Wszystkie wasze sprawy niech się dokonują w miłości! (1 Kor 16, 14)

Pryscylla. Silna miłością

Zdjęcie... zajawka do Kalendarza Kobiety 2017! Zdjęcie... zajawka do Kalendarza Kobiety 2017! fot. P. Keler/ www.redartstudio.pl

Kilka tygodni temu pytałam o bliską Waszym sercom kobietę z Nowego Testamentu. Dziś i ja chcę się z Wami podzielić historią kobiety, która mnie ostatnio inspiruje. Nieprzypadkowo dziś (8.07) chcę Wam o niej przypomnieć. To właśnie dzień jej wspomnienia liturgicznego! Chociaż kalendarze bardziej przypominają nam o św. Janie z Dukli, to jednak szukając dociekliwie, znajdziemy i ją. A właściwie ich. Pryscyllę i Akwilę a właściwiej - jak podają hagiografie: Akwilę i Prysycyllę, ale jak zobaczycie zaraz, ta kolejność naprawdę nie ma znaczenia. A więc to dziś wspomnienie żony i męża, którzy całym sercem byli oddani Panu. Tak bardzo, że byli gotowi nieść Dobrą Nowinę tak daleko i tak głęboko, jak tylko mogli. A także – czy przede wszystkim – potrafili i chcieli żyć nią w swoim domu, w swoich sercach. 

Pryscyllę i jej męża odnajdujemy w relacji św. Łukasza, w Dziejach Apostolskich. Wspomina o nich także św. Paweł w swoich listach. Ona nie spotkała Jezusa tak jak te kobiety, o których czytamy w Ewangeliach. Nie dotknęła Jego płaszcza, nie została przez Niego przywołana na środek synagogi, nie została przez Niego uzdrowiona słowem… Ale nie mam wątpliwości, że żyła w głębokim doświadczeniu spotkania ze Zmartwychwstałym oraz w obecności Ducha Świętego. Inaczej nie można uzasadnić jej życia, jej świadectwa, jej gotowości, by zostawić wszystko i iść, by służyć Bogu i odpowiadać na potrzeby innych. Nie można znaleźć tu innej logiki oprócz tej logiki szaleństwa wiary i miłości. A o miłości ta żona musiała wiedzieć naprawdę dużo!

Nie da się tego nie zauważyć studiując Pismo – Pryscylla zawsze wymieniana jest ze swoim mężem. Są nieodłączni. Autorzy listów i Dziejów zawsze myślą o nich jako o jedności. Zapewne często widziano ich razem, może niektórzy mówili o nich Akwilowie, ale jednak we wszystkich tych miejscach wymieniani są osobno, zawsze z imienia! Imię Pryski pojawia się sześciokrotnie i aż w czterech miejscach to jej imię zostaje wymienione jako pierwsze. Nie jest to bynajmniej spowodowane szacunkiem do kobiet i ich pierwszeństwa, jak to może mieć miejsce dzisiaj, np. przy wypisywaniu zaproszeń. Możemy się zastanawiać czy ta kolejność ma znaczenie, a jeśli tak to jakie. Czy wskazuje to na jej wcześniejsze nawrócenie? A może to ona miała bardziej dominujący charakter? Może była z lepszego rodu? A może to tylko potwierdzenie, że kolejność nie ma już tak naprawdę wielkiego znaczenia? I że kobieta naprawdę jest równa mężczyźnie! (Jakże to jest tu widoczne! Ale niestety, czytając niektóre z życiorysów tych małżonków, mam wrażenie, że to wciąż nie zostało zauważone - zobaczcie).

Pryscylla i Akwila nie tylko byli małżeństwem, nie tylko współdzielili swój dom, oni wyjątkowo dużo działali razem. Na pewno każde z nich miało swoje ulubione czynności czy przydzielone – ustalone zadania, jednakże w dużej mierze pracowali i wspierali się w swoich przedsięwzięciach. Na pewno cudownie się tutaj uzupełniali. Każde z nich widziało drugą stronę tej samej monety. We dwoje byli silniejsi we wszystkim. Na co dzień wyrabiali namioty i właśnie dzięki tej profesji - spotkali św. Pawła (niesamowite, prawda?!). Być może to on jeszcze bardziej rozpalił ich serca? Wiemy, że zaangażowali się w głoszenie Ewangelii i w misje apostolskie tak bardzo, że wyruszali w podróż ze św. Pawłem. Pryscylla była więc kobietą świadczącą o Jezusie i mówiącą o sprawach wiary - i to nie tylko innym kobietom, ale też mężczyznom. Świetnie ukazuje to opisane spotkanie z Apollosem (Dz 18, 24-28). Spotykając go, małżonkowie postanowili przekazać mu to, czego on sam jeszcze nie doświadczył, czego jeszcze nie wiedział, by jego głoszenie było pełniejsze i bardziej skuteczne. Zabrali go ze sobą, najpewniej do swojego domu, by tam – w przytulnym, bezpiecznym miejscu, móc z nim porozmawiać. Otwierali drzwi swojego domu dla wierzących, dla całych wspólnot. Działali, a jednocześnie sami byli wzorem małżeństwa – silnego, „partnerskiego”, skupionego na Bogu i nie zapominającego o swoim powołaniu. Musieli być też bardzo odważni i gorliwi, o czym przekonuje nas św. Paweł, wyrażając im swoją wdzięczność za „nadstawienie swoich głów za jego życie” (Rz 16, 3-4). Świadectwo tych małżonków w pierwszym Kościele musiało być ogromne. Być może byli wzorem dla wielu innych małżonków - młodych, dopiero wkraczających na tę drogę i tych starszych, którzy być może trochę zapomnieli o wadze swojego powołania. 

Myślę o niej czasami, kiedy szukam drogowskazu na małżeńską codzienność. Zastanawiam się, czy miała jakiś swój przepis na miłość? Co chciałaby powiedzieć kobietom? Co pomagało jej w gościnności, w otwieraniu szeroko drzwi domu i goszczeniu całej wspólnoty chrześcijańskiej? Skąd miała w sobie tyle odwagi, by zostawić wszystko i wyruszyć w daleką drogę - bez telefonu komórkowego, bez dokładnie zaplanowanych przystanków, bez pewności, czy w miejscu docelowym znajdzie swoją ulubioną kawę? I wreszcie - zastanawiam się czy miała dzieci? Czy były już dorosłe? A może były całkiem małe - więc w drogę każdemu pakowała plecaczek i najpotrzebniejszy ekwipunek? A może nigdy nie doświadczyła macierzyństwa, ale swoje macierzyńskie serce wkładała w służbę innym, z troską i miłością dbając o nich? O tak, mam pełną listę pytań do Pryski! Może kiedyś... ;-)

Ona wraz z nim. Ona dla niego. Ona tak mocna, tak pełna wiary i zapału, tak aktywna, odważna, zakochana w swoim mężu i w Bogu. A jednocześnie wyobrażam sobie ją jako kobietę, która nieraz doświadczyła swojej kruchości, swojej słabości, swoich błędów... i trudności w małżeństwie, i męskiej słabości. We dwoje jest przecież łatwiej - ruszać na koniec świata i to trochę pod prąd, ale we dwoje bywa też trudniej niekiedy. Może wtedy przypominali sobie o tym, że sprawiedliwy próbuje się w ogniu jak złoto (1 P 1, 7), a może o tym, że mają stanowić jedno (J 17, 22), a może o tym, że słońce ma nie zachodzić nad ich gniewem (Ef 4, 26). A może po prostu wystarczyły wymowne spojrzenia, żeby przypomnieć sobie, że w tych zawodach są razem. I że to razem chcą wygrać.

*** 

Wszystkie fragmenty dotyczące Pryscylli: Dz 18, 1-3. 18-19a, Dz 18, 24-28; Rz 16, 3-4 1Kor 16, 19; 1 Tm 4, 19

 

  • Oceń ten artykuł
    (9 głosów)
  • Dział: Mój Blog
  • Czytany 2782 razy
Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

2 komentarzy

  • cheap_cialis

    cheap_cialis

    Link do komentarza czwartek, 22, wrzesień 2016 08:59

    Order http://cronline9pharmacy.com/ , For Daily Use Wickersham, former Attorney General of the LInited States.

  • Kami

    Kami

    Link do komentarza piątek, 08, lipiec 2016 23:29

    To piękne ze w Piśmie mamy przykład jak razem można służyć Bogu, ze małżeństwo też jest na to sposobem, a nie tylko (jak się jeszcze niektórym wydaje) droga kapłańska czy zakonna.
    Dzieuje za to, ze mnie z nią zapoznalas:)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę