików. I gdzie jest ten geniusz kobiety?... Feministki ze szklanych ekranów i pierwszych stron gazet atakują Kościół, jego nauczanie i wydają się wielokrotnie nie tylko nienawidzić mężczyzn, ale także własnej kobiecości. Kiedy dochodzą do nas informacje o wielu oburzających zachowaniach i wypowiedziach tych pań, nie dziwię się jednoznacznej odpowiedzi: nie chcemy mieć z nimi nic wspólnego. A inne feministki? Innych nie znamy. Inne wydają się nie istnieć. Ale przecież tym bardziej teraz, kiedy kobiecość „uwolniona” zamiast rozkwitnąć i zajaśnieć blaskiem, jest deptana (i to przez same kobiety!) potrzeba solidnego przeciwstawienia się tym atakom i spojrzenia na kobietę w prawdzie - jaka Ona jest. 

Feminizmów było i jest wiele, a szkoda, bo może wystarczyłby jeden, taki, który walczyłby o prawdziwą godność kobiety, o to, by kobieta mogła być kobietą i za tę kobiecość była doceniana. Ale skoro wiemy, że tak wcale nie jest, feminizm domaga się odnowienia. Takiego, do jakiego nawoływał Jan Paweł II w swoich przemówieniach i pismach. W Evangelium vitae (nr 99) czytamy: „W dziele kształtowania nowej kultury sprzyjającej życiu kobiety mają do odegrania rolę wyjątkową, a może i decydującą, w sferze myśli i działania: mają stawać się promotorkami <<nowego feminizmu>>, który nie ulega pokusie naśladowania modeli <<maskulinizmu>>, ale umie rozpoznać i wyrazić autentyczny geniusz kobiecy we wszystkich przejawach życia społecznego, działając na rzecz przezwyciężenia wszelkich form dyskryminacji, przemocy i wyzysku.” 

Czy znamy nowy feminizm? Czy przyswoiliśmy sobie to hasło? Po wstukaniu w google tego wyrażenia można szybko trafić np. na tekst (na plotkarskim portalu) o nowym feminizmie, jaki wnosi w nasze społeczeństwo... Ewa Chodakowska (co autor uzasadnia ogromną popularnością tej trenerki wśród Polek, które udało się jej skutecznie zmotywować do zadbania o siebie). Ale użyć sformułowania nowy feminizm całkiem opacznie zdarza się także publicystom katolickim, którzy wrzucają do jednego worka wszystko, co choćby potencjalnie z feminizmem może mieć coś wspólnego (np. por. Wybierz sobie płeć). Zresztą ile to razy słyszeliście o dobrym feminizmie np. z ust księży? Gdzieś z ambony? Mówi się dziś wiele o ideologii gender, a przy okazji i o feminizmie, nie wskazując na jego dobre owoce (jak wywalczenie praw wyborczych kobiet) ani na jego przepełnioną chrześcijańskim Objawieniem formę, którą akcentował Jan Paweł II. A szkoda, bo jest teraz ku temu świetna okazja!

Joanna Petry Mroczkowska w swojej książce „Feminizm – antyfeminizm”* (książkę, szczerze mówiąc, polecam bez żadnego entuzjazmu, mając wobec niej kilka zastrzeżeń) powołuje się na ankietę, w której zadano pytanie respondentom o to, czym jest nowy feminizm. 85% ankietowanym odpowiedziało, że nie spotkało się z tym pojęciem. A gdy przyszło do wyjaśnień, najczęstsze odpowiedzi brzmiały – nowy feminizm to: liberalizacja prawa aborcyjnego (25,2%), sprzeciw wobec dyskryminacji kobiet (24%), wprowadzenie święceń kobiet (20,3%) czy też (w końcu!) nowa kultura służąca życiu (14,9%). Wielokrotnie w wypowiedziach ludzi Kościoła przewija się sformułowanie feminizm, w którym zamyka się tylko to, co złe, to, co nam przeciwne. A przecież feminizm w swoich korzeniach to bardzo słuszne dążenie do zapewnienia kobietom równości w społeczeństwie, to walka z dyskryminacją kobiet ze względu na płeć, to walka z wieloma stereotypami, z którymi musiały mierzyć się kobiety przez wieki, a nawet – niestety – przez tysiąclecia. I nadal w wielu zakątkach świata ta godność kobiety nie została jeszcze uznana i dowartościowana. Dlatego gdy pytają mnie znajomi katolicy niepewnie: ale to trzeba mówić o nowym feminizmie, nie wystarczy mówić po prostu prawdę o kobiecie?, odpowiadam: nie wystarczy. Potrzebny jest nowy feminizm, żeby walczyć z grzechem antyfeminizmu i by ten stary feminizm degradować, wskazując, że jest i inna droga. 

Nie ma jednej, pełnej definicji określającej sztywnie ramy nowego feminizmu postulowanego przez Jana Pawła II. W perspektywie badawczej jest to nadal dość nowe zagadnienie. Jedna z głównych badaczek tego nurtu Michele M. Schumacher proponuje takie sformułowanie: NOWY FEMINIZM to „zadanie – czy też posłannictwo – wyrażenia tego, co w szczególny sposób odróżnia kobietę, zwłaszcza w stosunku do mężczyzny – a zatem również jako jego dopełnienie – oraz w kontekście i w celu promowania autentycznej ludzkiej i chrześcijańskiej kultury”**.

Jakie są główne założenia nowego feminizmu? Podobnie jak „stary feminizm” - istotne jest dążenie do zwalczania wszelkich przejawów dyskryminacji i przemocy wobec kobiet. Ale w swojej „nowości” chodzi o rozpoznanie geniuszu kobiety, co wynika z przekonania, że kobieta różni się od mężczyzny i została obdarzona nieco innymi, szczególnymi predyspozycjami, którymi może i powinna wzbogacić świat we wszelkich przestrzeniach życia społecznego, zgodnie ze swoim powołaniem. Nowy feminizm wzywa więc kobiety do rozpoznania swoich talentów i aktywnego korzystania z nich dla budowania cywilizacji miłości. Nowy feminizm nie skupia się tylko na kobiecie, ale pamięta o szczególnej roli kobiety w życiu mężczyzny i o jego roli w jej historii. Ten program to prawdziwie pragnienie tworzenia cywilizacji życia, program odnowienia tego, co zostało utracone w raju, a przecież zostało odnowione przez samego Chrystusa! Postawa Jezusa wobec kobiet, jaką odnajdujemy w Ewangeliach, jak pisze Jan Paweł II w Mulieris dignitatem (nr 16), „potwierdza i przybliża w Duchu Świętym prawdę o <<równości>> obojga — mężczyzny i kobiety. Trzeba mówić o zasadniczym <<równouprawnieniu>>: skoro oboje, kobieta tak samo jak mężczyzna, są stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, zatem oboje też są podatni w równej mierze na udzielanie się Bożej prawdy i miłości w Duchu Świętym. Oboje też doznają Jego zbawczych i uświęcających <<nawiedzeń>>”.

Nowy feminizm wpisuje się zatem w pragnienie powrotu do zamysłu samego Stwórcy - byśmy byli dla siebie nawzajem darem, byśmy rozpoznali naszą równość i inność, i zachwycając się nią, mogli teorię wcielać w życie. Byśmy razem budowali nową kulturę, przepełnioną miłością i wiarą. Byśmy mogli feminizm praktykować, nie tylko głosić. Nie, nie z Chodakowską, ale z Tym, Który stworzył nas wszystkich z Miłości i do Miłości - swoje córki, i swoich synów.

Tak, Bóg też jest zwolennikiem nowego feminizmu! :-)  



* Joanna Petry Mroczkowska, Feminizm - antyfeminizm. Kobieta w Kościele, wyd. WAM, Kraków 2012, s. 222.

**M. Schumacher, Przedmowa do wydania polskiego, w: Kobiety w Chrystusie. W stronę nowego feminizmu, pod red. M. Schumacher, wyd. Centrum Jana Pawła II, Warszawa 2008, s. 9.

 

Zapraszam do małego i szybkiego konkursu - tak przedświątecznie:-)

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS