Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał (Ps 37, 5)

Lustereczko, powiedz przecie...

„Lustereczko, lustereczko, powiedz przecie…”

Pewnie większość z nas Dziewczyny, zaprzeczy, że kiedykolwiek wypowiadała dokładnie te słowa. Chyba że miała okazję wcielić się w Złą Macochę w bajce o Królewnie Śnieżce. (Mnie trafiło się akurat być krasnoludkiem w przedszkolnym przedstawieniu ; - )

A jednak szukamy tej odpowiedzi albo Samo Lustro zwraca się do nas ze swoimi kąśliwymi, wymagającymi uwagami. Jeśli którakolwiek z Was stwierdziła po wymianie spojrzeń ze zwierciadłem, że powinna się odchudzić albo cokolwiek zmienić w swoim wyglądzie, nie będzie mogła zaprzeczyć temu subtelnemu dialogowi. Lustro mówi, że coś jest nie-tak-jak-być-powinno. Ale skąd ono wie, jak być powinno, czy ma jakiś wzorzec? Skąd my (bo nie oszukujmy się, jednak mamy tu dużo do powiedzenia) to wiemy? I właściwie: Kto powinien tym rozporządzać?

Tak naprawdę temat samoakceptacji wydaje mi się coraz bardziej oklepany. To jest trochę tak, że jedne dziewczyny z niego wyrastają i znajdują w tej kwestii jakąś równowagę czy kompromis (zwykle temat powraca, choć już w innym natężeniu, inną drogą), ale pojawiają się nowe sytuacje, nowe osoby i nowe – może nawet „nowoczesne” – wymagania, kanony piękna – nawet nie piękna, ale atrakcyjności o zgrozo, atrakcyjności zwykle z-seksualizowanej. (Oczywiście, kwestia samoakceptacji dotyczy też panów, ale wolę mówić do kobiet i o kobietach, bo lepiej znam nasze dolegliwości.)

Wiem na pewno, że tym, co „leczy” z lusterkowej choroby jest Miłość Drugiej Osoby, która widzi w nas piękno – i nie, nie tylko to wewnętrzne, ale całościowe. W moim życiu i w sposobie patrzenia na siebie zaszły ogromne zmiany odkąd zostałam pokochana. Dopiero wtedy zrozumiałam, że każda dziewczyna może być Księżniczką (nawet jeśli kiedyś musiała zagrać krasnoludka;-) Ale to był pierwszy krok. Drugi musi odbyć się gdzieś głęboko w naszym sercu, w zgodzie na siebie i – jakże to zabrzmi górnolotnie – w odkryciu tego, że jestem stworzona i pomyślana przez Boga. Jestem piękna jako kobieta.

Ale to, co mnie zmotywowało do wpisu, to potrzeba, jaką noszę w sobie od dłuższego czasu. Chcę podzielić się z Wami piosenkami zespołu, który – mogę się założyć – dla większości będzie całkiem nowym odkryciem. Chrześcijańską grupę Barlow Girl (www.barlowgirl.com) tworzą trzy dziewczyny - siostry, które już od wielu lat komponują, grają i śpiewają. Wydały kilka płyt. Ich muzyka towarzyszy mi od czasów liceum. To, co mnie zachwyca, to „kobiecość” tego zespołu. Nie tylko w całości tworzą swoje piosenki, ale też przez ten damski rys ich treść wyjątkowo trafia do płci pięknej, poruszając tematy, które dla nas są ważne. W związku z kwestią akceptacji chciałam zwrócić uwagę na dwie piosenki. Są one bardzo osobiste dla autorek, szczególnie dla Rebecci Barlow (najstarszej z sióstr), która otwarcie wyznaje, że chorowała na anoreksję. Nie potrafiła sobie poradzić z wymaganiami, jakie stawiała swojemu ciału, ideałowi wykreowanemu przez media, który chciała osiągnąć. Udało jej się jednak wyjść z tego.

Pierwsza z piosenek to „Mirror” (ang. Lustro) – utwór sprzed kilku lat właśnie o tym dialogu, a właściwie o wygraniu tej dyskusji-walki. Druga piosenka „Sing me a Love Song” (ang. Śpiewaj mi piosenkę o miłości) pochodzi z najnowszej płyty i na youtube możecie obejrzeć teledysk, choć osobiście pierwszy kawałek polecam bardziej!:-)

Jeśli spodobają się Wam te piosenki, to polecam i inne. Bo muszę zdradzić, że podane powyżej nie są moimi ulubionymi z repertuaru Barlow Girl:-) a jednak i tak są piękne!

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę