Żadna kobieta nie jest tylko kobietą. (św. Edyta Stein)

Nikt nie zrozumie kobiety jak kobieta

Nikt nie zrozumie kobiety tak jak druga kobieta. Prawda czy fałsz? Ostatnio łapię się na takiej myśli: Mój Boże, jak my się różnimy! Zazwyczaj myślałam: my – kobiety i mężczyźni, a dziś myślę sobie: My - kobiety! Żartowałam sobie kiedyś, że po kobiecemu szukamy swojej wyjątkowości i potwierdzenia tej unikalności, wyjścia z „grupy”, bycia kimś innym od tych wszystkich niewiast wokół, a teraz jak słońce oślepia mnie właśnie ta prawda – my jesteśmy niesamowicie różnorodne! 

Nadal będę stała mocno na straży naszej kobiecej natury i kobiecego serca. Ono ma konkretny kształt i konkretne wezwanie, po-wołanie, podobne zawsze tęsknoty i marzenia, ale to aż-tylko zarys, kontur, który z jednej strony wydaje się ograniczać, ale tak naprawdę pozwala wypełniać go nieskończoną ilością możliwych wariantów aranżacji. To serce, które dojrzewa i kształtuje się przez spotkania, relacje i doświadczenia. I chyba właśnie to one sprawiają, że tak bardzo różnimy się między sobą.

Te doświadczenia, te relacje lub ich brak mocno wpływają na nasze patrzenie na siebie, na innych ludzi, na rzeczywistość. Inne są problemy kobiet poszukujących Tego Jedynego, inne młodych mężatek, inne młodych matek, inne mam kilkorga dzieci, inne mam czekających na dzieci, a inne mam, które te dzieci utraciły… Ileż jest wariantów samego macierzyństwa! Mężczyźni też mieszczą się w tych kwalifikacjach, ale mam przeczucie i pewne zebrane już obserwacje, że te doświadczenia nie dotykają ich aż tak mocno, nie zmieniają ich aż tak bardzo. Nie wpływają aż tak znacząco na ich sposób myślenia, na ich poglądy, na ich funkcjonowanie. Nie biorą tego aż tak bardzo do siebie czy dla siebie. A może mają do tego wszystkiego większy dystans? Oczywiście, jest różnica (przynajmniej powinna być;-) między 20-letnim kawalerem a 35-letnim mężem i ojcem, ale kołacze mi w głowie myśl, że jednak różnice między nami są dużo większe niż różnice między mężczyznami. Że nas te doświadczenia bardziej rzeźbią, bardziej warunkują, bardziej otwierają... albo zamykają.

To daje ogromny potencjał dzielenia się sobą, pokazywania młodszym czy starszym kobietom innej perspektywy. Gdy rozpoczynałam projekt Między Niewiastami właśnie o tym myślałam – o uczeniu się od siebie w małej wspólnocie, w której są kobiety na różnym etapie życia, kobiety różnych powołań, na różnym etapie Drogi. Ale okazało się, że wiele kobiet woli być w grupie niewiast, z którymi dzielą nie tylko kobiecość, ale konkretną sytuację – macierzyństwo, małżeństwo czy samotność. Tu czują się zrozumiane, wysłuchane, zaopiekowane, tu znajdują wsparcie i przestrzeń rozwoju. 

Może nikt tak nie zrozumie jak kobieta, bo kobieta próbuje zrozumieć, wychodząc poza swój horyzont. Chce wcisnąć się w całkiem inne buty – cudze baleriny czy szpilki, by zobaczyć drugiego człowieka i zobaczyć świat jego oczami. I zobaczy, i zrozumie, i jak nikt inny wysłucha, jak nikt inny będzie tuż obok. O ile nie zaślepi jej myślenie o sobie i swoim podwórku, gdzie jedynym słusznym wyborem są jej codzienne kalosze. 

Bo właściwie to znam to w trochę innej wersji: nikt nie zrozumie matki jak inna matka.  

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę