Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego (Łk 10, 41 - 42)

Słowa pokrzepienia dla każdej Mamy

Na rozstrzygnięcie konkursu z książką dla zdesperowanych mam przypadł wyjątkowy dzień. Po pierwsze, wspomnienie św. Moniki - matki św. Augustyna, która przez długie lata modliła się o nawrócenie syna (a także męża). I to z sukcesami! A po drugie, dla mnie to dzień tylko z dziećmi. Dzień naszej (nie)samotności. Pierwszy z kilku kolejnych, które nas czekają, więc jak nigdy czytanie słów pisanych przez inne mamy dało mi wiele radości i otuchy. Dziękuję!

Wszystkie wypowiedzi możecie przeczytać w komentarzach pod tekstem: Zdesperowana. Nadzieja dla mamy, która potrzebuje oddechu... A ja pomyślałam, że te słowa, które najbardziej mi dziś przypadły do serca, umieszczę w osobnym wpisie, właśnie tutaj. Dla Was, kochane Mamy. I dla Was moje drogie, które spotykacie zdesperowane Mamy czekające na dobre słowo. A także, zupełnie szczerze, umieszczam je i dla samej siebie.
 
Jest to również rozwiązanie konkursu... Do którego oprócz 3 książek dodałam jeszcze dwie torby Dzielnej Niewiasty! Dlatego nagrodzonych wypowiedzi będzie aż (i tylko) pięć.
 
Książki powędrują do: Ani, Hani i Izy, które nadesłały te zdania.
 
#1 Dzieci są nam dane po to, aby oszlifować kanty naszego charakteru.
 
Ciągle słyszę napomnienie: dzieci nie są twoje, nie są dla ciebie, ale przecież w tej perspektywie - tak, są. Dokładnie te dzieci. Szlifują moje kanty i moje niedoskonałości. A najpierw - czasem bardzo brutalnie pokazują mi moje największe słabości. Ale to ostatecznie ja muszę szlifować. Jeśli nie mam tej świadomości, mogę przegapić ten czas, te szanse, które zdarzają się każdego dnia. A więc kochane Mamy, szlifujmy!
 
 #2 Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali (słowa z 2 Listu do Koryntian).
 
Pamiętam o tym, ale w akcie desperacji chcę przecież sama wszystko nieść. To po pierwsze. A po drugie, w desperacji łatwo przestać słuchać. A z kim jak nie po pierwsze z Nim te chwile i te sprawy warto omawiać. Ale wtedy musi ucichnąć gwar i krzyk. Niekoniecznie ten dziecięcy, zawnętrzny. Przede wszystkim ten wewnątrz nas.
 
#3 Każda rzecz ma swój czas, na każdą sprawę pod niebem jest wyznaczona godzina. (Z księgi Koheleta).
 
Przypominanie sobie o tym czasie i o stosowności chwili w macierzyństwie - to jest bezcenne, a jakże bywa trudne i łatwe do zapomnienia. Ile rzeczy mogłybyśmy teraz zrobić, gdyby nie dzieci! Popadamy w takie pułapki i gubimy najcenniejsze momenty, najdrobniejsze radości, które nigdy nie wrócą. Nigdy takie same. Wydaje się, że dziecko będzie już zawsze bez końca budzić się w nocy, płakać z powodu bolącego brzuszka, wymagać wnoszenia po schodach, zabierać zabawki w piaskownicy czy mówić tylko nie. Ale to wszystko mija. 
 
Torby otrzymają: Asia i Kasia.
 
#4 Dzieci to inwestycja w miłość!

Niektórzy wierzą, że doczekają emerytury i że ZUS im wtedy ją wypłaci, inni liczą na dzieci;-) Ale nie, nie o takiej inwestycji przecież mowa. To o wiele większa i ważniejsza sprawa. To mnożenie miłości, to dzielenie się nią, to skupienie uwagi na tym, co nie przemija i co jest największe. Dzięki za to przypomnienie, kiedy świat mówi o inwestowaniu w złoto, a akcje, w siebie, w swoje wykształcenie i w to wszystko, co tylko dla nas korzystne. Dzieci są przecież naszym wielkim darem dla świata. 
 
#5 Mamuś, jesteś naprawdę piękna. Kocham Cię najbardziej na świecie.

No właśnie... Czasem to samo dziecko, a nie Bóg, mąż czy przyjaciółka wypowiada słowa pokrzepienia. Najpierw to jest uśmiech, wyciągnięte rączki do góry. Później całuski i przytulenia (niestety czasem bardziej wyuczone czy przymuszone ;-) W końcu po jakimś dłuższym czasie i słowa. Te uskrzydlające, ale i trudne. Bo mamo, nie lubię cię, to chyba klasyka gatunku. Mnie się marzą oświadczyny moich kawalerów (w stosunku do mnie, rzecz jasna), choć muszę się bardzo postarać jeszcze, by chcieli mieć taką żonę;-) A oni przecież wszystko już bacznie obserwują! ;-)
 
Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

2 komentarzy

  • Ahsgdfloqifg

    Ahsgdfloqifg

    Link do komentarza wtorek, 08, listopad 2016 17:06

    Pgksrjgiohi hw hweokfjeq ojfe jfweiogwo gwoj wijf gdhgtrj575 y6u75tyhgf 5yu5regr

  • Marta

    Marta

    Link do komentarza piątek, 08, kwiecień 2016 11:01

    :) Ostatnio usłyszałam kilka razy słowa pokrzepienia od 3,5 letniej córeczki, m.in. "Dobrze się nami zajmujesz, dobrze cię Pan Bóg stworzył" "nie ma drugiej takiej mamusi na świecie" albo przyziemne acz miłe "Jesteś letka jak piórko, mamusiu" :-)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę