Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego (Łk 10, 41 - 42)

Byśmy były z ducha, z ciała i z piękna - o św. Hildegardzie

zdjęcie z filmu "Wizja - z życia Hildegardy z Bingen" zdjęcie z filmu "Wizja - z życia Hildegardy z Bingen"

„Potrzebna jest niezwykle długa i głęboka orka serca." (Hildegarda z Bingen)

Kilka lat temu Hildegarda stała się niemal kultową katolicką świętą, od której można było czerpać inspirację do postów, diet i leczenia medycyną naturalną. Ze zdumieniem patrzyłam na pojawiające się nowe publikacje oparte na jej traktatach medycznych. Jedną nawet (tę na temat kobiecych schorzeń)  czytałam całkiem uważnie, a potem przekazałam dalej. Jednocześnie wielu traktowało ją pobłażliwie: bo i co może wiedzieć XII-wieczna kobieta o funkcjonowaniu organizmu człowieka, a więc o skomplikowanych układach, o zależnościach między nimi czy o chorobach, które nie dają żadnych symptomów? I co to wszystko ma do duchowości? Zrozumienie geniuszu Hildegardy, którą w 2012 roku papież Benedykt oficjalnie kanonizował i wyróżnił tytułem doktora Kościoła (jako czwartą z kobiet obok Katarzyny ze Sieny, Teresy z Avili i Teresy z Lisieux), wymaga holistycznego spojrzenia na jej działalność i nauczanie, czyli tego spojrzenia, jakim ona obdarzała człowieka.

Hildegarda żyła w latach 1098-1179. Mając 15 lat wstąpiła do zakonu benedyktynek. Od młodości była obdarzona mistycznymi wizjami, o których za zgodą przełożonych zaczęła opowiadać wiele lat później. Mając 41 lat została przeoryszą klasztoru. To dzięki niej zbudowano nowy klasztor w Rupertsbergu k. Bingen nad Renem, rozdzielając dotąd wspólne opactwo kobiet i mężczyzn, na co początkowo przełożeni nie chcieli się zgodzić. Hildegarda spisywała swoje wizje za aprobatą papieską, pisała także traktaty medyczne, komponowała muzykę, której i my możemy posłuchać, korespondowała z papieżami i biskupami, napominając o powierzonych im zadaniach, nauczała publicznie, kierowała klasztorem. Święta kobieta renesansu w średniowieczu. Kobieta, której geniusz nie zawsze był wygodny, a dla wielu i nie zawsze wiarygodny. Pod koniec życia Hildegarda wyraziła także nieposłuszeństwo władzom, nie zgadzając się na przeniesienie ciała mężczyzny, który miał bezprawnie spoczywać na przyklasztornym cmentarzu z powodu ekskomuniki. Nasza święta twierdziła jednak, że mężczyzna wyznał swoje grzechy przed śmiercią i żałował za nie, dlatego też pomimo dotkliwych kar (zakaz sakramentów i głośnego śpiewu), jakie nałożono na klasztor, nie ugięła się.

Hildegarda nie tylko była pasjonatką medycyny, nie szukała sławy jako „lekarka” ciała. Chciała leczyć człowieka w całości, człowieka zranionego grzechem, który jest przecież dzieckiem samego Stwórcy. Rozumiała, że w człowieku wszystkie sfery: duchowa, psychiczna i cielesna są ze sobą połączone. A ciało jest również darem, o który trzeba się troszczyć i którego stan ma wpływ na duszę. Dlatego też nie była wielką zwolenniczką skrajnej ascezy i umęczeń ciała.

W 2009 r. powstał film fabularny na temat Hildegardy – „Wizja z życia Hildegardy z Bingen”. O ile filmy o świętych bywają różne – przesłodzone, jakoś nierealne albo bardzo wydłużone (jak film o św. Ricie ;-), o tyle ten jest naprawdę ciekawy, przybliżający dylematy i problemy, przed jakimi musiała stawać. Bardzo lubię scenę, w której siostry pod przewodnictwem Hildegardy odgrywają przedstawienie przez wizytującą przeoryszą z innego klasztoru. Nie są w habitach, ale w białych szatach, z rozpuszczonymi włosami, przyozdobionymi wiankami, śpiewają przepięknie, ukazując różne cnoty i walkę ze złym. W przedstawieniu gra także ksiądz. Ich zachowanie budzi zgorszenie wizytującej siostry przełożonej, która zarzuca Hildegardzie odejście od ideału zakonnicy i kobiecej skromności. Nasza święta odpowiada jej, że siostry są oblubienicami Chrystusa, a piękno nie wyklucza pokory i wiary. Mówi: „Bóg kocha piękno, w raju nie ma brzydoty.”

 

Święta Hildegardo, która wiedziałaś, że w naszym świecie wszystko zostało stworzone w jakimś celu i że serce nasze jest tak samo z ducha jak i z ciała,

Hildegardo, która nie bałaś się tupnąć nogą i iść za tym, co zostało Ci zadane, nie patrząc na trudności i spojrzenia innych ludzi,

módl się z nami,

byśmy były odważne,

byśmy były i z ciała i z ducha

 

Wspomnienie św. Hildegardy: 17.09 

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

1 komentarz

  • Monika

    Monika

    Link do komentarza czwartek, 28, kwiecień 2016 08:40

    witam! piękny artykuł bardzo wartościowy, bo traktujący o czymś ważnym acz niewidocznym dla ludzkich oczu. Niemniej uzupełnię akapit o tym, że człowiek jest jednością duchową, psychiczną, cielesną i UMYSŁOWĄ -NO przecież :).

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę