Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała (Łk 7, 47)

A kiedy chcesz płakać

A kiedy chcesz płakać zdj. bokeh burger / Foter.com / CC BY-ND

Nie, teraz nie chcę płakać, nie piszę w nadziei, że może ktoś zaproponuje chusteczki albo swoją własną dłonią otrze wilgotne policzki. Ale może któraś z Was, czytających te słowa, jest teraz właśnie w takim momencie, w którym może powiedzieć: A ja chcę płakać. Są takie chwile, kiedy łzy wydają się bez zbędnych kalkulacji najodpowiedniejsze, adekwatne dużo bardziej niż krzyk, tupanie nogami, niż słowa patetyczne, obelżywe czy zezłoszczone. Łzy mają swoje miejsce w naszym życiu, wpasowują się, a nawet zaprzyjaźniają się z nami, oswojone, jak długoletnie towarzyszki. Czasem wydają się nawet twarzowe. Kobiece. Nieporadne i silne.

Kołacze mi ta myśl w głowie po spędzeniu tygodnia poporodowego w szpitalu, gdzie można doświadczyć niemal wszystkich możliwych uczuć, nawet całkiem nowych. Można oglądać łzy najróżniejsze: bezradności, smutku, samotności, zmęczenia, wzruszenia, radości... W połogu takie zachowania są przecież normalne, najzwyczajniejsze, jak przyswoiłam sobie na szkole rodzenia. Chwiejność emocjonalna. Labilność, jak to dziwnie przenaukowo określają. Trochę przedłużony czas syndromu przedmiesiączkowego, jakże dobrze znanego nam kobietom. Ale przecież nie wypada tak smarkać się – ani na korytarzu, ani w pokoju, do którego średnio co pół godziny puka ktoś – a to śniadanie, jeden obchód, drugi obchód, zawołanie na badanie, obiad, a w końcu i ksiądz (Deo gratias!) itd. Gdyby wziąć pod uwagę ową labilność, połowa położnic (ale pewnie szerzej - wszystkich osób przebywających w szpitalach) powinna płakać. Nie liczyłam, ale widziałam łzy nie raz. Najczęściej skrywane, wycierane pospiesznie w nadziei, że nikt nie zauważy (tak, akurat...). Słyszałam, jak spadają, jak nie chcą przestać płynąć, jak próbują ugasić palące tęsknoty i niepokoje, a także wzruszenia, a także te spływające po policzkach w nieznanym kierunku, z niewiadomej przyczyny, te, na które nie ma prostego wytłumaczenia. Łzy mogą być bardzo różne.

Ale choć są tak różne, wszystkie są problematyczne. One nie wpasowują się w te otwarte przestrzenie, w publiczne miejsca, w społeczne relacje, nie przystoi im pojawiać się tak nagle, bez zapowiedzi i bez wytłumaczenia (bez racjonalnych przesłanek są przecież bezpodstawne). Nawet w zaciszu domu wywołują zwykle klasyczną odpowiedź: bezradność. Może też przerażają, bo odkrywają coś tak głębokiego i niewyrażalnego, ogołacają, a jednocześnie nie pozwalają się ukoić najpiękniejszym słowem. Muszą po prostu wyżłobić na twarzy ślady, choćby na chwilę. 

„Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście.” (Wacław Buryła)

Ale zamiast tych dłoni... Nie płacz. No, już nie płacz. Ile razy to słyszałam? Ile razy Ty to słyszałaś? Nie ma po co płakać, szkoda łez... Ale ja czasem chcę płakać, chcę cichego przyzwolenia, by te łzy obmyły najczarniejsze zakamarki serca, by orzeźwiły, nawodniły wyschnięte tereny, na których w końcu mogłoby coś nowego zakwitnąć. Wiem, że nie tylko ja tak czuję.
 
Uczę się szacunku do łez. Własnych i cudzych.  Szacunku i podziwu dla naszej kobiecej emocjonalności, która nie potrzebuje wytłumaczenia, która po prostu jest. Tak trudna, tak piękna, tak tajemnicza.  
 
„…przechowałeś Ty łzy moje w swoim bukłaku: czyż nie są spisane w Twej księdze?” (Ps 56,9)
 
Photo credit: bokeh burger / Foter.com / CC BY-ND
Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

43 komentarzy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę