Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? (Rz 8, 31b)

Musimy być mocne i jasne

Mam dla ciebie prezent, Żono. Dostałam dziś książkę, tak bez okazji (choć okazja zawsze jakaś jest, tylko trzeba umieć ją nazwać). O nie, trzeba będzie przeczytać... - uśmiech mieszał się ze strachem w chwili jej przejęcia. Ta książka wygrywa chyba w konkurencji najgrubszych, jakie trafiły na naszą półkę. Tzn. ta jeszcze na półkę nie trafiła, teraz ma być gdzieś obok, pod ręką, w zasięgu wzroku, by w stosownym momencie dnia móc do niej sięgnąć. Chyba przez najbliższy rok przynajmniej. Ale jak nie czytać, gdy na pierwszej stronie witają mnie wypisane jego dłonią, starannym pismem, o którym zdawało mi się, że już zapomniał, słowa: „Kochana Żono! Byś zawsze była Mocna i Jasna dla siebie, dla mnie i naszych dzieci i dla innych kobiet.”

Książka Barbary Wachowicz o bohaterkach Warszawy z czasów Powstania Warszawskiego nosi podtytuł „My musimy być mocne i jasne” (fragment wiersza Krystyny Krahelskiej). To nie tylko one miały być mocne i jasne, to jest uniwersalne zadanie każdej z nas. Może dziś szczególnie aktualne. Ostatnio wiele tematów wydawało mi się zbyt błahymi, by o nich pisać. To, że czas jeszcze bardziej skurczył się odkąd Irek zaczął sprawnie samodzielnie wstawać i balansować między stołem a kanapą z różnymi efektami specjalnymi przy okazji, to już inna historia, choć równie istotny argument w tej sprawie. Z jednej więc strony przyziemne matczyne bolączki, z drugiej - wielkie, egzystencjalne, życiowe czy światowe pytania. Wiem, że większość z nas tak ma. W tej prozie codzienności pojawia się migawka przeczucia, że jednak nie jesteśmy pępkiem świata i nie wszędzie jest tak dobrze (nawet kiedy bardziej chciałoby się powiedzieć: tak źle) jak u nas.  

Budzi się to pytanie: dokąd ten cały świat zmierza? Dlaczego w bestialski sposób chrześcijanie giną na Bliskim Wschodzie ze względu na swoją wiarę? I to w czasach, kiedy największymi wartościami miały być wolność i tolerancja. Dlaczego nikt nie interweniuje? Jak można bezkarnie i z tak niezachwianą pewnością swoich racji zabijać bezbronne dzieci i dorosłych? A Ukraina, Rosja? Czy naprawdę czujemy się bezpiecznie? Czy 75 lat temu, kiedy rozpoczynała się II wojna światowa, ludzie dziwili się mniej? Rozumieli więcej? Byli lepiej przygotowani?

Nie wiem. Ale my musimy być mocne i jasne. Pełne nadziei, pełne wiary, nie poddające się zwątpieniu i zniechęceniu, obecne dziś. Każdy dzień jest po coś. Każdy dzień, choćby wypełniony najmniejszymi gestami, najprostszymi słowami i obecnością kilku najbliższych osób, jest bezcennym darem. Od nas dla innych. I od Niego dla nas. Byśmy stawały się jeszcze piękniejsze. By mieć jeszcze jedną szansę coś zmienić, zostawić trochę dobra, posiać je, pielęgnować.

Musimy być gotowe, by stanąć w obronie naszych wartości, wiary, w obronie życia innego człowieka i własnej godności. Nie musimy tu i teraz oddawać życia, nie ryzykujemy aż tak dużo, idąc do kościoła, zabierając głos w dyskusji i będąc w opozycji do mainstreamu, choć czasem i to wydaje się to ponad nasze siły. Ale przecież tu, gdzie jesteśmy, w naszym kraju, gdzie podobno prawie 90% mieszkańców jest ochrzczonych i wciąż w kolejkach ludzie czekają na sakramenty, jest co robić, jest gdzie głosić, jest gdzie świadczyć, jest kogo kochać. Tak, często zdarzy się, że nas wyśmieją, nie zrozumieją, zaszufladkują, skreślą z listy znajomych. Jak nigdy uderzają mnie słowa proroka z ostatniej niedzieli (Jr 20, 7-9). Jeremiasz głosił słowa niewygodne dla słuchaczy, trudne do przyjęcia, nie chcieli go słuchać, wyśmiewali go. Ale nie mógł mówić inaczej. Czasem przecież zdarzy się, że ktoś usłyszy, będzie bliżej Miłości. I my będziemy bliżej.

My musimy być mocne i jasne. Naprawdę mocne i naprawdę jasne.

Wtedy świat będzie trochę lepszy.

Myślę o królowej Esterze. Może wystarczyłaby jedna kobieta, jedna mocna i jasna, by powstrzymać tragedię? 

A może wcale nie jedna? 

 

 

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę