Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie (Łk 11, 9)

Rodowód Łaski - Tamar

Dla wielu osób, jak sądzę, samo nazwisko autorki serii Rodowód Łaski, Francine Rivers, może być wystarczającą rekomendacją do sięgnięcia po nowowydaną książkę „Tamar” (wyd. Aetos). Literatura Rivers od momentu jej głębokiego nawrócenia przepełniona jest wiarą, tematyką miłości (tej prawdziwej i czystej) i historii, które poruszają swoją mądrością. Polscy czytelnicy mieli okazję poznać jej bestsellerowe powieści: „Potęga miłości” czy „Dziecko pokuty”. Co jednak mogę powiedzieć tym osobom, którym te informacje (jakże dobrze wpisujące się w promocyjne materiały!) nie wystarczają? Co chciałabym przekazać tym czytelnikom, dla których może być to pierwsze spotkanie z jej twórczością?

Podchodzę z dystansem do książek, które chcą przekazać jakiś fragment Pisma Świętego na sposób opowieści, odtwarzając postaci (o których w Biblii czytamy często zaledwie kilka zdań), ich motywacje, pragnienia czy obawy... I pierwsze, co odkrywam już we wstępie, to chyba podobne podejście Francine Rivers, która zdaje się odczuwać ogrom przedsięwzięcia, jakiego się podejmuje, a w którym pragnie pozostać wierna przekazowi biblijnemu, dodając jedynie to, co może być ważne lub niezbędne do lepszego zrozumienia. I wydaje mi się, że robi to świetnie. Zaraz obok tej ostrożności wobec poszerzania biografii postaci wplecionych w historię Zbawienia, pojawia się i drugie pragnienie – przybliżyć je dzisiejszemu człowiekowi – ale nie tak, jak przekazuje się lektury szkolne w opracowaniach – streszczając fabułę, wytłuszczając najważniejsze momenty, często wypunktowując tylko pewne fakty, tylko w taki sposób, by pozwolić nam dziś, nastawionym na szybkie odpowiedzi i zwroty akcji, wejść w tę historię, poznać życie tej konkretnej postaci, by razem z nią przeżywać jej drogę, wszystkie dylematy i wybory. Dlatego cały pomysł serii Rodowód Łaski uważam za niesamowicie potrzebny (może szczególnie nam kobietom?). Składa się ona z pięciu opowieści o kobietach, które Ewangelista Mateusz wymienia w rodowodzie Jezusa Chrystusa (Tamar, Rachab, Rut, Batszeba i Maria). Jak pisze autorka we wstępie: „Żyjemy w burzliwych czasach, w których miliony ludzi poszukują odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania. Kobiety z genealogii Jezusa wskazują nam drogę. Lekcje, jakie możemy wyciągnąć z ich historii, są wciąż aktualne, mimo upływu tysięcy lat”.

„Imię Tamar znaczy: palma daktylowa. Nadawano je dziewczynie, która miała wyrosnąć na kobietę piękną i pełną wdzięku. Palma daktylowa rośnie na pustyni i wydaje słodkie, pożywne owoce (…). Juda miał nadzieję, że dziewczyna spełni wszystkie obietnice kryjące się w znaczeniu jej imienia.” (Francine Rivers, „Rodowód łaski. Tamar”)

Historia Tamar jest przedziwna i, przyznaję, dziś trudna do zrozumienia, niełatwa do zaakceptowania w wielu swoich wątkach, bo osadzona w jakże innej, odległej nam kulturze! Sytuacja młodziutkiej, nastoletniej Tamar jest niezwykle trudna, a zarazem oczywista dla ludzi tamtych czasów. Zostaje ona wybrana na żonę dla syna Judy, Era. Wie, że z jej zdaniem i uczuciami nikt nie będzie się liczył. Zostaje więc poślubiona mężczyźnie z innego ludu, który nie tylko jej nie kocha, ale także ją poniża. Tamar jest całkowicie zależna od decyzji mężczyzn – ojca, teścia, męża, braci. A o jej wartości ma świadczyć tylko jedno – urodzenie syna, dlatego też zostaje wybrana (czy też oceniona) z powodu swojej pracowitości, siły oraz płodności matki, które zapowiadały, że bez problemu wyda na świat gromadkę dzieci. Co okazuje się jednak nie tak proste.

Dla mnie jej historia jest w dużej mierze pytaniem o wartość i godność kobiety. Może nas dziś przerażać spojrzenie na kobietę, jakie odczytujemy w tej historii. Nie ma tu mowy o jej samodzielności, autonomii, o jej pięknie, które nie stałoby się tylko obiektem męskiego pożądania lub kobiecej zazdrości. A mimo tego Tamar zachowuje pokorę i otwartość serca – także na Boga, którego nie zna. Przy tym uciekając się do pewnego fortelu (powiem szczerze: dla mnie, a pewnie i dla Was także, zupełnie niezrozumiałego), udaje jej się odzyskać swoją godność i uznanie w oczach ludzi. Ale, gdyby na tym poprzestać, to byłaby to tylko namiastka jej prawdziwej wartości. Bo ona nie pochodzi od innych, ale od samego Boga.

Dziewczyna zabrana od rodziców, wyrwana ze swojego narodu i swojej wiary, która miała być poddaną żoną i matką, której użyteczność mierzono przez jej ciało i witalność, a miało potwierdzić je ostatecznie potomstwo, staje się pierwszą niewiastą wymienioną w rodowodzie Jezusa Chrystusa. Kobieta, która nie złamała prawa w przeciwieństwie do bogobojnych mężczyzn, o której Juda powiedział, że jest sprawiedliwsza od niego samego. Kobieta wybrana przez samego Boga w Jego historii. Ale nie, to nie jest kobieta idealna, to jest kobieta pełna nadziei i niosąca nam nadzieję.

Francine Rivers, Rodowód Łaski: Tamar, wyd. Aetos 2013.     

UWAGA! Do 30.11 trwa KONKURS, w którym do wygrania właśnie ta książka!:-)

Książka do nabycia także w sklepiku Serca Kobiety.

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę