Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was (1 P 5, 7)

Marta, Maria czy Samarytanka?... Czyli Kalendarz Kobiety 2017!

W końcu! Nareszcie!... Po kilku miesiącach przygotowań, pracy i rozważań mogę podzielić się z Wami efektami, a właściwie efektem tego całego zamieszania - czyli Kalendarzem Kobiety 2017. Choć do premiery został jeszcze ponad miesiąc, to już teraz chcę Wam więcej o nim opowiedzieć i pokazać go trochę od środka...

W ciągu ostatnich trzech lat, kiedy powstawały nowe Kalendarze Kobiety (2014/2015/2016) zbierałam różne obserwacje, przyjmowałam uwagi, a także świadectwa. Za każdym razem miałam nadzieję, że nowy Kalendarz będzie jeszcze lepszy od poprzedniego. Z każdym rokiem chciałam rywalizować z samą sobą i tworzyć coś piękniejszego i bardziej praktycznego. Ale nauczyłam się też, że nie mogę zaspokoić wszystkich pragnień, że nie mogę spełnić wszystkich życzeń czy trafić we wszystkie gusta. Dlatego to nie jest produkt uniwersalny, ale mam głębokie przekonanie, że może wielu kobietom posłużyć jak cudowny towarzysz całorocznej drogi.

W tym roku nie tylko zmienia się okładka, nie tylko pojawiają się nowe elementy (jak naklejki!;-), nie tylko zmienia się trochę styl (albo coraz bardziej ujawnia ten, który jest mi najbliższy). Kalendarze zmieniały się razem ze mną. Dla mnie największą nowością jest jednak to, że Kalendarz Kobiety 2017 staje się prawdziwie całorocznym projektem spotkań dla tych kobiet, które chciałyby jeszcze bardziej zagłębić się w historie niewiast Nowego Testamentu. Pomocą do tego będą materiały dodatkowe i filmiki (w wersji online).

Wczoraj rozpoczęła się przedsprzedaż, która umożliwia zakup Kalendarza lub całego Zestawu (w którym znajdziecie bawełnianą torbę do wyboru i inne dodatki) w okazyjnej cenie. Dla mnie jest to też możliwość skalkulowania jak duży powinien być nakład Kalendarza, a także pomoc w sfinansowaniu go. Dlatego gorąco zachęcam do zapoznania się z tą ofertą :-)

A więcej o idei Kalendarza możecie zobaczyć i posłuchać w FILMIKU. Zapraszam też na stronę: www.kalendarz.sercekobiety.pl

***

Kalendarz Kobiety 2017 to nie tylko terminarz, który pomaga efektywnie planować spotkania i dobrze zarządzać czasem pracy. To Kalendarz z misją specjalną, który codziennie chce nieść kobietom Dobrą Nowinę o tym, jak bardzo są umiłowane w Chrystusie.

Zyskaj cichego towarzysza swojej całorocznej drogi, który przypomni Ci o tym, jak cudownie jest być kobietą. Pomoże Ci zanurzyć się w Słowie Bożym, a także zainspiruje Cię do świadomego i radosnego przeżywania całego roku, do radosnego wypełniania wszystkich zadań i odważnego spełniania marzeń.

Kalendarz Kobiety 2017 to praktyczny i piękny terminarz, który może stać się Twoim dziennikiem drogi u boku Jezusa, Twoim albumem i kroniką najpiękniejszych i najważniejszych chwil tego roku czy też Twoim notesem codzienności, która staje się całkiem odmieniona, kiedy wiesz, kim jesteś w Jego oczach.

Czytaj dalej...

A może to dobry czas na spotkanie z Nim w ich historii? Czyli mam coś dla Was!

Zielono mi! Kiedy spoglądam przez okno widzę drzewa. Kiedy przymykam oko na budynek naprzeciwko, czuję się jak w lesie albo w wielkim ogrodzie. Układam kwiaty na balkonie i kiedy tylko mam możliwość, tam właśnie spędzam czas. Ze Słowem, z mężem, z przyjaciółmi. Czasem z kawą ;-) Czasem z dziećmi (choć to akurat wymaga więcej gimnastyki...) W tej całej zieloności wokół myślę sobie o tle cudownej Księgi, którą rok temu inspirowaliśmy się podczas sesji zdjęciowych. O Tej małej-wielkiej Księdze, która wciąż jest do odkrywania dla wielu z nas. Tej tak bliskiej każdej kobiecie - mówiącej o pięknie i o miłości. Tej, którą studiowałam bacznie rok temu, by móc o niej coś więcej powiedzieć, a do której teraz wracam, by odkrywać na nowo, głębiej, więcej.

Więc w tym zielonym czasie, w tej pełni lata - owocowania i kwitnienia - chciałam Was zachęcić do sięgnięcia (po raz pierwszy albo po raz kolejny) do Pieśni nad Pieśniami.  Jeśli macie Kalendarz Kobiety 2016 - możecie posłużyć się zawartymi tam cytatami, inspiracjami i komentarzami. Jeśli natomiast nie macie... to zaraz możecie mieć! Przygotowałam dla Was 10 sztuk, które bardzo chętnie przekażę tym z Was, które szukają inspiracji. Kalendarz może być nie tylko terminarzem na drugą część roku, ale może stać się notesem z podróży przez Pieśń nad Pieśniami albo i więcej - z Waszej podróży u boku Oblubieńca. Zresztą - to wszystko zależy tylko od Was.

Jeśli więc chcecie takiego towarzysza, napiszcie w komentarzu w jednym zdaniu coś na temat lata, coś o obecnym czasie. Co najbardziej lubicie w tej porze roku? Co Was inspiruje? Jak odpoczywacie? Co daje Wam siłę? itd. Na Wasze komentarze czekam do 18.07.  

 

 

Czytaj dalej...

O zwierzeniach i szukaniu siebie

Kiedyś były tylko pamiętniki, dzienniki, notatniki. Dziś są blogi i media społecznościowe. I choć lubię blogosferę, wymianę odkryć, natchnień, myśli, fotografii, recenzji, przepisów, stylizacji i list must-have, bo to wszystko inspiruje, pomaga poznawać - szybko i szeroko, dając nam zamiast niegdysiejszego porannego przeglądu prasy, przegląd stron, nowości, wydarzeń i zwierzeń, to czasem napotykam na opór w samej sobie.

Bycie tutaj, pisanie i czytanie to często wierzchołek góry lodowej tego wszystkiego, co jest w nas. Nie pisze się przecież na blogu tak jak w pamiętniku. Jest pewien wewnętrzny korektor, nadzorca, pilnujący, by nie wejść do tej jednej komory serca, która akurat teraz pragnie ciszy, nie chce z nikim dialogować, nie tak otwarcie. Tu nie nadaje się wszystkim ich właściwych imion, mówi się czasem o emocjach niebezpośrednio, nie wchodzi się na prawdziwe głębiny, nie idzie się dużo dalej niż kilka centymetrów za klawiaturę. Nie w ten sposób, nie teraz, nie tu. To nie znaczy, że na blogu się kłamie, że od razu zakłada się maski i upiększa swój świat, uczucia czy język, choć czasem też.  Ale tu, gdzie niekiedy wydaje się, że już nikogo nie ma po drugiej stronie, są przecież jakieś pary oczu, jakieś serca, które mogą cię zrozumieć, nadinterpretować, wyśmiać albo utwierdzić się w złudnym przeczuciu, że cię dobrze znają. Są lajki, gwiazdki i komentarze. I czasem już nie wiadomo jaki był cel tego pisania i zwierzania.

A w pamiętniku jestem tylko ja, moje serce, zmagania, poszukiwania siebie, swoich najgłębszych tęsknot i uzasadnień do własnej historii, próba zrozumienia i dokonania wyboru w samym środku tej sztuki, zwanej moim życiem. Tutaj toczy się inna opowieść, gdzie jestem jedynym słuchaczem, a jedynym celem jest spotkanie z samą sobą, uśmiech lub łzy, własny wzrost, nieudawanie, nieupiększanie, niezabieganie o czyjąkolwiek uwagę i podpowiedź. Ale czy dzisiaj my jeszcze chcemy coś dla siebie zrobić? Tak naprawdę? Czy chcemy bardziej spotkać siebie i spojrzeć na siebie nie-cudzymi-oczami?

Nie wiem, jak jest teraz z pamiętnikami, czy wciąż nastolatki piszą je równie często, równie chętnie jak moje pokolenie :-) Ja mam kilka grubych zeszytów, które wędrują ze mną, przeprowadzają się i przypominają, że długa droga już za mną, choć bez większego zgłębiania tematu wydaje mi się to być tylko chwila. Czy nie stało się może tak, że media społecznościowe, blogi i vlogi odebrały nam tę potrzebę porządkowania myśli, rozumienia siebie czy po prostu wygadania się (właściwie wypisania). A właściwie nie odebrały jej, ale dały inne rozwiązanie i nowe narzędzia. Tylko czy zawsze równie skuteczne? Jeśli chcemy dzielić się sobą i siebie dawać, to cudowne, ale czy wiemy, co nosimy w sobie? Czy w naszych plecakach (albo torebkach) nie ma po prostu chaosu, do którego czasem aż strach zajrzeć?;-)

Wiecie dlaczego pisanie pamiętnika/dziennika może być tak ważne, a nawet terapeutyczne? Bo pozwala nam na szczerość, pozwala na zatrzymanie się i ogarnięcie swoich nie zawsze zdyscyplinowanych i jasnych myśli. Kiedy już zapiszemy je, możemy zobaczyć je nieco z boku, z innej perspektywy. Pisanie pomaga szukać samej siebie, poznawać swoje trudności, oswajać i nazywać własne lęki, stawiać sobie cele, a przede wszystkim przyjaźnić się z samą sobą. Może towarzyszyć w poznawaniu swoich emocji, w modlitwie, w doskonaleniu się we wdzięczności czy w nauce patrzenia na problemy z większym dystansem. Prowadzenie takiego dziennika nie musi być czasochłonne, nie musi być nudne, a wręcz przeciwnie, może być bardzo twórcze! Coś dla nas. By naprawdę zacząć coś zmieniać, nie tylko chłonąć artykuły i czyjeś słowa, ale wziąć życie (i własne serce) w swoje ręce jak ster i mieć jasną świadomość, dokąd zmierzam. (O tym też niebawem napiszę :-) 

Kilka moich pomysłów-inspiracji na prowadzenie pamiętnika. Może on przybrać bardzo wiele form. Można je łączyć, można je zmieniać w zależności od tego, co jest nam najbardziej potrzebne w danej chwili.

 

7 pamiętnikowo-dziennikowych inspiracji

 

#1 Dziennik emocji

Emocje są zmienne. Czasem bardzo intensywne, czasem trudne do nazwania, czasem zmieszane, czasem przyjemne, a niekiedy trudne do przyjęcia. Ale każda emocja może powiedzieć coś o mnie, o moich potrzebach i marzeniach. Każdego dnia mogę zastanowić się nad tym, co ja dziś czułam? Jakie emocje mi towarzyszyły? Jak mogłabym je nazwać, do czego mogłabym porównać? Czy kiedyś czułam coś podobnego? W jakich sytuacjach? I dalej: co je wywołało, a następnie: co ta reakcja emocjonalna mówi o mnie? Bo mówi. Czasem głośno, czasem szeptem. Kiedy odnajdę samo sedno, mogę przestać wypierać uczucia czy walczyć z nimi, mogę wpływać na to, co je wywołuje. Świadomość własnych uczuć pozwala także dzielić się nimi z najbliższymi osobami.

#2 Dzienniczek wdzięczności

Jeśli pojawia się problem z widzeniem w jasnych barwach (ostatnio na warsztatach dla małżeństw wyszło, że wiele kobiet tak ma;-), albo przechodzisz właśnie trudne momenty, dzienniczek wdzięczności, dzienniczek różowych okularów (czy jak tylko chcesz go nazwać) może być dobrym wsparciem. Każdego dnia zapisz w nim to wszystko, co dobrego i miłego się wydarzyło. Wyszło słońce? Przeczytałaś dobrą książkę? Spotkałaś się z przyjaciółką? Odważyłaś się zagadnąć panią w kwiaciarni i nawiązałyście miłą rozmowę? Upiekłaś dobre ciasto? Znalazłaś piękną kawiarnię? Odkryłaś coś ważnego?... Za co dzisiaj mogę dziękować? Czym zostałam obdarowana? Co mi się udało? - Wyznacz kierunek swoich zapisków. Ważne, by były to same dobroci.

Na pierwszej stronie możesz także napisać te wszystkie duże dobra, do których możesz powracać i przypominać je sobie każdego dnia (a lista może się wydłuża i wydłużać bez końca!). Za co mogę dziękować? Za życie, za dobrego męża, za pracę, którą lubię, za to, że jestem wolna, że ciągle się uczę, ciągle coś odkrywam, za to, że przetrwałam w życiu trudne chwile, że jestem u boku wielkiego Boga?

Wdzięczność jest dobra. Za wszystko dziękujcie - pisze św. Paweł (Ef 5, 20). Bardzo lubię słowa C. S. Lewisa: Najtrudniejsze chwile przeżywa ateista wtedy, kiedy czuje się wdzięczny, a nie wie, komu dziękować. Ale my wiemy, Komu dziękować. Trzeba tylko chcieć.

#3 Cytaty

Jesteśmy dziś zasypywane cytatami. Na facebooku roi się od pięknych myśli, słów, które chciałoby się wyryć w sercu albo wywiesić jak sztandar. Ale jak długo o nich pamiętamy? W dzienniku możesz zapisywać myśli i ważne słowa, które przeczytałaś w książce, czasopiśmie, Internecie, a może w Biblii? Może usłyszałaś od koleżanki, od księdza albo w filmie. A może jakaś prosta sentencja zrodziła się w Tobie? Nie chodzi tu o ilość, o szybkie wypełnienie stron, ale o przemienianie serca i wprowadzanie słów w czyn. 

#4 Rysunkowo

W dzienniku możesz też rysować. Swoje sny, swoje marzenia, swoje lęki, swoje radości. Możesz rysować samą siebie, tworząc dla siebie piękne kreacje. Możesz użyć długopisu i ołówka, ale możesz też włączyć do pracy kredki i kolorom nadawać znaczenie. Możesz rysować wszystko, gdy tylko słowa wydają się za małe lub nieadekwatne. Nikt nie będzie oceniał, nikt nie będzie wstawiał w antyramę lub przyklejał na lodówkę, no chyba... chyba, że sama zechcesz.

#5 Dialog z Panem

Dziennik może być jak rozmowa z Bogiem. Zapisywanie swoich odkryć, natchnień, a także modlitw. Kim Ty jesteś? Kim jestem ja? Jaka jest nasza droga dziś, co mamy do zrobienia jutro? Dziękczynienia, błagania, uwielbienie.

Słowo Boże jest żywe, skierowane do mnie każdego dnia. Pomaga mi poznawać siebie, zmienia kąt mojego wzroku, daje mi nową perspektywę, przemienia serce. W dzienniku można każdego dnia zapisać rozważane słowa - w postaci sigla lub fragmentu, który jest szczególnie ważny, a następnie odnieść się do niego. Co odkryłam? Co mam zmienić? W czym mam się utwierdzać? Co mam robić dziś? O którą relację mam dziś zawalczyć? Jaką kobietą, żoną, matką mam się stać?

#6 Utrwalanie chwil

Wersja dla sentymentalnych. Tych z nas, które toną w zbieranych pocztówkach, bilecikach, karteczkach ze świętymi, zasuszonych listkach, płatkach róż i zdjęciach, których podobno nikt już nie wywołuje i listach, których podobno nikt już nie pisze. To wszystko można zebrać razem, opatrzyć komentarzem, tworząc nie tyle kronikę zdarzeń, ale kronikę naszych odkryć, naszych kroków, naszych emocji, którą potem można się dzielić tylko z tymi najbliższymi. 

#7 Forma listu (do dzieci, a może do przyszłego męża?)

Dziennik może być też podarunkiem dla kogoś bliskiego. Podczas ostatnich 100 dni przed naszym ślubem zaczęłam pisać listy na białych kartkach A4 do mojego przyszłego męża, wypełniając je wszystkimi detalami dnia oraz wybieganiem w przyszłość wypełnionym marzeniami. Ozdabiałam, opatrywałam cytatami, zmieniałam długopisy i pióra. Mamy pamiątkę. Ale taka forma sprawdzi się też jako list do dzieci. Tych, które już mamy, a może tych, na które czekamy? Jaki jest świat tu i teraz - świat, w którym żyją, dorastają, ale za kilka lat nie będą miały pojęcia, jak on wyglądał. Jak ja rozwijam się jako mama (czy narzeczona), co odkrywam o sobie, co odkrywam o Tobie? Co chcę ci przekazać najważniejszego. Wyobrażacie sobie taki prezent od mamy np. na osiemnastkę abo własny ślub? :-)

 

* * *

A jakie Wy macie pomysły (albo jakie realizujecie już) na dziennik czy pamiętnik? Czy tworzenie takich zapisków pomaga Wam lepiej rozumieć siebie?

Zapraszam do dzielenia się w komentarzach. Jeden pomysł nagrodzę Kalendarzem Kobiety 2015 (który też może posłużyć jako pamiętnik:-)

(na komentarze konkursowe czekam do 22.10)

* * *

WYNIKI!

Bardzo Wam dziękuję za komentarze, są dla mnie niezwykle inspirujące! :-) No i potwierdzają, że prowadzenie swoich zapisków naprawdę ma sens. Dzięki Wam dziewczyny!

Miałam oczywiście wielki kłopot z wyborem osoby, którą nagrodzę, bo wszystkie wypowiedzi były bardzo ciekawe, więc posłużyłam się narzędziem wspomagającym :-D Aplikacją wyboru zwycięzcy. 
A ta aplikacja wylosowała Bogumiłę
 
Zauważam, że nie potrafię żyć bez Boga, ludzi i bycia kobietą. To wszystko tworzy mój mały świat, który bez przerwy się zmienia. Dziękujemy Bogumiło, za Twoje piękne słowa!
 
A dodatkowo za świetne inspiracje torba Dzielnej Niewiasty powędruje do Mammymisi (czy Mammymisia?;-) Też uwielbiam scrapbooking, ale moje małe wytwory zupełnie nie dorastają do Twoich dzieł! I dziękuję za tak wiele pomysłów przydatnych dla każdej mamy i żony.
 
 

 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS