Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał (Ps 37, 5)

Upragniona jako niewiasta

Pod moim sercem ukrywa się inne, maleńkie serce. Serce, które w 21. dniu życia Maleństwa rozpoczęło wybijać swój niepowtarzalny rytm. I będzie tak bić aż do ostatnich chwil tu na ziemi. A pewnie i dłużej. (Czy w Niebie też będziemy mieć serce?) Powoli dorastam do roli matki. Nie tylko rośnie serce Dziecka, rośnie też moje serce. Albo po prostu zmienia nieco kształt. 

Imię dla córki wybrałam już w liceum, czyli wtedy, kiedy nie miałam narzeczonego ani nie wiedziałam jeszcze, do jakiej miłości i jakiej wspólnoty zostałam stworzona (bo z jakiej, to już wiedziałam). Kiedy poznałam mojego męża i gdy Droga zaczęła prowadzić nas ku sakramentalnemu TAK, upewniłam się, czy zaakceptuje to żeńskie imię. Nie pamiętam już, czy zapytałam tak wprost, czy tak często o tym mówiłam, że on po prostu na to przystał. Nasza córka, jeśli kiedykolwiek będzie nam dane być rodzicami dziewczynki, będzie mieć na imię Agata - zdecydowaliśmy. A może nawet Agata Katarzyna. Bo co dwie patronki, to nie jedna. Na Agatę musimy jednak jeszcze poczekać… Jest z nami maleńki, ale już dający o sobie znać chłopiec o dumnej wadze 400 g. Ireneusz. Zatem pod moim kobiecym sercem bije maleńkie, męskie serce. I gdyby nie dorosły mężczyzna obok mnie, czułabym się bardzo zagubiona. Jak pielęgnować takie męskie serce? (Już nie mówiąc o tym, jak zrezygnować z kolorowych sukienek, wstążek do włosów i marzeń o domku dla lalek, z których jeszcze nie wyrosłam.)

Nie wybieramy naszej płci. Tym bardziej nie wybieramy płci naszych dzieci. Nie wybieramy też dla nich dnia narodzin czy miesiąca, a nawet roku (jakże często słyszę, że grudzień to najgorszy miesiąc, tak jakby listopad różnił się od niego bardzo). A jednak zdarza się bardzo często, że mamy pewne marzenia z tym związane. Tak jak rozumiem kobiece pragnienie wychowania córki (choć znam wiele kobiet, które zastrzegają się, że gdyby miały mieć jedno dziecko, to wybrałyby chłopca), tak też rozumiem ojcowskie pragnienie wychowania syna. Sprzeciwiam się jednak punktom honoru – że syn powinien być pierwszy, albo że po dziewczynce najlepiej, by urodził się chłopiec. Nie zgadzam się na gratulacje typu: „tym bardziej gratuluję, że syn”, a zdarza się i takie słyszeć. Może jednak bez dobrej aparatury było nam lepiej? Obecnie w wielu miejscach na świecie dokonuje się aborcji, gdy zostanie potwierdzona żeńska płeć. I choć jest to nielegalne, wciąż ma to miejsce, na co wskazuje nienaturalnie duża przewaga liczebna chłopców nad dziewczynkami w Chinach (117/100) czy w Indiach (111/100), gdy za normę uznaje się stan 105/100. Kobiecość niechciana i zagrożona już od poczęcia. Czy mamy szczęście? Czy musi dojść do aborcji, by być dziewczynką niechcianą?

Uwielbiam historię, którą opowiadała mi mama już wiele razy. Lubię, gdy ją powtarza, chyba nigdy mi się nie znudzi. Jestem drugim dzieckiem - drugą córką moich rodziców. Urodziłyśmy się z moją siostrą w czasach, gdy USG nie było czymś powszechnie dostępnym. Nasi rodzice nie wiedzieli więc, czy będziemy chłopcami czy dziewczynkami. Podobno narodziny pierwszej córki były dla mojego taty lekkim rozczarowaniem, jako mężczyzna pragnął syna i to pierworodnego. Jednak to było chwilowe zawiedzenie. Szybko pokochał swoją pierworodną. Zaś podobno – co wiem tylko z relacji mojej mamy, gdyż tata nigdy nie wypowiadał się na ten temat, tylko delikatnie przytakiwał relacji swojej żony – narodzinami drugiej dziewczynki nie był już zawiedziony, bo wiedział wtedy, jak bardzo można kochać córkę. (Do dziś mój tata już jako Dziadek ma ogromny sentyment do swoich wnuczek, obecnie dwóch.) Nie wiem, czy kiedykolwiek tata takie słowa wypowiedział, właściwie śmiem w to wątpić, ale jednocześnie wierzę mamie, że z jego postawy i emocji potrafiła to wyczytać. Uwielbiam tę opowieść, bo dzięki niej wiem, jak bardzo byłam kochana i upragniona oraz jak wspaniale zostałam przyjęta z tym, że byłam kobietą, taką trochę nie do pary.

Czy Twoja kobiecość była upragniona i przyjęta przez rodziców? Może rodzice skakali z radości, kiedy dowiedzieli się, że jesteś małą kobietą? Może byłaś spełnieniem ich marzeń? A może byłaś którąś z kolei dziewczynką w domu, w którym oczekiwano syna, a może byłaś pierworodną, kiedy liczono na pierworodnego. Nawet jeżeli Twoi ziemscy rodzice pragnęli syna, nawet jeśli Twoja płeć była dla nich rozczarowaniem, to mamy pewność, że w Oczach Boga wszystko stało się dokładnie tak, jak stać się miało. On ukochał Cię przed Twoim poczęciem, Miłością odwieczną, jako Kobietę, nie tylko i nie tak po prostu jako człowieka. On chciał Ciebie jako Córki. Czy nie jest to wspaniała Dobra Nowina? Czy nie jest to najwspanialszy Ojciec?

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

Więcej w tej kategorii: « Edyta Stein Przywilej bycia kobietą »

1 komentarz

  • Kamis

    Kamis

    Link do komentarza poniedziałek, 12, sierpień 2013 18:10

    Kasiu Kochana, zamiast domku dla lalek będą garaże dla samochodzików, zamiast spinek i gumek, koszule, krawaty, kamizelki. Razem będziecie budować zamki z piasku i razem z I. będziecie czekać na Agatkę :)
    Pieknie napisałaś, kocham Cię :*

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę