Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy (Łk 13, 12)

Ta, która wychwala Pana

Była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocyWłożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga.

Łk 13, 11-13

Przygarbiona. Bezimienna. Pewnie uśmiechnęłaby się gorzko, słysząc o swoim pięknie albo o tym, że jest Córką Króla Królów. Tego zniekształcenia nie da się ukryć jak fałdki na brzuchu czy przypudrować jak przebarwienia na twarzy. To nie jest tylko znamię na plecach, to widoczna z daleka cała jej postawa, jej ciążenie ku ziemi, jej nakierowanie wzroku na własne stopy. Ona cała jest pochylona i z trudem mogłaby spojrzeć drugiemu człowiekowi w twarz. Z trudem mogłaby też spojrzeć w lustro, by zobaczyć, kim naprawdę jest. Może czuje, że cała jest pochyleniem i niemocą. Wielokrotnie próbowała wyprostować się, ale zniechęcona, odpuściła sobie tę walkę. Zaakceptowała niedogodności i wytknięcia palcami. Może nie pamięta, jak było dawniej, w końcu zmaga się ze swoją ułomnością już 18 lat. Po takim czasie można przywyknąć do różnych, nawet najgorszych warunków, można nie widzieć wielkich zmian, jakie zaszły, można nie pamiętać, że kiedyś było inaczej, można przestać marzyć o tym, by było lepiej. Może zaczęło się od prawdziwej choroby ciała, ale to niedomaganie dotknęło także jej duszy. Może chorowały jej kości. Ale teraz już to nie tyle jej ciało jest chore, a jej serce, które zostało zniewolone przez złego ducha. Nieprzyjaciel mógł wykorzystać jej sytuację, emocje, uczucia. Mógł podsycać w niej żal, smutek, zgorzknienie, zazdrość. Może kobieta uległa zniechęceniu, może zaczęła pogardzać innymi, może odwiedzała świątynię, ale nie miała w sobie żadnej wiary i woli walki. Jej historia pełna jest niewiadomych. Ale dzięki nim po części możemy, dopisując zdania jej życiorysu, odnaleźć i nasze pochylenie.

W tym dniu, który opisuje św. Łukasz, ta właśnie kobieta przychodzi do synagogi, nie prosząc o uzdrowienie. Przychodzi z niemocą. Może przychodzi tylko z przyzwyczajenia, bez serca płonącego żarem. Modli się tak, jak umie. I wtedy z oddali zostaje dostrzeżona przez Jezusa. On ją widzi. Nie jej zgarbioną sylwetkę, nie jej grzech, nie jej zniewolenie, ale ją samą. Widzi także coś więcej. Widzi ją taką, jaką może się stać. Widzi ją naprawdę piękną. Woła ją na sam środek świątyni i tam, na oczach wszystkich, przywraca jej wolność. Kobieta odzyskuje postawę wyprostowaną, postawę godną prawdziwej księżniczki. Postawę pozwalającą jej wychwalać Boga tańcem. Uzdrowiona wychwala Pana i widzi już nie ziemię, ale Jego. I siebie – w Jego oczach.

Jej historia spotkania z Jezusem bardzo mnie porusza. Daje nadzieję. Stawia przede mną pytania o moją własną postawę  i o to, jak i kiedy ja wychwalam Pana. Jest jeszcze coś - kontekst tego spotkania, który Ewangelista opisuje dokładnie, ale który zwykle umykał mi gdzieś między rozważaniami o postawie pochylonej a wdzięczności za uwolnienie. Szabat. Jezus uzdrawia kobietę w szabat - w dzień, który miał być dniem odpoczynku i... wysławiania Pana. Tymczasem reakcją przełożonego synagogi na czyn Jezusa jest oburzenie. Uzdrowienie - według niego - zostało dokonane w niewłaściwym czasie. Gorszy się. Zna Prawo i wie, że nie wolno w tym dniu leczyć, gdy nie ma zagrożenia życia. Zna Prawo, ale nie zna jeszcze Prawa Miłości. Szabat jest dniem odpoczynku na cześć Pana, upamiętniającym odpoczynek Stwórcy po sześciu dniach pracy (Wj 20, 8-11). Ale to nie koniec uzasadnienia szabatu. Dla Żydów jest on także dniem upamiętniającym wyjście z niewoli egipskiej. „Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i wyprowadził cię stamtąd Pan, Bóg twój, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem: przeto ci nakazał Pan, Bóg twój, strzec dnia szabatu.” (Pwt 5, 15)

Jezus wyprowadza kobietę pochyloną z niewoli i pozwala jej w dniu szabatu chwalić Pana! Leczy jej serce. Czyni ją wolną. Czyni ją gotową przeżywać ten uroczysty dzień tak, jak może najpełniej! I uznaje swój gest nie za pracę zabierającą siły czy odrywającą uwagę od świętości, a za uczynek miłości, nawet obowiązek Miłości podtrzymujący - czy wręcz dający życie.

Jezus przypomina, że „szabat jest ustanowiony dla człowieka” (Mk 2, 27). Ma służyć człowiekowi do odnowienia serca i głębszego spotkania z Bogiem. I daje nam coś nowego. Dzień, w którym świętujemy Jego zwycięstwo nad śmiercią i wyprowadzenie nas Jego zbawczą ofiarą z niewoli grzechu. To jest ten dzień szczególnego spotkania z Nim, oddania Mu wszystkiego, przemieniania swojego myślenia - prostowania ścieżek. Wyprostowania się i chwalenia Go całym sercem.

W świętowaniu Dnia Pańskiego robię postępy - głównie małe kroki, ale to już coś! Na początku nowego miesiąca, który, choć jest miesiącem wakacyjnym, dla mnie jest miesiącem wytężonej pracy, z wielką radością i nadzieją patrzę na nadchodzące niedziele - w większości bez zobowiązań (o co nie zawsze łatwo). I tak, to jest mój duchowy cel na sierpień. Ćwiczyć się w świętowaniu i wychwalaniu Pana. 

A jak Wy świętujecie Dzień Pański?

Niedziela:

  • Jezus jest w centrum
  • Msza św. z dziećmi (jeśli to możliwe)
  • małżeńskie rozważanie Słowa
  • katecheza dla dzieci
  • rodzinne uwielbienie
  • wyjątkowa rodzinna aktywność (teraz to głównie spacery, odświętne place zabaw itd.)
  • bez Internetu :-)
Czytaj dalej...

Kananejka - Kobiety Nowego Testamentu (5)

W Kalendarzu Kobiety 2017 w maju - wyjątkowo - pojawiły się dwie bohaterki. Dwie różne kobiety, dwa bardzo odmienne spotkania z Jezusem. Jednak jest coś, co je łączy. Serce matki. Ale to wcale nie znaczy, że ich historie skierowane są tylko do mam, że tylko te kobiety, które mają dzieci, będą mogły zrozumieć ich doświadczenia i odnaleźć siebie w ich życiu! O, nie! One odsłaniają nam fragmenty kobiecego geniuszu i kobiecego serca. Te historie ukazują nam także coś ważnego o naszym Bogu. Jego wrażliwe serce, Jego bliskość naszym sprawom, Jego inicjatywę, Jego miłość ważniejszą od zasad. One ukazują nam także coś ważnego o nas samych. Jestem pewna, że wczytując się w te fragmenty Ewangelii odnajdziecie jakieś skarby dla siebie! Że po raz kolejny będziecie mogły zobaczyć kim jesteście w JEGO Oczach! Gorąco do tego zachęcam.

Fragmenty, którymi pragnę zostać uBOGAcONA w maju to:

Mt 15, 21-28

Łk 7, 11-17

 

Co ważnego odkryłam w historii Kananejki? O tym opowiadam na filmie:

 

Czytaj dalej...

Córka Jaira i kobiece przebudzenie - Kobiety Nowego Testamentu (3)

Historie uzdrowienia kobiety cierpiącej na krwotok i wskrzeszenia córki Jaira są w Ewangelii nierozłączne (zob. Mk 5, 21-43; Mt 9, 18-26; Łk 8, 40-56). Ich historie łączą się - i to nie tylko czasowo. Dlatego też w Kalendarzu Kobiety 2017 bohaterki te pojawiają się obok siebie (luty i marzec), ale jednak osobno - to przecież dwie różne osoby, dwa odmienne spotkania. Kończy się luty, już - chociaż na jakąś chwilę - przestanę przypominać o dotykaniu frędzli płaszcza Jezusa. W marcu chcę Was przekonać do położenia pięknej poduszki na łóżku... I zostawienia jej tam. Tak, czas powstać! 

Córka Jaira to bohaterka szczególnie niewinna. Dziecko. Dziewczynka, która ciężko choruje w tak ważnym momencie swojego życia - za chwilę ma stać się dorosła, by móc doświadczyć pełni kobiecości. Kiedy o niej myślę, mam przed oczami 12-latkę wkraczającą w coraz bardziej dorosły świat. Dziewczynę pełną marzeń i pragnień. Ona naprawdę chce żyć. Chce założyć suknię ślubną i wianek. Chce doświadczyć prawdziwej miłości, chce kochać. Chce dorosnąć i dokonywać własnych wyborów. Tyle jeszcze dróg przed nią! Tyle radosnych spotkań, relacji do zbudowania, tyle słów do wypowiedzenia, tyle herbat do wypicia z przyjaciółkami, tyle do przeczytania, tyle sukienek do przymierzenia, tyle kwiatów do zerwania i postawienia w wazonie. Tyle pragnień, tak szerokie perspektywy. Ale pewnie na dnie serca są i lęki. Dorosłość to nie obietnica sielanki i drogi usłanej różami. To także kolce i walki. Może właśnie ta świadomość czynią ją coraz słabszą, niepewną, chorą i w końcu niezdolną do życia?

Przy całym dramatyzmie tej historii odnajdujemy piękne, bajkowe zakończenie. Ale to coś więcej niż bajka. To objawienie JEGO MOCY i MIŁOŚCI! Alleluja!

„Talitha kum: to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań

Mk 5, 41 

Tak jak ona możesz dziś usłyszeć: 

Już nie śpij, odzyskaj siłę, otwórz oczy. To nie jest jeszcze koniec. Masz nową szansę, nie trać ani chwili! Tyle jeszcze przed tobą! Dasz radę, On jest z tobą, On ci zaufał. Ma wspaniały plan wobec ciebie. Żyj pełnią. Żyj w perspektywie wieczności i miłości silniejszej niż śmierć! A przy każdym potknięciu, przy każdym upadku będziesz słyszeć te słowa: <<Mówię ci, moja piękna, wstań i idź...>>

***

Film z cyklu Kobiety Nowego Testamentu zainspirowany historią córki Jaira.

Zapraszam do obejrzenia! 

 

Zapraszam także do obejrzenia filmików z serii krótkich filmów na 2017 rok:

Kobiety Nowego Testamentu [#1] Samarytanka

Kobiety Nowego Testamentu [#2] Kobieta cierpiąca na krwotok

 

A jeśli chcesz WIĘCEJ materiałów do pracy własnej, zajrzyj na: www.jawjegooczach.pl

 

Czytaj dalej...

#jawJEGOoczach & kilka nowości

Kilka wieści z Serca Kobiety

 

#Kalendarz Kobiety 2017: dodruk!

Taka sytuacja jeszcze się nie zdarzyła. Nakład Kalendarza 2015 także się w pewnym momencie skończył... ale to był styczeń, a nie listopad. A więc w listopadzie 2016 zabrakło już egzemplarzy Kalendarza Kobiety 2017. Po wielu rozmowach (z Wami, z drukarnią, a także z Nim) i przemyśleniach - zapadła decyzja o dodruku. Kalendarze są właśnie w fazie produkcji :-) Nasza zaprzyjaźniona drukarnia dokłada wszelkich starań, by były gotowe już niebawem i by były jak najpiękniejsze. Zmianą w tym drugim wydaniu jest okładka - ta będzie miękka ze skrzydełkami. Może być to na plus, gdy chodzi o wagę. My (podkreślam "my", bo naprawdę nie pakuję wszystkich przesyłek sama) postaramy się nadać przesyłki sprawnie, by jeszcze przed Świętami miały szansę dotrzeć. Kalendarze można już zamawiać na: www.kalendarzkobiety.pl

#Wywiad

Zapraszam do przeczytania wywiadu, jaki ukazał się na blogu Weroniki: Bóg mnie zachwyca. Mówię m.in. o tym, dlaczego robię to, co robię i jak staram się godzić obowiązki rodzinne z innymi aktywnościami, a także - co zachwyca mnie w Bogu.

 #jawJEGOoczach - zaczynamy! 

Program #jawJEGOoczach zapowiadałam już kilkakrotnie w różnych miejscach, ale pewnie wiele osób wciąż jeszcze nie wie, jak to będzie wyglądać. Ja sama trochę wiem, ale tak naprawdę wiele okaże się już w trakcie trwania naszego programu!

Strona jest już dostępna (www.jawjegooczach.pl), a osoby zapisane do programu otrzymały maile z hasłem dostępu. Do programu można wciąż dołączać! 

A poniżej filmy o programie #jawJEGOoczach oraz o motywie przewodnim Kalendarza Kobiety 2017. 

 

 

 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS