Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły. (Prz 31, 10)

Wieczór prawdę mi powie

Wieczorami piszę swoje największe sprawdziany. Właśnie wczoraj zdałam sobie z tego sprawę. To wieczory mnie demaskują. Nie tylko dlatego, że wtedy znika makijaż, ale też dlatego, że przychodzi zmęczenie. Wywoływane i wypracowywane przez cały dzień, a pojawia się jakby znienacka. O! To już? Zmęczenie powszednie. Takie niespowodowane podróżami dookoła świata, biegiem przez płotki, podnoszeniem ciężarów czy wybitnie długą pracą nad czymś ważnym w stresującej atmosferze (nie licząc inwestowania w dzieci ;-) . Nie, raczej to zmęczenie, które każda z nas (i każdy też!) zna, to zmęczenie, które rozpoczyna zbyt wczesny poranek, a później już wywołują codzienne zabiegi: wycieranie podłogi, zamiatanie okruszków, całe kulinaria: śniadaniowe kanapki, kakao, sprzątanie po śniadaniu, krojenie owoców, sprzątanie po konsumpcji, wymyślanie obiadu itd., czytanie książeczek o koparkach i lekcje dźwiękoznawcze, wymyślanie zabaw i zajęć, które zajmą chłopaków na dłużej niż dwie minuty, składanie prania, wychodzenie na spacer, a więc spacerowa logistyka, pakowanie, interakcje ze spotkanymi osobami, mycie rączek przed jedzeniem i po jedzeniu, usypianie na pierwszą drzemkę, na drugą drzemkę, na noc itd. Takie nic. Nic konkretnego. Takie codzienne wieczorne zmęczenie mamy małych dzieci, na które nie pomagają ani trzy kawy z ekspresu, ani duża dawka magnezu (wiem, pewnie neutralizują się). Podobno to wszystko mieści się w normie. Macierzyństwo to ciągłe, niemal chroniczne zmęczenie. 

Zmęczenie czasem witam z radością. Myślę sobie wtedy: to był dobry dzień. Dałam radę! Dałam z siebie wszystko. Tyle się wydarzyło. Dzieci trochę podrosły. Ach, i te nowe słowa, i dialogi do zapamiętania. I nauki do wyciągnięcia z dzisiejszych zdarzeń, z moich reakcji, z ich potrzeb. Udało się zrobić to i tamto. Poznałam to czy owo. Byliśmy, zrobiliśmy, nacieszyliśmy się sobą, wytyczyliśmy sobie nowe kierunki itd. Teraz czas na wypoczynek. Nie jutro, tylko teraz. Chwila dla siebie, chwila dla nas. Kąpiel, książka, modlitwa, herbata, czy coś w tym stylu. Czasem jednak siłuję się z nim. Zmęczenie? A tyle jeszcze do zrobienia! Cały dzień minął, a tu NIC nie zrobione ;-) W co zmęczone ręce włożyć? W kuchnię, w pisanie, w zaległe lektury, w relacje z przyjaciółmi, w rozmowę z mężem, w układanie kwiatów na stole albo zdjęć w albumie? Zmęczenie bywa bezlitosne i bezduszne, nie w porę. A może raczej ja, a założę się, że nie tylko ja, bywam dla niego bezlitosna. Nie, nawet nie dla niego, tylko dla siebie?

A ono jest taaaaakie dobre. Bardzo dobre! Nie tylko dlatego, że potwierdza moją pracę i to, że żyję. Ono pokazuje mi wyraźnie, czasem dosadnie a nawet boleśnie, jaka jestem. Właśnie w tym zmęczeniu wieczornym - czy potrafię kochać, czy z łagodnością i radością potrafię utulić płaczące dziecko, czy wtedy widzę drugiego człowieka bardziej niż siebie? Czy kocham? Jak kocham? Wtedy właśnie potwierdzam swoimi wyborami, co jest dla mnie ważne, co jest pierwsze. Sama sobie pokazuję, gdzie jest mój skarb - gdzie jest moje serce. Czego szukam w tych kilku chwilach przed snem, w tych ostatnich minutach czy godzinach, kiedy jeszcze tu jestem? A gdyby to był mój ostatni wieczór?... O czym myślę, co przynosi mi ukojenie? Rozmowa z Panem? Modlitwa brewiarzowa z mężem? Lektura dla serca? Bliskość najbliższych? Rozmowa z kimś, kogo kocham? Co mnie napełnia radością i pokojem? O co walczę ostatkiem sił? 

Różnych rzeczy się dowiaduję o sobie wieczorami.

Życzę i Wam pięknego wieczornego zmęczenia!

  • Oceń ten artykuł
    (13 głosów)
  • Dział: Mój Blog
  • Czytany 2724 razy
Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

5 komentarzy

  • buyessay-s

    buyessay-s

    Link do komentarza poniedziałek, 26, wrzesień 2016 19:29

    Thank you for your wonderful wishes! for the blog and then you write it! I am pleased to visit him

  • Kasia Marcinkowska

    Kasia Marcinkowska

    Link do komentarza czwartek, 08, wrzesień 2016 13:04

    Dziękuję Wam drogie Panie za komentarze! :-)

    Halino - to muszą być niezwykłe wieczory przy 7 dzieci! :-) Cudownie!
    Kalendarz można zamówić przez stronę: http://www.kalendarz.sercekobiety.pl Obecnie trwa przedsprzedaż.

    didi - nasz Pan jest wielki! Niech Cię prowadzi na tej DRODZE!

    Kasiu - :-)

  • didi

    didi

    Link do komentarza czwartek, 08, wrzesień 2016 10:05

    jeeej to niesamowite! kilka dni temu podjelam decyzje o powrocie do Boga i od tych kilku dni widze jak On niesamowicie odpowiada na moje potrzeby, chocby przez Twoj wpis! dziekuje!

  • Halina

    Halina

    Link do komentarza czwartek, 08, wrzesień 2016 07:45

    Dziękuję za piękny opis zmęczenia .Sama jestem mamą 7 dzieci iwiem co to radość i zmeczenie ale też wieczorne poczucie dobrze spelnionego obowiazku .Gdzie można zakupić ten kalendarz?Pozdrawiam Halina

  • Kasia

    Kasia

    Link do komentarza środa, 07, wrzesień 2016 20:00

    O nowe spojrzenie na zmęczenie, piękny i mądry wpis, dziękuję, całkiem wypoczęta bo przed pierwszym maluchem:)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę