Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie (Łk 11, 9)

Zuzanna, czyli lilia

Kobieta, którą jej własne piękno wprawiło w tarapaty.

Kobieta, która wolała umrzeć niż zgrzeszyć przeciw Panu.

Kobieta, która przez łzy wznosiła oczy ku Niebu.

Kobieta, która w Bogu znalazła obrońcę.

 

Znacie Zuzannę z księgi Daniela (Dn 13)? 

 

Jej imię nie jest przypadkowe. Zuzanna znaczy przecież „lilia”, a kwiat ten jest uważany za symbol piękna, czystości i niewinności. Taka też jest Zuzanna. Obdarzona niezwykłą urodą, ale przede wszystkim pięknym sercem. O jej wdzięku wspomina autor księgi nawet dwukrotnie (Dn 13, 2; 13, 31) - w obu przypadkach określenie to oznacza nie tylko jej urodę zewnętrzną, ale także cechy jej charakteru i dobra moralnego.

Zuzanna jest spełnioną kobietą - jest pobożna, szczęśliwie zaślubiona i niczego jej nie brak. Jak się okazuje, jej dary stają się także w pewnym momencie - źródłem trudności. Bo Zuzanna w oczach niegodziwych dwóch starców wzbudza pożądanie. Oni - dwaj. Oni - mężczyźni. Oni - sędziowie. Jakże nie uznać, że kobieta jest od razu na pozycji przegranej? Nie ma szans wobec nich. Ale w chwili, gdy chcą ją zmusić do współżycia, ta - świadoma możliwych konsekwencji - zaczyna krzyczeć, wołając o ratunek. Autor biblijny pozwala nam usłyszeć jej serce:

Westchnęła Zuzanna i powiedziała: «Jestem w trudnym ze wszystkich stron położeniu. Jeżeli to uczynię, zasługuję na śmierć; jeżeli zaś nie uczynię, nie ujdę waszych rąk. Wolę jednak niewinna wpaść w wasze ręce, niż zgrzeszyć wobec Pana». (Dn 13, 22-23)

Woła więc sługi. Krzyczy. Sprzeciwia się. Świadoma, że sytuacja ta nie stawia jej w dobrym świetle. Nie, tu po prostu brakuje światła, które pokazałoby prawdę! Starcy - ze względu na te ciemności - już prawie wygrali. Zuzanna nie może się bronić w sądzie. Jej świadectwo - głos kobiety - uznawany jest z góry za niewiarygodny. Choć wszyscy, którzy ją znają, dziwią się tej sytuacji i cierpią, nikt nie staje w jej obronie. Historia oskarżycieli staje się podstawą do jej skazania. Zuzanna nie kryje swoich uczuć, a jednak nie przestaje ufać. Ona zaś płacząc spoglądała ku niebu, bo serce jej było pełne ufności w Panu. (Dn 13, 35)

Po wydaniu wyroku - kary śmierci - Zuzanna modli się głośno: Wiekuisty Boże, który poznajesz to, co jest ukryte, i wiesz wszystko, zanim się stanie. Ty wiesz, że złożyli fałszywe oskarżenie przeciw mnie. Oto umieram, chociaż nie uczyniłam nic z tego, o co mię ci złośliwie obwiniają». (Dn 13, 42-43) 

A Bóg odpowiada i posyła w to miejsce Daniela, który porównując zeznania starców, wykrywa ich kłamstwo. 

Bóg przychodzi ze światłem i prawdą, z wielkim wyczuciem serca, do tej, która Mu całkowicie zaufała.

 

Czego uczy nas Zuzanna i jej historia?

* Wybór Boga jest zawsze tym najlepszym (choć nie zawsze łatwym) wyborem!

* Całą naszą nadzieję powinnyśmy składać w Panu! 

* Bóg wysłuchuje naszych modlitw!

 

 

*** 

Zuzanna jest jedną z bohaterek programu formacyjnego uBOGAcONA między niewiastami Starego Testamentu

***

Już 11.12.2018 spotkanie na żywo, podczas którego będziemy omawiać historię Zuzanny!

 

 

***

Na dole - do pobrania planer do druku z Zuzanną :-)

Jednocześnie polecam gorąco uBOGAcONE planery 2019

 

  • Oceń ten artykuł
    (1 głos)
  • Dział: Mój Blog
  • Czytany 413 razy
Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę