Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego (Łk 10, 41 - 42)

Tato, dziękuję

„Oczy ojca są pierwszymi męskimi oczami, w jakich przegląda się córka. I to właśnie one pierwsze przynoszą jej potwierdzenie własnej, ledwo przeczuwalnej kobiecej urody i siły, albo – ją lekceważą. Bywa, że taka ojcowska obojętność czy wręcz niechęć stają się dramatem całego życia kobiety.” (A. Karoń-Ostrowska)

Lysa Terkeurst w swojej książce Stworzona, by pragnąć pisze o tym, jak wielką pustkę w jej sercu spowodowało odejście ojca. Zostawił je, żonę i dzieci. W głowie kołatały jej nawet myśli o tym, czy przypadkiem nie była temu winna, czy była dla niego ważna, czy ją kochał, czy była dobrą córką? Choć próbowała z nim nawiązać kontakt już jako dorosła kobieta, ich relacja nigdy była tą wymarzoną, co tylko pogłębiało pustkę i żal. Jedno wspomnienie pozwoliło jej jednak spojrzeć na tę relację z innej perspektywy, przez pryzmat innych wspomnień, które bardzo mocno musiała kiedyś wymazać z pamięci. Pewnego dnia przypomniała sobie jak na ciepłej Florydzie, gdzie dorastała, otrzymała najpiękniejszy prezent, o jakim marzyła jako dziecko - śnieg, a właściwie sople lodu, które pokryły drzewa w ich ogrodzie. A sprawcą tego cudu był właśnie jej tata!...

Pamela, autorka książek o Mary Poppins, również mierzyła się ze wspomnieniami o swoim ojcu, z obrazem, jaki zostawił w jej sercu a tym, jak widzieli go inni. W niezwykle przenikliwy sposób pokazuje to film Ratując Pana Banksa (z Tomem Hanksem w roli Walta Disneya!), który gorąco polecam! A może już widziałyście i Was równie mocno poruszył?

Może nie masz tak wielkich zranień jak Lysa, ale może masz długą listę zażaleń, czyli pełny spis tego, czego on nigdy nie zrobił, a powinien był, albo przynajmniej mógł był oraz tego, co zrobił, a nie powinien był pod żadnym pozorem. Może chciałabyś wysłać go na kurs jak być dobrym tatą albo jak zrozumieć serce dziecka i o miejscu ojca w życiu córki (albo na wszystkie jednocześnie). Może Twój tata był bardzo nieidealny i jedyne, czego życzyłabyś sobie z okazji Dnia Ojca to wypełnienia wszystkich braków i odebrania ciążących bagażów. Może pracował za dużo, nie akceptował twoich pasji, spędzał za mało czasu z rodziną, faworyzował siostrę lub brata, porównywał cię do innych, może nigdy tak naprawdę ciebie nie poznał? Może masz do niego żal, że nie byłaś dla niego małą księżniczką, której pięknem zachwycałby się każdego dnia, której broniłby jak rycerz i której marzenia spełniałby jak prawdziwy czarodziej. A może jednak to lista podziękowań jest znacznie dłuższa? 

Dzień Ojca to dobra okazja na to, by przywołać te najpiękniejsze wspomnienia i po prostu za nie podziękować. Za te najcenniejsze, uskrzydlające słowa, spotkania, wydarzenia i za te trudniejsze chwile, z których nasz Ojciec potrafi wyprowadzić błogosławieństwo.

„Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie” (1 Tes 5, 16-18)

Mój tata to pierwszy mężczyzna, jakiego poznałam, to pierwszy mąż i ojciec, jakiego mogłam obserwować. To ktoś, kto przez te wszystkie lata pokazywał mi, jak bardzo jesteśmy inni, ale jak wiele nas łączy. Od kilku dni myślę nad tym, za co chciałabym mu podziękować i odgrzebuję wspomnienia, i uśmiecham się sama do siebie.

 

Tato,

chciałabym Ci dziś podziękować

za to, że czułam się bezpieczna jako dziecko i byłam pewna, że obronisz mnie przed wszystkim (i dziś nadal wiem, że w każdej trudności jesteś gdzieś tu niedaleko) i kiedy powiedziałeś, że nie będzie trzeciej wojny światowej, uwierzyłam Ci bardziej niż Bogu

za to, że pokazałeś mi, że mężczyzna może być wiernym mężem i dlatego nie bałam się stanąć na ślubnym kobiercu i powiedzieć TAK innemu człowiekowi

za to, że jesteś dla mnie niedoścignionym wzorem precyzji

za to, że nigdy nie odmawiasz filiżanki kawy i czegoś słodkiego, i masz czas, nawet kiedy go nie masz

za to, że zawsze cieszyłeś się z moich sukcesów, ale też nauczyłeś mnie przegrywać i widzieć w tym sens

za to, że pokazałeś mi co znaczy zachowywać spokój (nawet wtedy, gdy zmroziło wszystkie plony rok w rok Ty nie rozdzierałeś szat)

za to, że nigdy nie słyszałam przekleństwa ani złorzeczenia z twoich ust

za to, że byłeś dla mnie (i wciąż jesteś) jak mój król Jerzy VI, uczący mnie (oporną wielokrotnie w tym uczennicę) zasady Keep calm and carry on

za to, że przez jakiś czas byłeś dla mnie niezastąpioną encyklopedią geograficzną, historyczną i sportową

za to, że mogę z tobą podyskutować na tematy, które innych nie interesują, tylko nas

za to, że zawsze byłeś ciekawy tego, co się u mnie dzieje 

za to, że jestem do Ciebie trochę podobna i trochę niepodobna

za to, że wiele lat po skończeniu swojej edukacji siedziałeś wieczorami nad moimi zadaniami z matematyki i fizyki, z pasją detektywa poszukując odpowiedzi i z dumą prezentując swoje wyniki następnego dnia

za to, że gdy tylko zaszła potrzeba, byłeś gotów zawieźć mnie na drugi koniec Polski, a potem na podziękowanie odpowiedzieć „drobnostka” (ewentualnie w innym wariancie: „drobiazg”)

za to, że obudziłeś mnie kiedyś w środku nocy na wspólne oglądanie meczu siatkówki Polska-Brazylia i, chociaż znałeś wynik, nie odebrałeś mi radości ze wspólnego oglądania zwycięstwa biało-czerwonych

za to, że zachowałeś stoicki spokój, kiedy zahaczając o kłódkę w bramie, zrobiłam ogromną dziurę w karoserii samochodu i bez słowa wymieniłeś drzwi

za to, że jak zaczarowany i zupełnie oderwany od swoich spraw potrafiłeś godzinami słuchać jak gram na klawiszach (tak, tato, lubiłam grać właśnie dla Ciebie!)

za to, że akceptowałeś moje wybory, nawet jeśli ich nie rozumiałeś i wspierałeś mnie we wszystkim

za to, że czuję się przez Ciebie kochana, chociaż nigdy nie użyłeś tych dwóch słów

 

i za to wszystko, o czym nawet napisać nie umiem albo nie chcę,

bo tata i córka też mają swoje tajemnice, prawda?

a ja wciąż odkrywam, co znaczy być Twoją córką i mieć Ciebie za Tatę

 

Mój Tata jest mój, a ja jestem jego.

 
 
Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę