I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz! (J 8, 11)

Jak piękne są twe stopy, księżniczko!

Lubicie swoje stopy? Zachwycacie się nimi? A może ktoś Wam kiedyś powiedział, że macie piękne stopy? Ja sobie specjalnie takich komplementów nie przypominam. Zresztą słysząc to, chyba zaczęłabym je dokładnie oglądać. Najpierw najpewniej przykurczyłabym palce, schowała jedną stopę pod drugą i zmieniła szybko temat. Dlaczego? Hmm. Nie dlatego, że nie lubię moich stóp, ale no wiecie, to są stopy… Te, które przez większość roku ubieram w rajstopy lub skarpetki. Te, które chodzą przy ziemi. Te, które latem zanurzam w piasku (prawie codziennie i bynajmniej nie dlatego, że jestem nad morzem – drogie mamy pewnie wiedzą;-) Te, które nie najchętniej i nie bez krępacji oddałabym w ręce kosmetyczki. 

Chociaż nie przypominam sobie tego, to jednak mam przeczucie, że już na pewno ktoś moimi stopami się zachwycał. Dawno temu. Kiedy moje stopy nie potrzebowały jeszcze butów, kiedy nie za bardzo spełniały swoje docelowe zadanie, kiedy były nieproporcjonalnie małe w stosunku do ciężaru ciała. Tak, stopy małych dzieci są cudowne. Te maleńkie paluszki, gładka skóra i ta ich wielkość sprawiająca, że gubią się w dłoni. Na pewno mama całowała je nieraz, łaskotała, głaskała i miała ochotę zjeść. A kiedy założyła mi pierwsze buty zapewne się rozczuliła. Zupełnie jak ja teraz wobec moich dzieci. Ale stopy później już raczej nie są w pierwszej kolejce to wychwalania. Stopy są funkcjonalne, stopy są trochę na pierwszej linii frontu pracy i wędrówki, i ostatnie w kolejce gdy chodzi o pielęgnację – kto by o nich pamiętał? Kto będzie je widział? Cudownie, że są, że mnie niosą, że czasem pomimo zmęczenia, dają z siebie więcej, niż by mogły, że pozwalają na kolejne kroki, ale mimo tej wielkiej wobec nich wdzięczności, najczęściej chowam je, nie prowadzę na zabiegi pielęgnacyjne i nie wystawiam na publiczny widok. A skoro ich nie pokazuję, to logiczne, że nikt ich nie wychwala. Ale czy nie chodzi jednak o coś więcej?

Posłuchajcie zatem co Oblubieniec mówi do Oblubienicy w Pieśni nad Pieśniami: Jak piękne są twe stopy w sandałach, księżniczko! (Pnp 7, 2) On je widzi, On nimi się zachwyca! I to w pierwszej kolejności. A dalej i linią bioder, łonem, brzuchem, piersiami, szyją, oczami, nosem, głową, włosami, zębami (Pnp 4, Pnp 7)… Mówi „Cała piękna jesteś”. Może nasz ukochany jeszcze nie zdążył nam tego powiedzieć (a może nie zdążył nas jeszcze znaleźć – to inna historia), ale na pewno mówi to do nas sam Bóg. Ten, który te stopy projektował. To nie tylko piękne, ale nawet boskie stopy. To On mówi do nas – są piękne, ale masz ładne te paluszki, paznokcie i pięty, nie sądzisz? 

Dziś, kiedy tak często kobietom chcemy przypominać o ich pięknie, o ich królewskiej godności, o tym, jak Bóg cudownie nas stworzył i ukochał, może warto zapytać się o stopy. Czy słyszysz księżniczko, jak piękne są twoje stopy? Widzisz je? Może chcesz, by ktoś ci o tym przypomniał (ok, mogę być i ja), ale najpierw sama to zobacz, przyjrzyj się im! Właśnie patrzę na nie coraz dłużej. I myślę sobie: a może będę to pierwszą (kolejną), która nie tylko wyrazi za nie wdzięczność (Deo gratias!), ale także się nimi zachwyci? Może ja w końcu sama zacznę widzieć, że jestem cała piękna (choć oczywiście nie bez skazy). Cała. Zaczynając od stóp.

*

A więc Kochane Piękne Niewiasty!... Podejmiecie małe wyzwanie?

Kilka kroków PIĘKNYCH STÓP

# 1. Przyjrzyj się im. Zobacz, jak są piękne. Zachwyć się nimi.

# 2. Podziękuj Bogu za swoje stopy.

# 3. Zrób dla nich coś dobrego, np. kąpiel z solą lawendową, pedicure ulubionym kolorem lakieru. I oczywiście załóż piękne sandały.

A jak zachwyt będzie wciąż rósł, zrób im piękne zdjęcie :-) 

 

i np. dodaj takie podpisy:

#pięknestopyksiężniczki

#dziękujężestworzyłeśmnietakcudownie

#boskiestopy

#całapięknajesteśprzyjaciółkomoja

 

Czytaj dalej...

A może to dobry czas na spotkanie z Nim w ich historii? Czyli mam coś dla Was!

Zielono mi! Kiedy spoglądam przez okno widzę drzewa. Kiedy przymykam oko na budynek naprzeciwko, czuję się jak w lesie albo w wielkim ogrodzie. Układam kwiaty na balkonie i kiedy tylko mam możliwość, tam właśnie spędzam czas. Ze Słowem, z mężem, z przyjaciółmi. Czasem z kawą ;-) Czasem z dziećmi (choć to akurat wymaga więcej gimnastyki...) W tej całej zieloności wokół myślę sobie o tle cudownej Księgi, którą rok temu inspirowaliśmy się podczas sesji zdjęciowych. O Tej małej-wielkiej Księdze, która wciąż jest do odkrywania dla wielu z nas. Tej tak bliskiej każdej kobiecie - mówiącej o pięknie i o miłości. Tej, którą studiowałam bacznie rok temu, by móc o niej coś więcej powiedzieć, a do której teraz wracam, by odkrywać na nowo, głębiej, więcej.

Więc w tym zielonym czasie, w tej pełni lata - owocowania i kwitnienia - chciałam Was zachęcić do sięgnięcia (po raz pierwszy albo po raz kolejny) do Pieśni nad Pieśniami.  Jeśli macie Kalendarz Kobiety 2016 - możecie posłużyć się zawartymi tam cytatami, inspiracjami i komentarzami. Jeśli natomiast nie macie... to zaraz możecie mieć! Przygotowałam dla Was 10 sztuk, które bardzo chętnie przekażę tym z Was, które szukają inspiracji. Kalendarz może być nie tylko terminarzem na drugą część roku, ale może stać się notesem z podróży przez Pieśń nad Pieśniami albo i więcej - z Waszej podróży u boku Oblubieńca. Zresztą - to wszystko zależy tylko od Was.

Jeśli więc chcecie takiego towarzysza, napiszcie w komentarzu w jednym zdaniu coś na temat lata, coś o obecnym czasie. Co najbardziej lubicie w tej porze roku? Co Was inspiruje? Jak odpoczywacie? Co daje Wam siłę? itd. Na Wasze komentarze czekam do 18.07.  

 

 

Czytaj dalej...

Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja!

Jakże jesteś piękna!... – to zdanie powtarza się w Pieśni nad Pieśniami jak refren. Obdarowana tym komplementem odpowiada zresztą w podobny sposób: Jakże piękny jesteś, jakże cudowny! Tak idealni, tak wyczuleni na swoje wdzięki, a może - tak zaślepieni?

Czy Oblubienica była rzeczywiście piękna? Autor pieśni nie pozwala w to wątpić. Barwne, choć dla naszych uszu brzmiące egzotycznie opisy urody Szulamitki przedstawiają ją niemal jak baśniową księżniczkę, której każdy element ciała godny jest wysławienia pieśnią. Ale najpewniej ona nigdy nie założyła korony i nigdy nie mieszkała w pałacu. Oblubienica może być zwykłą, spaloną słońcem pasterką. Ale on nie definiuje jej przez status społeczny czy wykonywaną pracę. On (najpewniej także skromny pasterz) patrzy jej głęboko w oczy, nazywając to, co tam znajduje, dobrem i pięknem, i wszystko to szczegółowo analizując. Jakże piękna jesteś znaczy ni mniej ni więcej: jakże dobra i wspaniała jesteś!

Uczymy się dzielić piękno na widzialne i niewidzialne, zewnętrzne i wewnętrzne, jakby granica była prostą linią na skórze, jakby nasze ciało nie było przeduchowione i jakby ciało nie było nasze. Ale Pan mówi, że wszystko, co stworzył, było piękne (Rdz 1). Piękne czy dobre? Bóg nie czyni rozróżnienia. On jest est-etykiem. Oblubieniec zachwyca się Ukochaną jak Bóg, który zachwycał się tym, co stworzył. Jak Adam, który zobaczył Ewę i widział ją całą piękną, nie zatrzymując spojrzenia tylko na jej ciele. Ona może czuć się kochana w całości. Zakochany z pieśni powtarza słowa o pięknie z ekscytacją i niezachwianą pewnością. Chce, by wyryły się w jej sercu i by żaden inny głos nie zagłuszył jego słów. Nawet jej własny, jeśli zechce w chwilach słabości wypowiedzieć swoje wątpliwości: może jednak nie cała?

Widzimy ją oczami tego, który kocha. To spojrzenie przemienia także jej sposób patrzenia. Być może uzdrawia rany zadane przez innych. Oblubienica odzyskuje czyste spojrzenie na siebie i na drugą osobę. Mówi: jestem piękna, dostrzegając w samej sobie to, o czym nawet nie miała pojęcia albo o czym już dawno zapomniała. Ona stała się dla niego najpiękniejszą z niewiast. Stała się Jedyną. Tak jakby cały świat poza nią nie istniał. Co nie znaczy wcale, że Szulamitka na pewno wygrałaby konkurs piękności.

Chyba że to Oblubieniec zasiadałby w jury.

„Słowa [Jakże piękna jesteś!] mówią przede wszystkim o wielkim olśnieniu pięknem kobiecości, i to nie tylko, a w każdym razie nie przede wszystkim pięknem zmysłowym, ale bardziej jeszcze pięknem duchowym. Można nawet dodać, że to drugie raczej warunkuje pierwsze.” (Jan Paweł II)

Kilka pytań do przemyślenia:

#Które fragmenty opisu urody Szulamitki zawarte w pieśni najbardziej mnie poruszają? Które słowa chciałabym sama usłyszeć?

#Co znaczą dla mnie słowa: „Cała piękna jesteś”! Co jest mi najtrudniej zaakceptować w sobie?

#Piękno nie musi być idealne ideałem naszych kanonów. Za jakie nieidealności mojego piękna mogę dziś dziękować Bogu?

#Czy piękno innych kobiet inspiruje mnie, czy raczej burzy moją pewność siebie, budzi we mnie zazdrość?

 

***

Powyższy tekst możecie znaleźć w Kalendarzu Kobiety 2016: Cała piękna, jesteś przyjaciółko moja! Umieszczam go na stronie z myślą o tych z Was, które Kalendarza nie mają ;-) A jednocześnie zapowiadam, że nowy Kalendarz Kobiety na 2017 rok pojawi się po wakacjach! Już niebawem także mały konkurs, w którym będę zachęcać Was do włączenia się w tworzenie tego nowego wydania.

Czytaj dalej...

Oto On! Oto nadchodzi! Notes Adwentowy dla kobiet (2)

Adwent trwa. Naprawdę już trwa! Druga niedziela tego czasu oczekiwania już za chwilę. Nie zaspałyście? A może wprost przeciwnie: czujecie się bardzo niewyspane? Macie siłę na dalsze oczekiwanie? Na pogłębienie tęsknoty za Tym, który nadchodzi?

Oczekujemy nie tylko na narodziny Jezusa. Adwent to także czas przypomnienia, zwłaszcza w pierwszym jego okresie (do 16.12), o naszym oczekiwaniu na powtórne przyjście Pana. Wszystko, co Jezus zapowiadał, spełniało się. A więc On naprawdę przyjdzie! On cały czas nadchodzi. Oczekujemy twego przyjścia w chwale... Czy naprawdę w to wierzę? Czy naprawdę oczekuję? Czy nie jest mi tu na ziemi za dobrze, nawet kiedy mówię, że wcale dobrze nie jest? Czy jestem gotowa na to spotkanie bardziej niż na kolację wigilijną? Czy moich tęsknot i największych pragnień nie uciszam, nie wypełniam zamiennikami prawdziwej radości?...

Sercem wybiegam też całkiem niedaleko, do innego rodzaju spotkania. W następnym tygodniu będę przeżywać w gronie kobiet rekolekcje pod hasłem Powstań przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! I to w niezwykłym czasie, splatającym się z Uroczystością Niepokalanego Poczęcia NMP (8.12)! Wiecie, że otrzymaliśmy obietnicę szczególnych łask tego dnia o godz. 12.00? Więcej o niej można przeczytać tutaj.

A czy w Waszych notesach/kalendarzach jest też zaplanowany czas na adwentowe skupienie? 

Dziękuję Wam za miłe słowa na temat Notesu Adwentowego. Przyznaję, że mnie samej wypełnianie go przynosi dużą satysfakcję (podobnie jak tworzenie go). Jeśli tylko macie ochotę dalej porządkować swoje myśli i działania przy jego pomocy, to z radością informuję, że jest już do pobrania część na drugi tydzień. (Przed notką o autorze jest plik do pobrania)

Radosnego oczekiwania-czuwania i takiego trochę niedospania życzę Wam serdecznie!

 

***

Notes Adwentowy (1)

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS